Po skończonych lekcjach poszłam do domu przygotować się na wyjście z tatą i Leonem.
V: Tato!
H: Tak Violu?
V: Zaprosiłam też Leona na kolacje nie złościsz się?
H: NIe no skąd Ludmiła i Federico też idą.
V: O to super ciesze się.
Pocałowałam tatę w policzek i pobiegłam sie przebrać. Potem usłyszałam krzyki Ludmiły założyłam na siebie szlafrok i pobiegłam zobaczyć co się stało. Wbiegłam do łazienki i zobaczyłam Ludmi z pustym pudełeczkiem do cieni. I zrozumiałam po co te krzyki.
V: Ludmi porzyczyć ci moje?
Lu: A mogłabyś?
V: Tak chodź ze mną i wybierzesz sobie jakieś.
Lu: Dziękuje Violu.
Weszłam do pokoju a na łóżku siedział Leon.
V: Co ty tak wcześnie?
L: Stęskniłem się.
Podszedł do mnie i musnął moje usta. Przywitał sie też z Ludmi która szukała w mojej szufladzie odpowiedniego cienia do powiek. kiedy wyszła Leon zapytał sie czy mam zamiar długo paradować w tym szlafroku. Zaśmiałam się i usiadłam na jego kolanach i powiedziałam
- Jak pomożesz mi wybrać jakąś sukienke to szybcię ściągnę z siebie ten szlafrok.
L: No to bierzmy sie do roboty.
Po 15 minutach znaleźliśmy wreszcie piękną sukienkę która będzie idealnie pasowała do garnituru Leona. Poszłam do łazienki i po 10 minutach wyszłam już całkowicie gotowa. Leon popatrzył sie na mnie i powiedział że ślicznie wygładam. podszedł do mnie i pocałował mnie. Ta chwila trwałaby dłużej gdyby nie mój tata wpadający do mojego pokoju.
H: Violetta, Leon może wystarczy na dziś tych czułości?
V: Tak tako oczywiście.
H: Dobrze to idź po Ludmiłę i Federico bo już jedziemy.
V: Dobrze tato.
Po 30 minutach byliśmy juz na miejscu. Kiedy weszliśmy do środka przy stoliku zobaczyłam Angie. Nie mogłam rozgryźć o co chodzi..
H: No kochani już sie znacie ale teraz wam powiem już oficjalnie ja i Angie bierzemy ślub.
V: A to niespodzianka. Ale zaraz a co z Pablem i dzieckiem?
A: A no tak musze am to wszystko wytłumaczyć bo widzisz Violu ożeniłam się z Pablo tylko po to żeby urodzić dziecko jemu i jego prawdziwej narzeczonej. Musieliśmy tak zrobić... Potem wzieliśmy rozwód i Pablo nie pozwlił mi widywania się z dzieckiem i ja sie na to zgodziałam.
V: Jejku... Ale sie ciesze że jesteście razem
Wstałam i przytuliłam soe do Angie
A: Ludmiła pewnie nie zastąpie ci matki ale chce żebyś wiedziała że możesz na mnie zawsze liczyć.
Lu: Dziękuje ci. Będę pamiętać.
Zjedliśmy kolacje i wróciliśmy do domów szczęsliwi tą sytuacją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz