środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 40

Nigdy nie byłam na lepszej imprezie. Najpierw byliśmy u  Maxiego w domu,  potem postanowiliśmy wyjść na miasto. Poszliśmy do klubu z karaoke. Zamówiony sobie drink. Po ich wypiciu zaczęliśmy tańczyć i wygłupiać się. Po dwóch godzinach wyszliśmy do domu Maxiego.  Była już godzina 2.30 w nocy. Maxi powiedział żebyśmy ustalał któż kim śpi. Po 10 minutach wszystko było gotowe.  Ja spałam z Leonem,  Fran z Diego, Cami z Broadwayem, Maxi z Naty, Ludmiła z Fede. Kiedy wszystko było ustalone poszliśmy spać. Jednak w nocy obudził mnie dziwne odgłos... Postanowiłam obudzić Leona.
V: Leon ty też to słyszy słyszysz?
L:Tak. Chodźmy zobaczyć skąd dobiega.
Tak jak powiedział Leon poszliśmy to sprawdzić.  Szliśmy cichutko...  Doszliśmy dobrze z których dobiegał hałas. Nie dowierzałam...
*Francesca *
Kochaliśmy się z Diego już jakieś pół godziny, gdy nagle do naszego pokoju weszli Violetta i Leon. Osłupieliśmy jak ich zobaczyłam. Viola o mało nie zemdlała... Leon zamknął drzwi a my się ubraliśmy. Było nam trochę wstyd ze ktoś nas przyłapał... Wyszliśmy już ubrani, 
F:Kochani posłuchajcie...  straszne nam głupio...
Nawet nie skończyłam a Viola zaczęła się śmiać. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi...
*Violetta*
Śmiałam się z Fran i Diego nie mogłam przestać. Rozbawiło mnie to co ona zaczęła mówić, widziałam  że zaczyna się wkurzać o to.
V:Fran spokojnie, przecież to normalne...
F: Viola o czym ty mówisz i z czego ty się śmiejesz?!
V: Spokojnie tylko nie krzycz. Nie ma co mówić. Zapomnijmy o sprawie.
F: No dobra to my już idziemy.
V: Okej tylko pamiętaj ja chce być chrzęsną!!!
Fran jak to usłyszała zrobiła się wściekła, o mało nie wybuchła. A do tego Leon jeszcze dodał
- A ja mam być chrzestnym!!
Myślałam że tam nie wytrzymam. Śmialiśmy się i nie mogliśmy się uspokoić. Po jakiś 10 minutach przestaliśmy.
V: Leon chodźmy już spać.
L: Dobrze, a może by tak poszaleć?
V: Leon nie przesadzajmy...
L: No co?
V: Jesteś pijany! A ja sienie całuje z pijakami.
L: Okej to ja idę spać na kanapę...
V: Okej słodkich snów.
Powiedziałam i poszłam do pokoju, a Leon do salony na kanapę. Chciało mi się z tego wszystkiego śmiać. Mam tylko nadzieję że Fran nie będzie jutro na mnie zła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz