wtorek, 3 listopada 2020

Rozdział 108

4 LATA PÓŹNEJ 

Niesamowite że minęło już tyle czasu, w naszym życiu sporo się zmieniło, kupiliśmy działkę i postawiliśmy piękny wymarzony dom. Mieszkamy w nim od roku. Ludmiła i Fede mieszkają tuz obok więc mamy do siebie bliziutko i jeśli tylko potrzebują to zostaję z ich córką, Mechi jest kochana wykapana Ludmiła, jest urocza. Już dziś idę do lekarza sprawdzić czy wszystko jest już w porządku, mam 27 lat więc pora by mieć jakiegoś potomka. Wiem że Leon bardzo by chciał mieć swoje dziecko. Jadę właśnie do gabinetu mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Jestem już przed gabinetem i czekam na moją kolej, po 15 minutach doktor mnie zaprasza 
Lek: Witam pani Verdas, proszę przystępujemy do badania, potrawa to około 20 minut i będziemy wszystko wiedzieć, proszę się nie stresować - i tak jak mówił spędziłam 20 minut w maszynie. 
V: I jak? 
Lek: Pani Violetto sprawa wygląda tak, że nasze leczenie przyniosły bardzo duże skutki i wszystko wygląda jak najlepiej, aż sam nie mogę uwierzyć że wszystko jest tak cudownie 
V: Czyli mogę mieć dzieci? 
Lek: Tak, nie ma żadnych przeciwwskazań 
V: Tak się cieszę, dziękuję panu bardzo - uścisnęłam mu dłoń i wyszłam zadowolona, od razu wsiadając do samochodu zadzwoniłam do Leona, ale niestety nie odebrał więc stwierdziłam że jest zajęty. 

Była już 19, Leon zaraz powinien być. Przygotowałam kolację i świece, i czekałam aż Leon wróci, po chwili usłyszałam że ktoś wjeżdża do garażu. 
L: Cześć kochanie, czy ja o czymś zapomniałem?
V: Nie, o niczym nie zapomniałeś mam dla Ciebie dobrą wiadomość 
L: O jaką?
V: Byłam dziś u lekarza i wszystko jest w najlepszym porządku i będę mogła mieć dzieci 
L: Naprawdę? To cudownie Viola! - Leon podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi, ostatnio taki szczęśliwy był jak braliśmy ślub, ponad 3 lata temu. 
V: Wszyscy już mają dzieci niektórzy nawet dwoje a my jedyni nie mamy, więc może to dobra pora na to, mamy w końcu po 27 lat 
L: Dobrze Violu możemy się za to zabrać nawet zaraz 
V: Chwila, chwila jeszcze nie, najpierw daj mi dokończyć to co mam zaplanowane
L: Czyli ile mam czekać? 
V: Hmmm.. tak dokładnie to 3 dni więc w sumie możemy już zacząć- Leon nie czekał dłużej tylko wbił się w moje usta i zabrał się do działania, był taki jak nigdy, delikatny, nie mam słów żeby opisać coś więcej. 

*5 DNI PÓŹNIEJ*
Mam teraz odpoczynek od koncertów, teraz tylko występuje jako prezenterka w jednym z reality show, jest to całkiem przyjemna praca i chyba w tym zostanę, czasem sobie pośpiewam, ale głównie będę się pokazywać w telewizji. Mogę się w końcu skupić na sobie i Leonie. Jeździmy teraz częściej na jakieś randki, Leon nagrywa teraz swoją płytę
L: Violuś, chciałbym żebyś zaśpiewała ze mną piosenkę na moją płytę 
V: Oo kusząca propozycja 
L: To jak zgodzisz się?
V: Jasne, że tak to będzie przyjemność dla mnie. 
L: Więc zabieramy się za pisanie naszej piosenki 
V: Wiesz mam fragment jednej, ale nie mogę jej skończyć 
L: To ja też taką mam, przynieś no ją może coś poskładamy z nich - zrobiłam tak jak mówił, poszłam do pokoju muzycznego po kartę z tekstem i usiadłam zmów obok Leona. 
V: No i jak?
L: To niesamowite 
V: Co takiego?
L: Te fragmenty idealnie do siebie pasują, spójrz sama- faktycznie teksty pasowały do siebie jak ulał, więc mamy piosenkę! 
V: Dobra jutro możemy zacząć nagrania ale dopiero mam czas po 14 bo jadę na nagrywki 
L: A co tym razem nagrywasz?
V: A właśnie bo Ci nie powiedziałam, będę prezenterką w nowinkach o życiu gwiazd 
L: O proszę to cudownie, gratuluję
V: Dziękuję, a teraz wybacz lecę już spać, jadę bardzo wcześnie
Tak jak powiedziałam tak zrobiłam, nastawiłam budzik na 4.30 żeby się dobrze przygotować i zasnęłam. Czułam tylko później jak Leon do mnie dołączył i się przytulił. 

Wstałam o tej 4.30 i poszłam się ogarniać, musiałam się zrobić na bóstwo żeby dobrze wypaść, szybkie zdjęcie i ruszamy w drogę.

Na miejscu byłam po 2 godzinach bo niestety złapały mnie korki, ale miałam jeszcze trochę czasu więc poszłam sobie do kawiarni po kawę na wynos, oczywiście nie odbyło się bez autografów i zdjęć ze mną, niesamowite że tyle młodych jest o tej porze w tym miejscu. 
Prod: Pani Verdas zapraszam, tutaj ma pani scenariusz i wszystko zapisane co i jak
V: Dziękuję 
Prod: Dobrze nie stresuj się jakbyś czegoś nie wiedziała to pytaj swojego partnera 
V: Jasna spraw, cześć jestem Violetta
T: Violetta? 
V: Thomas? A co ty tu robisz?
T: Wróciłem jakiś czas temu no i mnie tutaj zabrali 
V: To cudownie, zmieniłeś się, prawie Cię nie poznałam 
T: Ty też się zmieniłaś, wypiękniałaś 
V: Daj spokój - pogadaliśmy jeszcze chwilę, aż w końcu zawołał mnie producent żeby jeszcze coś mi przekazać 
Prod: Pani Verdas jeszcze tutaj mam jedną kartkę dla pani 
V: Dziękuję 
T: Verdas? 
V: No tak już od 3 lat 
T: O to gratulacje, nie wiedziałem że do siebie wróciliście, czadowo - widziałam że Thomasowi coś nie odpowiadało, ale sam sobie zaprzepaścił swoją szansę. Zaczęliśmy nagrywanie, na szczęście wszystko wyszło tak jak powinno już za 3 razem, więc skończyliśmy trochę wcześniej. Postanowiłam że pojadę do Leona i zrobię mu niespodziankę. Kiedy byłam pod jego wytwórnią znalazłam miejsce parkingowe i zaparkowałam, weszłam do środka i szukałam pokoju w którym Leon nagrywa. Weszłam tam i zobaczyłam Leona z jakąś dziewczyną byli bardzo blisko
L: O Viola jesteś już?
V: Skończyłam wcześniej 
L: No to super, zobaczysz jak nagrywamy teledysk. 
V: Może nie będę przeszkadzać jednak
L: Jak chcesz, zaraz do Ciebie przyjdę 
V: Dobrze. - wyszłam na korytarz i czekałam aż Leon skończy, dobrze że to tylko teledysk, trochę się wystraszyłam. Po chwili ktoś do mnie podszedł 
- Przepraszam, pani Violetta?
V: Tak to ja, o co chodzi?
Z: Jestem Zuza, jestem tutaj jedną z dyrektorek chciała bym zapytać panią czy może byłaby pani zainteresowana nagraniem płyty w naszej wytwórni? Jest pani wielką gwiazdą
V: W zasadzie ja na razie skończyłam ze śpiewaniem 
Z: Ale bardzo panią proszę, jedna płyta
V: Zastanowię się dobrze? Dam pani znać - w tej chwili kobieta dała mi wizytówkę a z pomieszczenia wyszedł Leon 
L: Cześć Zuza a co tu się wyprawia? Chcesz mi ukraść żonę?
Z: Chciałam żeby nagrała swoją płytę 
L: To świetny pomysł, ale na razie kradnę ją bo będzie śpiewać ze mną piosenkę na moją płytę - złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju, miał tu wszystko czego chciał, no bajka po prostu. 
V: Pięknie tu masz 
L: A dziękuję, jak program? 
V: Cudownie i nie zgadniesz z kim go prowadzę 
L: Pewnie nie zgadnę, więc mów 
V: Z Thomasem, fajnie nie?
L: Cudownie... - widziałam że coś mu nie odpowiada, ale wolałam nie poruszać tego tematu, bo moglibyśmy się jeszcze niepotrzebnie pokłóci, po chwili poszliśmy nagrywać naszą piosenkę wyszła cudownie. Po tym pojechaliśmy do domu, znów były korki i droga do domu zajęła nam prawie 3 godziny. W takich sytuacjach brakuje mi mojego mieszkanka prawie w centrum. Później znów zabraliśmy się staranie o dziecko. Ciekawe czy coś to przyniesie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz