LEON
Za kilka dni lecę do Argentyny, bo tam trochę odpocznę od występów, nie mogę się doczekać aż zobaczę moich przyjaciół po takim czasie. I ciekawi mnie czy spotkam Violettę
- Co gotowy
- Chyba tak - odpowiedziałem mojemu managerowi
- No to do zobaczenia za jakiś czas- powiedział i wyszedł z mojego mieszkania, cały czas się zastanawiam czy może już nie zostać tam na stałe, ale nie wiem czy Violetta będzie chciała nie oglądać, na pewno już kogoś ma i jest z tym kimś szczęśliwa.
VIOLETTA
Minęło kilka dni, spaceruje sobie właśnie w parku z Jorge, ale kiedy mały zobaczył plac zabaw musiał tam lecieć więc siadłam na ławce i obserwowałam go, oczywiście zmieniłam kolor włosów, są teraz bardzo jasne i bardzo długie, miałam na sobie okulary przeciwsłoneczne żeby mnie nikt nie poznał, jeszcze nie chcę żeby ktoś się dowiedział że mam dziecko, bo wtedy dopiero zaczęły by się wywody czyje to dziecko. Planuję niedługo wrócić do koncertów ale to może za rok, kiedy tak siedziałam zobaczyłam znajomą mi sylwetkę, od razu go poznałam, szedł sam i rozglądał się jakby kogoś szukał. Zabrałam szybko Jorge i zaczęliśmy iść niestety w stronę Leona ale na szczęście mnie nie poznał.
Od razu pojechałam do Ludmiły
- Ludmiła on tu jest
- Co? Kto?
- Leon, widziałam go
- Poznał Cię?
- Nie, miałam okulary - kiedy Ludmiła miała już coś powiedzieć usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, Fede otworzył i okazało się że to Leon, no pięknie
- Leon? A co ty tu robisz? - zapytała blondynka
- Przyleciałem załatwić kilka spraw-kiedy go usłyszałam zabrałam Jorge i wybiegłam tylnym wyjściem, nie mogę pozwolić na to żeby mnie zobaczył a zawłaszcza Jorge
LUDMIŁA
Kiedy Leon przyszedł i to wszystko się tak potoczyło, Violetta szybko wybiegła z domu..
- Leon cześć a co ty tu robisz? - zapytałam
- Postanowiłem odpocząć a chyba nie ma lepszego miejsca na to
- Siadaj, napijesz się czegoś?
- A z chęcią - odpowiedział i siadł na kanapie ale pech chciał że Violetta zostawiła zabawkę Jorge i kiedy siadał usiadł na niej i ona zapiszczała - a co to macie bobasa? O czymś nie wiem?
- Co, a nie to musiała Violetta zostawić kiedy ... - i tu zorientowałam się co powiedziałam, niech to szlak Violetta mnie zabije
- Violetta? Ona ma dziecko?
- Yyy znaczy no - zaczęłam się kręcić
- Ludmiła możesz powiedzieć o co tu chodzi? Violetta ma kogoś tak?
- Leon ja nie mogę nic powiedzieć
- Rozumiem - na szczęście nie drążył tematu, powiedział z nami jeszcze chwilę i poszedł, chyba muszę powiedzieć Violettcie co się stało... ona mnie zabije za to
- Ludmiła coś ty zrobiła?
- Fede ja nie wiem czemu to powiedziałam
- Powiedz lepiej Violi o tym bo Cię zabije
- Ona i tak mnie zabije, to wszytko przez tą głupią zabawkę....
NASTĘPNY DZIEŃ
VIOLETTA
VIOLETTA
Siedzę z małym w domu, niedługo są jego 2 urodziny więc muszę zorganizować nieduże przyjęcie, zdecydowałam że nie będę wychodzić z domu póki Leon jest w kraju nie chcę żeby przyglądał się Jorge...
- Mamo, mamo patrz - krzyknął mały i pokazał co narysował, oczywiście to nie było nic konkretnego tylko kilka kolorowych kresek, ale postanowiłam powiesić ten rysunek na lodówce.
- Chodź pójdziemy coś zjeść
- Ne
- No chodź
- Ne! - kiedy się z nim kłóciłam zadzwonił dzwonek do drzwi więc kazałam Jorge siedzieć grzecznie i rysować a ja poszłam otworzyć, jakie było moje zaskoczenie kiedy zobaczyłam Leona za drzwiami
- Cześć mogę wejść?
- Yyy wiesz to chyba nie najlepszy moment
- A rozumiem twój facet wrócił
- Co? - zapytałam zestresowana
- Ludmiła przez przypadek wygadała że masz dziecko
- Co zrobiła? - no chyba jej coś zrobię jak ona mogła mu to powiedzieć...
- Nie złość się na nią ale skoro nie jesteś sama to nie będę przeszkadzał, pójdę już - kiedy się odwrócił miałam ochotę krzyknąć za nim żeby wszedł ale powstrzymało mnie to że Jorge jest za bardzo do niego podobny i może połączyć fakty, kiedy zamknęłam drzwi usłyszałam że dzwoni mój telefon
~Violetta posłuchaj muszę Ci coś powiedzieć
~Co takiego? Że powiedziałaś Leonowi że mam dziecko?
~Co? Skąd wiesz?
~Właśnie u mnie był
~Tak? I co?
~Nic, nie wszedł do środka bo myślał że jest tutaj mój chłopak
~No to chyba dobrze
~Ludmiła mam ochotę Cię udusić
LEON
Kiedy dowiedziałem się że Violetta ma dziecko poczułem coś dziwnego w sercu, więc ułożyła sobie z kimś życie, szkoda miałem nadzieję że może ją odzyskam... Ciekawe z kim jest. Ale bardzo się zmieniła, jest dużo chudsza pięknie wygląda w tych długich blond włosach, zazdroszczę temu facetowi.
Postanowiłem że napisze jej wiadomość że chcę się z nią spotkać może dowiem się czegoś więcej.
Kilka dni później szedłem sobie parkiem, Violetta nie chciała się ze mną spotkać więc za dużo mi nie zostało do roboty, niedługo wracam do NY i będę kontynuował karierę i może w końcu kogoś poznam. Kiedy tak szedłem zobaczyłem znajomą sylwetkę, poznałem ją to Violetta tylko miała na sobie dodatkowo okulary, pewnie żeby nikt jej nie poznał zobaczyłem że stoi przy placu zabaw, postanowiłem że ją poobserwuję, po chwili podbiegł do niej chłopczyk na oko chyba ma 2 latka więc można wywnioskować że zaraz po moim wyjeździe musiała kogoś poznać. Postanowiłem do niej podejść
- Violetta cześć - widziałem przerażenie w jej oczach
- Leon? A co ty tu robisz?
- Przechodziłem i postanowiłem że się przywitam
- A to fajnie
- Mamo mamo - wtedy podleciał do niej chłopczyk był przeuroczy
- A więc to twój synek
- Tak, to jest Jorge
- Jorge? Jakie piękne imię, a wiesz mój dziadek też miał tak na imię - powiedziałem do małego kiedy kucnąłem, chyba się trochę przestraszył bo schował się za nogami Violetty
- Jorge nie bój się - powiedziała do niego
- Cześć jestem Leon - powiedziałem i wystawiłem rękę do niego on niepewnie podał mi rączkę i uśmiechnął się
- Jest śliczny
- Tak wiem
- To co dasz się wyciągnąć na kawę?
- No okej ale poczekaj zadzwonię do Angie żeby zabrała Jorge - zgodziłem się i czekaliśmy razem na Angie, przyjechała po 20 minutach
- Leon, cześć a co ty tu robisz?
- Przyjechałem na wakacje
- No to super - powiedziała i zabrała Jorge a ja i Violetta poszliśmy do kawiarni
VIOLETTA
Kiedy zobaczyłam Leona myślałam że ucieknę ale na szczęście chyba nie zorientował się że Jorge może byś jego synem, postanowiłam że pójdę z nim na kawę nie mogę całe życie uciekać
- No to opowiadaj co tam u ciebie - powiedział
- A no jak widzisz jestem mamą na pełen etat
- Właśnie widzę, a z kim jesteś? To ktoś znany?
- Leon - postanowiłam że nie będę go oszukiwać - jestem sama
- Co? Ale jak to?
- No tak się niestety to potoczyło
- Ale tata Jorge opiekuje się nim?
- Nie, on nic nie wi, ale nie chcę o tym rozmawiać
- Jasne rozumiem, coś dziwna jesteś
- Leon nie zrozumiesz
- To może mi wyjaśnij
- Nie wiem czy jestem na to gotowa, może kiedyś ale nie teraz
- Rozumiem, nie myślałaś żeby wrócić na scenę?
- Myślałam ale nie wiem czy to będzie takie proste, po takim czasie sam rozumiesz
- No to mogę mieć dla Ciebie propozycję, oczywiście bez żadnych podtekstów - powiedział i zaśmialiśmy się
- No dobrze słucham Cię
- Niedługo a być festiwal tutaj i mam na nim zagrać może zaśpiewasz ze mną i zagrasz też coś swojego
- Leon ale jak? Przecież nie mają już miejsca na kolejną gwiazdę
- Oddam Ci kilka swoich minut
- Na prawdę?
- No jasne, będzie wielki powrót Violetty Castillo
- No dobrze, dziękuję
- Nie dziękuj, wiesz chciałbym żeby pomiędzy nami było dobrze
- Leon
- Ja wiem, ale nie o to mi chodzi, chciałbym być twoim przyjacielem, wiem że zepsułem że nie odezwałem się ale sądziłem że tak będzie lepiej
- Nawet nie wiesz co zrobiłeś - powiedziałam i odeszłam od niego, nie mogę być z nim blisko nie po tym...
- Violetta poczekaj, o co Ci chodzi?
- Leon daj mi spokój
- Nie, powiedz mi w takim razie co mi chciałaś powiedzieć kiedy próbowałaś się ze mną skontaktować
- Leon ja.. - zaczęłam się wahać czy mu powiedzieć prawdę, ale może to dobry moment? Sama już nie wiem co robić...
- Viola? - staliśmy twarzą w twarz bardzo blisko.
- Leon nie mogę, przepraszam nie powinnam się w ogóle z Tobą spotykać
- Dlaczego? Violetta proszę Cię powiedz mi co się dzieję? Co mi chciałaś powiedzieć wtedy, co ukrywasz?! - Już krzyknął, widziałam że był zły ale ie umiałam mu powiedzieć, odbiegłam od niego i pojechałam do siebie, Jorge zostanie na noc u Angie i taty więc mogę się wyluzować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz