Od ślubu minął już tydzień. Przez ten tydzień dużo się zmieniło. Mój tata został nowym właścicielem studia i wszyscy razem zaczęli planować koncert w Sewilli na cześć zmarłego Antonia. Bardzo nam go brakuje. Wyjazd jest już za dwa dni. Tata i Angie postanowili że to bedzie ich miesiąc miodowy i zostaną tam trochę dłużej niż my. Zaczęłam się pakować kiedy zadzwonił mój telefon. To Pablo.
V: Halo
P: Violetto przyjdź szybko do studia bo jest bardzo ważna sprawa.
V: Dobrze zaraz będę
P: Przekaż Ludmile i Federco
V: Dobrze
Po rozłączeniu się pobiegłam do pokoju Ludmi i bez pukania weszłam i to był mój błąd... przerwałam im namiętne chwile...
V: Przepraszam ale Pablo kazał nam być w studio...
F: Nic się nie stało... Zaczekaj na nas zaraz zejdziemy i pójdziemy razem
V: Dobrze poczekam w salonie.
Wszyłam szybko zamykając za sobą drzwi i szybko zbiegłam na dół i usiadłam na kanapie. Czekałam tylko chwilę ponieważ moi przyjaciele szybko sie ubrali i zeszli. Ruszyliśmy w stronę studia. Byli juz tam wszyscy oprócz Francesci i Diego. Ciekawe czemu ich nie ma...
P: Okej dzieciaki pewnie domyślacie się czemu tu was sprowadziłem. Za dwa dni wyjeżdżamy do Sewilli i dlatego prosze was przyłóżcie się do tego koncertu zróbcie to dla Antonia.
Jeszcze potem mówił rzeczy organizacyjne i wyszedł żegnając się z nami. Ja podeszłam po tym do Leona i dałam buziaka w policzek.
L: Hej Violuś. Stało się coś?
V: Nie, dlaczego?
L: No bo nie odzywałaś się już zaczynałem myśleć że moja narzeczona mi ucieknie.
Lekko się zaśmiałam i wbiłam się w jego usta, całowaliśmy się namiętnie, ale jak to zawsze ktoś musiał nam przerwać..
Fe: Violetta Leon no nie przy wszystkich
V: Fede a mam powiedzieć co ja dziś widziałam?
Fe: No przecież wiesz ze żartowałem. Nie przeszkadzajcie sobie.
I poszedł a ja znowu wbiłam się w jego usta i szepnęłam mu do ucha
V: Leon jestem dzis sama w domu. Tata i Angie jadą do mojej babci Olga i Ramallo umówili się na randkę
L: A Ludmiłam i Fede?
V: Ich też nie ma. Fede zabiera ją do swojej cioci.
L: W takim razie będę u ciebie o 19.
Musnął lekko moje usta i poszedł w kierunku swojego domu. Ja też tak zrobiłam. Posprzątałam jeszcze w moim pokoju i postanowiłam że zrobie jakieś kanapeczki. Poszłam do piwnicy po jedno z licznych win mojego taty i położyłam je na stoliku w salonie obok kanapeczek. Jesteśmy zaręczeni i dorośli więc mój tata nie może mi mówić co mam robić a co nie. Była już 18.40 postanowiłam że się przebiorę w lekka sukienkę w kwiatki którą dostałam od Leona, Lekko podkręciłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Czekałam tylko na dzwonek do drzwi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz