Kiedy dotarło do mnie co powiedział Federico to zrobiło mi się przykro. Nie chciałam wysłuchać Leona a on chciał mnie tylko chronić... Ja go bezczelnie wyrzuciłam z domu, takiego biednego obolałego. Postanowiłam że go znajdę. Ubrałam się wzięłam torebkę i wyszłam. Chodziłam tak po mieście z godzinę i go nie znalazłam. Bałam się o niego. Wtedy uświadomiłam sobie gdzie on może być.
- No tak Violetta przecież nie byłaś w parku na tej szczególnej ławce!!
Szybko pobiegłam w tamtym kierunku. Tak jak sądziłam był tam. Ucieszyłam się i usiadłam koło niego.
L: Dlaczego przyszłaś? Przecież jestem okropny i nie potrafię cię słuchać i cały czas cię ranię.
V: Leon Fede mi wszystko powiedział... Ja nie miałam pojęcia.
Dotknęłam jego sinego policzka, on tylko syknął z bólu.
V: Aj Leon przepraszam..
L: Nie nie przepraszaj to akurat miły ból.
V: Byłam taka głupia że nie chciałam cię słuchać.
L: Viola każdy popełnia błędy... A powiedz mi podoba ci się ta bransoletka?
V: Och i to bardzo Leon. Dziękuje ci.
Ludmiła
Lu: Fede kochanie co się tu stało?
Fe: Nic takiego kocie... Viola wybiegła za Leonem żeby go przeprosić
Lu: To Viola się dowiedziała?
Fe: Tak... Ale to było trudne żeby to do niej dotarło.
Federico zaczął mi opowiadać co się zdarzyło 15 minut temu. Nie dowierzała. Potem poszłam z Fede do kina, zabrał mnie na jakiś straszny film, myślałam że go zabiję! Po skończeniu trochę na niego nakrzyczałam...
Lu: Fede jak mogłeś zabrać mnie na horror!!? Przecież wiesz że się boje po horrorach!!
Fe: Oj Ludmi kotek przepraszam... Wybaczysz mi?
Lu: No dobrze wybaczę...
Wtedy chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam i dodałam
- O nie mój drogi za to co zrobiłeś nie ma całowania przez tydzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz