wtorek, 3 listopada 2020

Rodział 109

 *PÓŁTORA ROKU PÓŹNIEJ*

Dalej nic, pogodziliśmy się z tym że nie prędko będziemy mieć dziecko, za to nasze kariery rozwijają się coraz lepiej. Były już gazety w których rzekomo Leon miał romans z Stefani, swoją drogą sympatyczna dziewczyna, ja też miałam rzekomo romans z Thomasem, ale dzięki temu Thomas i Stefani są szczęśliwą parą i uwaga niedługo zostaną rodzicami. 
Lu: Viola słuchasz mnie?
V: Co? A przepraszam ale nie, co mówiłaś?
Lu: Mówiłam że wczoraj Camilla urodziła synka 
V: O to super...
Lu: A wy jak tam?
V: A jak myślisz? To wszystko na marne, zaczynam wątpić że kiedyś nam się uda 
Lu: Dacie radę, a tak właściwie to gdzie Leon?
V: Jeszcze w studio 
Lu: Nie martwisz się że on tak późno wraca?
V: Wiem jaka jest droga tutaj, jak są korki to nawet 3 godziny będziesz jechać 
Lu: No niby tak, a Leon jak znosi to że wam nie wychodzi?
V: Niby jest twardy ale ja wiem swoje... w pewnym sensie widzę że jest załamany bo myśli że to jego wina... - nagle do domu wszedł Leon 
L: O witajcie dziewczyny
V: O już jesteś? Co tak szybko dziś 
L: Skończyliśmy wcześniej i dostałem wolne dopiero jadę na koncert za 3 tygodnie 
V: No to super, cieszę się możemy jakoś ładnie ozdobić nasz ogródek i taras co ty na to?
L: Jasne. A teraz przepraszam ale idę się odświeżyć
Lu: Ja to już będę lecieć, powodzenia Violu - pożegnałam się z Ludmiłą i postanowiłam że dołączę do Leona, był lekko zdziwiony moją obecnością ale nie odmówił mi sexu. Jak wyszliśmy spod prysznica to przenieśliśmy się na łóżko, nie mogę opisać tego jak było cudownie. 
 
Wstałam dość późno jak na mnie bo o 9.30 dziś mam luźniejszy dzień więc mogę sobie jeszcze poleniuchować, chciałam przytulić się do Leona ale jego nie było w łóżku, postanowiłam zejść na dół. 
L: Wstałaś już?
V: Tak, a co robisz?
L: Naleśniki 
V: O Tak kocham Twoje naleśniki - Leon podał mi je i zjadłam ze smakiem. 
L: Masz coś dzisiaj? 
V: Muszę jechać na sesję zdjęciową i później jestem wolna do końca tygodnia 
L: No to super, zapraszam Cię do kina w takim razie a później na jakąś kolację
V: Podoba mi się 
L: I poproszę jakieś zdjęcie z tej sesji - pocałowałam Leona i pojechałam na sesję. 


Zmęczona po całej sesji pojechałam do domu, nie wiedziałam czemu jestem aż tak zmęczona nigdy taka nie byłam ale od paru tygodni jest inaczej. No cóż nie wiem co o tym myśleć, w domu byłam koło 17.30 
L: O jesteś już
V: Leon przepraszam, ale na razie jestem zmęczona i nie wiem czy nasze plany wypalą
L: Viola z tobą jest coś nie tak od pewnego czasu
V: Może po prostu już mam dość tego wszystkiego, tego rumoru
L: Violetta idź do łazienki 
V: Po co?
L: Idź zrób test 
V: Żartujesz sobie? No dobra idę zaraz wrócę - że ja też o tym nie pomyślałam, może to wreszcie to. Zrobiłam test i teraz tylko czekałam na wynik. Po chwili moim oczom ukazała się jedna kreska
L: Viola i jak?
V: I nic, przykro mi ale nie jestem w ciąży, ale jutro i tak idę na kontrolę do lekarza to mu powiem że się źle czuje 
L: Pojadę z Tobą dobrze?
V: Dobrze, a teraz przepraszam idę się położyć - ucałowałam Leona i położyłam się do łóżka, śniło mi się że mamy aż 3 dzieci i jesteśmy szczęśliwą rodzinką. To jest dopiero marzenie które się nie spełni... 
 
Była już 10, wsiedliśmy z Leonem do samochodu i pojechaliśmy do mojego lekarza.
Lek: Pani Verdas proszę 
V: Ja na kontrolę - powiedziałam też co mi dolega on parunastu dni, lekarz zrobił mi USG i pobrał krew do bada, po kilkunastu minutach wszystko już było wiadome 
Lek: Nie ma się czym martwić pani Violetto, wszystko jest w porządku, ale coś się zmieni 
V: Co takiego? 
Lek: Jest pani w ciąży, 6 tydzień 
V: Ale jak to? przecież wczoraj robiłam test i wyszedł negatywny
Lek:  To się zdarza czasem, nie każdy test jest wiarygodny. Ale tutaj ma pani USG tutajwidać wszystko dokładnie, no i badania krwi też to potwierdzają 
V: Cieszę się bardzo ale też nie dowierzam 
Lek: Proszę przyjść za miesiąc - uścisnęłam mu rękę na pożegnanie  schowałam USG do torby, Leonowi dopiero powiem w domu. 
L: I jak?
V: W porządku
L: No to dobrze, do domu?
V: Do domu
L: Co ty taka zadowolona? 
V: Poprostu cieszę się że wszystko jest dobrze 
L: Okej - po godzince byliśmy już w domu, wpadłam do niego pierwsza i usiadłam na kanapie trzymając teczkę w ręce, dam ją Leonowi żeby sobie poczytał 
V: Leon chodź tutaj, siadaj obok mnie 
L: Co to za teczka? Coś nie tak?
V: Trzymaj i sam zobacz- wziął niepewnie ode mnie i otworzył tą teczkę, po chwili poparzył się na mnie pytającym wzrokiem
L: Viola czy to znaczy?
V: Tak, będziemy mieli dziecko- Leon popłakał się ze szczęścia i mnie mocno przytulił. 
L: Który to tydzień?
V: Wyobraź sobie że 6 
L: Ale się cieszę, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi teraz  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz