Już dziś są urodziny Leona, muszę udawać że zapomniałam, wysłałam go na zakupy, a ja pojechałam do miejsca gdzie będzie impreza, oczywiście ja już nie wrócę już do mieszkania, Leon będzie zły. Pojechałam z Ludmiłą do klubu, motor już stoi na swoim miejscu, teraz tylko czekać na Leona. Nasi znajomi już byli, napisałam więc esemesa do Leona, że mam pewien problem i podałam mu adres, po 30 minutach był na miejscu widziałam że jest zmieszany i nie wie co się dzieję. Po chwili wszyscy wyskoczyliśmy i krzyknęliśmy ,,NIESPODZIANKA''
L: Zaskoczyliście mnie, dziękuję wam
V: Chodź mam coś dla Ciebie, - złapałam Leona za rękę i zaprowadziłam go do miejsca gdzie stał motor dla niego.
L: Viola ty chyba żartujesz
V: Nie, proszę tu masz kluczyki
L: To dlatego wtedy byłaś taka dziwna i nie chciałaś żebym kupował motor tak?
V: No tak, trochę spanikowałam że jak kupisz sobie sam motor to mój plan nie wyjdzie
L: Kocham Cię - pocałował mnie delikatnie i później dostawał prezenty od innych, następnie impreza trwała w najlepsze, to była ostatnia impreza jaką mogliśmy spędzić wszyscy razem, nawet Alex i Gery byli, mój tata, Angie i Laura, brakowało tylko taty Leona, od dawna się do siebie nie odzywają.
P.V: Violetta?
V: Pan Verdas? Przyszedł pan
P.V: Tak, chciałbym porozmawiać z Leonem
V: Niech pan idzie za mną - poszliśmy do sali gdzie siedział Leon, akurat wznosił toast z chłopakami
L: Violetta co on tu robi?
V: Chciał z Tobą porozmawiać
L: Zaprosiłaś go tu?
V: Tak, chciałam żebyście chociaż porozmawiali
L: Violetta dobrze wiesz co o nim myślę i nie wierzę że mogłaś mi coś takiego zrobić i go zaprosić - wyszedł wściekły, jego tata pobiegł za nim, a ja po prostu się rozpłakałam, chciałam dobrze a wyszło jak wyszło, postanowiłam że wrócę do domu i posiedzę sama...
LEON
Jak ona mogła go tu zaprosić, akurat dziś w moje urodziny, wyszedłem na zewnątrz mój tata poszedł za mną, nie mam ochoty z nim rozmawiać ani teraz ani nigdy.
P.V: Leon, jak ty potraktowałeś Violettę?
L: O co Ci chodzi? Teraz będziesz mi prawił kazania?
P.V: Leon, ona chciała dobrze, a ja chcę mieć w końcu syna, brakuje mi Ciebie nie chce tak z Tobą żyć
L: Przez 2 lata się nie odzywałeś i teraz nagle się zjawiasz mi myślisz że jedna rozmowa coś da?
P.V: Wiem że to nic nie da, ale chcę żebyś wiedział że Cię przepraszam i chcę żeby znów było tak jak dawniej i chcę Ci powiedzieć że jestem z Ciebie dumny z tego co osiągnąłeś, a teraz już lepiej pójdę
L: Tato, zaczekaj. Okej wybaczam Ci minęło już dużo czasu - co miałem innego miałem mu powiedzieć? Już nie mogłem znieść tego jak wyglądają moje relacje z nim, teraz mi głupio że tak wyskoczyłem na Violę. Przytuliłem się z tatą i wróciłem do środka. Nigdzie nie mogłem znaleźć Violi
L: Ludmiła, widziałaś gdzieś Violettę?
Lu: Widziałam, pojechała do domu. - pięknie i to wszystko moja wina, podziękowałem wszystkim za imprezę i pojechałem do mieszkania, byłem na miejscu po 40 minutach, wszedłem do środka i zobaczyłem Violettę siedzącą przy oknie, podszedłem do niej zobaczyłem że płakała
L: Viola, przepraszam
V: Nic nie szkodzi, to ja głupio zrobiłam
L: Nie, pogodziłem się z tatą, dzięki Tobie
V: Cieszę się
L: Przepraszam Cię, zdenerwowałem się i mnie poniosło
V: Dobrze, już jest okej, podobało Ci się?
L: Tak, dziękuję jesteś wspaniała
V: Nie mów tak, jutro musimy jechać na próbę.
L: O której?
V: Na 13.40
L: A więc mamy dużo czasu żeby jeszcze troszkę się zabawić
V:Leon, nie przesadzaj
L: Cicho już bądź i chodź tu do mnie - nie mogłem się jej oprzeć jest cudowna, mógłbym jej cały czas z łóżka nie wypuszczać, zacząłem powoli się do niej dobierać, najpierw byłem delikatny, ale później dałem z siebie wszystko żeby Violi było jak najlepiej, ale zdziwiło mnie to jak Viola zmieniła się przez obręb tych lat już nie dawała sobą rządzić w łóżku i coraz bardziej mnie to w niej pociągało. Po około godzinie skończyliśmy i usnęliśmy w swoich ramionach.
VIOLETTA
Po cudownej nocy wstałam koło 10 i poszłam zrobić jakieś dobre śniadanko, postawiłam na kanapeczki i sok pomarańczowy ze świeżych owoców. Po 20 minutach wszystko było gotowe, poszłam do sypialni obudzić Leona
V: Leoś, wstawaj zrobiłam śniadanko
L: Już idę - zwlekł się z łóżka i założył coś na siebie i poszedł że mną do kuchni, zjedliśmy ze smakiem i postawiliśmy na wspólny prysznic, następnie szybko się ubraliśmy i ruszyliśmy na próbę
Droga na miejsce zajęła nam ponad godzinę, miejsce było piękne.
Próba trwała do samego wieczoru miałam już dość byłam już mega zmęczona i chciałam już wracać do domu. Kiedy usłyszałam że to już koniec na dziś, była już 21, a zanim dojedziemy do mojego mieszkania do będzie już 22, cóż takie życie gwiazdy.
V: Ale jestem zmęczona
L: Nie tylko ty, ale zobaczysz że po tym nasz kariera pójdzie w górę
V: Obyś miał rację, wiesz cieszę się że mamy to co mamy
L: Ja się cieszę że mam Ciebie i to mi do szczęścia więcej nie trzeba
V: Kocham Cię
L: A ja Ciebie, chodź wracamy do mieszkania- wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy, w połowie drogi chyba zasnęłam bo przebudziłam się już na parkingu pod blokiem.
V: Już jesteśmy?
L: Tak, chodź idziemy prosto do łóżka tym razem idziemy spać od razu - zaśmiała się i poszliśmy do mieszkania. Zasnęliśmy jak małe dzieci, od jutra zaczynam przygotowania na ślub, muszę dobrać dodatki na salę i szukać jakiejś sukienki w końcu jeszcze niecałe 4 miesiące.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz