poniedziałek, 9 września 2024

Rozdział 4

Prawie zaspałam, ale taki są skutki chodzenia spać po północy, idę właśnie do studia i po drodze natknęłam się na Fran, ostatnio ją zaniedbuję i chyba muszę w końcu z nią porozmawiać 
- Viola, nareszcie 
- Fran, czemu nareszcie?
- Szukałam Cię wczoraj, byłam u Ciebie w domu ale Cię nie było
- A tak, wyszłam z tatą na kolację - wymyśliłam szybko, taty nie było wczoraj w kraju więc to bardziej wiarygodne 
- A okej rozumiem, chciała bym porozmawiać 
- No okej mów co jest?
- Ostatnio coś się zmieniło i chyba nie jesteśmy już tak blisko 
- Tak masz rację też to zauważyłam, to chyba przez to że Ludmiła ze mną mieszka i to z nią spędzam dużo czasu żeby jej pomóc się pozbierać po tym co się stało - powiedziałam, myślę że Fran to zrozumie w końcu mama Ludmiły okazała się potworem, kiedy była z moim tatą była cudowna ale kiedy tylko jego nie było w pobliżu pokazywała jaka jest na prawdę. Jednak kiedy zrzuciła mnie ze schodów w parku tata ją przekreślił i Ludmiła została z nami, bardzo to przeżyła..
- Rozumiem Violu ale pamiętaj że ja też tutaj jestem i zawszę cię wysłucham i wesprę 
- Pamiętam i dziękuję że to rozumiesz - powiedziałam i przytuliłyśmy się 
- Wiesz chyba muszę Ci coś jeszcze powiedzieć 
- Co takiego?
- Wiesz coś o Leonie i jego nowej dziewczynie?
- Nie rozumiem 
- Widziałam go wczoraj na motorze tylko że to nie on prowadził tylko jakaś dziewczyna, a wiesz przecież jaki on jest i że nie daje dotknąć swojego motoru 
- No cóż chłopaki mówili że Leon jest inny przez jakąś dziewczynę ale nie sądziłam że to coś tak poważnego - zaczęłam mówić pierwsze co mi wpadło do głowy - ale nie chcę o tym rozmawiać 
- Jasne rozumiem - powiedziała i poszłyśmy do studia.  
Kiedy weszłyśmy do sali chłopacy mieli próbę, śpiewali piosenkę którą napisałam wczoraj z Leonem i nie powiem brzmi świetnie, Leon co jakiś czas spoglądał na mnie, a ja posłałam mu spojrzenie żeby przestał i kiwnęłam lekko głową w stronę dziewczyn. Na szczęście zrozumiał i przestał to robić, ale kiedy przestali śpiewać od razu Cami do mnie przybiegła 
- Violetta no nie wierzę 
- W co?
- Leon cały czas na Ciebie spoglądał, tak jakby śpiewał dla Ciebie 
- Cami daj spokój 
- Viola przecież to cudowne, możecie w końcu być razem - popatrzyłam się na nią i odeszłam od nich, poszłam na zewnątrz na przeciwko studia był park i stwierdziłam że posiedzę sobie tam w spokoju. Kiedy myślałam że mam spokój podeszła do mnie Gery 
- Widzę że wygrałaś 
- Co? Nie rozumiem 
- Dobrze rozumiesz, Leon już prawie przestał się odzywać do Ciebie ale oczywiście nie musiałaś mu nakłamać
- Ja? Przecież to ty 
- Ja tylko powiedziałam co widziałam, lepiej się od niego odczep 
- Dlaczego?
- Dla twojego dobra - powiedziała oschle i odeszła, nie wiem co jej takiego zrobiłam ale w momencie przyszedł mi do głowy świetny pomysł i mam nadzieje że Leonowi też się spodoba. 

WIECZÓR
Siedzimy u Leona i kończymy pisać wspólną piosenkę na koncert o którą prosił nas Pablo 
- Leon 
- Tak?
- Miałam dzisiaj dziwną rozmowę z Gery
- To znaczy?
- Tak jakby mi groziła, że mam się od Ciebie odczepić bo inaczej pożałuję i wpadł mi do głowy pewien pomysł 
- Chyba zaczynam się bać 
- Posłuchaj, co ty na to żebym przebrała się za kogoś innego?
- To znaczy?
- Ludmiła pomalowała by mnie tak że nikt by mnie nie rozpoznał, do tego jakaś peruka 
- Violetta chyba nie chcę żebyś kończyła 
- Leon ale to świetny pomysł żeby reszta przestała się wtrącać, mielibyśmy więcej czasu dla siebie 
- Nie wiem, to ryzykowne 
- Leon proszę - popatrzyłam na niego słodkimi oczami i po chwili zgodził się, muszę tylko poprosić Ludmiłę o pomoc i wdrożyć plan.  

KILKA DNI PÓŹNIEJ
Jestem już przebrana za dziewczynę Leona, oczywiście Ludmiła mi pomogła chociaż nie popierała tego pomysłu, ale wyszło cudownie nikt nie będzie mnie w stanie rozpoznać, szłam spotkać się z Leonem i to mnie potwierdziło tylko że może się udać bo nawet on mnie nie poznał 
- Violetta? 
- No i co? Widzisz że to dobry pomysł?
- Niesamowite - powiedział - no okej to teraz ustalmy kilka rzeczy 
- Tak, już Ci wszystko mówię, mam na imię Roxi i poznaliśmy się na torze i połączyła nas pasja do motorów, pochodzę ze skromnej rodziny
- No no widzę że dobrze to przemyślałaś 
- Tak i oczywiście musimy powiedzieć że Violetta mnie zna bo kilka razy się widzieliśmy u Ciebie i siedzieliśmy w trójkę 
- Świetnie, a więc chodźmy reszta zaraz powinna być w klubie - powiedział i poszliśmy, oczywiście Violetta jest na weekend w Madrycie u babci i nie mogła przyjść na imprezę, mam nadzieję że wszystko się uda. 
Po kilku minutach byliśmy na miejscu od samego wejścia wszyscy się na mnie patrzyli i byli w szoku, w końcu odróżniałam się zupełnie, postawiłam na czerwoną perukę mocny makijaż i okulary. 
- Cześć wszystkim - powiedział Leon a ja się tylko uśmiechnęłam 
- Leon, cześć a to kto? - zapytał Maxi 
- No cóż chciałbym wam przedstawić moją dziewczynę, poznajcie Roxi - wszyscy się na siebie popatrzyli ale przedstawili mi się, czyli plan wypalił. 
- Powiedz Roxi jak się poznaliście? - zapytała Fran 
- Poznaliśmy się na torze, i tak jakoś się to potoczyło 
- No proszę czyli wtedy to byłaś ty na motorze - powiedział Maxi
- Bardzo możliwe - powiedziałam z uśmiechem 
- Szkoda że nie ma Violetty, na pewno byście się polubiły 
- Violetta? A tak znamy się - wszyscy byli w szoku - kilka razy widziałyśmy się u Leona jak coś tam robili do tego yyy studia 
- O proszę to ona ni nam nie powiedziała 
- Tak bo ją poprosiliśmy, nie chcieliśmy za bardzo żeby ktoś o nas jeszcze wiedział 
- Rozumiem - powiedziała Fran, reszta wieczoru minęła już bez dziwnych pytań, bawiliśmy się całkiem dobrze i w końcu mogłam normalnie pocałować się z Leonem i przytulić na oczach wszystkich.  

PONIEDZIAŁEK
- Violetta! - usłyszałam krzyk Francesci 
- Co tak krzyczysz?
- Jak mogłaś nam nie powiedzieć?
- Ale o czym?
- Że znasz dziewczynę Leona 
- Aaa, prosili mnie o to 
- Podziwiam Cię - rzuciła nagle Cami 
- Dlaczego?
- Widzieć swojego byłego z kimś nowym i siedzieć z nimi, ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam 
- Daj spokój Cami, Roxi jest bardzo fajna 
- Jakoś Ci nie wierzę 
- Dlaczego?
- Na prawdę tak szybko odpuściłaś Leona? 
- Chcę żeby był szczęśliwy, to jest najważniejsze tak? 
- Niby tak ale 
- Proszę skończmy ten temat, idziemy gdzieś po studio? Jakieś zakupy?
- Z chęcią - powiedziały razem i poszłyśmy na zajęcia, o dziwo przyszła nawet do mnie Gery i przeprosiła za to co mówiła i że nie wiedziała że Leon ma dziewczynę, cieszę się że mój plan się udał mamy chwilę spokoju z Leonem. 
Siedziałam sobie w szatni, zwykle nikogo tam nie było bo to tylna część studia i nikomu nie chciało się tutaj chodzić. 
- Wiedziałem że Cię tutaj znajdę 
- Leon? A co ty tu robisz?
- Chciałem pogadać 
- O czym?
- Chłopaki chcą żeby zrobić u mnie imprezę
- To świetny pomysł 
- Tak, ale chcą żebyśmy byli wszyscy i Roxi 
- No to musimy coś wymyślić 
- Violetta nie wiem czy to był dobry pomysł 
- Posłuchaj, zawsze można powiedzieć że Roxi wyjechała na jakiś czas do rodziny do Europy, albo że wyjechała na studia 
- No okej ale co dalej?
- A dalej przeżyjesz straszne rozstanie bo dowiesz się że poznała kogoś innego 
- Ale ty jesteś intrygantką- powiedział tym swoim kuszącym głosem 
- Tak i tylko twoją - powiedziałam i pocałowałam go
- Jesteś wielka, kocham Cię 
- A ja Ciebie - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ale oczywiście ktoś musiał przyjść, jak nigdy 
- Violetta? Leon? 
- Fran, a co ty tu robisz?
- Szukam Diego ale widzę że go tu nie ma, a wy co tu robicie?
- Rozmawiamy 
- A o czym?
- O piosence, jutro musimy ją skończyć 
- A czyli pewnie po zakupach pójdziesz do Leona?
- Pewnie tak 
- O czyli spotkasz się z Roxi - powiedziała a ja stałam i popatrzyłam na Leona 
- Nie, Roxi wyjechała
- Jak to?
- Dostała się na wymarzone studia i wyjechała do Francji 
- O proszę, czyli nie będzie jej na imprezie?
- Raczej nie 
- Szkoda, polubiłam ją - powiedziała i odeszła, my też wróciliśmy na lekcje i dzień jakoś zleciał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz