L: Halo? Czemu dzwonisz do mnie w środku nocy?
V: Leon jest już 10 rano...
L: Co?! Czemu dopiero teraz dzwonisz?! NIe mogłaś wcześniej?!
V: NIe bo brałam prysznic. A ty nie jesteś małym dzieckiem że trzeba cię budzić.
L: Tak masz racje przepraszam... Zaraz się ubieram i jade do ciebie.
V: tylko się pospiesz bo ślub jest o 12.30.
L: Tak wiem kotuś. Do zobaczenia
V: No papa
Rozłączyłam się i ubrałam na siebie fioletową sukienkę. Włosy ułożyłam i zaczęłam się malować, zajęło mi to więcej czasu niż myślałam... Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam że już 12.10 gdzie jest Leon?
V: Ludmiła!!!
Krzyczę wściekła nie mogąc znaleźć nigdzie mojego cienia do powiek.
Lu: Co się stało?
Blondynka wpadła szybko do mojego pokoju z miną przerażenia. NIe miałam pojęcia że aż tak się przejmie.
V: Gdzie odłożyłaś mój cień do powiek?
Lu: A już ci go przyniosę.
V: Dziękuje!
Kiedy już byłam gotowa zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyć. Za nimi stał ubrany w garnitur Leon.
V: No nareszcie ileż można było?!
L: Przepraszam musiałem jeszcze podwieźć tatę na lotnisko.
V: No dobrze nic się nie stało ale jedźmy już bo mamy 10 minut. Ludmiła, Federico chodźcie! Leon już jest!
Oni zeszli w pośpiechu i pojechalismy na uroczystość do pięknego domu weselnego. Był naprawdę przepiękny. Ja pobiegłam szybko z Leonem na niewielką scenę ponieważ ślub zaczynał się od naszej piosenki. Gdy już wszyscy przybyli ceremonia zaczęła sie. BYło naprawdę cudownie.
Po skończonej piosence podeszłam z Leonem do Angie i taty życzyć im wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Cieszyłam się że wreszcie są razem i mam nadzieję że będę miała jakieś rodzeństwo...
V: Tato, Angie wszyscy cieszymy się że wreszcie udało wam się po tak długim czasie być razem. Chciałabym życzyć wam wszystkiego co najlepsze i żebyście się kochali zawsze i nigdy się nie kłócili.
A: Dziękuje Violu. Kocham cię.
V: Ja też cię kocham Angie.
Z uśmiechem patrzyłam na nich, cieszyła się że wreszcie będą szczęśliwi. Później znowu weszłam na scenę i zaczęłam śpiewać a reszta gości gratulowała mojemu tacie i Angie.W trakcie śpiewania reszta zrobiła sobie zdjęcie. Postanowiłam je wywołać i oprawić sobie w ramkę.
Poźniej wszyscy zaczęliśmy się wspaniale bawić.
Nigdy się tak super nie bawiłam, uwielbiam kiedy mój tata jest szczęśliwy.
L: Violetta.
Z rozmyśleń wyrwał mnie Leon.
V: Tak kochanie?
L: Jesteśmy juz ze sobą bardzo długo i..
Tu przerwał i sięgnął do kieszeni i wyjął z niej czerwone pudełeczko w kształcie serduszka.
L: Violetto Castillo czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz ze mną już na sawsze?
Momentalnie wszyscy zaczęli się na nas patrzeć a do moich oczu zaczęły napływać łzy szczęścia.
V: Tak! Będę z tobą już na zawsze.
Krzyknęłam szczęśliwa wszyscy zaczęli bić brawo a Leon ubrał mi pierścionek na palec i mocno mnie przytulił. Nie dość że byłam szczęśliwa z powodu Angie i taty to jeszcze Leon uczynił mnie szczęśliwszą. Później dalej świetnie sie bawiliśmy. Uwielbiam takie zabawy i nie mogę się doczekać aż to ja będe brała ślub ale ustaliliśmy z Leonem że najpierw skończymy szkołę dopiero potem będziemy myśleć o ślubie. A póki co to cieszyliśmy sie szczęściem Angie I mojego taty.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz