H: Dlaczego to zrobiłaś? ...
sobota, 25 kwietnia 2015
Rozdział 53
H: Dlaczego to zrobiłaś? ...
sobota, 18 kwietnia 2015
Rozdział 52
Lu: Violetta posłuchaj wiem że nie chcesz mnie słuchać i tak dalej ale muszę ci to wreszcie powiedzieć.
V: No słucham co mi musisz powiedzieć?
Lu: no chodzi wtedy o to w parku... Musisz mi uwierzyć że to nie ja cię zepchnęłam z tych schodów..
V: To w takim razie kto?
Lu: Ja... yyy. no.. nie mam pojęcia...
Fe: Ludmi kotek powiedz prawdę.
Lu: No dobrze...
V: Ludmi o co tu chodzi?
Lu: No z tych schodów zepchnęła cię moja mama...
V i L: CO!?
Fe: To co słyszeliście, Priscilla zepchnęła cię z tych schodów bo bała się że pokażesz tacie nagranie jak przyznaje się do tego że to ona podłożyła tego pająka.
V: Nie, to nie może być prawda...
L: Viola wiem że jest ci ciężko w to uwierzyć, tak jak mi ale widocznie to prawda...
Fe: Tak to jest prawda... Nawet mamy dowód...
Wtedy Fede i Ludmi wyciągnęli laptopa i pokazali nam nagranie na którym wszystko dokładnie widać.
Nie mogłam się z tym pogodzić, jak Priscilla mogła to zrobić?! Łzy zaczęły mi napływać do oczu, Leon to zobaczył i mocno mnie do siebie przytulił i pocałował w głowę. Zawsze tak robi na znak żebym się nie martwiła i że wszystko będzie dobrze. Po chwili odsunęłam się od niego i zaczęłam:
- Muszę to natychmiast powiedzieć tacie...
L: Violu pójdę z tobą, dobrze?
V: Tak dziękuje ci.
Lu: JA też idę i pokażę Hermanowi to nagranie...
Fe: Też chce być przy tym.
V: Dziękuje kochani, chodźmy już.
Po 10 minutach była już pod moim domem. Weszłam i na środku salonu stał mój tata, był wściekły.
H: Violetta gdzie ty byłaś?! Dlaczego uciekłaś z domu?!
L: Herman, wiem że nie chcesz żebym tu była ale Violetta ma ci coś do powiedzenia...
H: Niby co takiego?! Chyba nie chcecie mi powiedzieć że będę dziadkiem?!
V: Tato! Przestań! Mogę wreszcie ci to powiedzieć czy nie?!
H: No możesz, możesz...
V: Bo widzisz już wiem kto mnie zepchnął ze schodów w parku...
H: Kto?
V: Priscilla...
I w tym momencie Ludmiła puściła nagranie na którym dokładnie widać co się stało... Mój tata sie załamał... I w tym momencie do domu weszła Priscilla...
P: Hej kochani, coś sie stało? O Violetta wróciłaś tak się o ciebie martwiłam..
H: Dlaczego to zrobiłaś? ... cdn
wtorek, 14 kwietnia 2015
Rozdział 51
Idę do pokoju Violetty, zrozumiałem że źle zrobiłem. Chciałem ją przeprosić i porozmawiać na spokojnie. Wchodzę bez pukania a tu co?! Nie ma jej... Zobaczyłem tylko otwarte okno i dotarło do mnie że Viola uciekła. Tylko gdzie? Aha chyba wiem, pewnie jest u Leona... Pójdę tam zaraz.
*Leon*
Czekałem na Violę, przyszła po 20 minutach i mocno się do mnie przytuliła. Ja poszedłem po swoje rzeczy które wcześniej spakowałem. Przy wyjściu dopadł mnie tata:
P.V: Leon gdzie ty się wybierasz z tą walizką?
L: Tato wyprowadzam się... Tylko proszę cię o jedno.
P.V: No słucham.
L: Jakby przyszedł tu tata Violi, proszę nie mów mu gdzie jesteśmy. W ogóle zachowuj się tak jakbym dalej tu mieszkał. I daj mi znać jeżeli on tu przyjdzie.
P.V: Dobrze Leon dla ciebie wszystko. Uciekajcie już.
L: Dzięki tato.
No i ruszyliśmy do naszego domku. Normalnie tak się cieszę że będziemy mieszkać razem...
Popatrzyłem na Violę i zobaczyłem że jest smutna.
L: Violu co się dzieje?
V: Nic, wszystko jest okej...
L: Violetta nie znam cię od wczoraj, przecież widzę.
V: No bo chodzi o mojego tatę...
L: Hej nie przejmuj się tak... Rozumiem co czujesz... Ja chcę żebyś w tym dniu była najszczęśliwszą osobą na ziemi.
*Violetta*
Po słowach Leona zaczęłam się uśmiechać, cieszyłam się że dla niego liczy się moje szczęście...
Dojechaliśmy wreszcie na miejsce, zabraliśmy swoje bagaże i rozpakowaliśmy się. Później zamówiliśmy sobie pizzę i zjedliśmy ją. Podczas oglądania telewizji Leon zaczął mnie całować po szyi i rozpinać moją piękną koszulę.
V: Leon co ty wyprawiasz?!
L: Przecież ci mówiłem że chcę żeby ci było jak najlepiej...
V: Oj Leon ty głuptasie...
Po tym rzuciłam sie na niego i zaczęłam go całować. on oddawał każdy pocałunek, w pewnej chwili podniósł mnie i zaniósł do sypialni. Zdjął z siebie koszulę i ze mnie również. Przyciągnął mnie do siebie i całował, ja przy tym odpinałam jego pasek. Po chwili ja nie miałam już na sobie żadnych ubrań, Leon miał na sobie jeszcze spodnie. Rzucił mnie na łóżko, a on położył się na mnie i zaczął dotykać mnie tak przyjemnie po całym ciele nie przerywając ani jednego pocałunku. Leon miał już ściągnąć spodnie ale przewał nam dzwonek do drzwi... Leon szybko ubrał spodnie i koszulę a ja ubrałam bluzke i spódnicę. Szybko poszliśmy do drzwi i otworzyliśmy je... Bardzo się zdziwiłam na widok osoby stojącej za nimi.....
niedziela, 12 kwietnia 2015
Rozdział 50
Oderwałam się od Leona i uśmiechnęłam się do niego. Nasi przyjaciele stali i uśmiechali się.
F: Viola co się takiego stało?
V: Nie mam pojęcia, nic nie rozumiem z tego co się stało...
L: Czyli to znaczy że nic z mieszkania razem?
V: Przepraszam cie ale nie mogę się teraz wyprowadzić...
L: Rozumiem, powiem rodzicom że mogą go wynająć komuś.
V: Leon przepraszam...
L: Viola nic się nie dzieje. Nie zawsze będzie po naszej myśli.
F: Viola może cię odprowadzę?
V: Nie nie trzeba, Leon mnie odprowadzi prawda?
L: Oczywiście skarbie, dla ciebie wszystko.
Po tym wszystkim poszliśmy do domu. Weszłam do niego, a na środku stał mój tata.
H: Violetta co on tu robi!?
V: Pomaga mi.
H: Niby w czym ci może pomagać.
V: Dla twojej wiadomości ktoś zepchnął mnie ze schodów w parku.
H: Co!? Ala jak to? Nic ci nie jest?
V: Nie tato wszystko w porządku.
H: Ale kto to zrobił?
V: Myślę że to była Ludmiła.
H: Ale jak to!? To nie możliwe! Ludmiła nigdy by czegoś takiego nie zrobiła!! Dlaczego kłamiesz!? Violetta zawiodłem się na tobie. A ty drogi chłopcze nie zbliżaj się do niej nigdy więcej.
Po tych słowach tata wypchnął Leona za drzwi a mi kazał iść do swojego pokoju i siedzieć tam aż do kolacji. Ja postanowiłam że zadzwonię do Leona.
V: Hej Leon wszystko okej?
L: Tak, ale ja bez ciebie nie wytrzymam.
V: Tak wiem, ja bez ciebie też. Za bardzo cię kocham...
L: Ja też cie bardzo ale to bardzo kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie...
V: To tak jak ja.
L: Mam pomysł.
V: Jaki?
L: Ucieknij z domu. Przyjdź do mnie, pójdziemy do naszego domku dobrze?
V: Tak, tak oczywiście zaraz u ciebie będę.
Po rozmowie zaczęłam się pakować. Byłam gotowa po 10 minutach. Wywaliłam torbę przez okno i sama wyskoczyłam. Na szczęście nic mi się nie stało. Wzięłam torbę i pobiegłam do domu Leona.
sobota, 11 kwietnia 2015
Rozdział 49
Szedłem sobie spokojnie parkiem kiedy nagle zobaczyłem jak ktoś leży na dole schodów. Podbiegłem tam szybko i zobaczyłem że to Violetta. Wziąłem jej telefon i postanowiłem zadzwonić do Leona...
*Francesca*
Siedzę z Cami na próbie chłopaków. Leon dał mi swój telefon i jakby ktoś dzwonił to żebym odebrała. Nagle ktoś zadzwonił...
To Viola. Odebrałam ale od razu się zdziwiłam, zamiast głosu Violi był to głos Alexa.
A: Halo?
F: Halo? Alex co skąd ty masz telefon Violetty?!
A: Fran jest sprawa posłuchaj dobrze?
F: No dobrze mów skoro to takie ważne.
A: Znalazłem Violę i leży pod schodami w parku, ktoś ją chyba zepchnął...
F: CO!!!
Tak głośno krzyknęłam że chłopaki przestali grać i przybiegli do mnie, Alex powiedział mi jeszcze że zadzwoni po karetkę i żebyśmy jak najszybciej przyszli. Ja nie mogłam z siebie wydusić ani słowa...
*Leon*
Mieliśmy próbę, graliśmy nowy utwór a tu nagle Fran zaczęłam krzyczeć. Podbiegliśmy szybko do niej i zobaczyłem że rozmawia prze telefon i to jeszcze mój. Po chwili zakończyła rozmowę i stała wryta jak słup.
L: Fran co się stało? Ej Fran
F: Viola...
L: Co Viola co się stało?!
F: Dzwonił Alex z jej telefonu...
L: Jak to Alex?! O co chodzi Fran?!
F: Oj no bo Viole ktoś prawdopodobnie zepchnął ze schodów w parku...
L: Co?! Gdzie?! Muszę tam iść...
F: Dobrze Leon tylko spokojnie, chodźmy.
Szedłem cały zmartwiony co się stało Violi. Doszliśmy wreszcie na miejsce, była tam karetka. podbiegłem tak i zobaczyłem Violę cało i zdrową, siedziała na schodach i dochodziła powoli do siebie. Usiadłem koło niej i objąłem ją ramieniem i przytuliłem do siebie.
V: Dziękuje że tu jesteś...
L: Zawsze będę kiedy będziesz mnie potrzebować. Alex dzięki za telefon.
A: Nie ma sprawy, robiłem to co myślałem.
L: Dobrze zrobiłeś. Violu wiesz kto mógł to zrobić?
V: Nie.. nie mam pojęcia, ale chyba się domyślam...
L: Tak? To kogo podejrzewasz?
V: Ludmiłę... była tu razem z Priscillą rozmawiały o tym co się stało wczoraj o tym pająku, ja je nagrałam, Priscilla to zobaczyła... Potem przyszła Ludmiła, a potem już nie pamiętam.
L: Nie martw się skarbie znajdziemy winowajcę.
V: Dziękuję Leon kocham cię .
L: Ja cię kocham bardziej i zawsze będę przy tobie.
Po moich słowach pocałowałem ją bardzo namiętnie, słyszałem tylko naszych przyjaciół mówiących "oooooo słodko"
piątek, 10 kwietnia 2015
Rozdział 48
- Violuś oczywiście.
V: Cudownie! Tylko gdzie będziemy mieszkać?
L: Wiesz dziś możesz przenocować u mnie w domu a jutro zamieszkamy już w naszym domku.
V: Ale jak to jutro?
L: No bo wiesz moi rodzice dali mi dom w prezencie niedaleko studia więc możemy tam teraz iść i przenieść już trochę twoich rzeczy.
V: Oj Leon kocham cię! Chodźmy!
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Dom był faktycznie niedaleko studia i okazało się że był obok domu Fran. Kiedy go zobaczyłam to oniemiałam z wrażenia.
P: Co ty wyprawiasz co!
V: Nic takiego porostu chce pokazać tacie kto mówi prawdę.
P: Nie uda ci się to, rozumiesz? Powiem że to jakaś przeróbka. Nie uwierzy ci!
V: I tu sie mylisz. Może mój tata cię kocha, ale to ja jestem jego kochaną córeczką!
P: Przesadziłaś moja droga panno...
Nie chciałam się dalej z nią kłócić więc poszłam doszłam do schodów i jedyne co pamiętam to ciemność...
czwartek, 9 kwietnia 2015
Rozdział 47
Nie rozumiem co się stało, stałem sobie z chłopakami w sali ze sceną i rozmawiałem z nimi o zespole i nagle podbiegła do mnie zapłakana Viola i przytuliła się mocno do mnie. Nie myśląc o niczym szybko ją przytuliłem. Zastanawiałem się czemu płakała, więc zapytałem:
- Violu co się stało?
Nic mi nie odpowiedziała tylko bardziej się we mnie wtuliła. Może nie chciała mi mówić przy chłopakach więc wziąłem ją na ręce i poszliśmy do sali tanecznej. Postawiłem ją na ziemi i zamknąłem drzwi.
L: Violu teraz powiesz mi co się stało i czemu płaczesz?
V: Leon... bo.. ja słyszałam rozmowę taty z Priscillą...
L: No i co? Co mówili?
V: Bo wczoraj Priscilla znalazła na łóżku wielkiego pająka i dziś zwaliła winę na mnie i...
L: Viola i co?
V: Rozmawiali o tym że... tata musi mnie jakoś ukarać i że musi zabrać mi coś co jest dla mnie najważniejsze...
L: I co dalej?
V: Mój tata powiedział.. że...że...
L: No Viola wyduś to z siebie!
V: Ona chce mi zabrać ciebie!!
L: Co?!
V: To co słyszałeś, powiedział że zakaże mi spotykać się z tobą...
Po tych słowach Viola znowu się do mnie przytuliła, a ja stałem jak wryty. Byłem bardzo zdziwiony... Nie miałem pojęcia co zrobić, nie mogę stracić Violetty! Za bardzo ją kocham...
*Herman*
Po rozmowie z Priscillą zrozumiałem że Violetta nie możne dalej się spotykać z Leonem. Szukałem ją w całym studiu, i kiedy ją znalazłem stała przytulona do Leona i płakała.
H: Co tu się dzieje!!! Co to ma być?! Violetta musimy porozmawiać
V: Nic nie musimy! Nie możesz mi zabronić spotykania się z Leonem!
H: Co?! Skąd wiesz?
V: Słyszałam twoją rozmowę z Priscillą, nie wiem jak mogłeś jej uwierzyć.
H: Wierze jej bo wiem że ona nie potrafiła by mnie okłamać bo mnie kocha, a ja kocham ją! Zrozum to wreszcie!
V: Ja to rozumiem, ale teraz ona cię oszukuje! Wiesz że boję się pająków więc jak mogłam wnieść pająka do domu i wnieść go do waszej sypialni? Zastanów się trochę!
Po tych słowach Violetta i Leon wyszli z sali. Teraz mam mętlik.
*Violetta*
Wybiegłam z Leonem ze studia bo nie mogłam dalej słuchać taty.
V: Leon...
L: Tak skarbie?
V: Pamiętasz ta propozycję żebyśmy zamieszkali razem?
L: Tak... Ale dopiero jak skończymy szkołę prawda?
V: Wiesz zmieniłam zdanie... Zamieszkajmy razem jak najszybciej, nawet dzisiaj. Proszę nie wytrzymam dłużej z tatą i Priscillą.
środa, 8 kwietnia 2015
Rozdział 46
*Violetta*
Obudziłam się dziś bardzo późno... Postanowiłam że nie pójdę już do Studia. Ubrałam więc szlafrok i poszłam do kuchni, w domu panowała cisza. Weszłam do kuchni i zobaczyłam tam Olgę i Ramallo. Olga karmiła go jakimś ciastem... to nie był fajny widok.
V: Hej może zostawcie te amory na później.
O: O Viola już wstałaś, jak się czujesz?
V: Dobrze, czemu mnie nie obudziłaś?
O: Ale Priscilla powiedziała mi że mam cie nie budzić.
V: Co!? Ale jak to Priscilla ci to powiedziała!?\
O: Viola ale spokojnie, jest dopiero 9.30 może jeszcze zdążysz na lekcje?
V: Tak masz rację lecę się przebrać idę do studia.
Jak powiedziałam tak też zrobiłam, w studiu byłam po 10 minutach, weszłam do środka i od razu dopadła mnie Fran.
F: Viola gdzie ty byłaś?! Twój tata cię szukał po całym studio.
V: Ale jak to?
F: No tak, ale Priscilla mu coś powiedziała i przestał cię szukać tylko jest cały wściekły.
V: A słyszałaś może co powiedziała?
F: No niestety nie, a coś się stało?
V: No wczoraj jak Priscilla poszła żeby się położyć to zobaczyła dużego pająka...
F: Myślisz że?
V: Tak, myślę że Priscilla sama podłożyła tego pająka a teraz zwala winę na mnie.
F: Ej nie przejmuj się... Może twój tata jej nie uwierzy?
V: I tu się mylisz, mój tata od pewnego czasu wierzy tylko jej.
F: Ej ale nie przejmuj się tak?
V: Dobrze.
Potem Fran poszła na zajęcia a ja postanowiłam że pójdę do pokoju nauczycielskiego porozmawiać z tatą. Kiedy wchodziłam usłyszałam rozmowę taty i Priscilli...
P: Herman musisz coś z nią zrobić! Ona nie może mi bezczelnie podkładać pająka do łóżka.
H: Tak wiem kochanie, ale co ja mam zrobić?
P: No nie wiem trzeba pomyśleć. Może zabrałbyś jej coś co jest dla niej najważniejsze?
H: Tak, tak do jest dobry pomysł, ona musi przestać spotykać sie z Leonem.
P: Ale może jednak nie...
H: Priscilla już nic nie mów, muszę ją znaleźć i powiedzieć jej co postanowiłem.
Po słowach mojego taty rozpłakałam się. Zaczęłam szukać Leona. Wreszcie znalazłam go stał z chłopakami w sali ze sceną. Podbiegłam tam cała zapłakana i przytuliłam się mocno do niego. On też mnie mocno przytulił.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Rozdział 45
*Leon*
Violetta wyszła cała rozwścieczona i to przec co? Przez to że Fran zapomniała o jej urodzinach...
F: Leon możesz mi wyjaśnić co się z nią dzieje!? Co ona też jest w ciąży!?
L: Nie! Poprostu jest jej przykro że powiedziałaś że w tym dniu Camilla jest najważniejsza!
F: No bo jest i ja nje wiem czemu ona to tak przeżywa? Jakby to ona teraz była najważniejsza!
L: No bo jest !!! Ona ma dzisiaj urodziny ! Pamięta ktoś jeszcze?!
I w tej chwili wyszedłem ze studia i zobaczyłem jak siedzi na ławce i płacze, podszedłem do niej i usiadłem z nią, mocno przytuliłem i pocałowałem w głowę.
L: Hej Violuś nie przejmuj się.
V: Łatwo ci mówić. O twoich urodzinach nikt nke zapomniał...
L: Violu kotek spokojnie tak, teraz się uspokój dobrze? Pójdziemy gdześ po lekcjach?
V: Oczywiście że tak. Kocham cię.
L: Ja też cię kocham.
Pocałowałem ją namiętnie w usta, ona oddawała każdy pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy na lekcje.
*Francesca*
O matko co ze mnie za przyjaciółka!? Zapomniałam o urodzinach Violi i jeszcze wykrzyczałam jej w twarz że w tym dniu najważniejsza jeat Camilla. Matko muszę ją przeprosić i to najlepiej zaraz. O idze z Leonem na zajęcia, chyba wiem co zrobić żeby ją przeprosić, tylko muszę zebrać wszystkich...
*Violetta*
Szłam z Leonem do sali, weszliśmy do niej, Leon stanął za pianinem i zaczął na nim grać Podemos. Dołączyma do niego przy refrenie. Było super na konieć przytuliłam mocno Leona i doałam mu buziaka w policzek. Po chwili zadzwonił dzwonek, poszłam z Leonem do sali tańca, była zamknięta co mnie zdziwiło... Weszłam powoli inagle moi przyjaciele krzykneli "NIESPODZIANKA" Strasznie się ucieszyłam
V: To wszystko dla mnie?
F: Tak Viola. Przepraszam że zapomniałam o twoich urodzinach ale wiesz tak wyszło i jeszcze ta sprawa z Cami i jej ciążą.
C: Co!!!? Jaką moją ciążą!? O co wam chodzi?
F: No jak to o co!? Słyszałam twoją rozmowę w parku.
C: Chwila, chwila ale mówiliśmy o czymś zupełnie innym.
F: Ale jak to? To w takim raze o czym!?
C: Mówiliśmy o naszym małym piesku, ma na imię dzidziuś, a to że tatuś to znaczy chrzestny. Siortra Broadwaya jest w ciąży a nie ja !
F: O matko przepraszam cię.
C: Nie ma sprawy, teraz lepiej się bawmy.
Po tej rozmowie zaczęliśmy się bawić było super!
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 44
Siedziałem sobie w sali tanecznej i słuchałem muzyki, nagle przyszedł Diego.
D: Siema stary możemy pogadać?
B: No pewnie, a coś sie stało?
D: tak jakby... Co u Cami?
B: Dobrze a jak ma być?
D: No nie wiem tak pytam. Nie można juz zapytać?
B: Nie no można, ale trochę mnie to dziwi.
D: Dobra nie ważne muszę iść cześć.
B: No cześć.
*Violetta*
Siedzę na lekcji i straszliwie się nudzę. Ale szczęście że siedzę koło Leona. Na koniec lekcji zaczęliśmy wszyscy razem śpiewać, było super. Po lekcji Leon złapał mnie za rękę i zaciągnął do pomieszczenia z szafkami. Przybliżył się do mnie i wyszeptał mi do ucha "Wszystkiego najlepszego skarbie" po tych słowach wzruszyłam się.
V: Leon, pamiętałeś.
L: Jak mógłbym zapomnieć o urodzinach mojego skarba?
V: Jak widać nie trudno zapomnieć... ty jesteś pierwszą osobą która składa mi życzenia.
L: Tak? To bardzo dziwne...
V: No ale cóż poradzić takie życie.
Miałam wtedy pocałować Leona ale do pomieszczenia wpadła Fran.
F: Viola jest sprawa!!
L: Fran nie żeby coś ale nam przeszkodziłaś!
V: Leon spokojnie! Co się stało?
F: No bo chodzi o Cami.
I w tej oto chwili zjawili się tam wszyscy oprócz Cami i Broadwaya.
F: Słuchajcie chodzi o Cami i Broadwaya, więc tak szłam sobie wczoraj parkiem z Diego i słyszałam ich rozmowę.
V: Do dobrze Fran ale do czego zmierzasz?
F: Viola, Cami jest w ciąży!!!
Wszyscy: CO!!!
F: No tak, rozmawiali że Broadway zostanie tatą i że kocha ich dzidziusia.
L: Ale to jest pewne? Powiedziała ci to?
F: No nie! I w tym jest problem! Musimy teraz o nią dbać teraz w ten dzień ona jest najważniejsza i nikt inny!!! Tylko Camilla!
V: Aha super!
F: Viola o co ci chodzi?
V: Nie ważne cześć.
Wtedy wyszłam cała rozwścieczona....
niedziela, 5 kwietnia 2015
Rozdział 43
Obudziłam się na podłodze, nie miałam pojęcie jak się na niej znalazłam. Po krótkim namyśle poszłam się odświeżyć. Po około godzince byłam gotowa do wyjścia. Zjadłam jeszcze małe śniadanie i wyszłam z domu. Po drodze zobaczyłam Cami i Broadwaya i jakiegoś pieska na smyczy. Zdziwiłam się bo oni nigdy nie mieli psa. Patrzyłam się na nich i szłam i nawet nie zobaczyłam jak w kogoś wchodzę. Tak weszłam na Alexa,
A: Hej Viola uważaj.
V: O Alex przepraszam, masz rację muszę uważać.
A: Wszystko w porządku?
V: Tak, tak idziemy razem do studia?
A: A Leon nie będzie zły?
V: Może nie. To idziemy czy nie?
A: Tak chodźmy.
I poszliśmy razem, gadaliśmy sobie i żartowaliśmy. Alex jest wspaniałym kolegą.
*Leon*
No co jest czekam na Violettę już dobre 15 minut. A kiedy już ją widzę to widzę ją z kimś innym, i to z kim? Z Alexem.. Widzę jak się śmieją i cały czas gadają, a na koniec przytulili się. Myślałem że tam wybuchnę. Podeszła do mnie postanowiłem udawać ze nic nie widziałem, jestem ciekawy czy mi sama powie co robiła przez to 20 minut.
V: Hej, przepraszam że tak długo czekałeś.
L: Nie nic się nie stało. A co robiłaś? Jeśli mogę wiedzieć.
V: Oczywiście że możesz wiedzieć. Szłam sobie parkiem i spotkałam Alexa więc przyszłam razem z nim. Nie gniewasz się?
L: Na ciebie nie można się gniewać. Cieszę się że mi powiedziałaś.
V: Jakbym mogła ci nie powiedzieć przecież cię kocham. A i jeszcze jedno.
L: Co takiego?
V: Od kiedy Cami albo Broadway mają psa?
L: Co?! Jakiego psa?!
V: A nie ważne. Chodźmy już na lekcje.
*Camilla*
Broadway jest taki kochany. Okazało się że jego siostra jest w ciąży i on będzie ojcem chrzestnym, mamy też małego pieska, dostałam do od niego na imieniny. Nazwaliśmy go Dzidziuś. Jeszcze nie powiedziałam o nim naszym znajomym. jakoś zapomniałam. Weszłam do studia i na powitanie podeszła do mnie Fran, tylko zachowywała się dziwnie.
F: Hej Cami!! Jak się czujesz wszystko okej? Może chcesz coś zjeść albo chce ci się pić?
C: Nie... Niby czemu mam się źle czuć?
F: A tak tylko pytam... To co idziemy razem na zajęcia?
C: Tak, chodźmy.
F: Ale chwila, chwila daj mi ten plecak. Nie będziesz nic dźwigać.
C: Fran ja sobie poradzę, o co ci chodzi?
F: Nie o nic tak tylko pomyślałam że będę miła...
C: Okej ale ja dziękuje poniosę sobie sama...
piątek, 3 kwietnia 2015
Rozdział 42
Siedzieliśmy u Violi w pokoju i rozmawialiśmy o naszej przyszłości. Więc zapytałem
- Violu kotek, znamy sie już długo i długo jesteśmy razem... Kiedy zamieszkamy razem?
V: Le.. Leon jaa... ja nie mam pojęcia. To chyba jeszcze za wcześnie...
L: Ale ja nie mówię że teraz zaraz. Tylko że za kilka miesięcy..
V: Aaaa no tak. To w takim razie zamieszkamy razem jak skończymy Studio.
L: Oczywiście skarbie.
I pocałowałem Violę na znak tego że bardzo sie cieszę. potem dalej rozmawialiśmy i śpiewaliśmy...
*Ludmiła*
Siedziałam z Fede w kawiarni i jadłam sernik, po chwili Fede wstał z krzesła i wyciągnął jakieś pudełeczko z kieszeni i uklęknął przede mną.
Fe: Ludmiło Ferro słońce ty moje uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz ze mną już na zawsze?
Lu: O matko Fede... Oczywiście że tak!
Wtedy rzuciłam mu sie na szyję a on mnie okręcił wokół własnej osi. Cieszyła się i to bardzo.
*Francesca*
Idziemy z Diego do mnie do domu przez park a tu nagle widzimy Cami i Broadwaya. Usłyszeliśmy całoą ich rozmowę i nie mogliśmy dowierzać.
C: Broadway przesadziłeś trochę u Maxiego w domu, Leon nic złego nie powiedział.
B: Tak wiem ale wiesz że jestem nerwowy zwłaszcza teraz, kiedy dowiedziałem sie że będę tatą.
C: Hej ale nie martw się tak? Damy sobie radę. obiecuję ci to.
B: Wiesz co?
C: no co?
B: Kocham ciebie i naszego dzidziusia.
C: Ooooo... ja też cię kocham.
Wtedy sie pocałowali i poszli. Ja się nie mogłam otrząsnąć.
F: Diego ty też to słyszałeś?
D: O tak Fran.... Słyszałem i nie wierze.
F: Tak ja też! Dlaczego mi nie powiedziała!? Co z niej za przyjaciółka?
D: Fran ale spokojnie może dopiero teraz sie dowiedziała, zobaczysz że jutro w studio powie wszystko tobie i Violi.
F: Obyś miał rację. Martwię się o nią. Myślisz że sobie poradzą?
D: Oczywiście że tak. Gwarantuje ci to.
Po tym poszliśmy wreszcie do mojego domu. Strasznie byłam zmęczona tym dniem więc postanowiłam że wezmę prysznic i pójdę spać.
Rozdział 41
V: Leon, Leon kotek wstawaj!
L: Jeszcze nie... Skarbek proszę...
V: Dobra śpij sobie, ale pamiętaj już nic ode mnie nie dostaniesz.
Powiedziałam mu i zaczęłam wstawać, a Leon złapał mnie w tali przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Oddawałam każdy jego pocałunek, zaczęłam rozpinać jego guziczki od koszuli a Leon zaczął się uśmiechać. Wtedy zeszli nasi przyjaciele...
Fe: Viola! Leon! Nie przesadzajcie! Tu też są inni!
Lu: To chyba wiemy kto tak hałasował w nocy...
V: Ludmi dla twojej wiadomości Leon spał na kanapie.
Lu: Ale dlaczego?!
V: Bo był całkiem pijany.
N: I dobrze zrobiłaś, jeśli facet jest pijany nie warto mu ufać.
M: Nati co ty mówisz?! W nocy ci się jakoś podobało że byłem pijany!
V: No proszę czego my sie tu dowiadujemy?! Najpierw Diego i Fran teraz ty i Naty... No przyznawać się kto jeszcze coś robił w nocy?!
I w tej oto chwili przyznali się wszyscy. Zaczęłam się z Leonem śmiać.
L: Wychodzi na to Violu że my byliśmy tylko grzeczni.
B: No i co z tego?!
C: Ej spokojnie tak?
B: Tak wiem tylko że on ma jakieś ale!
L: Hej stary spokojnie ja cię nie chciałem urazić ani nic...
B: Ale to zrobiłeś! Choć Cami wychodzimy.
Złapał Cami za rękę i wyszli. Zdziwiło mnie ich zachowanie... Może to przez to że Cami cały czas źle się czuje? Ale nie przejmowaliśmy się tym tylko zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do swoich domów....
*Diego*
Postanowiłem odprowadzić Fran. Szliśmy parkiem kiedy zobaczyliśmy Camille i Broadwaya. Podeszliśmy bliżej żeby usłyszeć ich rozmowę i to co usłyszeliśmy wcięło nas w podłogę.... Nie mogliśmy w to uwierzyć...
*Federico*
Postanowiliśmy z Ludmi iść do jakiejś kawiarni na coś słodkiego. Siedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy kawę i sernik. Siedzieliśmy tak chwilę i wreszcie postanowiłem zrobić coś do czego przygotowywałem się już długo...
*Violetta*
Siedziałam z Leonem u mnie w pokoju i rozmawialiśmy o naszej przyszłości, myśleliśmy ile będziemy mieć dzieci... I wtedy nieoczekiwanie Leon zadał mi pytanie... Nie wiedziałam co mam powiedzieć...
środa, 1 kwietnia 2015
Rozdział 40
V: Leon ty też to słyszy słyszysz?
L:Tak. Chodźmy zobaczyć skąd dobiega.
Tak jak powiedział Leon poszliśmy to sprawdzić. Szliśmy cichutko... Doszliśmy dobrze z których dobiegał hałas. Nie dowierzałam...
*Francesca *
Kochaliśmy się z Diego już jakieś pół godziny, gdy nagle do naszego pokoju weszli Violetta i Leon. Osłupieliśmy jak ich zobaczyłam. Viola o mało nie zemdlała... Leon zamknął drzwi a my się ubraliśmy. Było nam trochę wstyd ze ktoś nas przyłapał... Wyszliśmy już ubrani,
F:Kochani posłuchajcie... straszne nam głupio...
Nawet nie skończyłam a Viola zaczęła się śmiać. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi...
*Violetta*
Śmiałam się z Fran i Diego nie mogłam przestać. Rozbawiło mnie to co ona zaczęła mówić, widziałam że zaczyna się wkurzać o to.
V:Fran spokojnie, przecież to normalne...
F: Viola o czym ty mówisz i z czego ty się śmiejesz?!
V: Spokojnie tylko nie krzycz. Nie ma co mówić. Zapomnijmy o sprawie.
F: No dobra to my już idziemy.
V: Okej tylko pamiętaj ja chce być chrzęsną!!!
Fran jak to usłyszała zrobiła się wściekła, o mało nie wybuchła. A do tego Leon jeszcze dodał
- A ja mam być chrzestnym!!
Myślałam że tam nie wytrzymam. Śmialiśmy się i nie mogliśmy się uspokoić. Po jakiś 10 minutach przestaliśmy.
V: Leon chodźmy już spać.
L: Dobrze, a może by tak poszaleć?
V: Leon nie przesadzajmy...
L: No co?
V: Jesteś pijany! A ja sienie całuje z pijakami.
L: Okej to ja idę spać na kanapę...
V: Okej słodkich snów.
Powiedziałam i poszłam do pokoju, a Leon do salony na kanapę. Chciało mi się z tego wszystkiego śmiać. Mam tylko nadzieję że Fran nie będzie jutro na mnie zła.
