środa, 4 września 2024

Rozdział 19 "Myślałam że uciekłeś"

 MIESIĄC PÓŹNIEJ
Prawie nie wychodziłam z domu żeby nie spotkać przez przypadek Leona, nie odebrałam od niego ani jednego telefonu napisałam mu tylko że rezygnuję z występu. 
- Violetta co teraz zamierzasz? - zapytała mnie Ludmiła ponieważ siedziała ze mną prawie cały czas 
- Nie wiem
- Może powinnaś mu powiedzieć 
- Po co? On zaraz wyjeżdża i będzie po problemie 
- Serio? Nie chcesz żeby twoje dziecko miało ojca? 
- Ludmiła 
- Nie dyskutuj ze mną, musisz mu powiedzieć prawdę on musi wiedzieć co się stało 2 lata temu, musi wiedzieć o swoim synu- kiedy to mówiła zaczynało to nabierać sensu - no to masz - podała mi telefon - dzwoń do niego, a ja zabieram Jorge do siebie - no dobra raz się żyje, zadzwoniłam do niego i powiedziałam żeby przyjechał do mnie na szczęście się zgodził. Ludmiła zabrała Jorge a ja czekałam na Leona. 

WIECZÓR 
Koło 19 usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć, oczywiście nie był to nikt inny jak Leon 
- Cześć 
- Cześć, wejdź 
- Co takiego chciałaś? 
- Siadaj proszę - powiedziałam i usiadłam na przeciwko niego , wzięłam głęboki wdech - Chcę Ci powiedzieć prawdę 
- Prawdę? 
- Chciałeś wiedzieć co chciałam od Ciebie wtedy - on tylko kiwną głową - Kiedy wyjechałeś, źle to przechodziłam i kiedy miałam zacząć trasę koncertową dowiedziałam się że jestem w ciąży 
- Co? Ale
- Leon Jorge to twój syn, chciałam Ci to właśnie wtedy powiedzieć ale kiedy nie odpowiedziałeś na żadną wiadomość ani nie oddzwoniłeś stwierdziłam że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego i odpuściłam, zamknęłam się w domu i zniknęłam z show biznesu. - widziałam że Leon jest w szoku nie odzywał się- Leon?
- Jaki ja byłem głupi.. - powiedział w końcu - Violetta przepraszam 
- Nie przepraszaj, teraz wszystko zależy od Ciebie co będzie dalej, nie chcę Cię do niczego zmuszać, wiem że masz swoje życie a ja namieszałam - nic się nie odzywał, w końcu wstał i wyszedł na taras, podeszłam po chwili do niego 
- Wszystko okej ?
- Nie 
- Rozumiem że nie chcesz mnie znać i zrozumiem kiedy odejdziesz i znikniesz bez słowa 
- Zwariowałaś? - odwrócił się w moją stronę - teraz będę walczył 
- O co? - zapytałam 
- O was - powiedział i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, oczywiście nie mogłam się od niego oderwać i skończyło się to tak że wylądowaliśmy w łóżku. 
 
- Brakowało mi tego - powiedział kiedy leżeliśmy na łóżku 
- Mi też - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego 
- Przepraszam Cię że wtedy nie zareagowałem... byłem głupi a kiedy wróciłem i usłyszałem że masz dziecko myślałem że kogoś masz i jesteś szczęśliwa  
- Byłam szczęśliwa, mam Jorge 
- Dlaczego akurat Jorge?
- Pamiętam jak mówiłeś o swoim dziadku że był super i że jak będziesz mieć syna to tak go chcesz nazwać
- Violetta - zaczął i podniósł się - kocham Cię i nigdy nie przestałem a teraz już wiem czego chcę
- Czego? 
- Chcę być z tobą z wami 
- Dobrze wiec bądź - odpowiedziałam i pocałowałam go nie czułam się nigdy lepiej niż teraz w końcu nie muszę nic ukrywać. 
 
LUDMIŁA 
Jestem ciekawa co z tego wyjdzie, mam nadzieję że Violetta nie stchórzyła i powiedziała mu prawdę 
- Ciocia, a czemu jestem tu?
- Mamusia musiała coś załatwić wiesz ale jutro Cię odwiozę do niej i jeśli coś się zmieniło tona pewno Ci powie 
- Okej, a mogę coś zjeść?
- Jasne co byś chciał?
- Hmmm moze tosty 
- Dobra, to chodź pomożesz mi - powiedziałam a mały poleciał za mną, jest prze kochany kiedy siedzę z nim mam ochotę mieć już swoje dziecko, ale kto wie może już niedługo? 
 
- Cześć kochanie - usłyszałam Fede, wrócił późnym wieczorem 
- Wujooo - Jorge poleciał do niego jak go tylko usłyszał 
- Hej a co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony 
- Ciocia mnie zabrała 
- Aha, a co robi Viola? - zapytał w końcu mnie 
- Jorge pójdziesz się pobawić? - mały kiwnął głową i poszedł do salonu do swoich zabawek 
- No więc dowiem się?
- Violetta jest z Leonem, znaczy mam taką nadzieję 
- Ale jak to?
- Kazałam jej powiedzieć prawdę Leonowi 
- Myślisz że to coś da?
- Nie wiem, mam nadzieję że coś się zmieni - powiedziałam a Fede przytulił mnie
- Nie martw się Violetta wie co zrobić i na pewno się pogodzą 
- Tak myślisz? 
- Jasne przecież oni się kochają 
- Masz rację, to co idziemy położyć Jorge spać? - zgodził się i poszliśmy do Jorge, poczułam wtedy że też chcę mieć taką rodzinkę, mieć do kogo wracać kiedy Fede nie wraca albo wraca później. 
 
LEON 
Kiedy dowiedziałem się że ma syna byłem w szoku, jak moglem się nie zorientować kiedy go zobaczyłem pierwszy raz... no cóż ważne że mam teraz Violettę przy sobie, postanowiłem że zostanę w BA i tutaj będę rozwijał swoją karierę 
Wstałem wcześniej niż Violetta i postanowiłem zrobić śniadanie, kiedy już kończyłem Violetta zeszłą z góry i weszła do kuchni 
- A co ty robisz? 
- Jak to co? Śniadanie, a co myślałaś? 
- Szczerze? Myślałam że uciekłeś 
- Dlaczego?
- No wiesz takie informację jednego dnia
- Przecież to najlepsze informację jakie mogłem usłyszeć - Violetta popatrzyła na mnie i bez słowa wtuliła się we mnie czułem że mam w rękach cały świat i wiem że teraz będzie już tylko lepiej. 
- To co jemy i jedziemy po Jorge? 
- Tak - odpowiedziała i zjedliśmy śniadanie, ubraliśmy się i pojechaliśmy do Ludmiły. 

VIOLETTA 
Nie mogę uwierzyć że tak się to potoczyło, ciągle mam wrażenie że to sen, jedziemy właśnie odebrać Jorge od Ludmiły i przy okazji przekazać dobre wieści, dojechaliśmy dość szybki ponieważ Fede i Ludmiła nie mieszkają daleko, widziałam że Ludmiła wypatruje nas przez okno. 
- Viola! - krzyknęła kiedy mnie zobaczyła i podleciała od razu do mnie, zaraz Leon wysiadł z auta i też się z nim przywitała 
- Cześć - powiedział z uśmiechem na twarzy 
- No no skoro przyjechaliście razem to chyba coś się wydarzyło 
- No można tak powiedzieć, Leon bardzo się ucieszył i postanowiliśmy spróbować
- O matko ale się cieszę - powiedziała blondynka i przytuliła nas - to teraz powiecie Jorge?
- Jakoś musimy mu powiedzieć - powiedziałam nieco zmartwiona, owszem pytał kiedyś o tatę ale powiedziałam że nie wiem gdzie jest... może jakoś to zrozumie ale i tak będzie mu prościej ma dopiero 2 latka nie będzie tego pamiętał że taty nie było przy nim od samego początku. Posiedzieliśmy u Ludmiły i Fede kilka godzin, zjedliśmy razem obiad i wróciliśmy do mnie. Jorge był nieco inny przy Leonie taki zamknięty, ale co się dziwić widzi go 2 raz na oczy i jeszcze się wstydzi, dopiero jak mu powiemy kto to Leon to zmieni nastawienie 
- Jorge kochanie poczekaj 
- Ale ja chce się bawić 
- Zaraz pójdziesz się bawić ale najpierw chce Ci coś powiedzieć 
- No dobra 
- A więc zauważyłeś że jest z nami tutaj ktoś jeszcze tak? - mały pokiwał głową 
- Leon- powiedział 
- Tak a wiesz kto to Leon? - pokręcił głową na nie, Leon w tym czasie kucnął obok mnie 
- Jorge ja jestem twoim tatą - powiedział po chwili, mały stał i nie wiedział co zrobić, ale po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech pokazał te swoje kilkanaście ząbków i przytulił się do Leona, ulżyło mi że tak to przyjął wiem że potrzebował taty. 

Minęło już kilka dni, Leon mieszka z nami i nie odchodzi od Jorge spędza z nim możliwe każdą wolną chwilę, ja mogłam dzięki temu wrócić do koncertów, dziennikarze zaczynają dopytywać czemu nie było mnie tak długi czas nigdzie, ale na razie nie chciałam nic mówić. 
- Viola gram dziś koncert, chcesz jechać ze mną?
- A co  Jorge? 
- Niech jedzie z nami 
- Co?
- No co niech ludzie się dowiedzą nie możemy tego już dłużej ukrywać 
- Ale Leon 
- Ej daj mi się pochwalić szczęściem jakie mam 
- No dobrze - nie mogłam mu odmówić, ma rację w końcu i tak musielibyśmy powiedzieć prawdę. Zaczęłam więc się szykować, przygotowałam też piękne ubranko dla Jorge, ubrałam mu beżowe krótkie garniturowe spodenki biały podkoszulek z krótkim rękawem i do tego beżową kamizelkę do kompletu ze spodenkami
- No no jaki ty jesteś podobny do taty 
- A to prawda - powiedział Leon kiedy wyszedł z garderoby i nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Leon miał na sobie beżowe tylko że jeansowe spodnie, biały podkoszulek i beżową kamizelkę  
- No to ja chyba też muszę ubrać się pod kolor - zaśmiałam się i poszłam sprawdzić czy mam w szafie w ogóle coś beżowego, na szczęście znalazłam sukienkę ala hiszpankę długą z rozcięciem na nodze. 
- No to teraz możemy jechać - powiedział Leon i wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy na festiwal.

FESTIWAL 
Leon właśnie skończył występ i przyszła pora żeby przejść się po "ściance" i zrobić kilka zdjęć, Leon wziął Jorge na ręce i poszliśmy, była masa dziennikarzy zadawali masę pytań, ale kiedy Leon stanął i zatrzymał mnie i pocałował na oczach wszystkich dużo nie trzeba było mówić chyba wszyscy widzieli o co chodzi. 
- Leon czy my dobrze widzimy czy to Violetta Castillo? - złapała nas jedna z dziennikarek 
- Nie - popatrzyłam się na Leona zdziwiona - To Violetta Verdas 
- A więc jesteście po ślubie, gratuluję wam, a co to za piękny chłopczyk?
- A to jest nasz synek 
- No tak logiczne jest bardzo podobny do Ciebie Leonie, a więc dlatego Violetta zniknęła 
- No można tak powiedzieć - odpowiedział, udzieliliśmy odpowiedzi jeszcze na kilka pytań i poszliśmy gdzieś na bok
- Leon dlaczego powiedziałeś Violetta Verdas?
- A nie mogłem?
- No wiesz trochę to dziwne 
- Czemu? Skoro i tak niedługo weźmiemy ślub to chyba lepiej dla nas że dziennikarze myślą że już jest po 
- Nie rozumiem 
- Nikt się nie będzie nami interesował 
- Aaa więc taki myk 
- A no taki, będziemy mogli w spokoju zaplanować ślub z naszymi bliskimi - powiedział i pocałował mnie, posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i wróciliśmy do domu, Jorge zasnął w połowie drogi, jak na niego to za dużo wrażeń jednego dnia.

LUDMIŁA 
Przeglądam sobie właśnie telefon i jakieś nowe plotki i natknęłam się na wywiad Violetty i Leona i kiedy usłyszałam co powiedzieli byłam w szoku, kiedy oni niby wzięli ślub? 
- Fede no nie wierzę 
- Co się stało? - pokazałam mu wywiad, a on zaczął się śmiać- co się tak bawi?
- Jak to co przecież to nie prawda
- Jak to?
- Zrobił to specjalnie- nie rozumiałam o co chodzi dlaczego Fede wie więcej - skarbie powiedział tak żeby dziennikarze dali im spokój 
- Jak to?
- Uwierz mi czasem lepiej nagiąć prawdę żeby dziennikarze dali Ci spokój, teraz mogą wziąć ślub bez mediów bo nikt nie będzie śledził ich życia 
- Mądrze to brzmi- powiedziałam - Fede chciała bym z Tobą porozmawiać 
- O co chodzi kochanie? - zapytał i usiadł koło mnie 
- Wiesz bo kiedy był u nas Jorge poczułam że też bym tak chciała mieć taką rodzinę 
- Ludmiła nawet nie wiesz jak mnie cieszy to co powiedziałaś 
- Czyli co staramy się o dziecko 
- O tak - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy i przeszliśmy od razu do działań, jestem na tabletkach ale wiem że jeśli przerwę je w pewnym momencie to jest duża szansa na ciążę więc raz się żyję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz