czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 36

Usłyszałam jakieś krzyki przed studiem więc postanowiłam sprawdzić co się dzieję, zobaczyłam tam Leona, Martę i Alexa i po chwili dołączył do nich jego tata... Chciałam coś zrobić ale nie miałam za bardzo pomysłu co... 
Anabell: Co? Szukasz problemów? To idź tam do nich i zrób coś.
V: Co ty tu robisz i czego ode mnie chcesz?
An: Chcę żebyś zostawiła Leona w spokoju, jego tatuś już wszystko wie i Cię zniszczy
V: Daj mi już spokój nie boję się już Ciebie. - popatrzyłam na nią i podeszłam do rodziny Verdasów
L: Violetta proszę idź, nie chcę żebyś tu była
V: Nie, już nie będę się ukrywać. Mam dość. Panie Verdas jeśli pan chce mi coś zrobić to proszę bardzo ale nie pozwolę traktować Leona tak jak pan traktuje.
Al: I ja również, jesteście oboje okropni 
P.V: Jak wy możecie? Wy nie wiecie z kim rozmawiacie!
V: Dobrze wiemy, niech pan w końcu się ogarnie bo inaczej Leon nie wróci do domu!
P.V: Słuchaj, dziewucho. Pożałujesz tego że tutaj jesteś - i tata Leona po prostu mnie popchnął, na szczęście Leon mnie złapał. Widziałam że był wściekły..
L: Dobra teraz przesadziłeś! Nienawidzę Cię, przeprowadzam się do matki - i jakby na tetę Leona spadł grom z jasnego nieba. 
P.V: Nie... Leon, przeprasza.. - upadł na kolana i zaczął płakać, Leon też się zdziwił.
L: I co mam Ci uwierzyć?
P.V: Tak, wiem jestem okropny ale tak mi było łatwiej. Widzisz nie jestem z Tobą szczery, z mamą też nie byłem ale nie mogę Ci jeszcze powiedzieć o co chodzi. Wróć do domu, Violetta Ciebie również przepraszam 
Mar: Co ty wygadujesz?! Co Ci się dzieje
P.V: Porozmawiamy w domu, a teraz mi wybaczcie- tata Leona po prostu poszedł nie bardzo wiedziałam co się dzieję. Z jednej strony wiedziałam że jego tata żałuje tego co zrobił ale z drugiej byłam w szoku. I o co może chodzić? Leon złapał mnie za rękę i poszliśmy do studia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz