piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 38

Nie rozumiem co jest z Fran i skąd wie że jestem z Leonem? Nie to teraz jest ważne.
F: Viola choć tu!
V: Co jest Fran?
F: Zrób ten test.
po tym dała mi test ciążowy. Nie kapowałam o co tu chodzi przecież nie mogę być w ciąży tata przecież by mnie zabił...
V: Fran chyba zwariowałaś!
F: Viola cicho zrób to błagam cię.
V: No dobrze.
Wzięłam od niej ten test i go zrobiłam. To co zobaczyłam... Byłam zaskoczona to nie mogła być prawda. Wyszłam cała zapłakana.
F: Viola co się stało?!
V: Zobacz miałaś rację.
Wtedy bardziej się rozpłakałam. Co ja zrobię? A i co ja powiem Leonowi?
L: Fran Viola co wy tu robicie? Viola czemu płaczesz?!
V: Bo uderzyłam się mocno w nogę i bardzo boli, ale zaraz mi przejdzie nie marw się.
L: Okej to ja idę, nie będę wam przeszkadać.
F: Dobra jak długo zamierzasz to przed nim ukrywać? Powiesz mu dopiero jak urodzi się to dziecko?!
V: Francesca spokojnie może ten test wyszedł źle?
F: Viola nie oszukasz siebie. Zaszalałaś z Leonem to masz tego wyniki.
 V: Wiem przepraszam cię.
F: Dobra słuchaj idziemy po lekcjach do lekarza okej?
V: Nie Fran sama pójdę.
F: Okej ale obiecujesz?
V: Tak jak mi nie wierzysz to możesz mnie odprowadzić pod samą przychodnię.
F: Nie Viola wierzę ci. Ale co mam powiedzieć Leonowi?
V: Nie wiem coś wymyślisz.
Uśmiechnęłam się do niej i tak jak obiecałam po lekcjach poszłam do lekarza. Bałam się jakie będą wyniki. Miałam cały czas nadzieje że to tylko sen, ale nie... Badanie zajęło jakieś pół godziny. Wyniki jakie usłyszałam mną wstrząsnęły.
Leon
Nigdzie nie było Violi. Podszedłem do Fran bo wiedziałem że ona wie, z resztą sam jej powiedziałem. 
L: Fran słuchaj nie wiesz gdzie jest Viola?
F: Tak wiem poszła do lekarza..
L: Co!? Jak to cos się stało?
F: Ups nie powinnam tego mówić...
L: Fran jak zaczęłaś to dokończ!
F: Dobra, dobra nie denerwuj się tak. Viola poszła do lekarza bo bolała ją ta noga.
L: Naprawdę? I to była ta wielka tajemnica?!
F: Tak sorki ale muszę już iść.
Potem próbowałem się dodzwonić do Violi ale to na nic. Pisałem esemesy i nic. Postanowiłem iść na naszą ławkę. Zobaczyłem tam Violę. Ale chwila ona płacze?! Cop jest grane? Tu nie chodzi na pewno o ta noge!
L: Violetta co się stało?
V: Leon!!
Po tym przytuliła się do mnie i jeszcze bardziej zaczęła płakać. 
L: Hej co sie stało?
V: Leon bo ja... ja... jestem...

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 37

*Półtora tygodnia później*
Violetta 
Wstałam dziś tak jak zawsze. Ale dziś było to inaczej. Kiedy tylko podniosłam się z łóżka zrobiło mi się słabo. Usiadłam z powrotem. Siedziałam tak przez chwilę i poprawił mi się. pewnie za szybko wstałam. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Na dole był Fede.
Fe: Hej Violu idzisz ze mną do studia?
V: No pewnie. Idziemy?
Fe: Tak idziemy.
Uśmiechnął się do mnie a mi znowu zakręciło się w głowie. Fede to chyba zobaczył. 
Federico
Mieliśmy iść do studia ale Viola nagle zrobiła się blada i złapała się o blat stołu. Wystraszyłem się trochę.
Fe: Viola wszystko okej?! 
V: Tak Fede po prostu się nie wyspałam.
Fe: A ile zjadłaś na śniadanie?
V: No... yyy... 
Fe: Yyyy nic?
V: Nie no coś tam zjadłam...
Fe: No i mamy rozwiązanie problemu. Bo w ciąży przecież nie jesteś.
Violetta
Jak Fede to powiedział to zesztywniałam... Brakło mi słów... Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć.
Fe: No co tak patrzysz przecież żartuję.
V: Fede nawet tak nie żartój..
Fe: A co coś się stało takiego?
V: Nie przecież wiesz że nawet nie mam z kim!
Fe: A no tak, zapomniałem że już nie jesteś z Leonem.
Po tej rozmowie poszliśmy do studia, ale oczywiście najpierw Fede wepchał mi do buzi swoje śniadanie, śniadanie mojego taty i jeszcze śniadanie Angie. Myślałam że go zabiję. Kiedy doszliśmy do studia zrobiło mi się niedobrze. Ale nie przejęłam się tym. W oddali zobaczyłam Leona podeszłam do niego i się przywitałam. Chwilę rozmawialiśmy. Po chwili tak mnie zemdliło że pobiegłam szybko do toalety. Leon pobiegł za mną.
L: Violu wszystko okej?
V: Tak Leon. To pewnie przez to że dziś rano Fede wpychał mi na siłę jedzenie. 
L: Aha to dobrze myślałem już że..
Nie dałam mu dokończyć bo wiedziałam co chce powiedzieć.
V: Leon nie skąd ci to przyszło do głowy co?!
L: Hej hej nie denerwuj się tak przecież nic nie sugeruje.
V: Leon mam nadzieję.
To przerwała nam Fran
F: Hej Viola. Cześć Leon.
V: Hej Fran!! 
L: To ja was zostawię.
F: Dobra co tu jest grane?
V: Nic, o co ci chodzi?
F: Viola ślepa nie jestem, wiem że jesteś z Leonem, nie martw się nikomu nie powiem. Ale ty nie wyglądasz za dobrze.
V: Ty też to widzisz?
F: Tak Violu. nie rozumiem o co tu chodzi ale zaraz sie dowiem...

Rozdział 36

Usłyszałam jakieś krzyki przed studiem więc postanowiłam sprawdzić co się dzieję, zobaczyłam tam Leona, Martę i Alexa i po chwili dołączył do nich jego tata... Chciałam coś zrobić ale nie miałam za bardzo pomysłu co... 
Anabell: Co? Szukasz problemów? To idź tam do nich i zrób coś.
V: Co ty tu robisz i czego ode mnie chcesz?
An: Chcę żebyś zostawiła Leona w spokoju, jego tatuś już wszystko wie i Cię zniszczy
V: Daj mi już spokój nie boję się już Ciebie. - popatrzyłam na nią i podeszłam do rodziny Verdasów
L: Violetta proszę idź, nie chcę żebyś tu była
V: Nie, już nie będę się ukrywać. Mam dość. Panie Verdas jeśli pan chce mi coś zrobić to proszę bardzo ale nie pozwolę traktować Leona tak jak pan traktuje.
Al: I ja również, jesteście oboje okropni 
P.V: Jak wy możecie? Wy nie wiecie z kim rozmawiacie!
V: Dobrze wiemy, niech pan w końcu się ogarnie bo inaczej Leon nie wróci do domu!
P.V: Słuchaj, dziewucho. Pożałujesz tego że tutaj jesteś - i tata Leona po prostu mnie popchnął, na szczęście Leon mnie złapał. Widziałam że był wściekły..
L: Dobra teraz przesadziłeś! Nienawidzę Cię, przeprowadzam się do matki - i jakby na tetę Leona spadł grom z jasnego nieba. 
P.V: Nie... Leon, przeprasza.. - upadł na kolana i zaczął płakać, Leon też się zdziwił.
L: I co mam Ci uwierzyć?
P.V: Tak, wiem jestem okropny ale tak mi było łatwiej. Widzisz nie jestem z Tobą szczery, z mamą też nie byłem ale nie mogę Ci jeszcze powiedzieć o co chodzi. Wróć do domu, Violetta Ciebie również przepraszam 
Mar: Co ty wygadujesz?! Co Ci się dzieje
P.V: Porozmawiamy w domu, a teraz mi wybaczcie- tata Leona po prostu poszedł nie bardzo wiedziałam co się dzieję. Z jednej strony wiedziałam że jego tata żałuje tego co zrobił ale z drugiej byłam w szoku. I o co może chodzić? Leon złapał mnie za rękę i poszliśmy do studia.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 35

Potem poszła... tak po prostu bez słowa... Zrozumiałam że to chyba koniec mój i Leona. Może powinnam mu o tym powiedzieć? Sama nie wiem... pora iść do studia. Zabrałam swoje rzeczy i poszłam w stronę studia. Bałam się trochę że Anabell zdążyła już wszystko powiedzieć Panu Verdasowi... Przyśpieszyłam kroku i w mgnieniu oka byłam w studio. Znalazłam Leona i postanowiłam mu powiedzieć o moim porannym spotkaniu.
V: Leon możemy porozmawiać?
L: Coś się stało?
V: Tak.. Rano była u mnie Anabell i zagroziła że powie wszystko twojemu tacie bo ma nasze zdjęcie jak się całowaliśmy..
L: Pięknie... 
V: Leon co teraz? 
L: Nie wiem, jeśli coś zauważysz dziwnego to od razu do mnie przyjdź
V: Dobrze - przytuliłam się do niego, wiem że jeśli mam jego to wszystko będzie dobrze..

Leon

Zacząłem się bardzo martwić o Violę.. boje się że tata faktycznie może jej coś zrobić a wtedy sobie nie wybaczę... wyszedłem przed studio i zobaczyłem że Marta idzie w moim kierunku, pięknie tego brakowało..
Mar: Leon tutaj jesteś, masz przechlapane! 
L: Bo co?
Mar: Wyszedłeś z domu bez słowa, co ty sobie myślisz?! 
L: Nic sobie nie myślę, nie chcę z wami mieszkać
Mar: Nie pogrywaj sobie ze mną bo pożałujesz - poniosła rękę, miałem wrażenie że mnie zaraz uderzy, ale ktoś ją powstrzymał, to był Alex
Al: Koniec tego, zostaw go 
Mar: Synku co ty robisz? 
Al: Bronię go, jesteś okropna, a wczoraj widziałem co jego ojciec mu zrobił i nie dziwię mu się że uciekł też bym tak zrobił
Mar: Jesteście siebie warci obydwaj! - Marta zaczęła krzyczeć na Alexa i nagle przyszedł mój tata....

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 34

Siedzieliśmy tak przytuleni do siebie przez 10 minut. Ja zaczęłam usypiać bo było już późno.
L: Viola to ja już pójdę okej?
V: Nie, zostań tu ze mną.
L: Violetta jesteś zmęczona, a nikt nie może nas razem zobaczyć pamiętasz?
V: Leon przecież nie jestem głupia i wiem! Ale mi przykro że muszę do ukrywać przed Fede i Ludmi.
L: Mi też jest przykro ale żyje dalej, a ty teraz kładziesz się spać i to bez gadania. 

Leon

Miałem już wychodzić z pokoju Violi ale ona mnie zawołała 
- Leoś!
Wiedziałem że czegoś ode mnie chce. Zawsze tak do zdrabnia moje imię jak coś chce.
L: Co chcesz Violuś?
V: Skąd wiesz że coś chcę?!
L: Violuś kotku zawsze jak coś chcesz ode mnie to mówisz do mnie Leoś!
V: No tak... 
L: no słucham co panienka chciała.
V: Zamknij drzwi na klucz i choć tu do mnie...
Zrobiłem jak kazała, podszedłem do niej i usiadłem na skraju łóżka, a ona zaczęła mnie całować po szyi, po chwili zaczęła rozpinać moją koszulę. Ja zatrzymałem jej rękę, ona oderwała się ode mnie
V: Ej Leon co jest?!
L: Viola jesteśmy u ciebie w domu, jest godzina 3.05 w nocy! Nie wstaniesz jutro do studia, z resztą tak jak ja. Dobranoc kochanie.
V: No dobrze, a opowiesz mi bajeczkę?
L: Viola nie jesteś za duża na bajeczki?
Ona nic nie odpowiedziała tylko popatrzyła się na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami. Co miałem zrobić? No nic innego jak opowiedzieć jej tą bajkę. 
L: No dobrze Violuś...
Doszedłem ledwo do środka bajki a Viola już spała. Cicho wstałem i przykryłem ją powoli i pocałowałem w czoło na dobranoc. Otwarłem drzwi i po cichutku wyszedłem z jej pokoju i wszedłem do swojego. Przebrałem się i poszedłem spać. 
Violetta
Obudziłam się o 8.30. Śnił mi się piękny sen... To chyba na bazie tej bajki którą Leon mi wczoraj opowiadał żebym zasnęła. Poszłam po ubrania a potem do łazienki. Nikogo nie było już  w domu, ja zaspałam aż 35 minut. Ale jednak sama nie byłam kiedy wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju zobaczyłam Leona siedzącego na moim łóżku. 
V: Co ty tu robisz? powinieneś być w studiu...
L: Powinienem ale nie jestem..
V: To nie będzie podejrzane?
L: A widzisz właśnie nie, rano normalnie poszedłem do studia z Ludmi i Fede, potem udałem że dzwoni do mnie Anabel i przyszedłem tu do ciebie.
Uśmiechnęłam się do niego i mocno przytuliłam. Poszłam potem coś zjeść, Leon wyszedł już 10 minut temu więc ja też już mogę iść. Wyszłam z domu, i zobaczyłam ją w moim ogródku.
To Anabel. Nie mogłam w to uwierzyć. Co ona tu w ogóle robi?
A: Gadaj gdzie jest Leon?!
V: Ale ja nie mam pojęcia...
A: Jak to nie masz a to zdjęcie o czym świadczy?
I pokazałam mi zdjęcie które zrobiła wczoraj w parku i dodała
- Jeśli mi nie powiesz gdzie jest Leon to zdjęcie trafi do internetu i wtedy pan Verdas cię zniszczy.

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 33

Leon
Przytuliłem bardzo mocno Violę. Słyszałem wszystko i zrozumiałem że tata już nie będzie taki jak kiedyś Viola była cała roztrzęsiona, wystraszyła się bardzo mojego taty... 
Przytuliłem ją jeszcze raz, ona wtuliła się we mnie jak w swoją poduszkę, kiedy jest smutna albo cierpi... Oderwałem się od niej i złapałem za rękę i poszliśmy do jej domu.
 
Federico
Siedziałem w domu z Ludmi bardzo chciałem ją pocałować ale nie... Dała mi zakaz za to że zabrałem ją na horror. Postanowiłem coś powiedzieć.
-Ludmi kotek... Dalej jesteś zła?
L: Nie już zapomniałam...
Fe: Serio?
Powiedziałem ucieszony i przysiadłem się bliżej niej i już chciałem ją pocałować ale ktoś musiał nam przerwać wchodząc do domu.A kto to taki? Nie kto inny jak Viola i Leon. Ludmiła wstała i podbiegła do nich, ja dalej siedziałem na kanapie i patrzyłem na sytuację.
Lu: Och Viola,Leon jesteście!! Cieszę się że jesteście razem!!
L:  Ludmiła nie jesteśmy razem!
Jak to usłyszałem to się bardzo zdziwiłem i szybko podbiegłem do nich.
Fe:Leon jak to nie jesteś ie razem?!
V:No tak to, zdecydowaliśmy że nie wrócimy do siebie po tym co się stało.
Fe: Ale to tak nie może być! Przecież wy się kochacie!!
L: Fede takie jest życie, to że ty i Ludmiła jesteście razem nie znaczy że wszyscy inni muszą być razem.
V: Właśnie Leon ma rację, my już nie czujemy do siebie nic oprócz przyjaźni...
Lu: W sumie nawet lepiej, Już nie będziecie się ranić nawzajem.

 Violetta
Jak zobaczyłam miny Federico i Ludmiły to myślałam że padnę ze śmiechu. Nie chcieliśmy im mówić żeby nie rozgadali... Poszłam do siebie do pokoju i siedziałam tam do godziny 24.30 i czekałam na Leona, jak przyszedł to rzuciłam mu się na szyję.
V: Myślałam że już nie przyjdziesz...
L: Jak bym mógł nje przyjść do mojej księżniczki?
V: Ej przestań bo się zarumienię!
L: No i co z tego? Ja lubię te twoje rumieńce.
Popatrzył się na mnje i uśmiechnął. Staliśmy tak i patrzyliśmy się na siebie, cieszyłam się że mam go przy sobie. Po chwili usiedliśmy na łóżku , ja przytuliłam się do Leona i dziękowałam że jest. Ustaliliśmy też jak będziemy się spotykać żeby nikt się nie domyślił że znowu jesteśmy razem.

piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 32

Szłam z Leonem w stronę mojego domu. W pewnej chwili złapałam Leona za rękę, on uśmiechną się i złapał mnie jeszcze mocniej. Szliśmy tak przez chwilę, Leon nagle stanął i zaczął mówić
L: Violu, muszę ci coś powiedzieć...
V: Leon mów bo się boję!
L: Wiesz że nikt nie może wiedzieć że znowu jesteśmy razem?
V: To przez twojego tatę prawda?
L: Tak ja nie chcę żeby ci się coś stało... Przepraszam ale tylko tak mogę cię chronić.
V: To co w studio udajemy że nie jesteśmy razem tak?
L: Przepraszam ale tak...
V: A po studiu?
L: A po studiu jesteś cała moja..
Powiedział to i zaczął się do mnie przysuwać, był coraz bliżej ale ja zobaczyłam w oddali jego tatę. Wepchnęłam go w krzaki
V: Leon pod żadnym pozorem nie wychodź... Schowaj się bardziej!
L: Ale czemu?!
V: Twój tata tu idzie!!
Tak jak powiedziałam Leon schował się za wielkimi krzakami. Ja stałam i udawałam że piszę esemesa... Pan Verdas podszedł do mnie.
P.V: Dzień dobry Violetta, jesteś tutaj z Leonem? - był wściekły
Trochę się przestraszyłam ale odpowiedziałam:
V: Dzień dobry. Nie, nie odzywał się z Leonem od czasu kiedy zerwaliśmy, a coś się stało?                   
 P.V: W sumie to nie, nie ważne jeśli go zobaczysz to masz się od niego trzymać z daleka                     V: Jasne rozumiem...
Po tym Pan Verdas odszedł... wystraszyłam się go, teraz rozumiem o co chodziło Leonowi..
L: Viola wszystko okej?
V: Tak już tak... Nie wiedziałam że on jest aż taki okropny... - Leon przytulił mnie mocno i poszliśmy dalej w stronę domu. Postanowiliśmy że Leon na razie zamieszka u mnie a później zobaczymy co będzie.
 



czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 31

Kiedy dotarło do mnie co powiedział Federico to zrobiło mi się przykro. Nie chciałam wysłuchać Leona a on chciał mnie tylko chronić... Ja go bezczelnie wyrzuciłam z domu, takiego biednego obolałego.  Postanowiłam że go znajdę. Ubrałam się wzięłam torebkę i wyszłam. Chodziłam tak po mieście z godzinę i go nie znalazłam. Bałam się o niego. Wtedy uświadomiłam sobie gdzie on może być.
-  No tak Violetta przecież nie byłaś w parku na tej szczególnej ławce!!
Szybko pobiegłam w tamtym kierunku. Tak jak sądziłam był tam. Ucieszyłam się i usiadłam koło niego.
L: Dlaczego przyszłaś? Przecież jestem okropny i nie potrafię cię słuchać i cały czas cię ranię.
V: Leon Fede mi wszystko powiedział... Ja nie miałam pojęcia.
Dotknęłam jego sinego policzka, on tylko syknął z bólu.
V: Aj Leon przepraszam..
L: Nie nie przepraszaj to akurat miły ból.
V: Byłam taka głupia że nie chciałam cię słuchać.
L: Viola każdy popełnia błędy... A powiedz mi podoba ci się ta bransoletka?
V: Och i to bardzo Leon. Dziękuje ci. 

Ludmiła

Co się stało w tej kuchni? Muszę tam iść.
Lu: Fede kochanie co się tu stało?
Fe: Nic takiego kocie... Viola wybiegła za Leonem żeby go przeprosić
Lu: To Viola się dowiedziała?
Fe: Tak... Ale to było trudne żeby to do niej dotarło.
Federico zaczął mi opowiadać co się zdarzyło 15 minut temu. Nie dowierzała. Potem poszłam z Fede do kina, zabrał mnie na jakiś straszny film, myślałam że go zabiję! Po skończeniu trochę na niego nakrzyczałam...
Lu: Fede jak mogłeś zabrać mnie na horror!!? Przecież wiesz że się boje po horrorach!!
Fe: Oj Ludmi kotek przepraszam... Wybaczysz mi?
Lu: No dobrze wybaczę...
Wtedy chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam i dodałam
- O nie mój drogi za to co zrobiłeś nie ma całowania przez tydzień. 
 
Violetta 
Siedziałam z Leonem na ławce już jakieś10 minut. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. 
L: Violetta.
V: Tak Leon?
L: Kochasz mnie jeszcze? 
V: Leon co ty mówisz? O co ci chodzi?
L: Czyli to znaczy że nie.. Wiedziałem, że taka świnia jak ja nie zasługuje na miłość...
V: Leon to nie prawda wcale nie jesteś świnią. Obroniłeś mnie żeby twój tata mi nic nie zrobił. Nie zdradziłeś mnie z tą dziewczyną.. Leon widziałam was tu w parku...  Słyszałam co do niej mówiłeś. 
Nie usłyszałam odpowiedzi... Leon dalej siedział przygnębiony, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć? Miałam wykrzyczeć na całe BA żeby zrozumiał że go kocham?
V: Leon dlaczego milczysz?
L: Bo nie powiedziałaś mi że mnie kochasz...
V: Oj Leon przecież wiesz że kocham cię najbardziej na świecie! 
L: I to właśnie chciałem usłyszeć z twoich ust. 
V: I co tylko tyle mi powiesz?
L: Nie... Powiem jeszcze że ja też bardzo cię kocham i że mi ciebie bardzo brakowało przez te tygodnie....
Po tym jak mi to powiedział oczy zalały mi się łzami. I nie myśląc pocałowałam go bardzo namiętnie, on oddawał pocałunek. Całowaliśmy się i całowaliśmy, w końcu się oderwałam a on się tylko uśmiechnął i powiedział:
- Wiesz jak mi tego brakowało? 
V: Chyba wiem bo mi też tego bardzo brakowało... 
L: Kocham cię.
Po tych słowach lekko musnął mnie w usta i poszliśmy w stronę mojego domu.

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 30

V: Co ty tu robisz?!
Fe: Violetta spokojnie, to ja mu pozwoliłem tu przyjść.
V: pozwoliłeś mu przyjść do mojego domu bez mojej zgody?
Fe: Viola daj spokój
V: Co daj spokój?!  On ma się wynosić z mojego domu!
Wrzasnęłam już bardzo zdenerwowana, jakby Fede się jeszcze zapytał a nie robił za moimi plecami to może bym i się zgodziła żeby Leon tutaj był.
I w tym momencie się do mnie odwrócił i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam... Na jego policzku był wielki siniak, w oczach było widać smutek. Zrobiło mi się przykro że tak na niego wyskoczyłam, ale to nie zmieniało sytuacji że zerwał ze mną przez esemesa.
V: A Tobie co? Zacząłeś wdawać się w jakieś bójki? A może broniłeś swojej nowej ukochanej co?      L: Ale ty nic nie rozumiesz... Dlaczego nie dasz mi się wytłumaczyć i powiedzieć jaka jest prawda?
V: Bo nie mam ochoty cię słuchać.
L: Dobra, rozumiem... Fede dziękuję za pomoc, ale już będę szedł... Cześć
V: Żegnam!
Wrzasnęłam jeszcze jak wychodził. Fede zaczął się na mnie patrzeć z pogardą.
Fe: Violetta czemu to zrobiłaś?
V: Ale niby co?
Fe: Pozwoliłaś mu tak po prostu wyjść?
V: Chyba słyszałeś nie mam ochoty z nim rozmawiać!
Fe: Violetta a nie interesuje cię to co się z nim dzieje?
V: Wiem skąd go ma! Wdał się w bójkę żeby wzbudzić we mnie poczucie winy!
Fe: Viola mylisz się! I to bardzo! Skoro on nie mógł powiedzieć ci prawdy to ja to zrobię siadaj.
Zrobiłam tak jak kazał.

Federico

Nie mogłem dłużej patrzeć na to co się dzieje pomiędzy nimi. Postanowiłem że powiem Violetcie co tak naprawdę się stało przez te ostatnie dni.
Fe: Słuchaj... Leon bardzo cię kocha... Ale jak jego ojciec się ożenił to Marta zaczęła nim kierować. Widziała was w parku jak się całujecie i pobiegła z tym do Pana Verdas, powiedziała że masz na niego zły wpływ.
V: Ale co mnie to obchodzi?! Nie rozumiem do czego zmierzasz?
Nie wytrzymałem i wykrzyczałem jej prosto w twarz
- Violetta Leon zerwał z tobą dla twojego bezpieczeństwa bo jego ojciec mu groził, powiedział że jeśli Leon Cię nie zostawi to możesz tego pożałować! I to on dał ci tą bransoletkę i ten siniak na jego policzku jest bo jego tata go uderzył!
V: Alee.. jak to? O matko co ja zrobiłam?

Rozdział 29

Fede
Wiedziałem że Ludmiła będzie zdziwiona jak się dowie. Ale nie chce mieć przed nią tajemnic. Wyjaśniłem jej wszystko słowo w słowo co mi powiedział Leon. Ludmiła zaproponowała że mi pomoże, zgodziłem się. Potem pocałowałem ją namiętnie po oderwaniu się zapytała:
Lu: Fede za co do było?
Fe: Jak to za co?! Za to że jesteś i wspierasz swoich przyjaciół.
Lu: Och Fede to ty mnie tak zmieniłeś. Kocham cię !!!

 Leon

Siedziałem w domu i czekałem aż Federico do mnie zadzwoni i powie czy Violi się podobał prezent. Po chwili usłyszałem telefon odebrałem
Fe: No cześć Leon jak się trzymasz?
L: Dobrze Fede dzięki... No powiedz podobała jej się była zadowolona?
Fe: Jak nigdy, stary przyleciała pochwalić się Ludmile. 
L: Powiedziałeś Ludmi?
Fe: Tak, pomoże nam.
L: Super dzięki. Muszę kończyć mój tata idzie do mojego pokoju do jutra
Fe: No pa pa.
Jak się rozłączyłem do pokoju wpadł mój tata ze wściekłą miną. 
L: Tato co sie stało?
V: Jak to co ? Ty się jeszcze pytasz?! Leon Anabel mi wszystko powiedziała... Rozumiesz! Ostrzegałem cię, teraz ta twoja Viola pożałuje, była umowa że masz o niej zapomnieć.
L: Tato co się z tobą dzieje? Wcześniej taki nie byłeś.
V: Niby jaki co?!!
L: Jak to jaki?! Oschły, brutalny. Kazałeś mi się zakochać w kim zupełnie obcym i zostawić dziewczynę którą naprawdę kocham i nigdy nie przestanę rozumiesz to ? Jeśli jej coś zrobisz to nigdy więcej mnie nie zobaczysz!
Jak to powiedziałem ulżyło mi. Ale po chwili mój tata bez opamiętania uderzył mnie mocno w twarz i popchnął tak, że przewróciłem się. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie rozumiałem dlaczego to zrobił. 
V: Niech to będzie ostrzeżeniem dl Ciebie, lepiej mi się nie sprzeciwiaj. - wyszedł z mojego pokoju, nie wiedziałem że można się stać kimś takim okropnym... Nie zostanę tu ani minuty dłużej, wziąłem parę rzeczy i po prostu wyszedłem. Nie wiedziałem gdzie mam iść. Dzwoniłem do wszystkich chłopaków ale nie było ich w domach. Został mi tylko Federico.
Fe: Leon halo? Coś się stało?
L: W sumie to tak... Mam prośbę.
Fe: Jaką wal śmiało stary.
L: Fede mógłbym u ciebie przenocować?
Fe: Stary no pewnie a coś się stało?
L: Opowiem ci jak do ciebie przyjdę dobra..
Rozłączyłem się i poszedłem w stronę domu Violi. 
 
Violetta
Siedziałam sobie w salonie gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Miałam iść otworzyć ale nagle usłyszałam głos Federica że mam nie otwierać tych drzwi bo on sam to zrobi. Siedziałam dalej. Byłam ciekawa kto to taki. Zachciało mi się pić więc poszłam do kuchni. Kiedy stanęłam w drzwiach przeżyłam szok. Nie sądziłam że on tu przyjdzie!!!

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 28

Przez cały wieczór zastanawiałam się od kogo może być ta bransoletka. Strasznie mi się podobała. Założyłam ją na rękę i poszłam do Ludmi.
V: Hej Ludmi.
Lu: O Violu cześć, co słychać?
V: A wszystko w porządku, tylko że mam mały problem...
Lu: CO się stało Violu?
Podeszłam do mniej bliżej i pokazałam jej tą bransoletkę.
Lu: Violu skąd ją masz jest śliczna.
V: Sama chciałabym wiedzieć...
Lu: Jak to? Chcesz mi powiedzieć że nie wiesz skąd ją masz?
V: Tak po prostu na chwilę wyszłam z pokoju i jak wróciłam to na łóżku leżało pudełeczko z tą bransoletką.
Lu: Więc musimy dowiedzieć się od kogo ją masz.
I w tym momencie wszedł Fede.
Fe: Cześć laski co tam macie?
V: Bransoletkę. Wiesz może od kogo mogłam ją dostać?
Fe: Nie niestety nie wiem...
Lu: Violu skąd niby Fede miałby wiedzieć? Przypomnij sobie komu mówiłaś że ta bransoletka się podoba?
V: Nie mam pojęcia, raczej nikomu nie mówiłam...
Po tym wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki się odświeżyć.

Ludmiła

O co w tym wszystkim chodzi? Fede ma jakiś dziwny uśmiech.
Lu: Fede z czego się tak śmiejesz?
Fe: A tak jakoś nie mogę?
Lu: Nie! Ty coś ukrywasz, znam cię. Ty wiesz  od kogo Viola to ma prawda?
Fe: No jasne że wiem. Nawet mu pomogłem.
Lu: No to kto to taki?! Gadaj mi tu zaraz.
Fe: Ale obiecaj mi że nikomu nie powiesz a zwłaszcza Violu. W swoim czasie też się dowie tylko trochę później.
Lu: No dobra bobra nie powiem jej... A teraz mów kto to!
Fe: No dobrze kochanie. Ma tą bransoletkę od Leona.
Te słowa wbiły mnie w ziemię. 
- Ale przecież Leon zerwał z Violą...

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 27

Leon
L: Tak Fede zrobiłem to żeby ją chronić. Bałem się że tata może jej coś zrobić. Nie poznaję go od pewnego czasu. Zaczyna się na mnie zamachiwać jak zrobię coś źle... 
Fe: Leon nie miałem pojęcia... Przepraszam że taki dla ciebie byłem.
L: Nie ma sprawy skąd mogłeś wiedzieć? Nie chcę się nikomu chwalić. Ale mam do ciebie proźbe...
Fe: Mam ci pomóc porozmawiać z Violettą prawda?
L: Tak.. Pomożesz?
Fe: No pewnie. 
 
Violetta
Siedziałam sobie w pokoju, pakowałam wszystkie zdjęcia moje i Leona do pudła. Chciałam wynieść je na strych. Każde zdjęcie oglądałam po kolei i wspominałam jak było nam dobrze razem.




 Potem poszłam do Ludmi. Weszłam do jej pokoju ale jej tam nie było. Zdziwiłam się i wyszłam. wróciłam do pokoju i zobaczyłam jakąś malutką paczkę na moim łóżku. Otworzyłam ją a tam... Nie mogłam uwierzyć.
 Ciekawe od kogo?





niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 26

No i czemu ja muszę śpiewać z Leonem? Poszłam do Pablo i zapytałam:
V: Pablo nie mogłabym się z kimś zamienić?
P: Violetta nie to już postanowione, bardzo dobrze że śpiewacie razem.
V: Dlaczego? Równie dobrze mogłabym tak samo zaśpiewać z Fede albo Diego...
P: Violetta ty nic nie rozumiesz. Głos Leona i twój bardzo do siebie pasują, jak śpiewacie razem to słychać w waszych głosach uczucia których inni nie potrafią okazać. Łącząc wasze głosy tworzy sie jeden wielki piękny kobieco męski głos, którego uwielbia się słuchać.
Wcięło mnie w podłogę po tych słowach. Odeszłam od Pabla i poszłam do parku. Zobaczyłam tam znowu Leona z tą blondynką. Schowałam się za drzewem i obserwowałam sytuację i nie mogłam uwierzyć w to co się tam dzieje.


Leon

Byłem w parku razem z moją "dziewczyną" muszę wreszcie powiedzieć Violi prawdę. Może zrozumie. Po chwili namysłu zobaczyłem jak Anabel zaczyna się do mnie zbliżać. Jest coraz bliżej. Nie miałem zamiaru jej całować, te usta należą tylko do Violi. Odsunąłem ją od siebie ona tylko się popatrzyła i zaczęła
A: Leon co z tobą?! Dlaczego mnie za każdym razem odpychasz i nigdy mnie nie słuchasz. Myślami zawsze jesteś na innej planecie. Mogę wiedzieć czemu?!
L: A co ty chcesz wiedzieć? Przecież wiesz wszystko, nie chcę się całować ani robić innych niestworzonych rzeczy. 
A: Aha rozumiem. Jeszcze się do mnie przekonasz zobaczysz. A jak nie zaczniesz mnie traktować normalnie to powiem wszystko twojemu ojcu zobaczysz. Alex znowu będzie ten kochany ale dalej przyszywany syn twojego ojca. ciekawe czemu on traktuje go jakby był jego synem. 
L: A czy to ważnie?! Nie mówi nic mojemu tacie proszę...
A: Dobrze nic nie powiem, za słodki jesteś żeby ci czegoś odmówić.
Po tym poszedłem w stronę studia, miałem próbę z chłopakami. Po próbie zostałem jeszcze i śpiewałem moją piosenkę. Wszedł wtedy Fede. Patrzył się na mnie z pogardą.
L: Fede coś się stało dlaczego się tak na mnie patrzysz?
Fe: Jak to czemu?! A co zraniłeś Violi jak ty w ogóle mogłeś?! Ona cię tak kochała a ty to schrzaniłeś to Verdas.
L: Fede poczekaj mogę ci to wszystko wytłumaczyć...
Fe: No to próbuj zamieniam się w słuch.
L: Bo widzisz mój tata ożenił się z mamą tego nowego Alexa, i odkąd się wprowadzili ona cały czas steruje moim tatą. Marta nie polubiła Violetty i poszła na jakąś bardzo długą rozmowę. Kiedy skończyli rozmawiać zawołał mnie tata, poszedłem do niego, a on zagroził mi że albo zostawię Violettę, albo będzie źle.
Fe: Leon nie rozumiem cię..
L: Fede mój tata kazał mi zerwać z Violą, podstawił inną dziewczynę.. musiałem się zgodzić inaczej Viola była w niebezpieczeństwie...
Fe: Tak teraz rozumiem, twój tata słucha się mamy Alexa a na twoje uczucia nie zwraca uwagi. Każe zerwać ci z dziewczyną twoich marzeń i podstawia ci nową.
L: Dokładnie.
Fe: Czyli ona uważa Cię za największego drania a ty tylko chciałeś ją chronić...

Rozdział 25

Dziś idę do studia razem z moimi przyjaciółmi, Fede i Ludmi. Zastanawiacie sie czy jestem smutna? Nie jestem wręcz zadowolona. Wchodzimy do studia, podchodzimy do reszty naszych znajomych. Leona nigdzie nie było... Chyba to nawet lepiej, nikt nie mógł mi zepsuć humoru. Zaczęły się lekcje, pierwsza z Angie.
A: Dobrze dzieciaki, dziś zaczynamy ćwiczyć do naszego nowego występu. Mam nadzieję że macie wszyscy jakieś piosenki i że będziemy mogli ustalić kto z kim śpiewa. 
M: Angie a na której lekcji to będzie?
A: Na trzeciej Maxi. Ale nie będę się rozgadywać Pablo wam wszystko powie.
Po lekcji poszłam z Fran, Cami, Ludmi i Naty do knajpki na jakiś sok. Kiedy weszłam to mnie zatkało i trochę zabolało, nie spodziewałam się że coś takiego jest możliwe. Leon siedział przy stoliku z jakąś dziewczyną. Była to blondynka z brązowymi oczami, ubrana w zieloną rozkloszowaną sukienkę. Pili sok pomarańczowy. Nie mogę w to uwierzyć, czyli zerwał ze mną przez esemesa dla nowej dziewczyny? Nie zrozumiałam tego i usiadłam z dziewczynami. 
Lu: Viola nie przejmuj się. Leon nie zasługuje na opłakiwanie jak jest taką świnią.
F: Właśnie Violu yo są uroki tego jak ktoś jest ładny i prawdę mówiąc jest Leonem.
N: Francesca ma rację tak jak Ludmiła. Nie możesz się przejmować tym że zerwał z tobą przez esemesa. To świadczy tylko o tym że jest tchórzem.
V: Dzięki dziewczyny macie rację, ale nie rozumiem dlaczego przydarzyło się to właśnie mi.
C: To jest życie Violu. 
Camilla po tych słowach mnie przytuliła. A ja chciałam iść do łazienki, musiałam przejść obok zakochanych. Przeszłam obok nich z pogardą. Przed drzwiami do łazienki poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i przysuwa w stoją stronę. Odwróciłam się to był Leon. Tego już było za wiele. 
L: Violu chcę wyjaśnić...
V: Co ty chcesz mi wyjaśniać?! Zrywasz ze mną przez esemesa i co sobie myślisz? Że jak ciebie zobaczę to rzucę ci się na szyję? Mylisz sie nie zrobię tego nawet nie chcę cie słuchać... Idź do swojej lali i z nią sobie romansuj i to jej się tłumacz a nie mi. To co było pomiędzy nami jest skończone... Ja już cię nie pamiętam.
L: Ale Violu pozwól mi to...
V: Nie nie mamy o czym rozmawiać. Żegnam.
Odeszłam od niego i poszłam z dziewczynami do studia. Weszliśmy do auli. Byli tam wszyscy nawet Leon. Patrzył się na mnie wzrokiem smutnego pieska. Nie zważałam  na to uwagi tylko słuchałam Pabla.
P: Dobrze kochani jak już wiecie za niedługo nasz występ. Prosiłem was o skomponowanie piosenek. Zaraz ustalimy kto z kim zaśpiewa. mamy też dla was piosenkę którą zaśpiewacie wszyscy. Zaraz wam ją rozdam. A teraz chcę posłuchać waszych piosenek. 
Po wysłuchaniu ich Pablo pogratulował i zaczął przydzielać kto z kim zaśpiewa. 
P: Dobra więc już wybrałem posłuchajcie bo nie ma już żadnych zmian.
 Camilla i Francesca
Ludmiła I Federico
Nathalia i Maxi
Diego i Andres
Violetta i Leon.
Jak to usłyszałam to myślałam że go zabiję. Muszę się jakoś z tego wykręcić. Tylko jak?