*Dwa dni później*
Dziś przyjedzie tata Ludmiły i zastanowimy się wspólnie jak to wszystko będzie wyglądało. Widać że Ludmiła bardzo się denerwuje, jej mama ma za niedługo rozprawę w sądzie... Współczuje jej. Popatrzyłam na zegarek była 14.45 za około 40 minut będzie tu tata Ludmiły, mam nadzieję że zostanie tu ze mną. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, podeszłam do nich i otworzyłam i zobaczyłam za nimi Leona. Przytuliłam go i pocałowałam w policzek i zaprosiłam do pokoju. Usiadł na łóżku a ja koło niego, objął mnie ramieniem a ja się w niego wtuliłam, siedzieliśmy tak tylko chwilkę...
L: Violu wiem że się przejmujesz ale wież mi wszystko potoczy się jak najlepiej.
V: Leon wiem że próbujesz mnie tylko pocieszyć...
L: Nie prawda Violu! Przecież wiesz że cię kocham i ja wiem wszystko!
V: Super to może się teraz pokłócimy co?!
L: Ja ?! To chyba ty! Zawsze coś ci nie pasuje w tym co powiem!
V: Wiesz co?
L: Co?
V: Nie mam pojęcia po co tu przychodziłeś?! Jak siedziałam sama to miałam święty spokuj!
L: Dobra okej to ja wychodzę! I nie dzwoń do mnie! Nie chcę cię teraz słuchać i nie mam pojęcia kiedy będę chciał cię słuchać!!!
V: Super! Bo ja też! Wynoś się!
L: Już idę! Może już się nie zobaczmy ! Żegnam!
O nie co ja zrobiłam!? Przecież ja go teraz potrzebuję jak nikogo innego! Dlaczego muszę być taka głupia!? O matko muszę za nim iść!... Zbiegłam po schodach i prawie się wywróciłam.
Lu: Violetta pali sie czy co!?
V: Nie, tak, znaczy pokłóciłam sie z Leonem! Ja jestem głupia muszę go natychmiast przeprosić zanim będzie za późno!
Lu: Dobrze tylko się nie zabij po drodze.
Po tej krótkiej rozmowie wybiegłam z domu i rozglądałam się za Leonem, zobaczyłam go już na rogu ulicy i zaczęłam go gonić. Dobiegłam do niego i złapałam go za rękę, on obrócił się i chciał iść ale ja mocno sie do niego przytuliłam.
V: Leon przepraszam ja nie chciałam, potrzebuję cię teraz przy sobie... Wybacz mi proszę! Wiem że jestem głupia kłócić się z kimś takim jak ty! Przepraszam...
Mówiłam to przez płacz... a on nic nawet mnie nie przytulił...
*Leon*
Byłem już na rogu ulicy a tu nagle Violetta podbiega i przytula sie do mnie i przeprasza... Co ja mam jej powiedzieć? Że jej wybaczam i że zapomnijmy o tej sprawie?! Może ta kłótnia świadczy o tym że nie powinniśmy być razem? Stoję tam ona jest cały czas we mnie wtulona... Co ja mam powiedzieć?
V: Leon nic nie powiesz?
L: Violetta ja....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz