*Alex*
Szedłem sobie spokojnie parkiem kiedy nagle zobaczyłem jak ktoś leży na dole schodów. Podbiegłem tam szybko i zobaczyłem że to Violetta. Wziąłem jej telefon i postanowiłem zadzwonić do Leona...
*Francesca*
Siedzę z Cami na próbie chłopaków. Leon dał mi swój telefon i jakby ktoś dzwonił to żebym odebrała. Nagle ktoś zadzwonił...
To Viola. Odebrałam ale od razu się zdziwiłam, zamiast głosu Violi był to głos Alexa.
A: Halo?
F: Halo? Alex co skąd ty masz telefon Violetty?!
A: Fran jest sprawa posłuchaj dobrze?
F: No dobrze mów skoro to takie ważne.
A: Znalazłem Violę i leży pod schodami w parku, ktoś ją chyba zepchnął...
F: CO!!!
Tak głośno krzyknęłam że chłopaki przestali grać i przybiegli do mnie, Alex powiedział mi jeszcze że zadzwoni po karetkę i żebyśmy jak najszybciej przyszli. Ja nie mogłam z siebie wydusić ani słowa...
*Leon*
Mieliśmy próbę, graliśmy nowy utwór a tu nagle Fran zaczęłam krzyczeć. Podbiegliśmy szybko do niej i zobaczyłem że rozmawia prze telefon i to jeszcze mój. Po chwili zakończyła rozmowę i stała wryta jak słup.
L: Fran co się stało? Ej Fran
F: Viola...
L: Co Viola co się stało?!
F: Dzwonił Alex z jej telefonu...
L: Jak to Alex?! O co chodzi Fran?!
F: Oj no bo Viole ktoś prawdopodobnie zepchnął ze schodów w parku...
L: Co?! Gdzie?! Muszę tam iść...
F: Dobrze Leon tylko spokojnie, chodźmy.
Szedłem cały zmartwiony co się stało Violi. Doszliśmy wreszcie na miejsce, była tam karetka. podbiegłem tak i zobaczyłem Violę cało i zdrową, siedziała na schodach i dochodziła powoli do siebie. Usiadłem koło niej i objąłem ją ramieniem i przytuliłem do siebie.
V: Dziękuje że tu jesteś...
L: Zawsze będę kiedy będziesz mnie potrzebować. Alex dzięki za telefon.
A: Nie ma sprawy, robiłem to co myślałem.
L: Dobrze zrobiłeś. Violu wiesz kto mógł to zrobić?
V: Nie.. nie mam pojęcia, ale chyba się domyślam...
L: Tak? To kogo podejrzewasz?
V: Ludmiłę... była tu razem z Priscillą rozmawiały o tym co się stało wczoraj o tym pająku, ja je nagrałam, Priscilla to zobaczyła... Potem przyszła Ludmiła, a potem już nie pamiętam.
L: Nie martw się skarbie znajdziemy winowajcę.
V: Dziękuję Leon kocham cię .
L: Ja cię kocham bardziej i zawsze będę przy tobie.
Po moich słowach pocałowałem ją bardzo namiętnie, słyszałem tylko naszych przyjaciół mówiących "oooooo słodko"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz