niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 39

"V: Leon bo ja... ja... jestem..." 

I w tej oto chwili obudziłam się. Nie rozumiałam z tego nic, ten sen wydawał się taki realistyczny... No cóż może nawet lepiej że to był sen? Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk esemesa.
Popatrzyłam na wyświetlacz:

Od: Leoś <3
Hej Violuś :* Wczoraj było fajnie. Kiedy to powtórzymy?

Do: Leoś <3
Śmieszny jesteś :* Kiedyś na pewno :D 

Od Leoś <3
Okej... będę czekał :D a właśnie idziesz ze mną dziś na imprezę do Maxiego?

Do Leoś<3
Okej :) bądź u mnie za 2 godziny 

Od: Leoś:
Okej będę :*

Po tym poszłam się przygotować, dalej myślałam o moim śnie. Po półtora godziny byłam gotowa. Poszłam do kuchni żeby napić się wody. W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na mojej tali, odwróciłam się, to był Leon.
L: Cześć kotek.
V: Już jesteś?
L: Wiesz zawsze mogę wyjść i przyjść dopiero za 20 minut.
V: Nie zostań, tylko się zdziwiłam że jesteś przed czasem.
L: Stęskniłem się za tobą.
V: Oooo Ja za tobą też.
I wtedy się pocałowaliśmy, było tak pięknie. Tą chwilę przerwał nam mój tata.
G: Hej halo! Dość tego! Widzicie sie przecież codziennie.
V: Oj tato..
G: Nie oj tato, zmykajcie już.
Powiedział pocałował mnie w policzek a ja i Leon wyszliśmy. U Maksiego byliśmy po 10 minutach. Weszliśmy do środka, byli już tam wszyscy. Bawiliśmy sie świetnie, jak nigdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz