*Dwa tygodnie później*
Dzisiaj zaczynamy przygotowania do ślubu Angie i Taty. Ciewszę się że wreszcie udało im się wyznać swoje uczucia. Zadzwoniłam do Leona
- Leon kochanie musisz szybko przyjechać sytuacja kryzysowa!
L: NIech zgadnę nie masz co włożyć na ślub?
V: No tak skąd wiedziałeś?
L: A po co innego byś dzwoniła? Ty zawsze tylko po to dzwonisz.
V: No ale no w sumie..
L: Nie jąkaj się bo tak jest co innego jakbyś zadzwoniła do mnie z jakąś wieścią.
V: NIby jaką?!
Leon zaczął się śmiać
-No z czego się tak śmiejesz? Możesz mi powiedzieć z jaką wieścią?
L: No na przykład taką że będę tatusiem albo coś...
V: Ha ha bardzo śmieszne. Przyjeżdżaj tak szybko jak mozesz kocham cię pa
L: Okej. Ja też cie kocham. Do zobaczenia.
LEON
Po skończonej rozmowie postanowiłem że zrobie Violi niespodziankę i kupie jej jakąś sukienke. Poszedłem wiec do sklepu do którego Viola zawsze chodzi, poprosiłem więc jakąś sprzedawczynię. Po paru minutach wybraliśmy idealną fioletową sukienkę. Zapłaciłem i pojechałem do domu Violi. Wszedłem do jej pokoju bez pukania ale jej tam nie było. Postanowiłem więc że zrobie jej niespodziankę i zostawiłem prezent na łóżku, i wyszedłem z jej domu. Po 5 minutach zadzwonił mój telefon. Zobaczyłem że to Viola. NIe odebrałem tylo poszedłem w strone drzwi jej domu.
VIOLETTA
Wyszłam z pokoju do łazienki na 10 minut i kiedy wróciłam zobaczyłam na łóżku jakąś siatkę. Podeszłam do niej i otworzyłam. A w środku zobaczyłam piękną fioletową sukienkę. NIe mogłam uwierzyć szybko zadzwoniłam do Leona ale nie odebrał, usłyszałam tylko dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. To był Leon, wiedziałam że to on mi ją kupił dlatego rzuciłam mu sie na szyje i namiętnie pocałowałam.
L: Za co to?
V: Ty już dobrze wiesz za co.
L: No nie dalej nie wiem co takiego zrobiłem?
V: Kupiłeś mi piękną sukienkę. Dziękuje
L: Nie ma za co. Wiesz że dla ciebie zrobie wszystko.
V: Odwdzięczę się już niedługo
L: A czemu nie teraz?
V: No wiesz jak nie chcesz zostać tatusiem to lepiej poczekaj.
Leon wtedy zrobił poważną minę i ja zapytałam się go o co mu chodzi. NIe odpowiadał nic...po chwili uśmiechną sie i powiedział
-No wiesz szkoda żeby takie super ekstra geny się zmarnowały,
Myślałam że się na niego wścieknę więc postanowiłam że nie będe się do niego odzywać i zobaczy jak mu na mnie zależy. Podeszłam do okna i stałam odwrócona do Leona plecami. On zaczął mnie tak słodko przepraszać myślałam że mu ulegnę ale postanowiłam jeszcze wytrzymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz