3TYGODNIE PÓŹNIEJ
Jorge poszedł dziś do szkoły sam, pierwszy raz, Tini jest w przedszkolu a ja wzięłam wolne bo ostatnio źle się zaczęłam czuć wiem że w moim przypadku to nic dobrego.
Siedzę na kanapie i oglądam coś w telewizji, spokój przerwał mi dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć
- Cześć mogę wejść?- zapytała Ludmiła kiedy tylko drzwi się otworzyły
- Jasne, a co ty tu robisz?
- Leon mówił że źle się czujesz i powiedział żebym do Ciebie zajrzała
- O matko on przesadza jak zwykle,a le jak już jesteś to chodź, napijesz się czegoś?
- Poproszę sok
- Jasne - przyniosłam jej sok i zaczęłyśmy rozmawiać, po chwili jednak zrobiło mi się niedobrze i szybko pobiegłam do toalety gdzie zwymiotowałam
- Violetta wszystko dobrze?
- Tak
- Może powinnaś zrobić badania?
- Nie wiem to tylko chwilowe, odpoczywam teraz i na pewno mi przedzie
- A te wymioty?
- Pewnie coś zjadłam - trochę skłamałam bo miewam tak od tygodni ale wiem że inaczej mi nie da spokoju. Wróciłyśmy do salonu i już na szczęście obyło się bez niespodzianek.
- Violetta gdzie jesteś?! - usłyszałam nagle krzyk
- Co? Tutaj
- Co się stało? Nie odbierasz telefonu
- Musiałam zasnąć, przepraszam Leon
- Nie odebrałaś Tini z przedszkola
- Co? Która godzina? - zaczęłam już panikować, pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło
- Jest już 19
- Co? Ale to gdzie są dzieciaki?
- Angie je zabrała, a teraz ja zabieram Ciebie do lekarza
- Nie trzeba, przecież nic mi nie jest
- Violeta wiem że wymiotowałaś dziś
- Świetnie Ludmiła już Ci powiedziała?
- Tak, i wiem że to nie pierwszy raz tak jak jej powiedziałaś
- Jak to?
- Violetta przecież słyszałem jak wychodzisz w nocy, nie dyskutuj tylko jedziemy
- Leon daj spokój jest późno, ja jestem zmęczona pojadę jutro
- Violetta jak to jesteś zmęczona? Przespałaś pół dnia
- Leon proszę Cię daj mi już spokój - powiedziałam i wstałam już zła z kanapy, lekko zakręciło mi się w głowie ale również zrobiło niedobrze więc szybko pobiegłam do łazienki, a on pobiegł za mną teraz już wiem że mi nie odpuści, nie dyskutując poszłam z nim do auta i pojechaliśmy do szpitala.
Wyczekaliśmy się chyb 2 godziny aż nas ktoś przyjął, zaczęli mi robić badania i teraz czekamy z Leonem w sali na wyniki, zaczynam się bać nie lubię przebywać w szpitalu mam złe wspomnienia z tym miejscem...
- Dobry wieczór, mamy już wyniki - powiedział lekarz wchodząc do środka
- To coś złego? Czy to znowu anemia? - zapytałam
- Nie spokojnie pani Violetto nie ma się czym martwić
- To skąd to wszystko? - zapytał Leon i wstał
- Kiedy miała pani ostatnią miesiączkę?
- Nie wiem nie pamiętam ale od kiedy miałam operację często mi się nie pojawiała jak miała, ale co to ma do rzeczy?
- A robiła pani może test ciążowy?
- Nie, ja nie mogę mieć już dzieci, to po tej operacji
- No to wydarzył się cud w takim razie - powiedział i stał uśmiechnięty ja nie za bardzo wiedziałam o co mu może chodzić, przecież sam mi mówił że nie mogę mieć dzieci a teraz mówi coś zupełnie innego
- Panie doktorze ja nic nie rozumiem, po co te pytania przecież pan dobrze wie jak jest, sam mi pan mówił nie pamięta pan?
- Pamiętam, ale jestem w szoku i muszę pogratulować no jest pani w ciąży
- Słucham? - oszalałam jak to w ciąży...
- Ale to pewne? - zapytał Leon z wielkim uśmiechem na twarzy
- Tak, jest to początek 3 tygodnia więc gratuluję, mogą państwo wrócić do domu tylko proszę na siebie uważać
- Oczywiście - powiedziałam jeszcze będąc w szoku, kiedy lekarz wyszedł popatrzyłam na Leona, stał z wielkim uśmiechem na twarzy
- No to chyba Jorge wyprosił to rodzeństwo
- Nie wierzę w to, Leon to wspaniałe - powiedziałam i wtuliłam się w niego, ale czuję ze to będzie ciężki czas przede mną.
Po kilku dniach postanowiłam że zaproszę naszych znajomych i rodzinę na obiad i wtedy im powiemy o ciąży, właśnie kończę robić ciasto a Leon kończy nakrywanie do stołu
- Tato a po co to wszystko?
- W sensie?
- Nigdy nie robimy takich rzeczy - usłyszałam rozmowę chłopaków, postanowiłam więc iść do nich i powiedzieć Jorge zanim wszyscy przyjdą
- Jorge bo widzisz jest okazja żeby coś takiego robić
- Jaka to okazja?
- Pamiętasz jak rozmawialiśmy o rodzeństwie?
- Tak
- No to udało Ci się i będziesz miał rodzeństwo
- Na prawdę?! Ale super - powiedział szczęśliwy i przytulił się do mnie potem zaczął skakać z radości po całym salonie, cieszy mnie ten widok to mi właśnie daje szczęście
- Violetta
- Tak?
- Postanowiłem że skończę karierę
- Co? Ale czemu?
- Chcę być z wami, to jest lepsze niż jakieś tam granie na scenie przed ludźmi
- Ale Leon uszczęśliwiasz tych ludzi, nie możesz tak o zrezygnować
- Violetta - powiedział podchodząc do mnie i obejmując mnie w tali - wy jesteście ważniejsi i to was chcę uszczęśliwiać każdego dnia
- Kocham Cię
- A ja Ciebie - opowiedział i pocałował mnie i wtedy weszli nasi przyjaciele i rodzina bo Jorge ich wpuścił
- A co tu takie czułości? - zapytała Fran
- No jak to, wy tak nie robicie? - zapytał Leon z wielkim uśmiechem
- No wiesz nie każdy jest taki jak wy - odpowiedziała
- Bardzo śmieszne Fran - odpowiedział jej Diego i zaczęliśmy się śmiać, później siedliśmy do stołu i zjedliśmy obiad.
- No to co to się stało że tutaj wszyscy jesteśmy?
- A to coś musiało się stać? - zaczął Leon, oczywiście z wielkim uśmiechem
- Jesteście jacyś dziwni ostatnio - powiedziała Ludmiła
- Co znaczy dziwni? - zapytałam
- Siedzicie w domu, jesteście szczęśliwi jak nigdy
- No tak fakt ale czy to dziwne? Zawsze byliśmy szczęśliwi
- No nie aż tak, ostatnio byliście tak szczęśliwi jak okazało się że Violetta jest w ciąży - powiedziała Victoria mama Leona i wtedy wszyscy zamilkli i patrzyli w naszą stronę, ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać
- Możemy w końcu wiedzieć co tu się dzieje?
- No jak co będziemy z Tini mieć rodzeństwo - wypalił Jorge a wszystkim jakby szczęki opadły i momentalnie wstali i podbiegli do nas i nas wyściskali.
Teraz nic tylko wszystko będzie dobrze. Jesteśmy szczęśliwi, i mam wrażenie takie przeczucie że tata czuwa nade mną i to dzięki niemu mogę mieć jeszcze tą małą kruszynkę, muszę go odwiedzić i podziękować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz