3 DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Wreszcie wracam do domu, zrobili mi bardzo dużo badań i jak się okazało jestem w 4 tygodniu ciąży, byłam w szoku kiedy to usłyszałam, a to co się stało było wynikiem tego że nie odpoczywałam tyle ile powinnam, nie planowałam tego ale po moich wyliczeniach wyszło że to ten dzień kiedy pokłóciłam się z Leonem nie wiarygodne jakby to się stało specjalnie. Wiem od Ludmiły że Jorge jest z Leonem, jeszcze jej nie powiedziałam o ciąży muszę najpierw powiedzieć o tym Leonowi.
Kiedy dostałam wypis i wszystkie zalecenia pojechałam prosto do Leona
- Violetta skarbie witaj, jak się czujesz? - zapytała mnie jego mama
- Dziękuję już lepiej, Leon jest?
- Tak, są za domem z Jorge chodź - powiedziała i zaprowadziła mnie do salonu gdzie było wyjście na zewnątrz, kiedy ich zobaczyłam jak się bawią od razu uśmiechnęłam się bardziej.
- Mama! - krzyknął Jorge kiedy mnie zobaczył
- Jorge skarbie - powiedziałam i kucnęłam a mały wtulił się we mnie jak w swojego ulubionego misia
- Wszystko dobrze?
- Tak kochanie już jest dobrze - powiedziałam i ucałowałam go w czółko, po chwili podszedł Leon
- Widzę że już jest dobrze
- Tak, dziękuję że się nim zająłeś
- Przecież to mój syn nie zostawię go
- A innych umiesz zostawić? - zapytałam go, widziałam że jest zakłopotany
- Jorge idź do babci proszę ja muszę porozmawiać z mamą- mały zrobił tak jak Leon prosił, zostaliśmy sami nie wiedziałam za bardzo od czego zacząć jak mu powiedzieć o dziecku
- Leon ja chcę żebyś wrócił do domu
- Po co? Violetta ja nie chcę tego ciągnąć, jutro jestem umówiony z prawnikiem
- Słucham?
- To co słyszysz, to koniec
- A więc jednak jest tak jak myślałam
- Ale co? O co Ci chodzi?
- O nic, zabiorę już Jorge do domu, dziękuję że się nim zająłeś - powiedziałam i odeszłam poprosiłam Jorge żeby spakował swoje zabawki i czekałam na niego
- Viola możemy porozmawiać? - zapytała mnie nagle mama Leona
- Jasne
- Czy wy na prawdę się rozwodzicie?
- Chyba tak, ale cóż może tak będzie lepiej
- Viola chcesz tego? Nie ma ratunku dla was? - mama Leona była zmartwiona
- W zasadzie jest ale Leon nie chce słuchać
- Co to takiego? - kiedy zapytała odruchowo położyłam rękę na moim brzuchu- Violetta jesteś w ciąży?
- Tak, ale niech pani mu nic nie mówi
- Jak to?
- On jutro ma spotkanie z prawnikiem, powiedziałam za dużo słów więc muszę za to odpowiedzieć
- Ale zostaniesz sama z dwójką dzieci?
- Widocznie tak musi być, proszę nic mu nie mówić - niechętnie się zgodziła, po chwili przybiegł do nas Jorge podziękowałam i wróciliśmy do domu, musimy zacząć znowu od zera...
LEON
Kiedy Violetta wyszła z Jorge zrobiłem sobie drinka i siadłem na tarasie, był już wieczór więc było chłodniej
- Leon możemy porozmawiać? - usłyszałem mamę
- Jasne
- Ty na prawdę chcę się rozwieść z Violettą? Nie możecie tego naprawić?
- Mamo za dużo słów się powiedziało nie ma ratunku
- Leon, macie synka nie możecie się dogadać dla niego? Od niedawno zyskał tatę a teraz ma go stracić?
- Mamo proszę Cię daj mi spokój, wiesz co Violetta powiedziała
- Kochanie a czemu jej dziś nie wysłuchałeś?
- A co miałem słuchać?
- Może to co Ci miała do powiedzenia coś ważnego a nie zatrzymałeś jej
- Mamo Violetta ma swoje życie, odetniemy się od siebie to nam dobrze zrobi ja wyjadę na jakiś czas będzie jej łatwiej zapomnieć
- No chyba sobie żartujesz! - w moją mamę jakby coś wstąpiło - jesteś idiotą!
- Mamo
- Nie mamo tylko słuchaj, miałam Ci nie mówić bo Violetta mnie poprosiła ale ty jesteś okropny
- Ja? Przecież to ona
- Dość Leonie Verdas masz wziąć odpowiedzialność za wszystko jesteś dorosły masz 30 lat i żeby ja Ci musiała takie rzeczy tłumaczyć i Cię uczyć,
- Mamo ale uspokój się proszę
- Masz odwołać spotkanie z prawnikiem i masz jechać do Violetty i ratować wszystko
- Po co?
- Violetta jest w ciąży - kiedy to powiedziała zamurowało mnie
- Ale jak to...
- No tego już chyba nie muszę Ci tłumaczyć, a teraz odłóż tego drinka i jedź do niej - na szczęście nie zdążyłem się jeszcze napić, wziąłem kluczyki i pojechałem do Violetty
VIOLETTA
Położyłam Jorge spać a sama siadłam na tarasie, zaczęłam myśleć jak to będzie ja sobie poradzę bez Leona, nie powiem mu o ciąży nie teraz, może za jakiś czas, postanowiłam zadzwonić do Ludmiły
~Viola cześć jak się czujesz?
~Dobrze
~Co Ci się stało?
~To przez to że źle sypiam i dużo pracuję
~I co teraz?
~Jeszcze chwilkę popracuję a później na jakiś czas muszę zniknąć
~Co dlaczego? Masz jakąś operację?
~Nie, okazało się że jestem w ciąży
~Viola to świetnie Leon się pewnie ucieszył
~Nie powiedziałam mu
~Co? Ale dlaczego?
~Miałam mu powiedzieć ale powiedział że jutro jedzie do prawnika więc to nie ma sensu
~Viola ale może jak mu powiesz to będzie inaczej
~Nie ma szans on nie zmieni zdania z resztą jak ty to sobie wyobrażasz?
~Jak to jak normalnie
~Łatwo Ci mówić mam stanąć przed nim w sądzie i powiedzieć Leon nie róbmy tego bo jestem w ciąży przecież tego chciałeś
- Może coś w tym stylu tylko nie na sali sądowej - usłyszałam nagle za sobą głos, nie mogłam uwierzyć
~Ludmiła oddzwonię - powiedziałam i rozłączyłam się, odwróciłam się w stronę Leona
- Co tu robisz?
- Mama mi powiedziała, jestem głupi
- Daj spokój
- Który to tydzień?
- 4
- Czyli znowu to zrobiłem, miałaś rację - powiedział i rozpłakał się
- Leon przestań już chodź tu do mnie - wstałam i przytuliłam go - wrócisz do domu?
- Oczywiście nie zostawię Cię już nigdy - wyszeptał mi do ucha i pocałował mnie czułam że odzyskuję szczęście
5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Już dziś ogłosimy naszym znajomym czy będziemy mieć córeczkę czy synka, ostatnio Ludmiła i Fede będą mieć synka, kończymy dekorować nasz ogród
- Ale pięknie
- No bo ty to wymyśliłaś, musiało być pięknie - powiedział Leon i cmoknął mnie w policzek
- Bez Ciebie by to nie wyszło, cieszę się że jesteś
- To ja się cieszę że Cię mam, że was mam - wzruszyłam się, oczywiście jeszcze nikt więcej oprócz naszych bliskich nie wie że jestem w ciąży, jestem na tyle szczupła że nie widać tego po mnie, dzisiaj ogłosimy światu że będziemy mieć dziecko.
-Zaraz wszyscy tu będą idź się przebież - zrobiłam jak powiedział, założyłam na siebie krótką białą sukienkę z resztą Leon i Jorge też byli na biało, wymyśliłam że zamoczymy ręce w farbie i dotkniemy nimi mojego brzucha i oczywiście dodatkowo wystrzeli kolorowy puder.
Zaraz jak tylko zeszłam przyszli nasi przyjaciele i rodzina dobrze się bawiliśmy i końcu przyszedł czas na to żeby powiedzieć czy będzie synek czy córeczka
- Dobrze chodźcie tutaj, chciała bym żebyście zamknęli na razie oczy i jak powiem że już to je otworzycie
- Jasne - powiedzieli i zamknęli oczy, a ja, Leon i Jorge zamoczyliśmy ręce w farbie i przyłożyliśmy ręce do mojego brzucha i trzymaliśmy je
- Już możecie otworzyć oczy! - krzyknęłam i kiedy wszyscy otworzyli oczy podnieśliśmy nasze ręce a za nami wybuchły kolory które oczywiście dodatkowo ubrudziły nasze białe ubrania
- Taaaak dziewczynka! - krzyknęła Angie
- No gratulację stary - podszedł Fede do Leona i zaczął mu gratulować - no to teraz się zacznie jak mała dorośnie i będzie taka jak mama to nie odgoni się od chłopaków
- Fede żaden chłopak nie będzie miał tu wstępu do pewnego wieku - zażartował Leon i przytulił go, przyszedł czas żeby zrobić sobie zdjęcie i wrzucić na nasze profile, stanęłam na środku i płożyłam ręce na moim brzuchu obok mnie stanął Leon z Jorge na barkach, Jorge miał rączki na policzkach i otwartą buzię "ala szok" i oczywiście byli ubrudzeni w różu nie mogę się doczekać aż wrzucimy to zdjęcie bo wyszło genialnie.
Resztę imprezy bawiliśmy się cudownie. Teraz już tylko czekamy aż na świecie pojawi się nasza córeczka.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Gam dziś swój ostatni koncert przed urlopem ale nie wiem czy wrócę na stałe do śpiewania, to się okaże, oczywiście Leon jest ze mną i wystąpi też ze mną. Nie mam dużego brzuszka więc jest mi wygodnie ale oczywiście mogę śpiewać tylko za zgodą Leona i to mam siedzieć na krzesełku i broń boże żebym się jakoś bardziej ruszała.
- Kochani a teraz zapraszam mojego wspaniałego męża do kilku piosenek - powiedziałam a cały tłum zaczął piszczeć i zaczęli śpiewać z nami czułam się cudownie
Po skończonym występie postanowiłam się pożegnać na jakiś czas
- Kochani moi, chcę wam podziękować bez was by mnie tu nie było chcę się z wami pożegnać na jakiś czas, sami wiecie niedługo znowu zostanę mamą i nie dam rady się wyrwać no chyba że mąż pozwoli - zaśmiałam się z resztą tak jak publika - dziękuje kocham was i do zobaczenia za jakiś czas! - powiedziałam i rozpłakałam się bo wszyscy zaczęli krzyczeć "dziękujemy" wiem że muszę do nich wrócić nie odpuszczę tego.
Po występie oczywiście pojechaliśmy do domu gdzie był Jorge i mama Leona
- O jesteście już?
- Tak dziękuję mamo że z nim zostałaś
- Nie ma sprawy, niedawno zasnął więc będę się już zbierać - powiedziała i zaczęła się zbierać kiedy wyszła pobiegłam za nią, nie miałam okazji jej podziękować, jakby nie ona pewnie nie była bym z Leonem
- Pani Verdas
- Viola proszę mów mi mamo albo chociaż po imieniu
- No dobrze, chciałam podziękować
- Ale nie masz za co zawsze zostanę z tym szkrabem, czuję się bardzo młoda przy nim bo jest identyczny jak Leon
- Nie o to mi chodzi
- To o co?
- Dzięki tobie jestem z Leonem, jakbyś wtedy mu nie powiedziała nie wiem co by było
- Nie dziękuj musiałam to zrobić po tym co on wygadywał - powiedziała i uśmiechnęła się a ja wtuliłam się w nią i pożegnałam, wróciłam do domu i widziałam na sobie wzrok Leona
- Co?
- Coś mnie ominęło?
- Nie dziękowałam tylko twojej mamie
- Yhym no okej, chodź już spać, na pewno jesteś zmęczona
- Racja - powiedziałam no i poszliśmy spać. Już czuję ze niedługo maa się urodzi bo jest mi coraz bardziej niewygodnie jeśli chodzi o sapnie. Prawie nie spałam tej nocy, miałam dziwne przeczucia wiem że Leon leci dziś do Hollywood i zaczynam się chyba martwić o niego nigdy nie czułam czegoś takiego a może to po prostu strach że zostanę sama kilka dni, sama już nie wiem
- Skarbie ja już wychodzę
- Leon zostań
- Chciałbym ale nie mogę
- Proszę mam dziwne przeczucie
- Daj spokój skarbie, za 2 dni jestem - powiedział, cmoknął mnie i wyszedł a ja próbowałam jeszcze zasnąć ale nic z tego, wstałam wykąpałam się zrobiłam śniadanie i włączyłam telewizję leciał mój ulubiony program śniadaniowy
- Kochani musimy przerwać transmisję, mamy okropne wiadomości właśnie przed chwilą na lotniku rozbił się samolot na razie nie mamy danych o ofiarach ale prawdopodobnie nikt nie przeżył, był to lot z Argentyny do Hollywood wiemy że na pokładzie było kilka znanych osób w tym Leon Verdas - kiedy to usłyszałam zaczęłam krzyczeć aż Jorge się obudził i przybiegł do mnie
- Mamo? Wszytko dobrze?
- Skarbie idź się ubierz zawiozę Cię do babci Angie - mały kiwnął głową i poszedł, szybko zebraliśmy się i zostawiłam małego u Angie zabrałam ze sobą Fede i pojechaliśmy na lotnisko, wbiegłam tam jak poparzona, Fede ledwo mnie dogonił
- Violetta ja Ci przypominam że jesteś w ciąży
- Fede wiem ale
- Viola uspokój się - miał rację powinnam się uspokoić dla dobra dziecka, podeszliśmy do ochrony i powiedziałam kim jestem i chciałam zobaczyć co się dzieję, na początku nie chcieli mnie puścić ale Fede ich przekonał, wpuścili nas na przeszklony taras tam było widać całe letnisko, kiedy zobaczyłam że cały samolot się pali nie myśląc długo krzyknęłam imię Leon i upadłam na kolana, Fede przytulił mnie, w tym momencie poczułam coś dziwnego, podniosłam głowę i zobaczyłam że kogoś prowadzą kiedy byli blisko nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Fede z resztą też
- Viola, skarbie
- Leon kochanie, tak się bałam - powiedziałam i przytuliłam go, on syknął z bólu - co Ci?
- Trochę się obiłem ale to nic takiego, będzie dobrze
- Leon co się tam stało?
- Sam nie wiem mieliśmy startować ale coś nie wyszło i walnęliśmy w coś i potem samolot stanął w ogniu, ale uciekłem i jeszcze kilka osób ze mną i jak tylko wyskoczyliśmy samolot wybuchł
- Matko Leon - aż zrobiło mi się słabo i musiałam usiąść
- Wszystko dobrze? - zapytał Fede
- Tak, za dużo stresu - odpowiedziałam ktoś podał mi wodę i zrobiło mi się lepiej
- Chodź kochanie wracamy do domu - powiedział i wróciliśmy