Jesteśmy szczęśliwi, że w końcu nam się udało, będziemy w końcu szczęśliwi. Leon ja i nasza kruszynka.
L: Jak to się stało że nic nie zauważyłaś? I przecież ten test wczoraj
V: Lekarz powiedział mi, że czasem testy nie pokazują prawdy i tak jakoś wyszło
L: Kiedy masz kolejną wizytę?
V: Za miesiąc, a co?
L: No bo za miesiąc mogę sobie skołować wolne i jechać z Tobą
V: To będzie dla mnie zaszczyt jak ze mną pójdziesz - pośmialiśmy się jeszcze trochę i poszliśmy na spacer, było cudownie cieszyłam się z tej chwili i z każdych wcześniejszych chwil spędzonych z Leonem.
V: Leon, pamiętasz jak mnie zabrałeś pierwszy raz na spacer?
L: Pamiętam jakby to było wczoraj, byłem wtedy taki szczęśliwy że się zgodziłaś, a nie olałaś jak inne dziewczyny
V: Pamiętam też nasze pierwsze spotkanie, uratowałeś mnie od spotkania z ziemią
L: Tak, chodź siądziemy sobie, Viola obiecaj mi że teraz będzie już tylko lepiej i że będziemy zawsze się kochać
V: Oczywiście, jesteś dla mnie całym światem, a teraz chodź bo robi się chłodno i zapowiada się na deszcz - Leon jako dobry mąż dał mi swoją kurtkę na ramiona i tak szliśmy do domu.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Byliśmy wczoraj u lekarza, wszystko jest w najlepszym porządku mój brzuszek już lekko widać, dziś jadę z Leonem na jego koncert, sama się wprosiłam, bo dawno nie słyszałam jak śpiewał. Zaraz koncert miał się zacząć, Leon wyszedł na scenę, ja stałam za kulisami. Leon zaczął śpiewać, po czym w trakcie piosenki wyciągnął z kieszeni smoczek i buciki, smoczek włożył sobie do ust a buciki trzymał w ręce, to był najlepszy sposób żeby ogłosić całemu światu że zostanie ojcem, wszyscy zaczęli klaskać i piszczeć.
Po koncercie Leon pierwsze co przyszedł do mnie
V: To było urocze wiesz?
L: Teraz już wiem, dziękuję
V: Chodź jedziemy do domu, ale wpadniemy też do Ludmiły, i nie zgadniesz już dzwoniła do mnie Fran, Cami a nawet Naty z gratulacjami - Leon zaśmiał się i po szybkim przebraniu się pojechaliśmy w stronę domu, wjechaliśmy na wjazd i od razu pokierowaliśmy się do Ludmiły.
Lu: No proszę, proszę a kto to nas odwiedził?
V: No my
Lu: Kochani moje gratulacje, tak się cieszę który to tydzień?
V: Już 10
Lu: Co? I ja się dopiero teraz dowiaduję? I to jeszcze z telewizji bo Leon się zaczął wygłupiać
L: Tak wyszło, chcieliśmy żebyście mieli zaskoczenie, nikt nie wiedział nie martw się
Fe: O cześć gratuluje kochani, Mechi chodź ciocia z wujkiem przyszli!
Me: Czeeeeść, co tam u was?- Mała zachowuje się zupełnie jak Ludmiła
L: Niesamowite że ona jest dokładnie taka jak ty Ludmiła
Lu: O co Ci chodzi Leon?
L: O nic, o nic tylko mówię prawdę
Lu: Chodźcie na herbatkę lepiej. - wypiliśmy herbatę i gadaliśmy o paru sprawach
Fe: Słuchajcie mam pewien pomysł
L: Jaki?
Fe: Otóż chciałbym założyć własną firmę i chcę żebyście mi pomogli
V: A na czym by to miało polegać
Fe: Organizacja eventów
V: O cudownie, ja bym chciała iść w ten biznes i proponuję do tego agencję modelek.
Fe: Cudownie to mi się podoba
L: Ja niestety nie mogę wam pomóc póki co mam zawalony cały grafik na najbliższy czas.
V: Ale ja jestem chętna, na razie nic mi się nie zapowiada.
Lu: O popatrzcie na telewizję Prezenterka: Dziś na koncercie Leon Verdas światowa gwiazda muzyki ogłosił że razem ze swoją żoną Violettą Verdas zostaną rodzicami! Serdecznie im gratulujemy, zobaczymy jeszcze raz ten uroczy moment na koncercie
Lu: To było takie kochane
Fe: Nawet ja bym na to nie wpadł
Lu: Zawsze jeszcze możesz
Fe: Tak?
Lu: Tak, może się zgodzę na to jeszcze jedno dziecko
V: To może my was zostawimy
Fe: W zasadzie mielibyśmy prośbę
V: Jaką?
Fe: W weekend musimy jechać na jedno spotkanie i chciałbym zapytać czy możemy wam zostawić Mechi
V: No jasne że tak, wiecie że ją uwielbiamy
Fe: No to super, dzięki wam wielkie. - po tym poszliśmy do domu, zjedliśmy coś i poszliśmy spać.
WEEKEND
Dziś Ludmiła zostawia nam Mechi, ciekawe co takiego mają do załatwienia, nie chcą nam nic powiedzieć, ale nie będę przecież się wypytywać. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, to pewnie oni, zdziwiłam się jak zobaczyłam Angie, mojego tatę i Laurę.
V: A co wy tu robicie?
An: Violu mamy prośbę, możesz zostać dziś z Laurą? Olgi dziś nie ma, a my mamy trochę do pozałatwiania
V: No jasne nie ma problemu, zostawcie ją
H: Super dzięki córcia, a jak ty się czujesz? Wszystko dobrze?
V: Tak tato jest dobrze, dziękuję że pytasz - chwilę jeszcze pogadaliśmy i wyszli, Laura ma już prawie 8 lat więc umie się sobą zająć, z Mechi będzie trochę więcej wysiłku, ten urwis ma 4 lata i czasem jest nie do wytrzymania, jest za bardzo podobna do Ludmiły niestety. Koło 12 Fede przyprowadził małą.
V: Laura to jest Mechi i chciała bym żebyś się z nią ładnie pobawiła, a ja zrobię obiad dobrze?
Laur: Jasne siostra, chodź Mechi - dziewczynki zaczęły się bawić, a ja poszłam do kuchni w której był Leon.
V: Pomożesz mi zrobić obiad?
L: Jasne że tak, a co będziemy robić?
V: Może spaghetti? Laura i Mechi lubią - zabraliśmy się do roboty, w połowie roboty dzieciaki do nas przybiegły i siedziały z nami w kuchni i zadawały bardzo dużo pytań, można było się uśmiać jak Leon próbował im coś wytłumaczyć, po skończonej robicie usiedliśmy w końcu do stołu. Dziewczyny zjadły ze smakiem, ja się gorzej poczułam więc położyłam się na kanapie
L: Wszystko okej?
V: Tak, kręci mi się tylko w głowie spokojnie jak tylko coś będzie gorzej to Ci powiem
L: Dobrze, o której ma przyjść Angie i twój tata?
V: Niedługo powinni być - po tym dosłownie chwilkę później zadzwonił dzwonek, Leon poszedł otworzyć a Laura ucałowała mnie i pobiegła za nim zbierając swoje rzeczy. Leon jeszcze o czymś rozmawiał z moim tatą, a do mnie podeszła Mechi
Mech: Ciociu, wszystko w porządku?
V: Tak kochanie, nie martw się
Mech: A to prawda że masz dzidziusia w brzuszku?
V: Tak, to prawda
Mech: Ale super, a moja mamusia też będzie mieć?
V: A to już jej musisz zapytać - zaśmiałam się tak jak i ona
Mech: Mogę się przytulić?
V: No jasne chodź tu do mnie - mała wepchała się przede mnie a ja ją do siebie przytuliłam, po chwili usłyszałam że już śpi. Pocałowałam ją w główkę i czekałam aż Leon przyjdzie. Po jakiś 10 minutach przyszedł i zabrał małą do pokoju i położył na łóżku i przymknął drzwi. Ja wzięłam szybki prysznic i odpłynęłam w krainę morfeusza.
NIEDZIELA WIECZÓR
Cały weekend minął nam cudownie, byliśmy wczoraj w parku na placu zabaw i na lodach, mała jest urocza już nie mogę się doczekać aż moja kruszynka będzie z nami, mam nadzieję że to będzie córeczka, Leon twierdzi że będzie synek, no cóż zobaczymy kto wygra. Dziś od rana strasznie źle się czułam, praktycznie cały dzień przeleżałam, jutro muszę być w studiu nagraniowym, bo przypada teraz mój miesiąc jako prowadzącej. Mam nadzieję że jutro będzie lepiej
L: Na pewno dasz radę? Viola nie podoba mi się to jak wyglądasz
V: Nic mi nie będzie, a muszę być tam i dobrze o tym wiesz
L: Może chociaż Cię zawiozę?
V: Leon masz piosenkę do skończenia i nie dyskutuj ze mną, mi nie jest nic poważnego naprawdę, lekarz mi mówił że to normalne.
L: No dobra, ale jakby coś to do mnie dzwoń jasne?
V: Jasne, a teraz ja lecę się trochę wyluzować w wannie a ty czekaj na Ludmiłę, niedługo mają być po małą - Leon kiwnął głową na tak i poszłam do łazienki. Dawno się tak nie odprężyłam i od razu było mi lepiej. Poszłam spać koło 20 żeby się wyspać, teraz szczególnie na siebie uważam nie może nic pójść źle.
Rano obudziły mnie wymioty, uch jak ja mam ich dość ale jeszcze trochę się muszę pomęczyć. Była już 7 więc poszłam się przygotowywać, czułam się świetnie więc myślałam że to będzie wspaniały dzień, po zjedzeniu odpowiedniego śniadania pojechałam w stronę miasta. Dojechałam o dziwo szybko, na miejscu już był Thomas
T: Witaj Violetto, gratulacje, słyszałem że jesteś w ciąży
T: Witaj Violetto, gratulacje, słyszałem że jesteś w ciąży
V: Tak, jestem i dziękuję
Prod: Verdas! Natychmiast do mnie!
T: Chyba jest wściekły
V: Widzę - poszłam do producenta a on kazał mi usiąść
Prod: Co ty sobie wyobrażasz?!
V: Nie rozumiem o co chodzi?
Prod: Zaszłaś w ciąże, dlaczego?
V: Tak wyszło, czy to jakiś problem?
Prod: Jesteś już do niczego. Gdzie ja znajdę na już kogoś co?! Ty myślisz w ogóle o innych?!
V: Proszę na mnie nie krzyczeć! Nie dam się obrażać, będę tutaj dopóki będę mogła i nic panu do tego
Prod: Jeszcze zobaczymy. Zaraz weźmiesz wolne - wyszłam zdenerwowana trzaskając drzwiami, jak można być takim chamem? Szłam i nagle poczułam ogromny ból, wiem że obok mnie był Thomas który mnie chyba złapał i kazał dzwonić na pogotowie. Dalej nic nie pamiętam...
LEON
Kończyłem już piosenkę kiedy zadzwonił mój telefon, dziwne numer nieznany
L: Słucham
T: Leon? To ja Thomas
T: Czego ty chcesz ode mnie?
T: Chodzi o Violettę, karetka zabiera ją do szpitala w centrum miasta
L: Jak to? Co się stało?
T: Dokładnie nie wiem, była na rozmowie u producenta i wyszła cała wściekła
L: Dobra chyba już rozumiem, dzięki za telefon.
Rozłączyłem się i szybko pojechałem do szpitala. Mam nadzieję że nic jej nie jest, a tego gościa załatwię, już więcej nie będzie mi denerwował Violi. Zaparkowałem pod szpitalem i pobiegłem na recepcję
L: Dzień dobry, przywieziono tutaj moją żonę
Rec: Imię i nazwisko
L: Violetta Verdas
Rec: 2 piętro sala 32
L: Dziękuję - poszedłem do wind i pojechałem na 2 piętro i znalazłem pokój w którym była Viola
V: Przepraszam, wiem że nie powinnam się denerwować, ale gość wyprowadził mnie z równowagi.
L: Dobrze już spokojnie, nic się nie stało, powiedz mi wszystko w porządku?
V: Tak jest okej, to z nerwów zemdlałam. - Viola później opowiedziała mi sytuację która miała miejsce w gabinecie tego całego producenta. Musiałem coś z tym zrobić, mam duże wpływy w tym kraju na wszystko
L: Ja to załatwię, gość już nie będzie mi Cię denerwował
V: I Co niby zamierzasz?
L: Mam duże wpływy wszędzie wiesz o tym, więc skorzystam z nich i ten twój producencik wyleci
V: Leon, może jednak nie?
L: Violetta
V: No dobrze. - wyciągnąłem telefon i wykonałem połączenie do mojego dobrego znajomego i załatwiłem że nie będzie miał czego szukać już w tym biznesie. Viola mi tylko podziękowała i przytuliła się do mnie. Teraz miałem do załatwienia jeszcze inną rzecz. Wróciliśmy do domu i Viola poszła się położyć a ja pobiegłem do Federica.
Fe: Leon? A co ty tu robisz?
L: Możemy pogadać?
Fe: Jasne wchodź, co tam?
L: Chodzi o twoją firmę, chcesz zostać producentem programu który prowadzi Viola?
Fe: A co z dotychczasowym producentem?
L: Wyleciał dziś, długa historia
Fe: A okej, nie wnikam, wiesz co ja jestem na tak, z wielką chęcią
L: No to super, dam twój numer mojemu znajomemu i będzie się już on z Tobą dogadywał
Fe: Jasne, dzięki stary - po tym wróciłem do domu i położyłem się koło Violi, ona odwróciła się do mnie i otworzyła oczka.
V: Gdzie byłeś?
L: Załatwiałem Ci nowego producenta
V: Tak? No i co załatwiłeś? Kto teraz będzie mną rządził?
L: Fede
V: Co? Jak to?
L: Mam znajomości więc załatwiłem, no a teraz do spania, dobranoc - pocałowałem ją i poszliśmy spać

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz