3 LATA PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Jorge skończył już 5 lat nie mogę uwierzyć jak szybko to zleciało, oczywiście od półtora roku jestem żoną Leona Verdasa, żyje nam się bardzo dobrze. Ludmiłą i Fede mają przepiękną córeczkę, ma na imię Mechi i ma już 2 latka.
- Violetta na scenę - usłyszałam po chwili organizatora, no tak wróciłam do koncertowania pełną parą, mam w końcu 30 lat mam rodzinę więc teraz postawiłam na siebie i nic mnie nie powstrzyma. Jorge jest teraz u mojego taty i Angie, Leona też nie ma kończy właśnie trasę koncertową ale już za kilka dni będzie z nami. Wchodząc na scenę byłam szczęśliwa kiedy śpiewałam zawsze śpiewałam dla Leona i Jorge oni dodawali mi siły kiedy była już zmęczona.
- Witajcie kochani! Gotowi?! Siewajmy razem! - krzyknęłam wchodząc na scenę i zaczęłam się bawić na scenie, ludzie mnie kochali a ja kochałam ich.
Po skończeniu śpiewania pożegnałam się z fanami i zeszłam ze sceny. ku mojemu zdziwieniu za kulisami stał Leo, nie myśląc długo wtuliłam się w niego, nie widzieliśmy się prawie 3 miesiące
- A co ty tu robisz?
- Skończyłem wcześniej i postanowiłem zrobić Ci niespodziankę
- Jesteś kochany
- No wiem, staram się, ale ty byłaś świetna
- Violetta ludzie chcą żebyś jeszcze do niech wyszła
- A mamy na tyle czasu ? - organizator kiwnął głową na tak - Leon zaśpiewaj ze mną
- Co?
- No proszę
- No dobrze jeśli tylko mogę - popatrzył na organizatora
- Jasne, trzymaj mikrofon i leć - uśmiechnęłam się i wybiegłam na scenę
- Kochani chcecie coś jeszcze?! - ludzie zaczęli krzyczeć że tak - a więc mam dla was niespodziankę powitajcie na scenie mojego kochanego męża Leona! - ludzie zaczęli piszczeć a my zaczęliśmy śpiewać było ekstra.
Po koncercie pojechaliśmy do nas do domu i spędziliśmy miłe chwilę tylko we dwoje
- Viola czy ty chcesz mieć jeszcze jedno dziecko?
- Skąd to pytanie?
- Tak tylko pytam
- Wiesz chyba już nie chciała bym się skupić na sobie kiedy w końcu mogę
- Rozumiem - powiedział i widziałam że posmutniał, wstał z łózka ubrał dresy i wyszedł, postanowiłam iść za nim, zarzuciłam na siebie szlafrok i poszłam
- Leon? O co chodzi?
- Nie nic - powiedział i wyszedł na taras
- Leon
- Viola wszystko jest okej muszę sobie poukładać to wszystko
- To znaczy?
- Pamiętasz co Ci kiedyś mówiłem? Jeszcze w szkole
- Chodzi o twoje marzenia?
- Tak, mówiłem że chciałbym mieć dwójkę dzieci
- Leon, przepraszam ale ja nie chce mieć więcej dzieci, dopiero wróciłam na scenę, Jorge też mnie jeszcze potrzebuje
- Violetta ale przecież
- Leon nie drąż, ciąża nie byłą dla mnie za przyjemna chcę Ci przypomnieć że byłam sama
- Ale teraz nie będziesz Violetta
- Nie Leon koniec dyskusji - zaczęliśmy już podnosić głos
- Jesteś okropna wiesz?! Wiem że zrobiłem źle ale widzę że będziesz mi to wypominać przy każdej możliwej okazji
- Nie to nie tak
- A jak? Violetta czy to nie dziwne że chcę to zmienić chcę być teraz przy Tobie i przeżywać wszystko z Tobą
- Jak dla mnie temat jest niepotrzebny, mamy Jorge to powinno Ci wystarczyć, ja nie skończę teraz kariery żeby znowu zajść w ciąże i bać się że może jednak mnie zostawisz bo nie wiesz na co się piszesz!
- O nie teraz już przesadziłaś - powiedział zły, dobra może i przesadziłam ale on musi co nieco zrozumieć, po chwili zobaczyłam że schodzi już ubrany z walizką
- Co ty robisz?
- A nie widzisz? Wyprowadzam się, skoro uważasz że jestem taki że mógłbym Cię zostawić w ciąży to proszę zostawiam Cię teraz
- Leon nie proszę zostań ja nie chciałam
- Wiesz co ochłoń ja na razie nie chce z Tobą rozmawiać - świetnie Violetta, dawno się tak nie pokłóciliśmy....
LUDMIŁA
Kilka dni temu dowiedziałam się że jestem w ciąży postanowiłam że powiem Fede w całkiem miły sposób, kupiłam pudełeczko i małe buciki, zapakowałam to i wrzuciłam jeszcze do tego zdjęcie USG i teraz pozostało czekać aż Fede wróci do domu
- Ludmiła jestem
- Chodź proszę do salonu
- Coś się stało?
- Chciała bym Ci coś dać - powiedziałam i wręczyłam mu pudełeczko i sama siadłam na kanapie
- Czy ja o czymś zapomniałem?
- Nie, otwieraj - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i czekałam aż otworzy, kiedy to zrobił usiadł chyba z wrażenia
- Żartujesz?
- Nie, jestem w ciąży - powiedziałam a on położył pudełeczko obok i przytulił się do mnie, a później pocałował moje usta i brzuszek. Było bardzo miło ale niestety ktoś musiał nam przerwać,dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć i kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam Violettę całą zapłakaną
- Violetta? Co się stało?
- Mogę wejść? - zapytała dalej płacząc
- No jasne wchodź - powiedziałam jej, ona od razu udała się do salonu
- Viola? Co się stało? - zapytał Fede kiedy ją zobaczył
- Pokłóciłam się z Leonem
- No i? Przecież to normalne
- Nie, Leon się wyprowadził
- Violetta jak to? To o co poszło? - zapytałam zszokowana, co się tam musiało stać że Leon tak zrobił
- Leon zaczął temat kolejnego dziecka a ja się nie godziłam i powiedziałam kilka słów za dużo
- Violetta co ty mu powiedziałaś? - wtedy przyznała się do wszystkiego co mu powiedziała, myślałam że ją uduszę jak mogła mu coś takiego powiedzieć, niedawno go odzyskała a teraz co?
- Wiem jestem głupia co ja mam teraz zrobić?
- Jak to co? Czekać on raczej nie będzie chciał z Tobą rozmawiać
- Pewnie masz rację, przepraszam że was naszłam widzę że macie święto - powiedziała i położyła pudełeczko i jeszcze pogratulowała i wyszła było mi jej szkoda ale sama sobie to zrobiła, ciekawe co powie Jorge...
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Leon nie wrócił do domu, Jorge cały czas o niego pyta, powiedziałam że jest w trasie i niedługo wróci, ja teraz skupiłam się tylko na nagrywaniu piosenek mało koncertuje brakuje mi jednej osoby żebym mogła się tym cieszyć. Po obiedzie siadłam na kanapie i oglądałam coś w telewizji nagle zadzwonił mój telefon
~Leon? Cieszę się że dzwonisz
~No, kiedy mogę przyjechać po resztę rzeczy??
~Co? Ale jak to?
~Violetta nie ma to sensu chyba nie sądzisz?
~Nie, proszę Cię porozmawiajmy jeszcze nie chcę Cię stracić
~Violetta nie wiem
~Proszę daj nam jeszcze szansę
~Nie wiem, uważam że ne ma co myśleć będę niedługo po resztę swoich rzeczy - powiedział i rozłączył się a ja rozpłakałam się, usłyszał to Jorge
- Mamo? Co się stało?
- Nic kochanie
- Mamo jak nic przecież płaczesz
- Uderzyłam się po prostu, nic mi nie będzie
- No dobrze, a kiedy tatuś w końcu przyjedzie?
- Nie wiem skarbie nie rozmawiałam z nim ostatnio, ale na pewno niedługi zrobi nam jakąś niespodziankę - mały już nie pytał o więcej posiedział ze mną jeszcze i poszedł do siebie, a ja zajęłam się organizowaniem planu na następny tydzień, mam trochę pracy więc muszę zorganizować opiekę dla małego. Kiedy w końcu zebrałam się i wstałam z kanapy żeby zrobić kolację zrobiło mi się ciepło i zakręciło mi się w głowie, wyszłam na taras żeby się przewietrzyć zrobiło mi się trochę lepiej kiedy myślałam że już dam radę musiałam siąść
- Jorge! - zawołałam go on szybko leciał - kochanie zadzwoń do cioci Ludmiły - powiedziałam ledwo widziałam że jest przestraszony tym co się ze mną dzieję, ale mój mądry chłopczyk zadzwonił do Ludmiły i przyniósł mi butelkę wody i tak siedzieliśmy i czekaliśmy aż Ludmiła przyjedzie
- Violetta! - usłyszałam po chwili
- Tutaj - powiedziałam ledwo dysząc, przy Jorge się trzymałam nie mogłam pozwolić żeby się martwił jest za mały
- Matko co się stało?
- Nie wiem proszę zadzwoń do Leona niech przyjedzie po Jorge ja muszę do szpitala nie mogę normalnie oddychać
- Violetta co się stało? - zobaczyłam też Fede i Mechi
- Proszę Fede zawieś mnie do szpitala - mówiłam już ledwo - zadzwońcie do Leona żeby zabrał Jorge - wyszeptałam jeszcze zanim odpłynęłam
LUDMIŁA
Kiedy Violetta straciła przytomność Fede zapakował ją do auta i pojechali, a ja zrobiłam jak prosiła i zadzwoniłam do Leona
~Ludmiła?
~Tak, proszę nie zadawaj pytań przyjedź szybko do Violetty
~Ale po co?
~Zabierz Jorge do siebie
~Ale co się stało?
~Proszę przyjedź - rozłączyłam się i pozostało mi tylko czekać, na szczęście przyjechał, ja zapakował kilka rzeczy Jorge w tym czasie
- Mogę wiedzieć co się tutaj wyprawia? - wszedł jakby zły
- Tatuś jesteś - Jorge podleciał do niego i wtulił się, Leon go podniósł i przytulił
- Gdzie Violetta, co tu się dzieję?
- Tato mama zasnęła
- Co? Ludmiła?
- Jorge do mnie zadzwonił żebym szybko przyjechała no coś się dzieje niedobrego, kiedy przyjechaliśmy Violetta siedziała oparta o okno na tarasie i ledwo mówiła, zanim straciła przytomność powiedziała żebym zadzwoniła do Ciebie żebyś zabrał Jorge
- Co z nią teraz?
- Nie wiem Fede jest z nią w szpitalu czekam na wiadomość, zabierzesz go?
- Jasne
- Tutaj masz kilka rzeczy
- Daj mi znać jak będziesz coś wiedzieć - powiedział i wyszedł ciekawe czy się martwi...
LEON
Kiedy usłyszałem że coś się stało przeraziłem się przecież ona nic nie mówiła żeby coś się jej działo, dojechałem właśnie z Jorge do domu moich rodziców gdzie teraz pomieszkuję
- Tato a co będzie z mamą?
- Nie wiem kochanie, ale na pewni nic jej nie będzie
- Wystraszyłem się
- Czemu? Co się stało?
- Mamusia mnie zawołała siedziała taka biedna nie mogła mówić, dałem jej wodę żeby było jej lepiej i zadzwoniłem do cioci Ludmi
- Zuch chłopak, mama ma szczęście że Cię ma
- A kiedy wrócisz do domku? - kiedy zadał to pytanie nie wiedziałem co mam powiedzieć - tęsknię za Tobą i mogę Ci coś powiedzieć?
- Jasne
- Tylko nie mów nikomu
- Dobrze nikomu nie powiem
- Mamusia płacze w nocy- kiedy to powiedział wiedziałem że to moja wina ale sama powiedziała za dużo więc nie powinna się dziwić że jest jak jest...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz