poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 44

*Broadway*
Siedziałem sobie w sali tanecznej i słuchałem muzyki, nagle przyszedł Diego.
D: Siema stary możemy pogadać?
B: No pewnie, a coś sie stało?
D: tak jakby... Co u Cami?
B: Dobrze a jak ma być?
D: No nie wiem tak pytam. Nie można juz zapytać?
B: Nie no można, ale trochę mnie to dziwi.
D: Dobra nie ważne muszę iść cześć.
B: No cześć.
*Violetta*
Siedzę na lekcji i straszliwie się nudzę. Ale szczęście że siedzę koło Leona. Na koniec lekcji zaczęliśmy wszyscy razem śpiewać, było super. Po lekcji Leon złapał mnie za rękę i zaciągnął do pomieszczenia z szafkami. Przybliżył się do mnie i wyszeptał mi do ucha "Wszystkiego najlepszego skarbie" po tych słowach wzruszyłam się.
V: Leon, pamiętałeś.
L: Jak mógłbym zapomnieć o urodzinach mojego skarba?
V: Jak widać nie trudno zapomnieć... ty jesteś pierwszą osobą która składa mi życzenia.
L: Tak? To bardzo dziwne...
V: No ale cóż poradzić takie życie.
Miałam wtedy pocałować Leona ale do pomieszczenia wpadła Fran.
F: Viola jest sprawa!!
L: Fran nie żeby coś ale nam przeszkodziłaś!
V: Leon spokojnie! Co się stało?
F: No bo chodzi o Cami.
I w tej oto chwili zjawili się tam wszyscy oprócz Cami i Broadwaya.
F: Słuchajcie chodzi o Cami i Broadwaya, więc tak szłam sobie wczoraj parkiem z Diego i słyszałam ich rozmowę.
V: Do dobrze Fran ale do czego zmierzasz?
F: Viola, Cami jest w ciąży!!!
Wszyscy: CO!!!
F: No tak, rozmawiali że Broadway zostanie tatą i że kocha ich dzidziusia.
L: Ale to jest pewne? Powiedziała ci to?
F: No nie! I w tym jest problem! Musimy teraz o nią dbać teraz w ten dzień ona jest najważniejsza i nikt inny!!! Tylko Camilla!
V: Aha super!
F: Viola o co ci chodzi?
V: Nie ważne cześć.
Wtedy wyszłam cała rozwścieczona....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz