piątek, 29 stycznia 2016

Rozdział 72

Poszam z Naty pozwiedzać trochę miasta. Po godzinie wpadłam na kogoś. Odwróciłam się i powiedziałam przepraszam ale zaraz zobaczyłam bardzo znajomą twarz... To nie był kto inny jak mój kochany kuzynek, szybko rzuciłam mu się na szyje i mocno przytuliłam. NIe widziałam się z nim dobre 7 lat. Teraz się całkiem zmienił wyrósł i wy mężniał.
V: Kacper jejku jak ty wyrosłeś, ile my sie ne widzieliśmy?
K: Jakieś 7 lat. Ale powiem ci jakbym nie był twoim kuzynem  to przyznam starałbym się o bycie twoim chłopakiem
V: Kochany jesteś ale ja już mam narzeczonego
K: Jejku no to gratulacje
Kacper wtedy pocałował mnie w policzek i wtedy myślałam że oszaleje.. Nagle podbiegł do nas wkurzony Leon..
LEON
Już nie mogłem rozumiem że przytulanie ale że pocałunek w policzek?! To już przegięcie.. Podszedłem tam cały rozwścieczony. Widać że Violetta była zdziwiona że tu jestem.
L: Cześć kochanie.
V: Cześć co ty tu robisz?
L: Postanowiłem że przylecę bo się stęskniłem.
VIOLETTA
Widziałam że Leon jest zazdrosny więc postanowiłam że nie powiem mu że o mój kuzyn.
L: Violetta a tak właściwie to kto to jest?!
V: To jest Kacper. Kiedyś z nim byłam...
Mrugnęłam do Kacpra na znak że to mój plan. Kacper od razu zrozumiał o co mi chodzi
K: Cześć ty jesteś Leon? No powiem ci że masz wielkie szczęście że masz Viole. To co Violu do jutra?
V: Tak będe o 13 pod fontanną. 
Jeszcze na pożegnanie pocałowałam Kacpra w policzek i poparzyłam na Leona. Nie wiem czy dobrze zrobiłam nie mówiąc mu prawdy ale poprostu chce go sprawdzić. Jestem ciekawa czy mnie rzeczywiście tak bardzo kocha.
L: Powiadasz że to twój były?
V: No tak.. Kiedy mieszkałam w Madrycie to go spotkałam i tak jakoś wyszło.
L: Wiesz co? Ja muszę na razie lecieć bo chłopaki czekają bo mamy zrobić próbę. Dobra widzimy się później papa
Dał mi jeszcze buziaka w policzek i poszedł
N: Viola no prosze Leon jest zazdrosny . Dobry plan
V: Dzięki chociaż nie wiem czy dobrze zrobiłam okłamując go tak..
N: Dobrze zrobiłaś. Muszisz przetestować Leona a twój kuzyn napewno ci pomoże
V: Tak napewno uwielbiam go poprostu jest taki kochany zawsze mi pomagał ale potem sie rozstaliśmy i już nie miałam nikogo takiego jak on do puki nie poznałam Leona..

piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 71

Obuziłyśmy się o 8.30. Zaspałyśmy bo o8.35 mamy być w studio. Szybko obudziłam dziweczyny i w tępie natychmiastowym... ubrałyśmy się o dziwno w 3 minuty i szybko poszłyśmy do studia. Wszyscy już tam byli no prawie wszyscy.. Nie bylo Leona... Dostałam esemesa... Od leona...
Kochanie przekaż Pablo że nie dam rady jechać z wami do Sevilli.. Przepraszam. Kocham cie :* Leon
Tak jak Leon napisał powiedziałam Pablo.. Teraz naprawde nie wiem co mam o tym myśleć... Coraz mniej czasu spędzamy razem... Siedziałam już w samolocie i myślałam o Leonie... Po paru godzinach byliśmy juz na miejscu. Ja cały czas byłam jakby nie obecna...
N: Viola coś się stało?
V: NIe Nati wszystko jest okej..
N: Violetta przecież widzę.. No powiedz
V: No bo chodzi o Leona, nie ma go tu i nie wiem z jakiego powodu.. Boje się że mnie już nie kocha..
N: Viola no co ty mówisz? Przecież Leon cie kocha tak jak nikogo nigdy nie kochał.. Leon na prawdę cię kocha przecież by ci się nie oświadczał..
V: No może i tak... Ale jakby Maxi tobie tak robił to nie myślała byś tak jak ja?
N: No może i masz racje ale ty nie masz powodu na tekie myślenie.. Znam Leona..
V: A ja znam jego przeszłość.. Skąd mam wiedzieć że dalej taki nie jest?
N: Viola.. Może i on kiedyś był inny le już taki nie jest uwierz mi znam go trochę dłużej niż ty i wiem co mówię..
V: Dobrze może faktycznie triche przesadzam ale chciałabym żeby on tu teraz był...
N: Wiem Violu wszystkim nam go tu brakuje zawsze nas motywował..
LEON
Nie poleciałem z nimi samolotem bo chciałem mieć więcej czasu na przygotowanie niespodzianki dla Violi. Za niedługo ma imieniny i chciałem jej dać super prezent. Powiedziałem Pablo że dolecę później a Violi tylko napisałem tak dla zmyły.. Kiedy już miałem wszystko przygotowanie wsiadłem w samolot i poleciałem do Sevilli. Kiedy już dotarłem na miejsce usłyszałem rozmowę Violi i Naty.. Skąd Viola się dowiedziała jaki byłem? I dlaczego myśli że ją zdradzam? Ale miło mi się zrobiło jak powiedziała że chce żebym tu był.. Postanowiłem zakradnę się od tyłu i ją wystraszę ale nie udało mi się to bo ktoś mnie zawołał a Viola w tym czasie gdzieś poszła z Naty... Nie wyszło mi trochę więc poszedłem z chłopakami na próbę. Po próbie postanowiłem poszukać Violi i to co zobaczyłem kompletnie wybiło mnie z równowagi.. 

wtorek, 19 stycznia 2016

Rozdział 70

Leon nie mógł zostać u mnie na noc ponieważ zadzwonił jego tata i kazał mu wracać. Więc postanowiłam że zadzwonię do Fran i Cami. Na szczęscie zgodziły się przyjść i nie będe sama. Po 20 minutach przeszły z walizkami bo jutro przecież jedziemy do Sevilli..
V: Cześć dziewczyny, dziękuje że przyszłyście.
C: Nie ma sprawy Violu. A teraz powiedz co się stało przez telefon nie brzmiałaś za wesoło...
F: Właśnie opowiadaj, a tak właściwie to gdzie Leon? Przecież miał być tu z tobą...
V: Miał ale jego tata po niego zadzwonił... A byłam taka bo coś mi się nie podoba...
C: To mów szybko o co chodzi.
V: No bo przyszłą do mnie dziś taka dziewczyna, wprowadziła się niedawno i chciała sie zapoznać. No i wszystko było fajnie dopóki Leon nie przyszedł ..
F: Co ma do tego Leon?
C: Fran nie przerywaj jej
V: No bo Gery chyba zakochała się w Leonie.. Widziałam jak na niego patrzy.. I zaczynam się bać że Leon mnie zostawi...
F: Viola przecież Leon ci nie zostawi.. Oświadczył ci się a do okoła biega milion dziewczyn które chcą go mieć. Ale on na nie nie patrzy bo to ciebie kocha.
C: Właśnie Fran ma racje. Leon cie kocha i wątpię żeby popatrzył się na inną. Oj już taki nie jest...
V: Co?! Jaki już nie jest?!
C: Ups..
F:  Camila !
V: O co wam chodzi?!
C: Bo Violu pamiętasz za nim tu przyjechałaś to Leon był całkiem inny... NIe potrafił być przy jednej dziewczynie, ale kiedy ty przyjechałaś i zobaczył cie pierwszy raz kompletnie się zmienił.. Jest kompletnie nie do poznania. Zmieniłaś go..
F: Właśnie Violu Cami mówi prawdę... I on jest takim chłopakiem Któremu warto ufać i tylko on się zminił tak bardzo
V: Naprawdę? Jejku ale czemu on mi nie chciał powiedzieć jaki był?
C: Bo pewnie się wstydził tego jaki był.
V: no może i tak ale skoro jesteśmy razem to powienien mi to powiedzieć..
F: Viola chłopak nie zawsze chce wracać do swojej przeszłości..
V: Może i tak..
C: Dobra nie gadajmy o tym teraz bo będziesz się tylko smucic. Porozmawiajmy o czymś miłym..
F: Może o tym że trzeba iść śpać bo jest już bardzo późno?
Popatrzyłam na zegarek który wskazywał godzinę 2.03 w nocy.. To wszystko tak szybko zleciało... Położyłyśmy się spać.. Dziewczyny szybko zasnęły a ja jeszcze myślałąm bo nie dawała mi spokoju ta cała prawda o Leonie...

niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 69

Nareszcie doczekałam się dzwonka do drzwi. Poszłam otworzyć, myślałam że to Leon ale myliłam sie... Za drzwiami stała jakaś dziewczyna w bardzo krótkich ciemnych włosach. Po chwili ciszy zaczęła mówić.
- Cześć jestem Gery, niedawno sie tu wprowadziłam i chciałam poznać nowych sąsiadów.
V: Cześć ja jestem Violetta. Mze wejdziesz poznamy się troche?
G: Z miłą chęcią jeśli to nie problem...
V: Nie ma problemu i tak jestem w domu sama.
G: Jejku jak tu pięknie, masz naprawde wspaniały dom.
V: Dziękuje. Mój tata i ja kiedy moja mama zmarła wyjechaliśmy i jeździliśmy po świecie. Długo mieszkałam w Madrycie i po wielu latach wróciłam tutaj poznałam wspaniałych ludzi, zakochałam się i ułożyłam sobie życie. A ty skąd jesteś?
G: Przyjechałam tu z Hiszpanii razem z rodzicami. A co się stało z twoją mamą? Jeśli mogę to wiedzieć...
V: Moja mama była piosenkarką... Jechała w trasę koncertową i wtedy zdarzył się wypadek... Mój tata późnej znalazł sobie jakąś dziewczynę ale mu nie wyszło... Teraz niedawno ożenił się z moją ciocia siostrom mojej mamy... Ciesz się bo wiem jak bardzo się kochają.
G: Wspominałaś też że się zakochałaś... To coś poważnego?
V: Raczej tak. Jest już moim narzeczonym. Na ślubie taty mi się oświadczył.. Długo ze sobą jesteśmy. Kocham go i to bardzo i nie wyobrażam sb życia bez niego..
G: Jejku też bym chciałą się tak zakochać..
Poźniej jeszcze opowiadałam jej dużo moich życiowych historii ona też dużo mi o sobie powiedziała. Pokazywałam jej zdjęcia wszystkich moich znajomych i przekonałam ją żeby zapisała się do studia. Siedziałyśmy tak dobre dwie godziny. Nie zauważyłam nawet kiedy zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć, za nimi stał Leon.
V: Nareszcie jesteś
L: Przepraszam musiałem pojechać po tatę na lotnisko a smaolot miał opóźnienie, mam nadzieje że dalej jesteś nastawiona na super noc.
I zaczał mnie całować i rozpinać moją koszulę...
V: Leon! Przestań nie jestem sama!
L: Co?! Kto tu jest?
V: Gery.. NIedawno się wprowadziła i można powiedzieć że się zaprzyjaźniłyśmy i przekonałam ją żeby zapisała się do studia.
L: No to super mogłaś napisać mi chociaż esemesa to nie byłbym taki napalony na ciebie...
V: Leon przestań. Chodź poznam cię z nią.
Po godzinie Gery poszła... Widziałam jak patrzy na Leona.. Nie podoba mi się to...

sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 68

Od ślubu minął już tydzień. Przez ten tydzień dużo się zmieniło. Mój tata został nowym właścicielem studia i wszyscy razem zaczęli planować koncert w Sewilli na cześć zmarłego Antonia. Bardzo nam go brakuje. Wyjazd jest już za dwa dni. Tata i Angie postanowili że to bedzie ich miesiąc miodowy i zostaną tam trochę dłużej niż my. Zaczęłam się pakować kiedy zadzwonił mój telefon. To Pablo.
V: Halo
P: Violetto przyjdź szybko do studia bo jest bardzo ważna sprawa.
V: Dobrze zaraz będę
P: Przekaż Ludmile i Federco
V: Dobrze
Po rozłączeniu się pobiegłam do pokoju Ludmi i bez pukania weszłam i to był mój błąd... przerwałam im namiętne chwile...
V: Przepraszam ale Pablo kazał nam być w studio...
F: Nic się nie stało... Zaczekaj na nas zaraz zejdziemy i pójdziemy razem
V: Dobrze poczekam w salonie.
Wszyłam szybko zamykając za sobą drzwi i szybko zbiegłam na dół i usiadłam na kanapie. Czekałam tylko chwilę ponieważ moi przyjaciele szybko sie ubrali i zeszli. Ruszyliśmy w stronę studia. Byli juz tam wszyscy oprócz Francesci i Diego. Ciekawe czemu ich nie ma...
P: Okej dzieciaki pewnie domyślacie się czemu tu was sprowadziłem. Za dwa dni wyjeżdżamy do Sewilli i dlatego prosze was przyłóżcie się do tego koncertu zróbcie to dla Antonia.
Jeszcze potem mówił rzeczy organizacyjne i wyszedł żegnając się z nami. Ja podeszłam po tym do Leona i dałam buziaka w policzek.
L: Hej Violuś. Stało się coś?
V: Nie, dlaczego?
L: No bo nie odzywałaś się już zaczynałem myśleć że moja narzeczona mi ucieknie.
Lekko się zaśmiałam i wbiłam się w jego usta, całowaliśmy się namiętnie, ale jak to zawsze ktoś musiał nam przerwać..
Fe: Violetta Leon no nie przy wszystkich
V: Fede a mam powiedzieć co ja dziś widziałam?
Fe: No przecież wiesz ze żartowałem. Nie przeszkadzajcie sobie.
I poszedł a ja znowu wbiłam się w jego usta i szepnęłam mu do ucha
V: Leon jestem dzis sama w domu. Tata i Angie jadą do mojej babci Olga i Ramallo umówili się na randkę
L: A Ludmiłam i Fede?
V: Ich też nie ma. Fede zabiera ją do swojej cioci.
L: W takim razie będę u ciebie o 19.
Musnął lekko moje usta i poszedł w kierunku swojego domu. Ja też tak zrobiłam. Posprzątałam jeszcze w moim pokoju i postanowiłam że zrobie jakieś kanapeczki. Poszłam do piwnicy po jedno z licznych win mojego taty i położyłam je na stoliku w salonie obok kanapeczek. Jesteśmy zaręczeni i dorośli więc mój tata nie może mi mówić co mam robić a co nie. Była już 18.40 postanowiłam że się przebiorę w lekka sukienkę w kwiatki którą dostałam od Leona, Lekko podkręciłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Czekałam tylko na dzwonek do drzwi... 

środa, 13 stycznia 2016

Rozdział 67

Wstałam dość wcześnie ponieważ już dziś jest ważny dzień dla mojego taty i Angie. Poszłam do łazienki. Po 30 minutach wyszłam całkowicie odświeżona, od razu wszełam do swojego pokoju i zaczęłam szukować sukienkę którą dostałam od Leona. Wyprasowałam ją i zadzwoniłam do Leona.
L: Halo? Czemu dzwonisz do mnie w środku nocy?
V: Leon jest już 10 rano...
L: Co?! Czemu dopiero teraz dzwonisz?! NIe mogłaś wcześniej?!
V: NIe bo brałam prysznic. A ty nie jesteś małym dzieckiem że trzeba cię budzić.
L: Tak masz racje przepraszam... Zaraz się ubieram i jade do ciebie.
V: tylko się pospiesz bo ślub jest o 12.30.
L: Tak wiem kotuś. Do zobaczenia
V: No papa
 Rozłączyłam się i ubrałam na siebie fioletową sukienkę. Włosy ułożyłam i zaczęłam się malować, zajęło mi to więcej czasu niż myślałam... Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam że już 12.10 gdzie jest Leon?
V: Ludmiła!!!
Krzyczę wściekła nie mogąc znaleźć nigdzie mojego cienia do powiek. 
Lu: Co się stało?
Blondynka wpadła szybko do mojego pokoju z miną przerażenia. NIe miałam pojęcia że aż tak się przejmie.
V: Gdzie odłożyłaś mój cień do powiek?
Lu: A już ci go przyniosę.
V: Dziękuje!
Kiedy już byłam gotowa zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyć. Za nimi stał ubrany w garnitur Leon.
V: No nareszcie ileż można było?!
L: Przepraszam musiałem jeszcze podwieźć tatę na lotnisko.
V: No dobrze nic się nie stało ale jedźmy już bo mamy 10 minut. Ludmiła, Federico chodźcie! Leon już jest!
Oni zeszli w pośpiechu i pojechalismy na uroczystość do pięknego domu weselnego. Był naprawdę przepiękny. Ja pobiegłam szybko z Leonem na niewielką scenę ponieważ ślub zaczynał się od naszej piosenki. Gdy już wszyscy przybyli ceremonia zaczęła sie. BYło naprawdę cudownie.
Po skończonej piosence podeszłam z Leonem do Angie i taty życzyć im wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Cieszyłam się że wreszcie są razem i mam nadzieję że będę miała jakieś rodzeństwo...
V: Tato, Angie wszyscy cieszymy się że wreszcie udało wam się po tak długim czasie być razem. Chciałabym życzyć wam wszystkiego co najlepsze i żebyście się kochali zawsze i nigdy się nie kłócili.
A: Dziękuje Violu. Kocham cię.
V: Ja też cię kocham Angie.
Z uśmiechem patrzyłam na nich, cieszyła się że wreszcie będą szczęśliwi. Później znowu weszłam na scenę i zaczęłam śpiewać a reszta gości gratulowała mojemu tacie i Angie.W trakcie śpiewania reszta zrobiła sobie zdjęcie. Postanowiłam je wywołać i oprawić sobie w ramkę.
Poźniej wszyscy zaczęliśmy się wspaniale bawić.
Nigdy się tak super nie bawiłam, uwielbiam kiedy mój tata jest szczęśliwy.
L: Violetta.
Z rozmyśleń wyrwał mnie Leon.
V: Tak kochanie?
L: Jesteśmy juz ze sobą bardzo długo i..
Tu przerwał i sięgnął do kieszeni i wyjął z niej czerwone pudełeczko w kształcie serduszka.
L: Violetto Castillo czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz ze mną już na sawsze?
Momentalnie wszyscy zaczęli się na nas patrzeć a do moich oczu zaczęły napływać łzy szczęścia.
V: Tak! Będę z tobą już na zawsze.
Krzyknęłam szczęśliwa wszyscy zaczęli bić brawo a Leon ubrał mi pierścionek na palec i mocno mnie przytulił. Nie dość że byłam szczęśliwa z powodu Angie i taty to jeszcze Leon uczynił mnie szczęśliwszą. Później dalej świetnie sie bawiliśmy. Uwielbiam takie zabawy i nie mogę się doczekać aż to ja będe brała ślub ale ustaliliśmy z Leonem że najpierw skończymy szkołę dopiero potem będziemy myśleć o ślubie. A póki co to cieszyliśmy sie szczęściem Angie I mojego taty.






wtorek, 12 stycznia 2016

Rozdział 66

Już jutro jest ślub mojego taty i Angie. Nie mogę się już doczekać mają być wszyscy moi znajomi.Po imprezie u Diega trochę sie rozchorowałam tak samo jak Leon, nie dziwie sie na polu było znimno a my kąpaliśmy sie w basenie. Postanowiłam że zadzwonie do Leona zapytać się kiedy do mnie jutro przyjdzie. Nie odbierał zmartwiłam się trochę. Nagle ktos zapukał do mojego pokoju. Zawiązałam szlafrok i poszłam otworzyć, za nimi stał Leon. Zdziwiłam się.
V: Co ty tu robisz? Jest przecież 22.30
L: Twój tata po mnie zadzwonił, jestem tu już jakąś godzine.
V: Co?! I dopiero teraz do mnie przychodzisz?!
L: No tak bo twój tata poprosił mnie żebym pomógł mu z nagłośnieniem i takimi błahymi sprawami.
V: Aha. Czyli tu śpisz?
L: Tak
Ucieszyłam się i rzuciłam mu się na szyję. Pocałowałam w policzek i owinęłam nogi wokół jego tali.
H: Ej gołąbeczki przestalibyście może co?
V: Tato ale mi tu tak wygodnie.
Zrobiłam maślane oczka i wtuliłam sie bardziej w Leona.
H: No dobrze dzieciaki to Violu Leon może z tobą spać?
V: Jeszcze się pytasz. No pewnie że tak!
H: Tylko bez żadnych głupst!
V: Tato spokojnie jakoś Fede i Ludmi śpią razem
H: Tak ale oni są zaręczeni.
L: Czyli że ja też mam się oświadczyć Violi żebym mógł z nią spać bez pana zgody?
Nagle zapanowała cisza, myślałam że mój tata wybuchnie i każe Leonowi się stąd wynosić. Ale ku mojemu zdziwieniu było inaczej
H: Bardzo śmieszne Leon. Pomyślimy o tym. A teraz Viola idź wreszcie ubierz te pidżamę a nie paraduj w szlafroku. I zejdź wreszcie z Leona bo po jego wyrazie twarzy nie jest zadowolony ze tak długo na min wisisz.
V: NO dobrze juz dobrze.
Zeszłam z Leona a on wziął głęboki oddech i opuścił ręce na znak że go bolą. Ja dałam mu buziaka w policzek i poszłam do łazienki ubrać pidżamę. Kiedy wróciłam do pokoju Leon juz spał jak zabity. Mój tata jeszcze przyszedł powiedzieć mi dobranoc, pocałował mnie w czoło i popatrzył na Leona i jak zobaczył że śpi jak zabity to uśmiechnął sie i poszedł. Kiedy usłyszałam że zamknął swoją sypialnie wiedziałam że poszedł tam z Angie. Ja położyłam się i juz prawie zasnęłam kiedy Leon nagle sie do mnie przystawił. Wystraszyłam sie trochę...
L: Kochanie zamykaj drzwi na klucz.
V: Ale czemu?
L: Zaraz zobaczysz
Zrobił swój uśmiech i wiedziałam o co mu chodzi, zrobiłam tak jak mi kazał. Wróciłam na łóżko a Leon zaczął mnie całować po całym ciele ja pojękiwałam od czasu do czasu po chwili byliśmy już bez ubrań i zaraz później nawet bez bielizny. I wiadomo co się wydarzyło... To była niezwykła noc... Kochaliśmy się dobre 3 godziny. Potem ubraliśmy się i poszliśmy spać...

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 65

Patrzyłam na Leona wściekłym wzrokiem, zobaczył to i wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni...
L: Coś nie tak?
V: No nie wiem sam się domyśl. Wiem że to twój pomysł z tym horrorem..
L: No może i tak ale tylko trochę...
V: Leon przecież wiesz że sie boję... I po takim horrorze nie lubie być sama bo boję się jak mała dziewczynka..
L: Tak wiem.
Popatrzyłam na niego i zobaczyłam jego cwaniaczki uśmieszek i wszystko zrozumiałam..
V: Ej zaraz ty to zrobiłeś specjalnie!
L: No brawo kochanie.
I zaczał się do mnie przysuwać. Nasze usta dzieliły milimetry, ale postanowiłam dać Leonowi nauczkę i odsunęłam się od niego.
L: Ej co jest?
V: Jak to co?! Masz kare!
L: jestem dorosły nie będziesz mi rozkazywać! W ogóle to dlaczego mam te karę?
V: Ty sie jeszcze pytasz? Za ten horror nie będzie całowania przez tydzień, i żałuj bo zaplanowałam sb dzisiejszą noc ale nic z tego. Sory
Zmierzałam ku wyjściu a Leon złapał mnie za nadgarstek i przyciągną do siebie
V: Jak mnie nie puścisz to zacznę krzyczeć tak żeby wszyscy usłyszeli.
L: NIe zrobisz tego
V: Nie? To patrz
I w tym momęcie zaczęłam głośno krzyczeć...
LUDMIŁA
Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy horror, a nagle z kuchni usłyszeliśmy krzyk. Wystraszyłam sie i przez to złapałam Fede za rękę.
F: Co to było?
Lu: Nie mam pojęcia... Ale powiem tylko tyle że się wystraszyłam...
D: Może pójdziemy to sprawdzić?
C: A może lepiej nie?
Fe: Dlaczego?
C: A zobaczcie kogo nie ma
F: A no tak Leon i Violetta...
C: No właśnie...
Lu: Ale Violetta krzyczała... może trzeba tam jednak iść?
M: No w sumie to Ludmiła ma  rację..
Więc poszliśmy. Weszliśmy powili do kuchni, a tam co? Leon który trzyma Violettę przy ścianie i ją całuje...
VIOLETTA
Zaczęłam krzyczeć a Leon dopchnął mnie do ściany i zaczął całować. Nie miałam ochoty przerwać pogłębiałam pocałunki i gdzyby nie przyszli nasi znajomi to pewnie do czegoś by doszło.
Lu: No proszę, proszę.
F: Viola po co krzyczałaś?
V: No bo to przez tego idiote..
L: Miło mi wiesz, ja tu stoję...
Fe: Możemy wiedzieć co tu się stało?
Wytłumaczyłam wszystko naszym przyjaciołom a oni zaczęli się śmiać. A ja postanowiłam że pójdę do łazienki się trochę ogarnąć bo Leon całokwicie zniszczył mi fryzurę, ale w sumie ja jemu tez troche zniszczyłam. Później Diego zaprowadził każdą parę do ich sypialni. Kiedy zobaczyłam Leona z rozwalonymi włosami nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
L: No i co cię tak śmieszy?
V: Twoje włosy
Po tym szybko poleciał do łazienki a ja za nim zobaczył się w lustrze i powiedział żebym lepiej uciekała bo jak mnie złapie to nie będzie miły..Ja się przeraziłam ale nie zdążyłam uciec, Leon złapał mnie wziął na ręce i wyszedł na dwór. Podszedł do basenu i wrzucił mnie. Myślałam że go zabiję ale wymyśliłam super plan, nabrałam trochę powietrza i udawałam że się topię. zobaczyłam że mina Leona stała się przerażona. wskoczył za mną i wyłowił mnie ja udawałam że straciłam przytomność. Leon położył mnie na leżaku i zbliżał się do moich ust i miał mnie już pocałować i wtedy popchnęłam go tak mocno że wleciał do basenu. Zaczęlismy się śmiać. Po 10 minutach postanowiliśmy że pójdziemy się przebrać bo w mokrych ubraniach nie będziemy spać...
 

niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 64

Stałam i czekałam aż Leon się odezwie.Panowała niezręczna cisza... Bałam się że Leon się na mnie obraził, ale niby z jakiej racji przecież ja tylko żartowałam i on raczej powinien sie domyślić, że nie zrobię tak jak powiedziałam Diegu.. Postanowiłam zacząć rozmowę.
- Leon chyba nie jesteś zły za to co powiedziałam?
Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi... Wiedziałam że tak będzie... Czasami nie umiem ugryźć się w porę w język.. Mówiłam dalej
- Leon kochanie, przecież wiesz że cie kocham... I wiesz że tylko żartowałam? Leon no proszę odezwij się wreszcie... Przepraszam. Wiem że nie umiem się w porę powstrzymać zanim powiem coś głupiego... Wybacz mi bo wiesz że ni zniosę rozłąki z tobą.. Ja poprostu nie umiem się pochamować od zrobienia czegoś głupiego...
I nie dokończyłam bo Leon złaczył nasze usta w namiętnym pocałunku. Nie rozumiałąm już nic
- Dlaczego to zrobiłeś?
L: Bo po pierwsze lubię cię całować
V: A po drugie?
L: Czasem za dużo mówisz i to najlepszy sposób żeby cię uciszyć.
V: To ja chyba zacznę częściej tak dużo mówic
Zaśmiałam się tak samo jak Leon i mocno mnie do siebie przytulił. Było tak fajnie, ale popatrzyłam na zegarek i dotarło do mnie że za pół godziny mamy być u Diega...
V: Leon przestań mnie przytulać! Muszę się szykować przecież zaraz musimy być u Diega.
L: Chwila to ty masz być przecież powiedziałaś że idziesz z jakimś kolegą
V: A kto jest moim najlepszym i ukochanym kolega?
L: Maxi?
V: Nie, to ty kochanie.
L: no wiedziałem, chciałem tylko to od ciebie usłyszeć.
Zaśmiał się szyderczo i pocałował w policzek i powiedział że za 20 minut wróci po mnie i pojedziemy do Diega, zgodziłam się i posząłam się wykąpać. Po 15 minutach byłam gotowa. Popatrzyłam jeszcze na kalendarz i dotarło do mnie że mamy jeszcze 4 dni do ślubu. Tak się cieszę że wreszcie są razem.
Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć. Za nimi stał nie kto inny jak Leon. Wziął mnie za rękę i po 10 minutach byliśmy już w domu Diego. Bawiliśmy się świetnie, kolo 24 chłopaki zaproponowali żeby obejrzeć jakiś film. Zgodziłyśmy się ale jak to chłopaki wybrali horror... Myślałam że zabiję Leona.. Miałam plany co do tej nocy...

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 63

LEON
Viola dalej stała obrażona nie wiedziałem już co dalej mam robić co mówić postanowiłem ze odwrocie ją do siebie i mocno przytulę a potem namiętnie pocałuje. Zrobiłem tak i kiedy już miałem ja pocałować ale do pokoju wszedł tata Violi. 
H: Leon?! Co ty wyprawiasz może wystarczy tych czułości widzicie sie codziennie. 
V: Tato proszę cię przestań. Nie robimy przecież niewiadoma czego.
H: No i mam nadzieje bo nie chce zostać dziadkiem w rak młodym wieku.
VIOLETTA
Po tej sytuacji zrozumiałam ze Leonowi na mnie bardzo zależy i nie chce mnie stracić. Tylko szkoda ze ma teraz trochę spine z moim tatą. 
V:Leon bo wiesz ja wcale nie byłam na ciebie zła. Udawałam tylko bo chciałam żebyś mnie pocałował. 
L: A to nie mogłaś po prostu poprosić? Przecież wiesz ze ja dam ci wszystko co tylko chcesz.
I namiętnie mnie pocałował. Poczułam sie jakbym była księżniczka. Było jak w bajce. Ale oczywiście jak zwykle ktoś nam musiał przerwać. A kto taki? Diego. Często przychodzi w nieodpowiednim monecie jakby wiedział kiedy sie całujemy.
D: No proszę, proszę. A co to Leon przeskrobał?
L: Nic.
D: To dlaczego sie tak całowaliście?
V: A to już nie możemy tak po prostu się całować bez potrzeby?
D: Nie no dobra słyszałem wszystko.
L: Ładnie to tak podsłuchiwać?
D: A wy jak podsłuchiwaliście mnie i Fran jak byliśmy zajęci?
V: Ale to było co innego. A właśnie ta opcja z chrzestną dalej wchodzi w grę?
D: Wiesz w sumie to czemu nie? Ale tu bardziej chodzi o Fran z nią gadaj. Ale powiem wam tyle że sie staramy ale jak coś to nic nie wiecie.
V: No to gratulacje i życzę powodzenia.
L: Viola oni tak a my czemu nie?
V: Przecież słyszałeś mojego tatę, wiesz że nie chce być dziadkiem w tak młodym wieku. A poza tym mamy jeszcze studio.
L: No tak masz racje. Kocham cię
D: Tak, tak ona to wie Leon. Ja tu w innej sprawie. Przyjdziecie dziś  do mnie na imprezę?
V: NO pewnie że tak.
L: Dlaczego odpowiadasz za mnie? Może nie mam ochoty iść?
V: Aha no okej. Diego to ja przyjdę z kolegą bo mój chłopak to nie ma chęci.
L: Co? Ale ...
D: Dobra to Viola widzimy sie później pa.
Dałam mu buziaka w policzek i poszedł do domu. A mnie czekała rozmowa z Leonem...

środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 62

*Dwa tygodnie później*

Dzisiaj zaczynamy przygotowania do ślubu Angie i Taty. Ciewszę się że wreszcie udało im się wyznać swoje uczucia. Zadzwoniłam do Leona
- Leon kochanie musisz szybko przyjechać sytuacja kryzysowa!
L: NIech zgadnę nie masz co włożyć na ślub?
V: No tak skąd wiedziałeś?
L: A po co innego byś dzwoniła? Ty zawsze tylko po to dzwonisz.
V: No ale no w sumie..
L: Nie jąkaj się bo tak jest co innego jakbyś zadzwoniła do mnie z jakąś wieścią.
V: NIby jaką?!
Leon zaczął się śmiać
-No z czego się tak śmiejesz? Możesz mi powiedzieć z jaką wieścią?
L: No na przykład taką że będę tatusiem albo coś...
V: Ha ha bardzo śmieszne. Przyjeżdżaj tak szybko jak mozesz kocham cię pa
L: Okej. Ja też cie kocham. Do zobaczenia.
LEON
Po skończonej rozmowie postanowiłem że zrobie Violi niespodziankę i kupie jej jakąś sukienke. Poszedłem wiec do sklepu do którego Viola zawsze chodzi, poprosiłem więc jakąś sprzedawczynię. Po paru minutach wybraliśmy idealną fioletową sukienkę. Zapłaciłem i pojechałem do domu Violi. Wszedłem do jej pokoju bez pukania ale jej tam nie było. Postanowiłem więc że zrobie jej niespodziankę i zostawiłem prezent na łóżku, i wyszedłem z jej domu. Po 5 minutach zadzwonił mój telefon. Zobaczyłem że to Viola. NIe odebrałem tylo poszedłem w strone drzwi jej domu.
VIOLETTA
Wyszłam z pokoju do łazienki na 10 minut i kiedy wróciłam zobaczyłam na łóżku jakąś siatkę. Podeszłam do niej i otworzyłam. A w środku zobaczyłam piękną fioletową sukienkę. NIe mogłam uwierzyć szybko zadzwoniłam do Leona ale nie odebrał, usłyszałam tylko dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. To był Leon, wiedziałam że to on mi ją kupił dlatego rzuciłam mu sie na szyje i namiętnie pocałowałam.
L: Za co to?
V: Ty już dobrze wiesz za co.
L: No nie dalej nie wiem co takiego zrobiłem?
V: Kupiłeś mi piękną sukienkę. Dziękuje
L: Nie ma za co. Wiesz że dla ciebie zrobie wszystko.
V: Odwdzięczę się już niedługo
L: A czemu nie teraz?
V: No wiesz jak nie chcesz zostać tatusiem to lepiej poczekaj.
Leon wtedy zrobił poważną minę i ja zapytałam się go o co mu chodzi. NIe odpowiadał nic...po chwili uśmiechną sie i powiedział
-No wiesz szkoda żeby takie super ekstra geny się zmarnowały,
Myślałam że się na niego wścieknę więc postanowiłam że nie będe się do niego odzywać i zobaczy jak mu na mnie zależy. Podeszłam do okna i stałam odwrócona do Leona plecami. On zaczął mnie tak słodko przepraszać myślałam że mu ulegnę ale postanowiłam jeszcze wytrzymać. 

Rozdział 61

Po skończonych lekcjach poszłam do domu przygotować się na wyjście z tatą i Leonem.
V: Tato!
H: Tak Violu?
V: Zaprosiłam też Leona na kolacje nie złościsz się?
H: NIe no skąd Ludmiła i Federico też idą.
V: O to super ciesze się.
Pocałowałam tatę w policzek i pobiegłam sie przebrać. Potem usłyszałam krzyki Ludmiły założyłam na siebie szlafrok i pobiegłam zobaczyć co się stało. Wbiegłam do łazienki i zobaczyłam Ludmi z pustym pudełeczkiem do cieni. I zrozumiałam po co te krzyki.
V: Ludmi porzyczyć ci moje?
Lu: A mogłabyś?
V: Tak chodź ze mną i wybierzesz sobie jakieś.
Lu: Dziękuje Violu.
Weszłam do pokoju a na łóżku siedział Leon.
V: Co ty tak wcześnie?
L: Stęskniłem się.
Podszedł do mnie i musnął moje usta. Przywitał sie też z Ludmi która szukała w mojej szufladzie odpowiedniego cienia do powiek. kiedy wyszła Leon zapytał sie czy mam zamiar długo paradować w tym szlafroku. Zaśmiałam się i usiadłam na jego kolanach i powiedziałam
- Jak pomożesz mi wybrać jakąś sukienke to szybcię ściągnę z siebie ten szlafrok.
L: No to bierzmy sie do roboty.
Po 15 minutach znaleźliśmy wreszcie piękną sukienkę która będzie idealnie pasowała do garnituru Leona. Poszłam do łazienki i po 10 minutach wyszłam już całkowicie gotowa. Leon popatrzył sie na mnie i powiedział że ślicznie wygładam. podszedł do mnie i pocałował mnie. Ta chwila trwałaby dłużej gdyby nie mój tata wpadający do mojego pokoju.
H: Violetta, Leon może wystarczy na dziś tych czułości?
V: Tak tako oczywiście.
H: Dobrze to idź po Ludmiłę i Federico bo już jedziemy.
V: Dobrze tato.
Po 30 minutach byliśmy juz na miejscu. Kiedy weszliśmy do środka przy stoliku zobaczyłam Angie. Nie mogłam rozgryźć o co chodzi..
H: No kochani już sie znacie ale teraz wam powiem już oficjalnie ja i Angie bierzemy ślub.
V: A to niespodzianka. Ale zaraz a co z Pablem i dzieckiem?
A: A no tak musze am to wszystko wytłumaczyć bo widzisz Violu ożeniłam się z Pablo tylko po to żeby urodzić dziecko jemu i jego prawdziwej narzeczonej. Musieliśmy tak zrobić... Potem wzieliśmy rozwód i Pablo nie pozwlił mi widywania się z dzieckiem i ja sie na to zgodziałam.
V: Jejku... Ale sie ciesze że jesteście razem
Wstałam i przytuliłam soe do Angie
A: Ludmiła pewnie nie zastąpie ci matki ale chce żebyś wiedziała że możesz na mnie zawsze liczyć.
Lu: Dziękuje ci. Będę pamiętać.
Zjedliśmy kolacje i wróciliśmy do domów szczęsliwi tą sytuacją.

Rozdział 60

Musze iść jak najszybciej do studia i porozmawiać z Leonem.... Tylko czy on będzie chciał ze mną gadać?
Byłam już pod studiem i zobaczyłam Fran i Cami, podeszłam do nich i przywitałam się.
V: Cześć dziewczyny. Nie widziałyście może Leona?
C: Hej. I nie widziałyśmy go...
F: A czemu go szukasz coś się stało?
V: No tak jakby..
C i F: Opowiadaj!
V: No bo zaczęło się od tego że w kuchni stał bukiet kwiatów.. Myślałam że to od Leona i jak przyszedł to mu zaczęłam dziękować i okazało sie ze to nie on przysłał te kwiaty i się pokłóciliśmy i potem przyszedł mój tata i uświadomił mi że to ten dzień w roku w którym kupuje mi te kwiaty..
C: O matko Viola biedaku...
F: Co chcesz zrobić?
V: Najpierw muszę znaleźć Leona i mu to wszystko wytłumaczyć..
C: Tylko pytanie czy będzie chciał cię wysłuchać...
V: Mam nadzieje że się uda.. Bo jak nie to nie mam pojęcia co zrobie...
F: Będziemy trzymać kciuki.. Idź do Maxiego on będzie wiedział gdzie jest Leon.
V: Dzięki dziewczyny.
I poszłam w stronę Maxiego. Zapytałam sie go o Leona a on powiedział mi że Leon jest w sali od śpiewu. poszłam w jej kierunku i usłyszałam piękną piosenkę. Wsłuchałam się w nią była taka piękna, nie zauważyłam nawet jak weszłam do sali... Popatrzyłam na Leona, on przestał nagle grać...
L: Po co tu przyszłaś?
V: Chciałam ci wszystko wytłumaczyć.
L: Chyba nie mamy nic do wyjaśniania.
Po tych słowach Leon zaczął pakować gitarę i chciał wyjść ale złapałam go za ręke i zaczęłam mówic
- Leon ja musze ci to powiedzieć to ważne. Jak wyszedłes przyszedł mój tata i mi przypomniał
L: Niby co ci przypomniał?
V: Że ten dzień jest tym dniem w roku kiedy daje mi bukiet kwiatów. Robi to co roku bo tylko w ten dzień można zdobyć te kwiaty. Przecież wiesz że ci kocham i nigdy bym cie nie zdradziła.
L: No a jeśli pojawi się ktoś ładniejszy niż ja? Co wtedy zrobisz?
V: Nic.
L: Jak to nic?
V: No nic bo nie ma nikogo takiego kto jest ładniejszy od ciebie.
Powiedziałam to a Leon uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. Czułam sie bezpiecznie.
L: To co idziemy gdzieć dziś wieczorem?
V: Dziś? Nie bardzo ide z tatą  na kolacje.
L: Aha..
V: A wiesz co ? Chodź ze mną.
L: Jeśli mogę to pójdę z chęcia. ?
V: Tak. Tata wreszcie powiedział  mi że kogoś sobie znalazł.
L: A propo wesela to Ludmi i Fede sie zaręczyli.
V: Jej to super ciekawe czyj ślub będzie pierwszy.
Uśmiechnęłam sie dałam Leonowi buziaka i poszłam do domu przyszykować się na kolacje.