sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 53

P: Hej kochani, coś sie stało? O Violetta wróciłaś tak się o ciebie martwiłam..
H: Dlaczego to zrobiłaś? ... 
P: Herman kochanie ale o co ci chodzi?!
L: Niech pani już nie udaje niewiniątka wiemy już wszystko...
P: Jakim prawem tak do mnie mówisz?! W ogóle dlaczego ty tu jesteś?
H: Priscilla teraz powiedź prawdę... Dlaczego zepchnęłaś Violettę ze schodów w parku?
P: Herman ale.. ale to nie ja ona chce mnie wrobić!
Lu: Mamo przestań już! Proszę cię mam już dość kłamstw! 
P: Dlaczego ty mi to robisz?! 
Lu: Bo mam już cię dość! Tego całego rozkazywania i meczenia innych ludzi! 
H: Tak właśnie Priscilla zawiodłem sie na tobie i nie chce cię znać, zresztą zaraz zajmie się tobą policja...
Jak mój tata to powiedział do domu wszedł policjant i policjantka... Zabrali Priscillę... Popatrzyłam na Ludmiłę, była smutna ale widać było w jej oczach zadowolenie że w końcu wyrzuciła z siebie wszystko... Popatrzyłam na Leona, uśmiechną się do mnie i mnie mocno przytulił i szepnął na ucho "Teraz wszystko będzie dobrze" Wtedy mocno sie do niego przytuliłam i podziękowałam że przy mnie jest...
V: Tato?
H: Słucham skarbie.
V: Wiem że ci ciężko, ale musisz się z tym pogodzić...
H: Tak wiem córeczko, chodź tu do mnie.
V: Kocham cię tato. Ale co teraz będzie z nią?
Powiedziałam przytulając Ludmi. Mój tata nie miał pojęcia co odpowiedzieć...
H: Cóż trzeba będzie powiadomić jej tatę i się zobaczy...
Lu: Dziękuje panu bardzo, za wszystko...
H: Ludmiła mów mi tato. 
Po jego słowach Ludmiła uśmiechnęła sie i mocno przytuliła mojego tatę i mu podziękowała... Po tych krótkich czułościach ja, Leon, Fede i Ludmi postanowiliśmy iść się trochę zabawić. Poszliśmy do klubu karaoke i świetnie się tam bawiliśmy. Wyszliśmy po jakiś 3 godzinach, było jeszcze jasno więc poszliśmy do parku. 
Lu: Dziękuje wam kochani, nie sądziłam że mi wybaczycie...
Fe: Kochanie przecież wiesz że Violetta niczego nie miała ci za złe nigdy...
Lu: Tak wiem ale i tak mi głupio...
V: Ludmiła nie przejmuj się niczym, teraz będzie ju tylko lepiej..
Uśmiechnęłam sie do niej i mocno przytuliłam.
L: Ej bo jestem zazdrosny!
V: Leon ty głuptasie! Przecież wiesz że tylko ciebie kocham najbardziej na świecie!
Po moich słowach pocałowałam go i rzuciłam mu sie na szyję a on złapał mnie i wziął na ręce i niósł jak księżniczkę aż pod sam mój dom, Fede niósł Ludmi na plecach bop buty ją obtarły. Leon został jeszcze na kolacji. Było super śmiesznie i rodzinnie. Mam nadzieje że tak już będzie zawsze... 

  
 

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 52

Bardzo się zdziwiłam na widok osoby stojącej za nimi..... To była Ludmiła i Fede.Leon zaprosił ich do środka i usiedliśmy na kanapie. Po krótkiej ciszy:
Lu: Violetta posłuchaj wiem że nie chcesz mnie słuchać i tak dalej ale muszę ci to wreszcie powiedzieć.
V: No słucham co mi musisz powiedzieć?
Lu: no chodzi wtedy o to w parku... Musisz mi uwierzyć że to nie ja cię zepchnęłam z tych schodów..
V: To w takim razie kto?
Lu: Ja... yyy. no.. nie mam pojęcia...
Fe: Ludmi kotek powiedz prawdę.
Lu: No dobrze...
V: Ludmi o co tu chodzi?
Lu: No z tych schodów zepchnęła cię moja mama...
V i L: CO!?
Fe: To co słyszeliście, Priscilla zepchnęła cię z tych schodów bo bała się że pokażesz tacie nagranie jak przyznaje się do tego że to ona podłożyła tego pająka. 
V: Nie, to nie może być prawda...
L: Viola wiem że jest ci ciężko w to uwierzyć, tak jak mi ale widocznie to prawda...
Fe: Tak to jest prawda... Nawet mamy dowód...
Wtedy Fede i Ludmi wyciągnęli laptopa i pokazali nam nagranie na którym wszystko dokładnie widać.
Nie mogłam się z tym pogodzić, jak Priscilla mogła to zrobić?! Łzy zaczęły mi napływać do oczu, Leon to zobaczył i mocno mnie do siebie przytulił i pocałował w głowę. Zawsze tak robi na znak żebym się nie martwiła i że wszystko będzie dobrze. Po chwili odsunęłam się od niego i zaczęłam:
- Muszę to natychmiast powiedzieć tacie...
L: Violu pójdę z tobą, dobrze?
V: Tak dziękuje ci.
Lu: JA też idę i pokażę Hermanowi to nagranie...
Fe: Też chce być przy tym.
V: Dziękuje kochani, chodźmy już. 
Po 10 minutach była już pod moim domem. Weszłam i na środku salonu stał mój tata, był wściekły. 
H: Violetta gdzie ty byłaś?! Dlaczego uciekłaś z domu?!
L: Herman, wiem że nie chcesz żebym tu była ale Violetta ma ci coś do powiedzenia...
H: Niby co takiego?! Chyba nie chcecie mi powiedzieć że będę dziadkiem?!
V: Tato! Przestań! Mogę wreszcie ci to powiedzieć czy nie?!
H: No możesz, możesz...
V: Bo widzisz już wiem kto mnie zepchnął ze schodów w parku...
H: Kto?
V: Priscilla...
I w tym momencie Ludmiła puściła nagranie na którym dokładnie widać co się stało... Mój tata sie załamał... I w tym momencie do domu weszła Priscilla...
P: Hej kochani, coś sie stało? O Violetta wróciłaś tak się o ciebie martwiłam..
H: Dlaczego to zrobiłaś? ... cdn

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 51

*Herman*
Idę do pokoju Violetty, zrozumiałem że źle zrobiłem. Chciałem ją przeprosić i porozmawiać na spokojnie. Wchodzę bez pukania a tu co?! Nie ma jej... Zobaczyłem tylko otwarte okno i dotarło do mnie że Viola uciekła. Tylko gdzie? Aha chyba wiem, pewnie jest u Leona... Pójdę tam zaraz.
*Leon*
Czekałem na Violę, przyszła po 20 minutach i mocno się do mnie przytuliła. Ja poszedłem po swoje rzeczy które wcześniej spakowałem. Przy wyjściu dopadł mnie tata:
P.V: Leon gdzie ty się wybierasz z tą walizką?
L: Tato wyprowadzam się... Tylko proszę cię o jedno.
P.V: No słucham.
L: Jakby przyszedł tu tata Violi, proszę nie mów mu gdzie jesteśmy. W ogóle zachowuj się tak jakbym dalej tu mieszkał. I daj mi znać jeżeli on tu przyjdzie.
P.V:  Dobrze Leon dla ciebie wszystko. Uciekajcie już.
L: Dzięki tato.
No i ruszyliśmy do naszego domku. Normalnie tak się cieszę że będziemy mieszkać razem...
Popatrzyłem na Violę i zobaczyłem że jest smutna.
L: Violu co się dzieje?
V: Nic, wszystko jest okej...
L: Violetta nie znam cię od wczoraj, przecież widzę.
V: No bo chodzi o mojego tatę...
L: Hej nie przejmuj się tak... Rozumiem co czujesz... Ja chcę żebyś w tym dniu była najszczęśliwszą osobą na ziemi.
*Violetta*
Po słowach Leona zaczęłam się uśmiechać, cieszyłam się że dla niego liczy się moje szczęście...
Dojechaliśmy wreszcie na miejsce, zabraliśmy swoje bagaże i rozpakowaliśmy się. Później zamówiliśmy sobie pizzę i zjedliśmy ją. Podczas oglądania telewizji Leon zaczął mnie całować po szyi i rozpinać moją piękną koszulę.
V: Leon co ty wyprawiasz?!
L: Przecież ci mówiłem że chcę żeby ci było jak najlepiej...
V: Oj Leon ty głuptasie...
Po tym rzuciłam sie na niego i zaczęłam go całować. on oddawał każdy pocałunek, w pewnej chwili podniósł mnie i zaniósł do sypialni. Zdjął z siebie koszulę i ze mnie również. Przyciągnął mnie do siebie i całował, ja przy tym odpinałam jego pasek. Po chwili ja nie miałam już na sobie żadnych ubrań, Leon miał na sobie jeszcze spodnie. Rzucił mnie na łóżko, a on położył się na mnie i zaczął dotykać mnie tak przyjemnie po całym ciele nie przerywając ani jednego pocałunku. Leon miał już ściągnąć spodnie ale przewał nam dzwonek do drzwi... Leon szybko ubrał spodnie i koszulę a ja ubrałam bluzke i spódnicę. Szybko poszliśmy do drzwi i otworzyliśmy je... Bardzo się zdziwiłam na widok osoby stojącej za nimi.....

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 50

*Violetta*
Oderwałam się od Leona i uśmiechnęłam się do niego. Nasi przyjaciele stali i uśmiechali się.
F: Viola co się takiego stało?
V: Nie mam pojęcia, nic nie rozumiem z tego co się stało...
L: Czyli to znaczy że nic z mieszkania razem?
V: Przepraszam cie ale nie mogę się teraz wyprowadzić...
L: Rozumiem, powiem rodzicom że mogą go wynająć komuś.
V: Leon przepraszam...
L: Viola nic się nie dzieje. Nie zawsze będzie po naszej myśli.
F: Viola może cię odprowadzę?
V: Nie nie trzeba, Leon mnie odprowadzi prawda?
L: Oczywiście skarbie, dla ciebie wszystko.
Po tym wszystkim poszliśmy do domu. Weszłam do niego, a na środku stał mój tata.
H: Violetta co on tu robi!?
V: Pomaga mi.
H: Niby w czym ci może pomagać.
V: Dla twojej wiadomości ktoś zepchnął mnie ze schodów w parku.
H: Co!? Ala jak to? Nic ci nie jest?
V: Nie tato wszystko w porządku.
H: Ale kto to zrobił?
V: Myślę że to była Ludmiła.
H: Ale jak to!? To nie możliwe! Ludmiła nigdy by czegoś takiego nie zrobiła!! Dlaczego kłamiesz!? Violetta zawiodłem się na tobie. A ty drogi chłopcze nie zbliżaj się do niej nigdy więcej.
 Po tych słowach tata wypchnął Leona za drzwi a mi kazał iść do swojego pokoju i siedzieć tam aż do kolacji. Ja postanowiłam że zadzwonię do Leona.
V: Hej Leon wszystko okej?
L: Tak, ale ja bez ciebie nie wytrzymam.
V: Tak wiem, ja bez ciebie też. Za bardzo cię kocham...
L: Ja też cie bardzo ale to bardzo kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie...
V: To tak jak ja.
L: Mam pomysł.
V: Jaki?
L: Ucieknij z domu. Przyjdź do mnie, pójdziemy do naszego domku dobrze?
V: Tak, tak oczywiście zaraz u ciebie będę.
Po rozmowie zaczęłam się pakować. Byłam gotowa po 10 minutach. Wywaliłam torbę przez okno i sama wyskoczyłam. Na szczęście nic mi się nie stało. Wzięłam torbę i pobiegłam do domu Leona.

sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 49

*Alex*
Szedłem sobie spokojnie parkiem kiedy nagle zobaczyłem jak ktoś leży na dole schodów. Podbiegłem tam szybko i zobaczyłem że to Violetta. Wziąłem jej telefon i postanowiłem zadzwonić do Leona...
*Francesca*
Siedzę z Cami na próbie chłopaków. Leon dał mi swój telefon i jakby ktoś dzwonił to żebym odebrała. Nagle ktoś zadzwonił...
To Viola. Odebrałam ale od razu się zdziwiłam, zamiast głosu Violi był to głos Alexa.
A: Halo?
F: Halo? Alex co skąd ty masz telefon Violetty?!
A: Fran jest sprawa posłuchaj dobrze?
F: No dobrze mów skoro to takie ważne.
A: Znalazłem Violę i leży pod schodami w parku, ktoś ją chyba zepchnął...
F: CO!!!
Tak głośno krzyknęłam że chłopaki przestali grać i przybiegli do mnie, Alex powiedział mi jeszcze że zadzwoni po karetkę i żebyśmy jak najszybciej przyszli. Ja nie mogłam z siebie wydusić ani słowa...

*Leon*
Mieliśmy próbę, graliśmy nowy utwór a tu nagle Fran zaczęłam krzyczeć. Podbiegliśmy szybko do niej i zobaczyłem że rozmawia prze telefon i to jeszcze mój. Po chwili zakończyła rozmowę i stała wryta jak słup.
L: Fran co się stało? Ej Fran
F: Viola...
L: Co Viola co się stało?!
F: Dzwonił Alex z jej telefonu...
L: Jak to Alex?! O co chodzi Fran?!
F: Oj no bo Viole ktoś prawdopodobnie zepchnął ze schodów w parku...
L: Co?! Gdzie?! Muszę tam iść...
F: Dobrze Leon tylko spokojnie, chodźmy.
Szedłem cały zmartwiony co się stało Violi. Doszliśmy wreszcie na miejsce, była tam karetka. podbiegłem tak i zobaczyłem Violę cało i zdrową, siedziała na schodach i dochodziła powoli do siebie. Usiadłem koło niej i objąłem ją ramieniem i przytuliłem do siebie.
V: Dziękuje że tu jesteś...
L: Zawsze będę kiedy będziesz mnie potrzebować. Alex dzięki za telefon.
A: Nie ma sprawy, robiłem to co myślałem.
L: Dobrze zrobiłeś. Violu wiesz kto mógł to zrobić?
V: Nie.. nie mam pojęcia, ale chyba się domyślam...
L: Tak? To kogo podejrzewasz?
V: Ludmiłę... była tu razem z Priscillą rozmawiały o tym co się stało wczoraj o tym pająku, ja je nagrałam, Priscilla to zobaczyła... Potem przyszła Ludmiła, a potem już nie pamiętam.
L: Nie martw się skarbie znajdziemy winowajcę.
V: Dziękuję Leon kocham cię .
L: Ja cię kocham bardziej i zawsze będę przy tobie.
Po moich słowach pocałowałem ją bardzo namiętnie, słyszałem tylko naszych przyjaciół mówiących "oooooo słodko"  

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 48

Staliśmy z Leonem przed studiem, czekałam aż mi odpowie... Po chwili uśmiechną się i powiedział:
- Violuś oczywiście.
V: Cudownie! Tylko gdzie będziemy mieszkać?
L: Wiesz dziś możesz przenocować u mnie w domu a jutro zamieszkamy już w naszym domku.
V: Ale jak to jutro?
L: No bo wiesz moi rodzice dali mi dom w prezencie niedaleko studia więc możemy tam teraz iść i przenieść już trochę twoich rzeczy.
V: Oj Leon kocham cię! Chodźmy!
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Dom był faktycznie niedaleko studia i okazało się że był obok domu Fran. Kiedy go zobaczyłam to oniemiałam z wrażenia.
Weszliśmy do środka... Tam omało nie zemdlałam z wrażenia. 
 Ten dom jest przecudowny. Tylko teraz jak ja powiem tacie że się wyprowadzam... Boję się jak on zareaguje, przecież dostanie świra... Muszę się jakoś zebrać i mu powiedzieć i najlepiej jakby był ze mną Leon. Poprosiłam go o to i się zgodził. Ruszyliśmy w stronę mojego domu, w połowie drogi Leon dostał telefon że musi być natychmiast w studio więc wracałam sama. Wracałam przez park i zobaczyłam tam Ludmiłę i Priscillę. Podeszłam bliżej i słyszałam całą ich rozmowę w której Priscilla przyznała się do wszystkiego, nawet to nagrałam. Wszystko byłoby dobrze gdyby tylko Priscilla mnie nie zobaczyła.
P: Co ty wyprawiasz co!
V: Nic takiego porostu chce pokazać tacie kto mówi prawdę.
P: Nie uda ci się to, rozumiesz? Powiem że to jakaś przeróbka. Nie uwierzy ci!
V: I tu sie mylisz. Może mój tata cię kocha, ale to ja jestem jego kochaną córeczką!
P: Przesadziłaś moja droga panno...
Nie chciałam się dalej z nią kłócić więc poszłam doszłam do schodów i jedyne co pamiętam to ciemność...

czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 47

*Leon*
Nie rozumiem co się stało, stałem sobie z chłopakami w sali ze sceną i rozmawiałem z nimi o zespole i nagle podbiegła do mnie zapłakana Viola i przytuliła się mocno do mnie. Nie myśląc o niczym szybko ją przytuliłem. Zastanawiałem się czemu płakała, więc zapytałem:
- Violu co się stało?
Nic mi nie odpowiedziała tylko bardziej się we mnie wtuliła. Może nie chciała mi mówić przy chłopakach więc wziąłem ją na ręce i poszliśmy do sali tanecznej. Postawiłem ją na ziemi i zamknąłem drzwi.
L: Violu teraz powiesz mi co się stało i czemu płaczesz?
V: Leon... bo.. ja słyszałam rozmowę taty z Priscillą...
L: No i co? Co mówili?
V: Bo wczoraj Priscilla znalazła na łóżku wielkiego pająka i dziś zwaliła winę na mnie i...
L: Viola i co?
V: Rozmawiali o tym że... tata musi mnie jakoś ukarać i że musi zabrać mi coś co jest dla mnie najważniejsze...
L: I co dalej?
V: Mój tata powiedział.. że...że...
L: No Viola wyduś to z siebie!
V: Ona chce mi zabrać ciebie!!
L: Co?!
V: To co słyszałeś, powiedział że zakaże mi spotykać się z tobą...
Po tych słowach Viola znowu się do mnie przytuliła, a ja stałem jak wryty. Byłem bardzo zdziwiony... Nie miałem pojęcia co zrobić, nie mogę stracić Violetty! Za bardzo ją kocham...
*Herman*
Po rozmowie z Priscillą zrozumiałem że Violetta nie możne dalej się spotykać z Leonem. Szukałem ją w całym studiu, i kiedy ją znalazłem stała przytulona do Leona i płakała.
H: Co tu się dzieje!!! Co to ma być?! Violetta musimy porozmawiać
V: Nic nie musimy! Nie możesz mi zabronić spotykania się z Leonem!
H: Co?! Skąd wiesz?
V: Słyszałam twoją rozmowę z Priscillą, nie wiem jak mogłeś jej uwierzyć.
H: Wierze jej bo wiem że ona nie potrafiła by mnie okłamać bo mnie kocha, a ja kocham ją! Zrozum to wreszcie!
V: Ja to rozumiem, ale teraz ona cię oszukuje! Wiesz że boję się pająków więc jak mogłam wnieść pająka do domu i wnieść go do waszej sypialni? Zastanów się trochę!
Po tych słowach Violetta i Leon wyszli z sali. Teraz mam mętlik.
*Violetta*
Wybiegłam z Leonem ze studia bo nie mogłam dalej słuchać taty.
V: Leon...
L: Tak skarbie?
V: Pamiętasz ta propozycję żebyśmy zamieszkali razem?
L: Tak... Ale dopiero jak skończymy szkołę prawda?
V: Wiesz zmieniłam zdanie... Zamieszkajmy razem jak najszybciej, nawet dzisiaj. Proszę nie wytrzymam dłużej z tatą i Priscillą.

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 46

*Kilka dni później*
*Violetta*
Obudziłam się dziś bardzo późno... Postanowiłam że nie pójdę już do Studia. Ubrałam więc szlafrok i poszłam do kuchni, w domu panowała cisza. Weszłam do kuchni i zobaczyłam tam Olgę i Ramallo. Olga karmiła go jakimś ciastem... to nie był fajny widok.
V: Hej może zostawcie te amory na później.
O: O Viola już wstałaś, jak się czujesz?
V: Dobrze, czemu mnie nie obudziłaś?
O: Ale Priscilla powiedziała mi że mam cie nie budzić.
V: Co!? Ale jak to Priscilla ci to powiedziała!?\
 O: Viola ale spokojnie, jest dopiero 9.30 może jeszcze zdążysz na lekcje?
V: Tak masz rację lecę się przebrać idę do studia.
Jak powiedziałam tak też zrobiłam, w studiu byłam po 10 minutach, weszłam do środka i od razu dopadła mnie Fran.
F: Viola gdzie ty byłaś?! Twój tata cię szukał po całym studio.
V: Ale jak to?
F: No tak, ale Priscilla mu coś powiedziała i przestał cię szukać tylko jest cały wściekły.
V: A słyszałaś może co powiedziała?
F: No niestety nie, a coś się stało?
V: No wczoraj jak Priscilla  poszła żeby się położyć to zobaczyła dużego pająka...
F: Myślisz że?
V: Tak, myślę że Priscilla sama podłożyła tego pająka a teraz zwala winę na mnie.
F: Ej nie przejmuj się... Może twój tata jej nie uwierzy?
V: I tu się mylisz, mój tata od pewnego czasu wierzy tylko jej.
F: Ej ale nie przejmuj się tak?
V: Dobrze.
Potem Fran poszła na zajęcia a ja postanowiłam że pójdę do pokoju nauczycielskiego porozmawiać z tatą. Kiedy wchodziłam usłyszałam rozmowę taty i Priscilli...
P: Herman musisz coś z nią zrobić! Ona nie może mi bezczelnie podkładać pająka do łóżka.
H: Tak wiem kochanie, ale co ja mam zrobić?
P: No nie wiem trzeba pomyśleć. Może zabrałbyś jej coś co jest dla niej najważniejsze? 
H: Tak, tak do jest dobry pomysł, ona musi przestać spotykać sie z Leonem.
P: Ale może jednak nie...
H: Priscilla już nic nie mów, muszę ją  znaleźć i powiedzieć jej co postanowiłem.
Po słowach mojego taty rozpłakałam się. Zaczęłam szukać Leona. Wreszcie znalazłam go stał z chłopakami w sali ze sceną. Podbiegłam tam cała zapłakana i przytuliłam się mocno do  niego. On też mnie mocno przytulił.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 45

*Leon*
Violetta wyszła cała rozwścieczona i to przec co? Przez to że Fran zapomniała o jej urodzinach...
F: Leon możesz mi wyjaśnić co się z nią dzieje!? Co ona też jest w ciąży!?
L: Nie!  Poprostu jest jej przykro że powiedziałaś że w tym dniu Camilla jest najważniejsza!
F: No bo jest i ja nje wiem czemu ona to tak przeżywa? Jakby to ona teraz była najważniejsza!
L: No bo jest !!! Ona ma dzisiaj urodziny ! Pamięta ktoś jeszcze?!
I w tej chwili wyszedłem ze studia i zobaczyłem jak siedzi na ławce i płacze, podszedłem do niej i usiadłem z nią, mocno przytuliłem i pocałowałem w głowę.
L: Hej Violuś nie przejmuj się.
V: Łatwo ci mówić. O twoich urodzinach nikt nke zapomniał...
L: Violu kotek spokojnie tak, teraz się uspokój dobrze? Pójdziemy gdześ po lekcjach?
V: Oczywiście że tak. Kocham cię.
L: Ja też cię kocham.
Pocałowałem ją namiętnie w usta, ona oddawała każdy pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy na lekcje.
*Francesca*
O matko co ze mnie za przyjaciółka!? Zapomniałam o urodzinach Violi i jeszcze wykrzyczałam jej w twarz że w tym dniu najważniejsza jeat Camilla. Matko muszę ją przeprosić i to najlepiej zaraz. O idze z Leonem na zajęcia, chyba wiem co zrobić żeby ją przeprosić, tylko muszę zebrać wszystkich...
*Violetta*
Szłam z Leonem do sali, weszliśmy do niej, Leon stanął za pianinem i zaczął na nim grać Podemos. Dołączyma do niego przy refrenie. Było super na konieć przytuliłam mocno Leona i doałam mu buziaka w policzek. Po chwili zadzwonił dzwonek, poszłam z Leonem do sali tańca, była zamknięta co mnie zdziwiło... Weszłam powoli inagle moi przyjaciele krzykneli "NIESPODZIANKA" Strasznie się ucieszyłam
V: To wszystko dla mnie?
F:  Tak Viola. Przepraszam że zapomniałam o twoich urodzinach ale wiesz tak wyszło i jeszcze ta sprawa z Cami i jej ciążą.
C: Co!!!? Jaką moją ciążą!? O co wam chodzi?
F: No jak to o co!? Słyszałam twoją rozmowę w parku.
C: Chwila, chwila ale mówiliśmy o czymś zupełnie innym.
F: Ale jak to? To w takim raze o czym!?
C: Mówiliśmy o naszym małym piesku, ma na imię dzidziuś, a to że tatuś to znaczy chrzestny. Siortra Broadwaya jest w ciąży a nie ja !
F: O matko przepraszam cię.
C: Nie ma sprawy, teraz lepiej się bawmy.
Po tej rozmowie zaczęliśmy się bawić było super!

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 44

*Broadway*
Siedziałem sobie w sali tanecznej i słuchałem muzyki, nagle przyszedł Diego.
D: Siema stary możemy pogadać?
B: No pewnie, a coś sie stało?
D: tak jakby... Co u Cami?
B: Dobrze a jak ma być?
D: No nie wiem tak pytam. Nie można juz zapytać?
B: Nie no można, ale trochę mnie to dziwi.
D: Dobra nie ważne muszę iść cześć.
B: No cześć.
*Violetta*
Siedzę na lekcji i straszliwie się nudzę. Ale szczęście że siedzę koło Leona. Na koniec lekcji zaczęliśmy wszyscy razem śpiewać, było super. Po lekcji Leon złapał mnie za rękę i zaciągnął do pomieszczenia z szafkami. Przybliżył się do mnie i wyszeptał mi do ucha "Wszystkiego najlepszego skarbie" po tych słowach wzruszyłam się.
V: Leon, pamiętałeś.
L: Jak mógłbym zapomnieć o urodzinach mojego skarba?
V: Jak widać nie trudno zapomnieć... ty jesteś pierwszą osobą która składa mi życzenia.
L: Tak? To bardzo dziwne...
V: No ale cóż poradzić takie życie.
Miałam wtedy pocałować Leona ale do pomieszczenia wpadła Fran.
F: Viola jest sprawa!!
L: Fran nie żeby coś ale nam przeszkodziłaś!
V: Leon spokojnie! Co się stało?
F: No bo chodzi o Cami.
I w tej oto chwili zjawili się tam wszyscy oprócz Cami i Broadwaya.
F: Słuchajcie chodzi o Cami i Broadwaya, więc tak szłam sobie wczoraj parkiem z Diego i słyszałam ich rozmowę.
V: Do dobrze Fran ale do czego zmierzasz?
F: Viola, Cami jest w ciąży!!!
Wszyscy: CO!!!
F: No tak, rozmawiali że Broadway zostanie tatą i że kocha ich dzidziusia.
L: Ale to jest pewne? Powiedziała ci to?
F: No nie! I w tym jest problem! Musimy teraz o nią dbać teraz w ten dzień ona jest najważniejsza i nikt inny!!! Tylko Camilla!
V: Aha super!
F: Viola o co ci chodzi?
V: Nie ważne cześć.
Wtedy wyszłam cała rozwścieczona....

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 43

*Violetta*
Obudziłam się na podłodze, nie miałam pojęcie jak się na niej znalazłam. Po krótkim namyśle poszłam się odświeżyć. Po około godzince byłam gotowa do wyjścia. Zjadłam jeszcze małe śniadanie i wyszłam z domu. Po drodze zobaczyłam Cami i Broadwaya i jakiegoś pieska na smyczy. Zdziwiłam się bo oni nigdy nie mieli psa. Patrzyłam się na nich i szłam i nawet nie zobaczyłam jak w kogoś wchodzę. Tak weszłam na Alexa,
A: Hej Viola uważaj.
V: O Alex przepraszam, masz rację muszę uważać.
A: Wszystko w porządku?
V: Tak, tak idziemy razem do studia?
A: A Leon nie będzie zły?
V: Może nie. To idziemy czy nie?
A: Tak chodźmy.
I poszliśmy razem, gadaliśmy sobie i żartowaliśmy. Alex jest wspaniałym kolegą.
*Leon*
No co jest czekam na Violettę już dobre 15 minut. A kiedy już ją widzę to widzę ją z kimś innym, i to z kim? Z Alexem.. Widzę jak się śmieją i cały czas gadają, a na koniec przytulili się. Myślałem że tam wybuchnę. Podeszła do mnie postanowiłem udawać ze nic nie widziałem, jestem ciekawy czy mi sama powie co robiła przez to 20 minut.
V: Hej, przepraszam że tak długo czekałeś.
L: Nie nic się nie stało. A co robiłaś? Jeśli mogę wiedzieć.
V: Oczywiście że możesz wiedzieć. Szłam sobie parkiem i spotkałam Alexa więc przyszłam razem z nim. Nie gniewasz się?
L: Na ciebie nie można się gniewać. Cieszę się że mi powiedziałaś.
V: Jakbym mogła ci nie powiedzieć przecież cię kocham. A i jeszcze jedno.
L: Co takiego?
V: Od kiedy Cami albo Broadway mają psa?
L: Co?! Jakiego psa?!
V: A nie ważne. Chodźmy już na lekcje.
*Camilla*
Broadway jest taki kochany. Okazało się że jego siostra jest w ciąży i on będzie ojcem chrzestnym, mamy też małego pieska, dostałam do od niego na imieniny. Nazwaliśmy go Dzidziuś. Jeszcze nie powiedziałam o nim naszym znajomym. jakoś zapomniałam. Weszłam do studia i na powitanie podeszła do mnie Fran, tylko zachowywała się dziwnie.        
F: Hej Cami!! Jak się czujesz wszystko okej? Może chcesz coś zjeść albo chce ci się pić?
C: Nie... Niby czemu mam się źle czuć?
F: A tak tylko pytam... To co idziemy razem na zajęcia?
C: Tak, chodźmy.
F: Ale chwila, chwila daj mi ten plecak. Nie będziesz nic dźwigać.
C: Fran ja sobie poradzę, o co ci chodzi?
F: Nie o nic tak tylko pomyślałam że będę miła...
C: Okej ale ja dziękuje poniosę sobie sama...

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 42

*Leon*
Siedzieliśmy u Violi w pokoju i rozmawialiśmy o naszej przyszłości. Więc zapytałem
- Violu kotek, znamy sie już długo i długo jesteśmy razem... Kiedy zamieszkamy razem?
V: Le.. Leon jaa... ja nie mam pojęcia. To chyba jeszcze za wcześnie...
L: Ale ja nie mówię że teraz zaraz. Tylko że za kilka miesięcy..
V: Aaaa no tak. To w takim razie zamieszkamy razem jak skończymy Studio.
L: Oczywiście skarbie.
I pocałowałem Violę na znak tego że bardzo sie cieszę. potem dalej rozmawialiśmy i śpiewaliśmy...
*Ludmiła*
Siedziałam z Fede w kawiarni i jadłam sernik, po chwili Fede wstał z krzesła i wyciągnął jakieś pudełeczko z kieszeni i uklęknął przede mną.
Fe: Ludmiło Ferro słońce ty moje uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz ze mną już na zawsze?
Lu: O matko Fede... Oczywiście że tak!
Wtedy rzuciłam mu sie na szyję a on mnie okręcił wokół własnej osi. Cieszyła się i to bardzo.
*Francesca*
Idziemy z Diego do mnie do domu przez park a tu nagle widzimy Cami i Broadwaya. Usłyszeliśmy całoą ich rozmowę i nie mogliśmy dowierzać.
C: Broadway przesadziłeś trochę u Maxiego w domu, Leon nic złego nie powiedział.
B: Tak wiem ale wiesz że jestem nerwowy zwłaszcza teraz, kiedy dowiedziałem sie że będę tatą.
C: Hej ale nie martw się tak? Damy sobie radę. obiecuję ci to.
B: Wiesz co?
C: no co?
B: Kocham ciebie i naszego dzidziusia.
C: Ooooo... ja też cię kocham.
Wtedy sie pocałowali i poszli. Ja się nie mogłam otrząsnąć.
F: Diego ty też to słyszałeś?
D: O tak Fran.... Słyszałem i nie wierze.
F: Tak ja też! Dlaczego mi nie powiedziała!? Co z niej za przyjaciółka?
D: Fran ale spokojnie może dopiero teraz sie dowiedziała, zobaczysz że jutro w studio powie wszystko tobie i Violi.
F: Obyś miał rację. Martwię się o nią. Myślisz że sobie poradzą?
D: Oczywiście że tak. Gwarantuje ci to.
Po tym poszliśmy wreszcie do mojego domu. Strasznie byłam zmęczona tym dniem więc postanowiłam że wezmę prysznic i pójdę spać.    

Rozdział 41

Obudziłam się rano z wielkim bólem głowy. Ogarnęłam się trochę i poszłam na dół. Leon spał na kanapie, postanowiłam go obudzić i przeprosić że mu nie pozwoliłam ze mną spać.
V: Leon, Leon kotek wstawaj!
L: Jeszcze nie... Skarbek proszę...
V: Dobra śpij sobie, ale pamiętaj już nic ode mnie nie dostaniesz.
Powiedziałam mu i zaczęłam wstawać, a Leon złapał mnie w tali przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Oddawałam każdy jego pocałunek, zaczęłam rozpinać jego guziczki od koszuli a Leon zaczął się uśmiechać. Wtedy zeszli nasi przyjaciele...
Fe: Viola! Leon! Nie przesadzajcie! Tu też są inni!
Lu: To chyba wiemy kto tak hałasował w nocy...
V: Ludmi dla twojej wiadomości Leon spał na kanapie.
Lu: Ale dlaczego?!
V: Bo był całkiem pijany.
N: I dobrze zrobiłaś, jeśli facet jest pijany nie warto mu ufać.
M: Nati co ty mówisz?! W nocy ci się jakoś podobało że byłem pijany!
V: No proszę czego my sie tu dowiadujemy?! Najpierw Diego i Fran teraz ty i Naty... No przyznawać się kto jeszcze coś robił w nocy?!
I w tej oto chwili przyznali się wszyscy. Zaczęłam się z Leonem śmiać.
L: Wychodzi na to Violu że my byliśmy tylko grzeczni.
B: No i co z tego?!
C: Ej spokojnie tak?
B: Tak wiem tylko że on ma jakieś ale!
L: Hej stary spokojnie ja cię nie chciałem urazić ani nic...
B: Ale to zrobiłeś! Choć Cami wychodzimy.
Złapał Cami za rękę i wyszli. Zdziwiło mnie ich zachowanie... Może to przez to że Cami cały czas źle się czuje? Ale nie przejmowaliśmy się tym tylko zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do swoich domów....
*Diego*
Postanowiłem odprowadzić Fran. Szliśmy parkiem kiedy zobaczyliśmy Camille i Broadwaya. Podeszliśmy bliżej żeby usłyszeć ich rozmowę i to co usłyszeliśmy wcięło nas w podłogę.... Nie mogliśmy w to uwierzyć...
*Federico* 
Postanowiliśmy z Ludmi iść do jakiejś kawiarni na coś słodkiego. Siedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy kawę i sernik. Siedzieliśmy tak chwilę i wreszcie postanowiłem zrobić coś do czego przygotowywałem się już długo...
*Violetta*
Siedziałam z Leonem u mnie w pokoju i rozmawialiśmy o naszej przyszłości, myśleliśmy ile będziemy mieć dzieci... I wtedy nieoczekiwanie Leon zadał mi pytanie... Nie wiedziałam co mam powiedzieć...

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 40

Nigdy nie byłam na lepszej imprezie. Najpierw byliśmy u  Maxiego w domu,  potem postanowiliśmy wyjść na miasto. Poszliśmy do klubu z karaoke. Zamówiony sobie drink. Po ich wypiciu zaczęliśmy tańczyć i wygłupiać się. Po dwóch godzinach wyszliśmy do domu Maxiego.  Była już godzina 2.30 w nocy. Maxi powiedział żebyśmy ustalał któż kim śpi. Po 10 minutach wszystko było gotowe.  Ja spałam z Leonem,  Fran z Diego, Cami z Broadwayem, Maxi z Naty, Ludmiła z Fede. Kiedy wszystko było ustalone poszliśmy spać. Jednak w nocy obudził mnie dziwne odgłos... Postanowiłam obudzić Leona.
V: Leon ty też to słyszy słyszysz?
L:Tak. Chodźmy zobaczyć skąd dobiega.
Tak jak powiedział Leon poszliśmy to sprawdzić.  Szliśmy cichutko...  Doszliśmy dobrze z których dobiegał hałas. Nie dowierzałam...
*Francesca *
Kochaliśmy się z Diego już jakieś pół godziny, gdy nagle do naszego pokoju weszli Violetta i Leon. Osłupieliśmy jak ich zobaczyłam. Viola o mało nie zemdlała... Leon zamknął drzwi a my się ubraliśmy. Było nam trochę wstyd ze ktoś nas przyłapał... Wyszliśmy już ubrani, 
F:Kochani posłuchajcie...  straszne nam głupio...
Nawet nie skończyłam a Viola zaczęła się śmiać. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi...
*Violetta*
Śmiałam się z Fran i Diego nie mogłam przestać. Rozbawiło mnie to co ona zaczęła mówić, widziałam  że zaczyna się wkurzać o to.
V:Fran spokojnie, przecież to normalne...
F: Viola o czym ty mówisz i z czego ty się śmiejesz?!
V: Spokojnie tylko nie krzycz. Nie ma co mówić. Zapomnijmy o sprawie.
F: No dobra to my już idziemy.
V: Okej tylko pamiętaj ja chce być chrzęsną!!!
Fran jak to usłyszała zrobiła się wściekła, o mało nie wybuchła. A do tego Leon jeszcze dodał
- A ja mam być chrzestnym!!
Myślałam że tam nie wytrzymam. Śmialiśmy się i nie mogliśmy się uspokoić. Po jakiś 10 minutach przestaliśmy.
V: Leon chodźmy już spać.
L: Dobrze, a może by tak poszaleć?
V: Leon nie przesadzajmy...
L: No co?
V: Jesteś pijany! A ja sienie całuje z pijakami.
L: Okej to ja idę spać na kanapę...
V: Okej słodkich snów.
Powiedziałam i poszłam do pokoju, a Leon do salony na kanapę. Chciało mi się z tego wszystkiego śmiać. Mam tylko nadzieję że Fran nie będzie jutro na mnie zła.