sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 53

P: Hej kochani, coś sie stało? O Violetta wróciłaś tak się o ciebie martwiłam..
H: Dlaczego to zrobiłaś? ... 
P: Herman kochanie ale o co ci chodzi?!
L: Niech pani już nie udaje niewiniątka wiemy już wszystko...
P: Jakim prawem tak do mnie mówisz?! W ogóle dlaczego ty tu jesteś?
H: Priscilla teraz powiedź prawdę... Dlaczego zepchnęłaś Violettę ze schodów w parku?
P: Herman ale.. ale to nie ja ona chce mnie wrobić!
Lu: Mamo przestań już! Proszę cię mam już dość kłamstw! 
P: Dlaczego ty mi to robisz?! 
Lu: Bo mam już cię dość! Tego całego rozkazywania i meczenia innych ludzi! 
H: Tak właśnie Priscilla zawiodłem sie na tobie i nie chce cię znać, zresztą zaraz zajmie się tobą policja...
Jak mój tata to powiedział do domu wszedł policjant i policjantka... Zabrali Priscillę... Popatrzyłam na Ludmiłę, była smutna ale widać było w jej oczach zadowolenie że w końcu wyrzuciła z siebie wszystko... Popatrzyłam na Leona, uśmiechną się do mnie i mnie mocno przytulił i szepnął na ucho "Teraz wszystko będzie dobrze" Wtedy mocno sie do niego przytuliłam i podziękowałam że przy mnie jest...
V: Tato?
H: Słucham skarbie.
V: Wiem że ci ciężko, ale musisz się z tym pogodzić...
H: Tak wiem córeczko, chodź tu do mnie.
V: Kocham cię tato. Ale co teraz będzie z nią?
Powiedziałam przytulając Ludmi. Mój tata nie miał pojęcia co odpowiedzieć...
H: Cóż trzeba będzie powiadomić jej tatę i się zobaczy...
Lu: Dziękuje panu bardzo, za wszystko...
H: Ludmiła mów mi tato. 
Po jego słowach Ludmiła uśmiechnęła sie i mocno przytuliła mojego tatę i mu podziękowała... Po tych krótkich czułościach ja, Leon, Fede i Ludmi postanowiliśmy iść się trochę zabawić. Poszliśmy do klubu karaoke i świetnie się tam bawiliśmy. Wyszliśmy po jakiś 3 godzinach, było jeszcze jasno więc poszliśmy do parku. 
Lu: Dziękuje wam kochani, nie sądziłam że mi wybaczycie...
Fe: Kochanie przecież wiesz że Violetta niczego nie miała ci za złe nigdy...
Lu: Tak wiem ale i tak mi głupio...
V: Ludmiła nie przejmuj się niczym, teraz będzie ju tylko lepiej..
Uśmiechnęłam sie do niej i mocno przytuliłam.
L: Ej bo jestem zazdrosny!
V: Leon ty głuptasie! Przecież wiesz że tylko ciebie kocham najbardziej na świecie!
Po moich słowach pocałowałam go i rzuciłam mu sie na szyję a on złapał mnie i wziął na ręce i niósł jak księżniczkę aż pod sam mój dom, Fede niósł Ludmi na plecach bop buty ją obtarły. Leon został jeszcze na kolacji. Było super śmiesznie i rodzinnie. Mam nadzieje że tak już będzie zawsze... 

  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz