V: Co ty tu robisz?!
Fe: Violetta spokojnie, to ja mu pozwoliłem tu przyjść.
V: pozwoliłeś mu przyjść do mojego domu bez mojej zgody?
Fe: Viola daj spokój
V: Co daj spokój?! On ma się wynosić z mojego domu!
Wrzasnęłam już bardzo zdenerwowana, jakby Fede się jeszcze zapytał a nie robił za moimi plecami to może bym i się zgodziła żeby Leon tutaj był.
I w tym momencie się do mnie odwrócił i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam... Na jego policzku był wielki siniak, w oczach było widać smutek. Zrobiło mi się przykro że tak na niego wyskoczyłam, ale to nie zmieniało sytuacji że zerwał ze mną przez esemesa.
V: A Tobie co? Zacząłeś wdawać się w jakieś bójki? A może broniłeś swojej nowej ukochanej co? L: Ale ty nic nie rozumiesz... Dlaczego nie dasz mi się wytłumaczyć i powiedzieć jaka jest prawda?
V: Bo nie mam ochoty cię słuchać.
L: Dobra, rozumiem... Fede dziękuję za pomoc, ale już będę szedł... Cześć
V: Żegnam!
Wrzasnęłam jeszcze jak wychodził. Fede zaczął się na mnie patrzeć z pogardą.
Fe: Violetta czemu to zrobiłaś?
V: Ale niby co?
Fe: Pozwoliłaś mu tak po prostu wyjść?
V: Chyba słyszałeś nie mam ochoty z nim rozmawiać!
Fe: Violetta a nie interesuje cię to co się z nim dzieje?
V: Wiem skąd go ma! Wdał się w bójkę żeby wzbudzić we mnie poczucie winy!
Fe: Viola mylisz się! I to bardzo! Skoro on nie mógł powiedzieć ci prawdy to ja to zrobię siadaj.
Zrobiłam tak jak kazał.
Federico
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz