poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 35

Potem poszła... tak po prostu bez słowa... Zrozumiałam że to chyba koniec mój i Leona. Może powinnam mu o tym powiedzieć? Sama nie wiem... pora iść do studia. Zabrałam swoje rzeczy i poszłam w stronę studia. Bałam się trochę że Anabell zdążyła już wszystko powiedzieć Panu Verdasowi... Przyśpieszyłam kroku i w mgnieniu oka byłam w studio. Znalazłam Leona i postanowiłam mu powiedzieć o moim porannym spotkaniu.
V: Leon możemy porozmawiać?
L: Coś się stało?
V: Tak.. Rano była u mnie Anabell i zagroziła że powie wszystko twojemu tacie bo ma nasze zdjęcie jak się całowaliśmy..
L: Pięknie... 
V: Leon co teraz? 
L: Nie wiem, jeśli coś zauważysz dziwnego to od razu do mnie przyjdź
V: Dobrze - przytuliłam się do niego, wiem że jeśli mam jego to wszystko będzie dobrze..

Leon

Zacząłem się bardzo martwić o Violę.. boje się że tata faktycznie może jej coś zrobić a wtedy sobie nie wybaczę... wyszedłem przed studio i zobaczyłem że Marta idzie w moim kierunku, pięknie tego brakowało..
Mar: Leon tutaj jesteś, masz przechlapane! 
L: Bo co?
Mar: Wyszedłeś z domu bez słowa, co ty sobie myślisz?! 
L: Nic sobie nie myślę, nie chcę z wami mieszkać
Mar: Nie pogrywaj sobie ze mną bo pożałujesz - poniosła rękę, miałem wrażenie że mnie zaraz uderzy, ale ktoś ją powstrzymał, to był Alex
Al: Koniec tego, zostaw go 
Mar: Synku co ty robisz? 
Al: Bronię go, jesteś okropna, a wczoraj widziałem co jego ojciec mu zrobił i nie dziwię mu się że uciekł też bym tak zrobił
Mar: Jesteście siebie warci obydwaj! - Marta zaczęła krzyczeć na Alexa i nagle przyszedł mój tata....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz