Leon
L: Tak Fede zrobiłem to żeby ją chronić. Bałem się że tata może jej coś zrobić. Nie poznaję go od pewnego czasu. Zaczyna się na mnie zamachiwać jak zrobię coś źle...
Fe: Leon nie miałem pojęcia... Przepraszam że taki dla ciebie byłem.
L: Nie ma sprawy skąd mogłeś wiedzieć? Nie chcę się nikomu chwalić. Ale mam do ciebie proźbe...
Fe: Mam ci pomóc porozmawiać z Violettą prawda?
L: Tak.. Pomożesz?
Fe: No pewnie.
Siedziałam sobie w pokoju, pakowałam wszystkie zdjęcia moje i Leona do pudła. Chciałam wynieść je na strych. Każde zdjęcie oglądałam po kolei i wspominałam jak było nam dobrze razem.
Potem poszłam do Ludmi. Weszłam do jej pokoju ale jej tam nie było. Zdziwiłam się i wyszłam. wróciłam do pokoju i zobaczyłam jakąś malutką paczkę na moim łóżku. Otworzyłam ją a tam... Nie mogłam uwierzyć.
Ciekawe od kogo?







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz