*2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ*
Już niedługo termin porodu, nie mogę się już doczekać aż nasz malutki będzie na świecie. Tym razem jeszcze do przyszłego tygodnia pracowałam w naszym show razem z Leonem no i Thomasem oczywiście, chociaż coraz rzadziej jest z nami. Nie chce za dużo nam powiedzieć jest strasznie skryty, Stefani też dawno nie widzieliśmy.
L: O czym tak myślisz?
V: O Thomasie i jego zachowaniu, jest jakiś dziwny nie uważasz?
L: Może trochę, ale nie przejmuj się tym tak, będzie chciał to nam powie tak?
V: Tak, masz rację, Leon a zrobisz mi naleśniki?
L: Jasne kochanie, już lecę - Leon poszedł a ja siedziałam dalej na kanapie i oglądałam jakieś pierdoły, po chwili przyleciał do mnie Jorge i bez słowa po prost się przytulił.
V: Coś się stało kochanie?
J: Tak
V: Co takiego?
J: Czy jak urodzisz dzidziusia to przestaniesz mnie kochać?
V: Skarbie co Ci przyszło do głowy? Przecież wiesz że cię kocham najbardziej na świecie, jesteś moją kruszynką przecież
L: A co ze mną? Mnie to już nikt nie kocha?
J: Ja Cię kocham tatusiu! Mamusia też na pewno Cię kocha prawda?
V: No jasne że tak. - Leon pocałował Jorge w czółko a mnie cmoknął w usta
L: A teraz proszę bardzo naleśniczki
J: O super, lubię bardzo twoje naleśniczki
V: Nie tylko ty. - Uśmiechnęłam się do Leona a on odwzajemnił uśmiech, po chwili poczułam ogromny ból. Chyba się zaczęło, mały strasznie kopał
L: Violetta co się dzieję?
V: Dzwoń po Ludmiłę, a my jedziemy do szpitala chyba się zaczęło
L: Jasne. - Leon szybko zadzwonił po Ludmiłę zabrał moją torbę z góry i dy tylko Ludmiła przyszła to pojechaliśmy do szpitala.
Po 3 godzinach na świat przyszedł nasz drugi syn Daniel, jest przeuroczy. Leon teraz trzyma go na rękach, obchodzi się z nim bardzo delikatnie. Wyglądają uroczo
L: Co się tak patrzysz?
V: Podziwiam swojego pięknego męża i mojego drugiego pięknego synka
L: A właśnie Ludmiła zaraz przywiezie Jorge.
V: Dobrze a teraz oddaj mi go
L: No dobrze - położył mi Daniela na ręce i usiadł obok mnie
V: Niesamowite że on też jest całkowicie do Ciebie podobny
L: Nie martw się nic ty też będziesz miała swojego klona
V: Słucham?
L: No jak to, przecież musimy mieć córeczkę
V: Leon, daj spokój mamy cudownych chłopaków. Wystarczy
L: No jeszcze zobaczymy - no myślałam że go gołymi rękami utłukę, nie chcę mieć już więcej dzieci dwójka mi wystarczy. Fakt córeczkę bym chciała ale no mam dwójkę synków i to mi się podoba. Po niedługiej chwili do mojej sali wpadł Jorge a za nim Ludmiła, porozmawialiśmy chwilkę i Ludmiła pojechała do domu, a później chłopaki. Ja i Daniel jeszcze zostajemy jakieś 2 dni, zrobią mu badania żeby sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Zabrali mi małego na noc do innej sali, a ja już zasypiałam kiedy usłyszałam że ktoś wchodzi do mojej sali, myślałam że to pielęgniarka więc się odwróciłam, a tam zobaczyłam kogoś kogo bym się najmniej spodziewała.
V: Tony? Co ty tu robisz?
Ton: Przyszedłem dokończyć to co kiedyś zacząłem
V: Daj mi w końcu spokój!
Ton: Twoją matkę już miałem, teraz pora na Ciebie - zaczął się do mnie zbliżać, przytrzymywał mi ręce i zaczął się do mnie zbliżać, nie wiedziałam co mam robić nie mogłam krzyczeć bo bałam się że mi coś zrobi... Czekałam aż będzie już po wszystkim, chciałam żeby Leon tutaj był... I jakby stał się cud
L: Kochanie nie widziałaś tu może mojego telefonu? Ej co ty robisz?! Zostaw ją!
Ton: Nie no znowu ty?!
L: Tak, ja masz ją zostawić w tel chwili - Tony dalej nie ustępował w końcu Leon się na niego rzucił i odciągnął go ode mnie i upadli na podłogę. Zaczęłam wołać o pomoc i przybiegła ochrona, zabrali Toniego a Leon podszedł do mnie i mnie przytulił
V: Jak ja się cieszę że tutaj jesteś
L: Spokojnie, już się nic nie bój jestem tutaj, zostać z Tobą?
V: Nie trzeba, wracaj do Jorge, już wiem że jestem bezpieczna - pocałował mnie i wyszedł, zastanawiałam się jak to możliwe że tylko pomyślałam a on zaraz się zjawił, jest kochany i nie wyobrażam sobie nikogo innego jako mojego męża.
*ROK PÓŹNIEJ*
Dziś Daniel kończy roczek, są wszyscy nasi znajomi, Fran i Diego wrócili na stałe do BA! Cieszę się bo jak się okazało mieszkają przecznicę dalej, więc też mamy do nich blisko. Jorge ma 4 latka i dobrze dogaduje się z córką Fran która również ma 4 latka, może kiedyś to będzie miłość? No zobaczymy.
Dziś Daniel kończy roczek, są wszyscy nasi znajomi, Fran i Diego wrócili na stałe do BA! Cieszę się bo jak się okazało mieszkają przecznicę dalej, więc też mamy do nich blisko. Jorge ma 4 latka i dobrze dogaduje się z córką Fran która również ma 4 latka, może kiedyś to będzie miłość? No zobaczymy.
Lu: Posłuchacie z racji tego że jesteśmy tutaj wszyscy razem, chcemy wam coś powiedzieć. Z Fede spodziewamy się dziecka
V: Naprawdę? Lu gratulacje dla was
F: Cudownie, w końcu nadszedł czas na drugie dziecko
Lu: Dziękuje wam, to tak w sumie nie było planowane już, ale bardzo się cieszę. - wnieśliśmy toast za nich i świętowaliśmy dalej urodziny mojego malucha. Impreza skończyła się koło 1 w nocy, dzieciaki pousypiały więc mogliśmy posiedzieć do tej pory aż. Wszyscy się zebrali i pojechali a ja z Leonem zaczęliśmy sprzątać.
L: Violetta, a może by tak jutro posprzątać co?
V: Wiem co kombinujesz, ale możesz na to liczyć dopiero jak posprzątamy
L: No dobra
V: Leon, chcę wrócić już do programu i chciała bym trochę pośpiewać
L: Więc co proponujesz?
V: Rozmawiałam wczoraj z mamą i powiedziała że wjeżdżają raczej na stałe do Sewilli
L: Chcesz wziąć Olgę tutaj tak?
V: Właśnie, zajęła by się naszymi dzieciakami,a my moglibyśmy robić to co kochamy
L: Okej jak dla mnie nie ma problemu. - zaczęłam Leona całować bardzo namiętnie, on za to posadził mnie na blacie i pogłębiał każdy pocałunek. W końcu poszliśmy do sypialni gdzie już wiadomo co się odbyło.
V: Leon, kocham Cie wiesz, nie wyobrażam sobie innego życia.
L: Ja również, wiesz tak czasem sobie leże i wspominam jak to było kiedyś, jak wszyscy próbowali nas rozdzielić zawsze
V: Tak, nie mogliśmy się dogadać zawsze coś było nie tak, a zobacz teraz mamy dwójkę wspaniałych dzieci i kochamy się coraz bardziej
L: Violetta, wtedy kiedy Cię porwali jak dowiedziałem się że Cię nie ma coś we mnie pękło, nie mogłem spać, a kiedy dowiedziałem się że to Iza..
V: Już spokojnie, było minęło tak? Uratowałeś mnie i to jest najważniejsze tak?
L: Tak. - jeszcze chwilkę powspominaliśmy i poszliśmy spać, śniło mi się że znów koncertujemy i to wszyscy razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz