czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 31

Kiedy dotarło do mnie co powiedział Federico to zrobiło mi się przykro. Nie chciałam wysłuchać Leona a on chciał mnie tylko chronić... Ja go bezczelnie wyrzuciłam z domu, takiego biednego obolałego.  Postanowiłam że go znajdę. Ubrałam się wzięłam torebkę i wyszłam. Chodziłam tak po mieście z godzinę i go nie znalazłam. Bałam się o niego. Wtedy uświadomiłam sobie gdzie on może być.
-  No tak Violetta przecież nie byłaś w parku na tej szczególnej ławce!!
Szybko pobiegłam w tamtym kierunku. Tak jak sądziłam był tam. Ucieszyłam się i usiadłam koło niego.
L: Dlaczego przyszłaś? Przecież jestem okropny i nie potrafię cię słuchać i cały czas cię ranię.
V: Leon Fede mi wszystko powiedział... Ja nie miałam pojęcia.
Dotknęłam jego sinego policzka, on tylko syknął z bólu.
V: Aj Leon przepraszam..
L: Nie nie przepraszaj to akurat miły ból.
V: Byłam taka głupia że nie chciałam cię słuchać.
L: Viola każdy popełnia błędy... A powiedz mi podoba ci się ta bransoletka?
V: Och i to bardzo Leon. Dziękuje ci. 

Ludmiła

Co się stało w tej kuchni? Muszę tam iść.
Lu: Fede kochanie co się tu stało?
Fe: Nic takiego kocie... Viola wybiegła za Leonem żeby go przeprosić
Lu: To Viola się dowiedziała?
Fe: Tak... Ale to było trudne żeby to do niej dotarło.
Federico zaczął mi opowiadać co się zdarzyło 15 minut temu. Nie dowierzała. Potem poszłam z Fede do kina, zabrał mnie na jakiś straszny film, myślałam że go zabiję! Po skończeniu trochę na niego nakrzyczałam...
Lu: Fede jak mogłeś zabrać mnie na horror!!? Przecież wiesz że się boje po horrorach!!
Fe: Oj Ludmi kotek przepraszam... Wybaczysz mi?
Lu: No dobrze wybaczę...
Wtedy chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam i dodałam
- O nie mój drogi za to co zrobiłeś nie ma całowania przez tydzień. 
 
Violetta 
Siedziałam z Leonem na ławce już jakieś10 minut. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. 
L: Violetta.
V: Tak Leon?
L: Kochasz mnie jeszcze? 
V: Leon co ty mówisz? O co ci chodzi?
L: Czyli to znaczy że nie.. Wiedziałem, że taka świnia jak ja nie zasługuje na miłość...
V: Leon to nie prawda wcale nie jesteś świnią. Obroniłeś mnie żeby twój tata mi nic nie zrobił. Nie zdradziłeś mnie z tą dziewczyną.. Leon widziałam was tu w parku...  Słyszałam co do niej mówiłeś. 
Nie usłyszałam odpowiedzi... Leon dalej siedział przygnębiony, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć? Miałam wykrzyczeć na całe BA żeby zrozumiał że go kocham?
V: Leon dlaczego milczysz?
L: Bo nie powiedziałaś mi że mnie kochasz...
V: Oj Leon przecież wiesz że kocham cię najbardziej na świecie! 
L: I to właśnie chciałem usłyszeć z twoich ust. 
V: I co tylko tyle mi powiesz?
L: Nie... Powiem jeszcze że ja też bardzo cię kocham i że mi ciebie bardzo brakowało przez te tygodnie....
Po tym jak mi to powiedział oczy zalały mi się łzami. I nie myśląc pocałowałam go bardzo namiętnie, on oddawał pocałunek. Całowaliśmy się i całowaliśmy, w końcu się oderwałam a on się tylko uśmiechnął i powiedział:
- Wiesz jak mi tego brakowało? 
V: Chyba wiem bo mi też tego bardzo brakowało... 
L: Kocham cię.
Po tych słowach lekko musnął mnie w usta i poszliśmy w stronę mojego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz