sobota, 7 listopada 2020

Rozdział 114

Wszystko poszło zgodnie z planem i już po kilku dniach Olga była z nami, dzieciaki ją uwielbiały więc mogliśmy realizować swoje marzenia bez problemu, co drugi dzień mieliśmy jakąś sesje a w weekendy jeździliśmy i koncertowaliśmy. Dziś mamy w końcu wolne i spędzamy dzień z dziećmi na placu zabaw w parku tym razem. 
L: Violetta jutro mnie nie ma cały dzień, muszę lecieć do NY
V: Ale po co? 
L: Mam tam coś do załatwienia po prostu 
V: A okej, rozumiem skoro musisz - zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić, Leon coraz częściej wyjeżdżał, czy on mógłby mnie zdradzać? Mam nadzieję że jednak nie
L: Coś się stało? Masz dziwną minę
V: Leon czy ty masz kogoś?
L: Co? O co Ci chodzi Violetta?
V: Leon często wyjeżdżasz, nie ma Cię kiedy jesteś potrzebny
L: Violetta nie przesadzaj 
V: Leon mówię prawdę, widziałam zdjęcie w gazecie twoje i jakiejś dziewczyny 
L: No to pewnie Blanka, nic nas nie łączy, nagrywam z nią teledysk i tyle 
V: Wiesz ona uważa coś innego 
L: Że co?
V: Proszę - dałam mu telefon z artykułem na temat jego nowej miłości z Blanką , czytał i nie dowierzał chyba zbytnio w to co widzi. Kiedy skończył widać było że jest wściekły. Wyciągnął swój telefon i zaczął gdzieś dzwonić.
L: Halo? Blanka? Co to ma być w tej gazecie? Co ty sobie wyobrażasz. Powiedz że jutro mnie nie będzie i niech szukają kogoś nowego na moje miejsce 
V: Leon, uspokój się 
L: Jak się mam uspokoić?! Ona nagadała takich bzdur. A ty w to wszystko uwierzyłaś! Jak mogłaś w ogóle o czymś takim pomyśleć co?!
J: Dlaczego się kłócicie? Coś źle zrobiłem?
V: Nie kochanie to nie twoja wina idź się bawić z Danielem 
J: Rozwiedziecie się?
L: Co? Skąd Ci to przyszło do głowy?
J: Rodzice mojej koleżanki w przedszkolu się rozwiedli bo się bardzo kłócili 
L: Jorge spokojnie nie rozwiedziemy się, kocham waszą mamę - uśmiechnęłam się, Jorge nas przytulił i pobiegł znów do Daniela, a ja siedziałam na kocu obok Leona który mnie obiął i przeprosił. Ja zrobiłam to samo. 
 
*5 LAT PÓŹNIEJ*
Chłopaki są już tacy duzi i bardzo do siebie podobni, wkładałam zdjęcia do albumu i wspominałam te ostatnie lata spędzone z nimi. Kocham ich wszystkich bardzo.
L: Co tam robisz kochanie
V: Uzupełniam album, spójrz jakie mam piękne zdjęcia 
L: Cudowne, wiesz ja też mam parę zdjęć
V: A jakich?
L: Z naszej trasy koncertowej
V: To dawaj mi je muszę je tutaj włożyć - Leon podszedł do szafki i otworzył szufladę z której wyciągnął kilka zdjęć i dał mi je
Popatrzyłam na nie i od razu łezka się w oku zakręciła na tak piękne wspomnienia







Było cudownie, siedzieliśmy jeszcze chwilę na tym albumem i kiedy wstawaliśmy zakręciło mi się w głowie, ale na szczęście Leon mnie złapał
L: Wszystko dobrze?
V: Tak za szybko wstałam widocznie - od paru dni jest mi tak jakoś źle i w zasadzie nie wiem co mi dolega. 
L: Violetta widzę że z Tobą jest coś nie tak od pewnego czasu. 
V: Wydaje Ci się przecież 
L: A może ty w ciąży jesteś? - Leon zaczął się śmiać, a ja stałam jak wryta - ej co Ci? przecież żartuje 
V: To tak nie żartuj, przecież wiesz że nie ma szans żebym zaszła już w ciąże byłeś przy badaniach 
L: Tak byłem i wiem że o że mamy chłopaków to cud 
J: Mamo a wiesz że ciocia Fran jest w ciąży?
V: Co? Skąd wiesz? 
J: Alba mi powiedziała jest u nas - Fran nic mi nie mówiła, a może to jest powód dla którego nas zaprosiła w sobotę, ale zaraz zaraz 
V: Jorge jako to Alba jest u nas?
J: No przyszła niedawno, wiesz jak coś to się zgodziłaś - wybiegł z naszej sypialni a ja nie wiedziałam co się właśnie wydarzyło 
L: Czy on sobie nie pozwala za dużo?
V: Sama już nie wiem, wiesz nie sprawia żadnych problemów, ała.. - nagle poczułam okropny ból w podbrzuszu 
L: Violetta co się stało?
V: Nie wiem... boli mnie brzuch i to bardzo 
L: Jedziemy do szpitala 
V: O nie, nic mi nie będzie - i wtedy poczułam się jeszcze gorzej - dobra jedźmy 
Dan: Mamusiu co się dzieję? 
L: Daniel biegnij po Jorge i idźcie do cioci Ludmiły szybko 
Dan: Jasne - Daniel pobiegł i kiedy Leon mnie wynosił widzieliśmy że pobiegli prosto do domu Ludmiły. Brzuch nie przestawał mnie boleć szybko w szpitalu zabrali mnie na badania i po chwili wszystko już było dobrze. 
V: Panie doktorze co mi jest?
Dok: To nic złego niech się pani nie martwi 
V: Okej
Dok: Będzie pani musiała teraz co miesiąc tu przychodzić 
V: Nie rozumiem 
Dok: Jest pani w ciąży, dokładnie to 11 tydzień 
V: Słucham? 
Dok: Proszę tutaj ma pani USG i proszę się oszczędzać 
V: Jasne, dziękuje - wyszłam z sali cała oszołomiona, jak to w ciąży i to już 11 tydzień... pięknie 
L: Violetta co się stało? Ej wszystko w porządku?
V: Nie uwierzysz
L: Violetta mów bo nie wiem co mam myśleć
V: Jestem w ciąży 
L: Co?! Ale jak to?
V:No ja nie wiem, ale to już 11 tydzień - Leon podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi widać że był szczęśliwy jak wtedy kiedy dowiedział się o pierwszej ciąży, szczęśliwi wróciliśmy do domu i od razu poszliśmy po dzieciaki do Ludmiły  
Lu: Jesteście, co się stało? 
V: Wszystko w porządku Ludmiła nie martw się 
Lu: No ale co Ci jest? Chłopaki mówili że strasznie Cię bolał brzuch że Leon Cię musiał wynosić 
L: Ludmiła spokojnie wszystko jest w jak najlepszym porządku 
Lu: No to dobrze, może zostaniecie na kolacji? 
V: Nie będziemy Ci robić kłopotu 
Fe: O Leon Viola chodźcie napijemy się czegoś
V: O nie ja dziś nie piję ostatnio sie to źle skończyło 
Fe: Przecież to było prawie 3 miesiące temu 
V: Ile?
Fe: Prawie 3 miesiące, coś się stało?
V: Nie, nic my wrócimy do domu innym razem zostaniemy
L: Jorge, Daniel idziemy! - wszyscy poszliśmy do domu, teraz mnie olśniło, wety z Leonem byliśmy tak pijani że jakoś wyszło że będzie kolejne nasze maleństwo. 
J: Mamuś czy wszystko jest dobrze?
V: Nawet bardzo dobrze.
J: To co Ci było?
V: A obiecasz że nie powiesz jeszcze nikomu?
J: Obiecuję
L: Będziecie mieć rodzeństwo 
J: Co? Ale super będę miał kolejnego brata!
L: Albo siostrę
J: Nie! chcę brata 
V: Obawiam się że to tak wybierać nie można wiesz - Jorge był trochę smutny ale w końcu zrozumiał że nie ma tego co się chce. Leon zaczął znów koncertować ale pierwszy koncert ma za 3 miesiące więc mamy jeszcze trochę prywatności zanim dziennikarze zaczną za nami znów łazić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz