poniedziałek, 9 września 2024

Rozdział 4

Prawie zaspałam, ale taki są skutki chodzenia spać po północy, idę właśnie do studia i po drodze natknęłam się na Fran, ostatnio ją zaniedbuję i chyba muszę w końcu z nią porozmawiać 
- Viola, nareszcie 
- Fran, czemu nareszcie?
- Szukałam Cię wczoraj, byłam u Ciebie w domu ale Cię nie było
- A tak, wyszłam z tatą na kolację - wymyśliłam szybko, taty nie było wczoraj w kraju więc to bardziej wiarygodne 
- A okej rozumiem, chciała bym porozmawiać 
- No okej mów co jest?
- Ostatnio coś się zmieniło i chyba nie jesteśmy już tak blisko 
- Tak masz rację też to zauważyłam, to chyba przez to że Ludmiła ze mną mieszka i to z nią spędzam dużo czasu żeby jej pomóc się pozbierać po tym co się stało - powiedziałam, myślę że Fran to zrozumie w końcu mama Ludmiły okazała się potworem, kiedy była z moim tatą była cudowna ale kiedy tylko jego nie było w pobliżu pokazywała jaka jest na prawdę. Jednak kiedy zrzuciła mnie ze schodów w parku tata ją przekreślił i Ludmiła została z nami, bardzo to przeżyła..
- Rozumiem Violu ale pamiętaj że ja też tutaj jestem i zawszę cię wysłucham i wesprę 
- Pamiętam i dziękuję że to rozumiesz - powiedziałam i przytuliłyśmy się 
- Wiesz chyba muszę Ci coś jeszcze powiedzieć 
- Co takiego?
- Wiesz coś o Leonie i jego nowej dziewczynie?
- Nie rozumiem 
- Widziałam go wczoraj na motorze tylko że to nie on prowadził tylko jakaś dziewczyna, a wiesz przecież jaki on jest i że nie daje dotknąć swojego motoru 
- No cóż chłopaki mówili że Leon jest inny przez jakąś dziewczynę ale nie sądziłam że to coś tak poważnego - zaczęłam mówić pierwsze co mi wpadło do głowy - ale nie chcę o tym rozmawiać 
- Jasne rozumiem - powiedziała i poszłyśmy do studia.  
Kiedy weszłyśmy do sali chłopacy mieli próbę, śpiewali piosenkę którą napisałam wczoraj z Leonem i nie powiem brzmi świetnie, Leon co jakiś czas spoglądał na mnie, a ja posłałam mu spojrzenie żeby przestał i kiwnęłam lekko głową w stronę dziewczyn. Na szczęście zrozumiał i przestał to robić, ale kiedy przestali śpiewać od razu Cami do mnie przybiegła 
- Violetta no nie wierzę 
- W co?
- Leon cały czas na Ciebie spoglądał, tak jakby śpiewał dla Ciebie 
- Cami daj spokój 
- Viola przecież to cudowne, możecie w końcu być razem - popatrzyłam się na nią i odeszłam od nich, poszłam na zewnątrz na przeciwko studia był park i stwierdziłam że posiedzę sobie tam w spokoju. Kiedy myślałam że mam spokój podeszła do mnie Gery 
- Widzę że wygrałaś 
- Co? Nie rozumiem 
- Dobrze rozumiesz, Leon już prawie przestał się odzywać do Ciebie ale oczywiście nie musiałaś mu nakłamać
- Ja? Przecież to ty 
- Ja tylko powiedziałam co widziałam, lepiej się od niego odczep 
- Dlaczego?
- Dla twojego dobra - powiedziała oschle i odeszła, nie wiem co jej takiego zrobiłam ale w momencie przyszedł mi do głowy świetny pomysł i mam nadzieje że Leonowi też się spodoba. 

WIECZÓR
Siedzimy u Leona i kończymy pisać wspólną piosenkę na koncert o którą prosił nas Pablo 
- Leon 
- Tak?
- Miałam dzisiaj dziwną rozmowę z Gery
- To znaczy?
- Tak jakby mi groziła, że mam się od Ciebie odczepić bo inaczej pożałuję i wpadł mi do głowy pewien pomysł 
- Chyba zaczynam się bać 
- Posłuchaj, co ty na to żebym przebrała się za kogoś innego?
- To znaczy?
- Ludmiła pomalowała by mnie tak że nikt by mnie nie rozpoznał, do tego jakaś peruka 
- Violetta chyba nie chcę żebyś kończyła 
- Leon ale to świetny pomysł żeby reszta przestała się wtrącać, mielibyśmy więcej czasu dla siebie 
- Nie wiem, to ryzykowne 
- Leon proszę - popatrzyłam na niego słodkimi oczami i po chwili zgodził się, muszę tylko poprosić Ludmiłę o pomoc i wdrożyć plan.  

KILKA DNI PÓŹNIEJ
Jestem już przebrana za dziewczynę Leona, oczywiście Ludmiła mi pomogła chociaż nie popierała tego pomysłu, ale wyszło cudownie nikt nie będzie mnie w stanie rozpoznać, szłam spotkać się z Leonem i to mnie potwierdziło tylko że może się udać bo nawet on mnie nie poznał 
- Violetta? 
- No i co? Widzisz że to dobry pomysł?
- Niesamowite - powiedział - no okej to teraz ustalmy kilka rzeczy 
- Tak, już Ci wszystko mówię, mam na imię Roxi i poznaliśmy się na torze i połączyła nas pasja do motorów, pochodzę ze skromnej rodziny
- No no widzę że dobrze to przemyślałaś 
- Tak i oczywiście musimy powiedzieć że Violetta mnie zna bo kilka razy się widzieliśmy u Ciebie i siedzieliśmy w trójkę 
- Świetnie, a więc chodźmy reszta zaraz powinna być w klubie - powiedział i poszliśmy, oczywiście Violetta jest na weekend w Madrycie u babci i nie mogła przyjść na imprezę, mam nadzieję że wszystko się uda. 
Po kilku minutach byliśmy na miejscu od samego wejścia wszyscy się na mnie patrzyli i byli w szoku, w końcu odróżniałam się zupełnie, postawiłam na czerwoną perukę mocny makijaż i okulary. 
- Cześć wszystkim - powiedział Leon a ja się tylko uśmiechnęłam 
- Leon, cześć a to kto? - zapytał Maxi 
- No cóż chciałbym wam przedstawić moją dziewczynę, poznajcie Roxi - wszyscy się na siebie popatrzyli ale przedstawili mi się, czyli plan wypalił. 
- Powiedz Roxi jak się poznaliście? - zapytała Fran 
- Poznaliśmy się na torze, i tak jakoś się to potoczyło 
- No proszę czyli wtedy to byłaś ty na motorze - powiedział Maxi
- Bardzo możliwe - powiedziałam z uśmiechem 
- Szkoda że nie ma Violetty, na pewno byście się polubiły 
- Violetta? A tak znamy się - wszyscy byli w szoku - kilka razy widziałyśmy się u Leona jak coś tam robili do tego yyy studia 
- O proszę to ona ni nam nie powiedziała 
- Tak bo ją poprosiliśmy, nie chcieliśmy za bardzo żeby ktoś o nas jeszcze wiedział 
- Rozumiem - powiedziała Fran, reszta wieczoru minęła już bez dziwnych pytań, bawiliśmy się całkiem dobrze i w końcu mogłam normalnie pocałować się z Leonem i przytulić na oczach wszystkich.  

PONIEDZIAŁEK
- Violetta! - usłyszałam krzyk Francesci 
- Co tak krzyczysz?
- Jak mogłaś nam nie powiedzieć?
- Ale o czym?
- Że znasz dziewczynę Leona 
- Aaa, prosili mnie o to 
- Podziwiam Cię - rzuciła nagle Cami 
- Dlaczego?
- Widzieć swojego byłego z kimś nowym i siedzieć z nimi, ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam 
- Daj spokój Cami, Roxi jest bardzo fajna 
- Jakoś Ci nie wierzę 
- Dlaczego?
- Na prawdę tak szybko odpuściłaś Leona? 
- Chcę żeby był szczęśliwy, to jest najważniejsze tak? 
- Niby tak ale 
- Proszę skończmy ten temat, idziemy gdzieś po studio? Jakieś zakupy?
- Z chęcią - powiedziały razem i poszłyśmy na zajęcia, o dziwo przyszła nawet do mnie Gery i przeprosiła za to co mówiła i że nie wiedziała że Leon ma dziewczynę, cieszę się że mój plan się udał mamy chwilę spokoju z Leonem. 
Siedziałam sobie w szatni, zwykle nikogo tam nie było bo to tylna część studia i nikomu nie chciało się tutaj chodzić. 
- Wiedziałem że Cię tutaj znajdę 
- Leon? A co ty tu robisz?
- Chciałem pogadać 
- O czym?
- Chłopaki chcą żeby zrobić u mnie imprezę
- To świetny pomysł 
- Tak, ale chcą żebyśmy byli wszyscy i Roxi 
- No to musimy coś wymyślić 
- Violetta nie wiem czy to był dobry pomysł 
- Posłuchaj, zawsze można powiedzieć że Roxi wyjechała na jakiś czas do rodziny do Europy, albo że wyjechała na studia 
- No okej ale co dalej?
- A dalej przeżyjesz straszne rozstanie bo dowiesz się że poznała kogoś innego 
- Ale ty jesteś intrygantką- powiedział tym swoim kuszącym głosem 
- Tak i tylko twoją - powiedziałam i pocałowałam go
- Jesteś wielka, kocham Cię 
- A ja Ciebie - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ale oczywiście ktoś musiał przyjść, jak nigdy 
- Violetta? Leon? 
- Fran, a co ty tu robisz?
- Szukam Diego ale widzę że go tu nie ma, a wy co tu robicie?
- Rozmawiamy 
- A o czym?
- O piosence, jutro musimy ją skończyć 
- A czyli pewnie po zakupach pójdziesz do Leona?
- Pewnie tak 
- O czyli spotkasz się z Roxi - powiedziała a ja stałam i popatrzyłam na Leona 
- Nie, Roxi wyjechała
- Jak to?
- Dostała się na wymarzone studia i wyjechała do Francji 
- O proszę, czyli nie będzie jej na imprezie?
- Raczej nie 
- Szkoda, polubiłam ją - powiedziała i odeszła, my też wróciliśmy na lekcje i dzień jakoś zleciał.

piątek, 6 września 2024

Rozdział 3

LEON 
Wróciłem do domu trochę później bo mieliśmy jeszcze spotkanie dotyczące płyty i zespołu. Kiedy wszedłem do domu mama jakoś dziwnie na mnie parzyła, zjadłem coś na szybko i poszedłem do garażu, wchodząc do niego zobaczyłem motor, motor na którym jeździła Violetta, na motorze wisiał jej kombinezon i leżała karteczka 
 
" Przepraszam za wszystko, ale nie ie było tak jak myślisz... znajdź szczęście jak najszybciej.. Kocham na zawsze Violetta" 
 
Kiedy to przeczytałem zrozumiałem że źle zrobiłem, przecież ona nie jest niczemu winna to ja nie pozwoliłem jej dojść do słowa... 
Postanowiłem jej poszukać, telefonu oczywiście nie odbierała, a Ludmiła powiedziała że nie ma jej w domu, postanowiłem więc iść do parku. 
Po kilkunastu minutach znalazłem ją, siedziała na jednej z ławek podszedłem po cichu do niej słyszałem że płakała
- Violetta 
- Leon? A co tu ty robisz? - zapytała szybko wycierając oczy 
- Szukam cię 
- Po co? Przecież powiedziałeś już wszystko 
- Tak ale w nerwach, przepraszam nie chciałem, wybacz mi 
- Leon ja nie wiem, może miałeś rację że nie możemy być razem, przeze mnie olewasz zespół 
- Violetta olał bym go całkiem żeby móc być z Tobą - powiedziałem i pocałowałem ją, muszę ją odzyskać 
- Nie rozumiem, przecież 
- Cii już nic nie mów, kocham Cię Violetta 
- Ja Ciebie też - powiedziała to i zaraz po tym pojawił się uśmiech na mojej twarzy, zaproponowałem jej żeby jechać na wycieczkę do domku za miasto, oczywiście się zgodziła kocha tam jeździć, a od kiedy zafascynowała się motorami tak jak ja uwielbia tam na nim jeździć. 
- Trzymaj - powiedziałem i dałem jej kluczyki do mojego motoru - pojedziemy jednym 
- Co? Ale przecież to twój motor - powiedziała zdziwiona, nie dziwię jej się nikomu nie pozwalam dotykać mojego motoru a tym bardziej nim jeździć.
- Nie marudź tylko wskakuj - powiedziałem, ona tylko się uśmiechnęła ubrała kombinezon, kask tak jak i ja i ruszyliśmy. 

FRANCESCA
Postanowiłam iść do Violetty ale niestety nie zastałam jej w domu co dość dziwne... postanowiłam poszukać jej w parku, ale kiedy tak szłam zobaczyłam z oddali motor Leona, nie było by w tym nic dziwnego jakby to on go prowadził, a prowadziła go jakaś dziewczyna, tak wskazywało na postaw, nie wierzę on na prawdę kocha tą dziewczynę, przecież nikomu nie pozwala ruszać swojego motoru. 
Chodziłam po parku już dłuższą chwilkę i stwierdziłam że to nie ma sensu i wróciłam do mieszkania w którym mieszkam razem z Diego 
- Już jesteś? - zapytał zdziwiony 
- Wyobraź sobie że Violetty nie było w domu 
- Co? Ale jak to
- No też się zastanawiam, mówiła że ma tyle pracy że nie wyrwie się z domu 
- Może kogoś poznała? 
- Diego, daj spokój o tym bym na pewno wiedziała 
- No dobrze jak chcesz, pogadasz z nią jutro i też będzie dobrze 
- Tak masz rację - postanowiłam się go zapytać o motor Leona, on najlepiej będzie wiedział czy coś się zmieniło - a mam takie pytanie 
- Jakie? 
- Komu Leon daje swój motor?
- Co? Zwariowałaś chyba zadając takie pytanie, nikt nie może nawet dotknąć jego motoru 
- No to chyba coś jest na rzeczy, widziałam go na motorze 
- No i co w tym dziwnego? Lubi jeździć
- Tak ale nie on kierował 
- Żartujesz? A może to nie był jego motor?
- Na 100 % jego, prowadziła go jakaś dziewczyna 
- No wiesz chłopacy mówili że Leon kogoś ma, widzieli jak przyjechała z nim na motorze w któryś dzień 
- No to ładnie, przecież jak Violetta się o tym dowie 
- Francesca daj spokój, oni są dorośli i zrozum że nie są i nie będą razem - kiedy to powiedział posmutniałam, nie mogę uwierzyć że tak to się wszystko potoczyło... jeszcze pół roku temu byli razem szczęśliwi, ale musiał pojawić się w ich życiu Tomas który wszystko zniszczył, ich rozstanie było bardzo głośne z racji tego że mieliśmy wtedy podpisany kontrakt z youmixem i nagrywali nas na każdym kroku. No nic trzeba się pogodzić że to koniec ich razem.. 

VIOLETTA 
Siedzę właśnie z Leonem na tarasie i podziwiamy widoki, mogła bym tak całą wieczność 
- Podoba Ci się tutaj co?
- Oj tak
- Wiesz co jeśli zechcesz to kiedy już skończymy studio możemy tu zamieszkać na jakiś czas 
- Żartujesz? 
- Mówię poważnie, rodzice coraz rzadziej tutaj przyjeżdżają 
- No to w takim razie z wielką przyjemnością tutaj zamieszkam - powiedziałam i wtuliłam się w niego, nasze oczy spotkały się i czułam się jakbym była w niebie, po chwili Leon złączył nasze usta w pocałunku, a następnie przenieśliśmy się do jednego z pokoi, gdzie również było nieziemsko. 
Po miłych chwilach pora była wracać, niestety ale jutro kolejny dzień w studio i kolejne próby. 
- Violetta może została byś u mnie? - zapytał Leon kiedy dojechaliśmy do jego domu 
- No nie wiem 
- Proszę, potrzebuję twojej pomocy z piosenką- nie byłam za bardzo przekonana do tego pomysłu nocowania znowu u niego w końcu musimy bardzo uważać, była 20 więc postanowiłam że mu pomogę 
- Okej pomogę Ci ale musisz mnie później odwieść do domu 
- Ehh no dobrze, to chodź - powiedział i poszliśmy do garażu gdzie miał wszystkie sprzęty 
- Z czym masz problem? 
- A więc tak, zacząłem pisać piosenkę dla zespołu ale nie mogę jej dokończyć 
- Okej pokaż mi ją 
"Me miras, me sonríes
Luego ni "hola" me dicesNo entiendo si es un juegoAhora sí voy tras de ti
 
Blanco ahora luego es negroSoy malo después buenoSi sigues enloquezcoPues no entiendo
Frio o calor
 
 Me quieres o noYo sé que en verdad te gusto yoPor qué no aceptarTe sientes igualNo seas tan tímidaSolo quiero
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seasMi princesa"
 
 - I tyle mam a przydało by się coś jeszcze 
- Okej więc działajmy - powiedziałam z uśmiechem i usiadłam za klawiszami a Leon wziął gitarę i zaczęliśmy coś wymyślać.  
Po niedługim czasie dopisaliśmy resztę piosenki 
"Lunes vamos al cineMartes soy invisibleMi mensaje respondesSí, sí, sí, Luego no
 
Me dicen tus amigasQue hablas de mí a escondidasSi soy quien tú deseasAy, qué esperas
 
Frio o calor
 Me quieres o noYo sé que en verdad te gusto yoPor qué no aceptarTe sientes igualNo seas tan tímidaSolo quiero
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seasMi princesa
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seas
 
Mi princesa (tomar tu mano, estar a tu lado)Mi princesa (ser tu romeo)Mi princesa (rompamos el hielo, yo solo quiero)Mi princesa"
 
- Chłopakom na pewno się spodoba, dziękuję jesteś wielka 
- Nie ma sprawy, a teraz proszę odwieź mnie już  do domu - z niewielką chęcią się zgodził. Ale nie można zawsze mieć wszystkiego. 

Rozdział 2

- Violetta? A co ty tam robiłaś? - zapytała mnie Fran widząc że wychodzę z gabinetu Pabla 
- A nie nic, z resztą może niedługo się dowiecie wszyscy - powiedziałam i posłałam jej uśmiech i odeszłam, widziałam że jest zmieszana moją odpowiedzią 
- Viola poczekaj - powiedziała po chwili 
- Co?
- Powiedz mi czy pomiędzy Tobą a Leonem coś się zmieniło?
- To znaczy?
- No wczoraj zostałaś u niego jak poszliśmy 
- A tak ale tylko chwilkę
- Szkoda - powiedziała - No ale cóż może kiedyś 
- Fran proszę nie ciągnijmy tego tematu
- Dobrze, chodźmy się przebrać - powiedziała i tak też zrobiliśmy w końcu zaraz egzamin. 
 
Po około godzinie czekania w sali w końcu przyszedł Pablo i Antonio 
- Dzieciaki zanim zaczniemy egzamin i zanim pokażecie co zrobiliście mamy dla was fantastyczną informację 
- O a co to za informacja? - zapytała Cami
- Otóż dziś była u mnie i u Antonio Violetta - wszyscy popatrzyli momentalnie na mnie - podała nam świetny pomysł, żeby studio założyło własną wytwórnię płytową
- Co? Ale na poważnie? - zapytał Maxi 
- Tak i po kilku telefonach i rozmowie z Antonio i resztą nauczycieli podjęliśmy decyzję że robimy to i jako pierwsi do stworzenia własnej płyty będzie zespół chłopków - kiedy Pablo to powiedział chłopacy nie mogli przestać się cieszyć, przytulili Pablo a później i Antonio 
- No dobrze dzieciaki ale to przegadamy dokładnie później, a teraz zaczynajcie i pokażcie co tam wymyśliliście - powiedział Antonio, a my bez zastanowienia zaczęliśmy śpiewać i tańczyć. 
Oczywiście zdaliśmy egzamin i jak się okazuje studio będzie realizować projekt koncertu w Sewilli gdzie mielibyśmy wystąpić na zakończenie semestru, siedzę teraz w sali Angie, tutaj mam spokój mało kto tu przychodzi kiedy nie ma zajęć, zaczęłam pisać piosenkę 
- Violetta - usłyszałam za sobą głos Leona 
- Leon? A co ty tu robisz?
- Szukałem cię, muszę Ci podziękować 
- Ale za co? - zapytałam i podeszłam do niego 
- Za to co dla mnie robisz 
- Daj spokój 
- Nie daj spokój, jesteś najlepsza wiesz? Kocham Cię - powiedział to i zaczął się do mnie zbliżać i kiedy mieliśmy się pocałować do sali wpadli Maxi i Broduey, szybko zrobiłam krok w tył a Leon odwrócił się do nich 
- Leon tutaj jesteś 
- No tutaj, co się stało? 
- Chcieliśmy pogadać, ale sami - popatrzyli na mnie a ja zrozumiałam że mam wyjść więc tak też zrobiłam.   

LEON 
Zostałem z chłopakami, nie wiem o co może im chodzić 
- No Leon to teraz nam powiedz w końcu prawdę 
- W sensie? O co wam chodzi?
- Z kim byłeś wczoraj na motorze? 
- Maxi, proszę nie teraz takie pytania 
- Leon ale ty przez tą dziewczynę nas olewasz, spóźniasz się na próby czasem je nawet odwołujesz 
- No właśnie nie możesz tak zanim się ona pojawiła poświęcałeś więcej czasu na zespół i na jego rozwój 
- Chłopaki okej już, poprawię się a teraz chciałbym wam przypomnieć że Violetta nam coś załatwiła i mamy szansę zabłysnąć - powiedziałem zadowolony żeby jak najszybciej zmienić temat, na szczęście udało mi się to i reszta rozmowy była na temat zespołu. 

FRANCESCA 
Violetta od pewnego czasu zachowuję się dość dziwnie i nie wiem o co może chodzić, oddaliłyśmy sie trochę od siebie już nie rozmawiamy tak jak kiedyś 
- Fran kochanie co się dzieję? - zapytał mnie w końcu Diego 
- Sama nie wiem 
- Chodzi o Violettę?
- Tak, nie sądziłam że możemy się aż tak oddalić od siebie, widzę że coś się u niej dzieje w życiu ale nie wiem co 
- Posłuchaj czasem ma się taki gorszy okres w życiu, zobacz ona też dopiero niedawno odzyskała Leona 
- Szkoda że tylko się przyjaźnią 
- Może i tak ale pomyśl w ten sposób że chce odzyskać przyjaciela, przecież sama mi opowiadałaś jak się przyjaźnili zanim zostali parą, może to znowu ich połączy 
- Masz rację
- Ale posłuchaj zawsze możesz iść do niej i z nią porozmawiać i wyjaśnicie sobie wszystko 
- To bardzo dobry pomysł pójdę do niej dziś po studio 

VIOLETTA 
Jestem ciekawa o czym chłopacy rozmawiali, kiedy tak szłam wpadłam przez przypadek na Clementa 
- Przepraszam nie zauważyłam Cię 
- Nic nie szkodzi, ale uważaj następnym razem bo ten ktoś na kogo wpadniesz wcale nie musi być taki miły jak ja - powiedział i zaśmialiśmy się 
- Wiesz masz rację- powiedziałam i miałam już odchodzić ale on złapał mnie za rękę 
- Viola, co byś powiedziała na spotkanie ?
- Eee Clement słuchaj bardzo mi miło ale nie wiem czy to dobry pomysł 
- Ale dlaczego? Przecież ty jesteś wolna i ja też jestem wolny, a to wyście dwóch przyjaciół na przykład na kawę 
- No w zasadzie czemu nie, ale dziś nie dam rady chyba że teraz? - zaproponowałam z uśmiechem na twarzy 
- A z chęcią, chodźmy więc - poszliśmy do knajpki niedaleko studia, czułam się nieco dziwnie bo Clement był troszkę natarczywy, tak jakby chciał czegoś więcej, kiedy wyszliśmy on stanął na przeciwko mnie i próbował mnie pocałować 
- Ej co ty robisz? - zapytałam odskakując od niego 
- Przepraszam myślałem 
- To źle myślałeś - powiedziałam i poszłam od niego znowu do studia. Kiedy tylko weszłam próbowałam znaleźć Leona i w końcu mi się to udało 
- Tutaj jesteś 
- A no tutaj, gdzie byłaś?
- Nie uwierzysz co mi się przytrafiło - i kiedy miałam mu opowiedzieć o wszystkim do sali weszła Gery 
- No Violetta tutaj jesteś gratulację - powiedziała 
- Yy Gery o co chodzi czego mi gratulujesz? - zapytałam nieco zdziwiona 
- No jak to czego? W końcu jesteś z Clementem 
- Co? Skąd Ci to przyszło do głowy? - zaczęłam być przerażona, co ona kombinuje 
- Przecież widziałam was pocałowaliście się prawda? To chyba coś znaczy- Leon popatrzył na mnie pytającym wzrokiem 
- Nie Gery to pomyłka mysię nie pocałowaliśmy, owszem Clement chciał ale ja się odsunęłam nie szukam chłopaka 
- No nie wiem wydawało mi się że widziałam co innego ale jak wolisz, to ja lecę - powiedziała i odeszła, a ja widziałam że Leon jest wściekły 
- Masz mi coś do powiedzenia?! 
- Tak właśnie to Ci chciałam opowiedzieć 
- Aha czyli całowałaś się z nim?!
- Nie, Leon na prawdę nie, on chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam i uciekłam 
- Po co w ogóle z nim poszłaś co?! - Leon coraz bardziej krzyczał 
- Leon proszę uspokój się bo ktoś usłyszy 
- Nie Violetta mam dość, rozmawiałem dziś z chłopakami i powiedzieli że przez dziewczynę poświęcam za mało czasu na zespół i wiesz co mieli rację, za dużo czasu z tobą siedzę 
- Leon ale.. 
- Daj mi spokój idź sobie do tego swojego Clementa i ciesz się z nim - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami a ja momentalnie się rozpłakałam i wtedy do sali weszła Ludmiła 
- Violetta wszystko słyszałam nie przejmuj się wszystko się ułoży 
- Nie Ludmiła nic się nie ułoży... my nie mamy szczęścia żeby być razem chyba lepiej będzie jak przestanę się z nim spotykać 
- Viola..
- Nie, pojadę dziś tylko oddać mu motor - powiedziałam, przetarłam oczy i wyszłam ruszając do domu. 
 
Po południu ubrałam swój kombinezon i wsiadłam na motor. Oddam go Leonowi i tyle, widocznie nie mamy szczęścia.. Kiedy podjechałam pod jego dom zatrąbiłam, wyszła jego mama i otworzyła mi garaż, ja wjechałam zdjęłam z siebie kombinezon i położyłam na motorze 
- Viola nie poczekasz na Leona?
- Nie, przepraszam ale będę już szła 
- Zaczekaj, coś się stało? - jego mama jest cudowną kobietą i zawsze dobrze mi się z nią rozmawiało 
- Chyba nie powinnam z panią rozmawiać, Leon będzie zły 
- Jak to? Rozstaliście się? Przecież ostatnio 
- Było minęło, ale tak czasem bywa, dziękuję za wszystko - powiedziałam, pożegnałam się i odeszłam, postanowiłam że pospaceruję sobie po parku to mi zawsze pomagało.

czwartek, 5 września 2024

Rozdział 1

Siedzimy właśnie razem z Leonem na tarasie domku jego rodziców za miastem, przyjechaliśmy tutaj jak zawsze na motorach, lubię to robić od kiedy Leon mnie w to wciągnął pokochałam to, nikomu o tym jednak nie powiedziałam a mój motor i tak stoi u Leona więc nikt nie pyta. Uwielbiam tutaj przyjeżdżać możemy być sobą z Leonem i nikogo nie musimy oszukiwać, ciężko nam już to ukryć że jesteśmy razem, ostatnio chłopaki prawie nas zobaczyli jak wpadli go jego garażu ale na szczęście uwierzyli że tylko Leon próbował mi pomóc z choreografią do mojej piosenki. 
- Nad czym tak myślisz? - zapytał nagle Leon
- A tak sobie, jest tutaj pięknie 
- Tak, to prawda, a wiesz czemu? - zapytał patrząc mi prosto w oczy 
- Czemu? - zapytałam z uśmiechem 
- Bo ty tutaj jesteś - kiedy to powiedział zarumieniłam się, a on wykorzystał moment i mnie pocałował, czułam się jakbym latała, po oderwaniu się od siebie wtuliłam się w niego 
- Chodź musimy już wracać - powiedziałam 
- A musimy już?
- Już całkiem późno a musimy jeszcze zrobić próbę pamiętasz? - i Leona jakby coś olśniło 
- Cholera, chłopaki mają być u mnie niedługo 
- No to na co czekamy, jedziemy - powiedziałam i szybko zaczęliśmy się zbierać żeby tylko nikt nas nie zobaczył razem, ale niestety nie udało się kiedy podjechaliśmy pod dom Leona chłopacy stali przed garażem, więc powiedziałam Leonowi że zabieram motor do siebie żeby czasem mnie nie poznali i przyjdę później. 
 
Wszystko zajęło mi niecałą godzinę i znowu byłam u Leona tylko tym razem na piechotę. 
- Cześć chłopaki - powiedziałam kiedy już weszłam 
- Viola cześć, na reszcie jesteś - powiedział Maxi 
- A co się tak cieszysz? 
- Bo ty możesz nam pomóc - dodał Broduey 
- Ale o co chodzi? Gdzie Leon?
- No właśnie był tutaj jego tata i zaczęli się kłócić i zabronił Leonowi tutaj nas zapraszać i robić próby
- I co ja mam z tym wspólnego? - nie rozumiałam o co im może chodzić przecież to sprawy Leona i jego ojca 
- Viola ty masz dar przekonywania - powiedział Fede - błagam Cię chociaż spróbuj 
- No dobrze, ale nic nie obiecuję - powiedziałam i weszłam do domu, wiedziałam gdzie mogę ich szukać bo strasznie krzyczeli, weszłam do salonu i kiedy mnie zobaczyli ucichli 
- Violetta? A co ty tu robisz? - zapytał pan Verdas 
- Mogę z panem porozmawiać? 
- Violetta daj spokój - odezwał się Leon 
- Leon nie wtrącaj się, jasne Violetta chodź - powiedział pan Verdas i zniknęliśmy w jego gabinecie, nie wiedziałam za bardzo jak mam zacząć ale wiem jak Leonowi zależy na zespole i tylko tutaj może robić próby bo w studio nie mają na to miejsca. 
- Ja przepraszam że się wtrącam 
- Spokojnie, nie przepraszaj mów co jest na rzeczy
- Chłopaki powiedzieli mi co się stało, że zabronił pan im tu przychodzić 
- Tak, uważam że to przesada nie wystarczy im to co robią w studio?
- W studio nie do końca mają miejsce na to, Leon wkłada całe serce w ten zespół, kocha bycie w nim i śpiewanie i tutaj ma miejsce żeby coś osiągnąć, bo im więcej ćwiczą tym większe prawdopodobieństwo że ktoś ich w końcu zauważy niech pan mu tego nie zabiera, ja postaram się coś wymyślić- pan Verdas wysłuchał wszystkiego i przez chwilę się nie odzywał, bałam się że mnie też wyrzuci 
- Wiesz co Violetta masz rację, po prostu byłem zły a nie myślałem o tym w taki sposób. Dziękuję Ci - powiedział i podszedł do mnie i przytulił mnie - wiesz co Leon ma szczęście że Cię ma, jesteś niesamowita, mnie trudno przekonać do zmiany zdania - uśmiechnęłam się tylko i poszliśmy do garażu, żeby pan Verdas mógł powiedzieć że zmienił zdanie. 
Kiedy weszliśmy do środka Leon siedział wściekły i kiedy nas zobaczył wstał i czekał na cokolwiek, posłałam mu lekki uśmiech ale nie wiem czy zrozumiał 
-Chłopaki słuchajcie, przepraszam was oczywiście możecie tutaj przychodzić i ćwiczyć - powiedział i wyszedł jeszcze posyłając im uśmiech, chłopacy byli szczęśliwi i zaczęli skakać i się przytulać, a Leon dalej stał jak wryty, postanowiłam do niego podejść 
- Coś nie tak?
- Jak ty to zrobiłaś? 
- mam swoje sposoby - powiedziałam z uśmiechem na twarzy 
- Uwielbiam Cię - powiedział i przytulił mnie, a zaraz dołączyli do nas też chłopacy, myślałam że mnie uduszą i wtedy przyszła cała reszta naszych znajomych
- Hej co tu się dzieje? - zapytała Fran i wtedy chłopacy mnie puścili i ukazałam się całej reszcie 
- Violetta? - zapytała zdziwiona Cami 
- Dobrze że przyszliście, myślałam że mnie uduszą - zaśmiałam się odchodząc od nich 
- Ale czemu? Co tu się stało?
- Violetta przekonała tatę Leona do zmiany decyzji po tym jak zakazał nam tutaj być - powiedział Fede 
- No proszę, on faktycznie Cię lubi - powiedziała Ludmiła i po chwili zaczęliśmy ćwiczyć naszą piosenkę i układ na jutrzejszą prezentację. 
 
Wszyscy poszli koło 22 więc postanowiłam też się już zbierać
- To ja już będę lecieć 
- Jak to? Gdzie ty się o tej porze wybierasz? 
- No do domu, spacer dobrze mi zrobi o tej porze 
- Zwariowałaś? Nie puszczę Cię 
- Dlaczego?
- Bo zrobiłaś coś nieprawdopodobnego
-Daj spokój, zrobię dla Ciebie wszystko 
- Wiem ale to mój ojciec i dobrze wiesz jaki jest
- Tak wiem 
- No to nie dyskutuj ze mną tylko zapraszam na górę - powiedział i poruszał śmiesznie brwiami, wiedziałam co to znaczy więc nie mogłam się nie zgodzić, kiedy tylko weszliśmy do jego pokoju Leon zamknął drzwi i zaczął mnie od razu całować i mnie rozbierać, nie byłam mu dłużna i spędziliśmy bardzo miłe chwile i zasnęliśmy w swoich objęciach. 
 
NASTĘPNY DZIEŃ 
Obudziła nas mama Leona wchodząc do pokoju i nie chce wiedzieć co sobie o nas pomyślała widząc porozrzucane nasze ubrania po pokoju, ale uśmiechnęła się i zawołała nas na śniadanie.
- Violetta jak miło że jesteś - powiedział tata Leona jak zeszliśmy do jadalni 
- Dzień dobry- posłałam mu uśmiech 
- No dzieciaki jakie macie plany na dziś? - zaczęła jego mama 
- Mamy dziś zaliczenie w studio, ciężko wczoraj pracowaliśmy, żeby dokończyć nasz układ i piosenkę 
- No to życzę wam powodzenia - powiedziała jego mama i zjedliśmy śniadanie, a później ruszyliśmy do studia i podczas rozmowy z panem Verdasem wpadł mi do głowy pewien pomysł i muszę szybko znaleźć Pablo żeby mu o tym powiedzieć. 
Na szczęście był w swoim gabinecie razem z Antonio 
- Dzień dobry mogę zająć chwilkę? - zapytałam wchodząc do środka 
- Jasne Viola, o co chodzi? 
- Wpadł mi do głowy pewien pomysł i chciała bym was zapytać czy jest to możliwe 
- No to mów w takim razie - powiedział Antonio 
- Ponieważ chłopaki nie mają za bardzo gdzie ćwiczyć i rozwijać swoich umiejętności jako zespół i pomyślałam że może studio mogło by założyć swoją własną wytwórnie i na początek zając się nimi jako promocja tego wszystkiego 
- No cóż powiem że to całkiem fajny pomysł - powiedział Antonio - Pablo co myślisz?
- Myślę że to bardzo dobry pomysł i nawet mam kogoś kto mógłby nam w tym pomóc - powiedział Pablo - zaraz wykonam telefon i zobaczymy co z tego będzie 
- Dziękuję - powiedziałam i wyszłam. Mam nadzieję że się uda i chłopaki dostaną swoją szansę.

Prolog

Violetta ma 23 lata, jej życie nie było łatwe w wieku 5 lat straciła matkę i jeździła po świecie ze swoim tatą i bratem, kiedy miała 18 lat wrócili do domu w Buenos Aires, gdzie poznała razem z bratem ich  prawdziwą historię, Violetta poznała wielu przyjaciół i chłopaka, oraz zyskała siostrę, ponieważ jej tata spotykał się przez jakiś czas z Priscillą mamą Ludmiły, ale kiedy Priscilla próbowała ją skrzywdzić rozstali się, a Ludmiła została z nimi. German po kilku tygodniach związał się z Angie, ciotką Violetty i Federico i tworzą szczęśliwą rodzinę. Niedługo chcą wziąć ślub kiedy tylko Violetta i Federico skończą studio.

Violetta i Leon ukrywają przez swoimi przyjaciółmi że są razem, ponieważ nie chcą żeby ktoś znowu namieszał między nimi zaczyna się to ukrywanie robić coraz cięższe, ponieważ ich przyjaciele widują ich samych coraz częściej, Violetta pomaga Leonowi pisać piosenki dla zespołu który Leon założył z Fede, Maxim, Brodueyem i Andresem. 

Jedynymi osobami którzy wiedzą o Violettcie i Leonie jest Ludmiła i Federico, ponieważ mieszkają w jednym domu i ciężko było to ukrywać. Federico jest jej bratem bliźniakiem w co trudno uwierzyć bo są całkiem inni. Zaczynają ostatni rok w studio i szukają nowych wyzwań teraz wiele zależy od tego co zrobią i jak pokierują swoim życiem żeby osiągnąć sławę. Te wakacje spędzili w drodze na trasie którą zorganizowało studio po całej Europie, to wielka szansa dla nich dzięki temu mogą już coś osiągnąć.

Violetta i Leon często jak chcą uciec od wszystkiego jeżdżą na motorach, najczęściej jadą za miasto do domku letniskowego rodziców chłopaka, tam mają swoje miejsce gdzie nie muszą nic ukrywać. Planują w końcu powiedzieć reszcie ale zawsze coś się dzieje że schodzi to na drugi plan i odkładają to.  Do studia dołączył również Clement i Gery, wydają się być sympatyczni ale zawsze próbują namieszać między wszystkimi a najbardziej między Violettą a Leonem.

 
 

Rozdział 25 "To koniec"

 10 LAT PÓŹNIEJ 
 
Wiele się zmieniło w naszym życiu, urodziłam zdrowego chłopczyka i dałam mu na imię Herman po tacie, na znak tego że to dzięki niemu on jest tutaj. Niedawno skończył 9 lat, Tini ma już 14 lat a nasz mały Jorge kończy 19 lat, szybko to wszystko się potoczyło, Jorge poszedł w nasze ślady i chce zostać piosenkarzem, Tini na razie nie myśli o karierze ona chce założyć własną firmę a Herman jeszcze nie wie co się będzie działo w jego życiu, ja i Leon jesteśmy szczęśliwi chyba jak nigdy, kiedy myślę tak o swoim życiu i tym jak go przeżyłam cieszę się że mam to co mam i lepiej tego nie mogłam sobie wymarzyć. 

- Violetta chodź dziś pierwszy koncert Jorge 
- Już idę - skończyłam zapisywać ostatnie słowa w swoim pamiętniku, niech teraz dzieje się co chce i historia piszę się sama, trzeba żyć chwilą. 


To koniec moich przygód, może teraz moje dzieci napiszą swoją historię i przeżyją życie jak najlepiej.

Rozdział 24 "A robiła pani może test ciążowy?"

3TYGODNIE PÓŹNIEJ 
Jorge poszedł dziś do szkoły sam, pierwszy raz, Tini jest w przedszkolu a ja wzięłam wolne bo ostatnio źle się zaczęłam czuć wiem że w moim przypadku to nic dobrego. 
Siedzę na kanapie i oglądam coś w telewizji, spokój przerwał mi dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć 
- Cześć mogę wejść?- zapytała Ludmiła kiedy tylko drzwi się otworzyły 
- Jasne, a co ty tu robisz?
- Leon mówił że źle się czujesz i powiedział żebym do Ciebie zajrzała 
- O matko on przesadza jak zwykle,a le jak już jesteś to chodź, napijesz się czegoś?
- Poproszę sok 
- Jasne - przyniosłam jej sok i zaczęłyśmy rozmawiać, po chwili jednak zrobiło mi się niedobrze i szybko pobiegłam do toalety gdzie zwymiotowałam 
- Violetta wszystko dobrze?
- Tak 
- Może powinnaś zrobić badania?
- Nie wiem to tylko chwilowe, odpoczywam teraz i na pewno mi przedzie 
- A te wymioty?
- Pewnie coś zjadłam - trochę skłamałam bo miewam tak od tygodni ale wiem że inaczej mi nie da spokoju. Wróciłyśmy do salonu i już na szczęście obyło się bez niespodzianek. 

- Violetta gdzie jesteś?! - usłyszałam nagle krzyk 
- Co? Tutaj 
- Co się stało? Nie odbierasz telefonu 
- Musiałam zasnąć, przepraszam Leon 
- Nie odebrałaś Tini z przedszkola 
- Co? Która godzina? - zaczęłam już panikować, pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło 
- Jest już 19 
- Co? Ale to gdzie są dzieciaki?
- Angie je zabrała, a teraz ja zabieram Ciebie do lekarza 
- Nie trzeba, przecież nic mi nie jest 
- Violeta wiem że wymiotowałaś dziś 
- Świetnie Ludmiła już Ci powiedziała?
- Tak, i wiem że to nie pierwszy raz tak jak jej powiedziałaś
- Jak to?
- Violetta przecież słyszałem jak wychodzisz w nocy, nie dyskutuj tylko jedziemy 
- Leon daj spokój jest późno, ja jestem zmęczona pojadę jutro
- Violetta jak to jesteś zmęczona? Przespałaś pół dnia 
- Leon proszę Cię daj mi już spokój - powiedziałam i wstałam już zła z kanapy, lekko zakręciło mi się w głowie ale również zrobiło niedobrze więc szybko pobiegłam do łazienki, a on pobiegł za mną teraz już wiem że mi nie odpuści, nie dyskutując poszłam z nim do auta i pojechaliśmy do szpitala. 
 
Wyczekaliśmy się chyb 2 godziny aż nas ktoś przyjął, zaczęli mi robić badania i teraz czekamy z Leonem w sali na wyniki, zaczynam się bać nie lubię przebywać w szpitalu mam złe wspomnienia z tym miejscem... 
- Dobry wieczór, mamy już wyniki - powiedział lekarz wchodząc do środka 
- To coś złego? Czy to znowu anemia? - zapytałam 
- Nie spokojnie pani Violetto nie ma się czym martwić 
- To skąd to wszystko? - zapytał Leon i wstał 
- Kiedy miała pani ostatnią miesiączkę? 
- Nie wiem nie pamiętam ale od kiedy miałam operację często mi się nie pojawiała jak miała, ale co  to ma do rzeczy?
- A robiła pani może test ciążowy?
- Nie, ja nie mogę mieć już dzieci, to po tej operacji 
- No to wydarzył się cud w takim razie - powiedział i stał uśmiechnięty  ja nie za bardzo wiedziałam o co mu może chodzić, przecież sam mi mówił że nie mogę mieć dzieci a teraz mówi coś zupełnie innego 
- Panie doktorze ja nic nie rozumiem, po co te pytania przecież pan dobrze wie jak jest, sam mi pan mówił nie pamięta pan?
- Pamiętam, ale jestem w szoku i muszę pogratulować no jest pani w ciąży 
- Słucham? - oszalałam jak to w ciąży... 
- Ale to pewne? - zapytał Leon z wielkim uśmiechem na twarzy 
- Tak, jest to początek 3 tygodnia więc gratuluję, mogą państwo wrócić do domu tylko proszę na siebie uważać 
- Oczywiście - powiedziałam jeszcze będąc w szoku, kiedy lekarz wyszedł popatrzyłam na Leona, stał z wielkim uśmiechem na twarzy 
- No to chyba Jorge wyprosił to rodzeństwo 
- Nie wierzę w to, Leon to wspaniałe - powiedziałam i wtuliłam się w niego, ale czuję ze to będzie ciężki czas przede mną.  
 
Po kilku dniach postanowiłam że zaproszę naszych znajomych i rodzinę na obiad i wtedy im powiemy o ciąży, właśnie kończę robić ciasto a Leon kończy nakrywanie do stołu 
- Tato a po co to wszystko?
- W sensie?
- Nigdy nie robimy takich rzeczy - usłyszałam rozmowę chłopaków, postanowiłam więc iść do nich i powiedzieć Jorge zanim wszyscy przyjdą 
- Jorge bo widzisz jest okazja żeby coś takiego robić 
- Jaka to okazja? 
- Pamiętasz jak rozmawialiśmy o rodzeństwie?
- Tak 
- No to udało Ci się i będziesz miał rodzeństwo 
- Na prawdę?! Ale super - powiedział szczęśliwy i przytulił się do mnie potem zaczął skakać z radości po całym salonie, cieszy mnie ten widok to mi właśnie daje szczęście 
- Violetta 
- Tak?
- Postanowiłem że skończę karierę
- Co? Ale czemu?
- Chcę być z wami, to jest lepsze niż jakieś tam granie na scenie przed ludźmi 
- Ale Leon uszczęśliwiasz tych ludzi, nie możesz tak o zrezygnować 
- Violetta - powiedział podchodząc do mnie i obejmując mnie w tali - wy jesteście ważniejsi i to was chcę uszczęśliwiać każdego dnia 
- Kocham Cię 
- A ja Ciebie - opowiedział i pocałował mnie i wtedy weszli nasi przyjaciele i rodzina bo Jorge ich wpuścił 
- A co tu takie czułości? - zapytała Fran 
- No jak to, wy tak nie robicie? - zapytał Leon z wielkim uśmiechem 
- No wiesz nie każdy jest taki jak wy - odpowiedziała 
- Bardzo śmieszne Fran - odpowiedział jej Diego i zaczęliśmy się śmiać, później siedliśmy do stołu i zjedliśmy obiad.
 
- No to co to się stało że tutaj wszyscy jesteśmy? 
- A to coś musiało się stać? - zaczął Leon, oczywiście z wielkim uśmiechem 
- Jesteście jacyś dziwni ostatnio - powiedziała Ludmiła 
- Co znaczy dziwni? - zapytałam 
- Siedzicie w domu, jesteście szczęśliwi jak nigdy 
- No tak fakt ale czy to dziwne? Zawsze byliśmy szczęśliwi 
- No nie aż tak, ostatnio byliście tak szczęśliwi jak okazało się że Violetta jest w ciąży - powiedziała Victoria mama Leona i wtedy wszyscy zamilkli i patrzyli w naszą stronę, ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać
- Możemy w końcu wiedzieć co tu się dzieje? 
- No jak co będziemy z Tini mieć rodzeństwo - wypalił Jorge a wszystkim jakby szczęki opadły i momentalnie wstali i podbiegli do nas i nas wyściskali. 
Teraz nic tylko wszystko będzie dobrze. Jesteśmy szczęśliwi, i mam wrażenie takie przeczucie że tata czuwa nade mną i to dzięki niemu mogę mieć jeszcze tą małą kruszynkę, muszę go odwiedzić i podziękować.


Rodział 23 "Lecimy na Kubę"

 Obudziłam się w jakimś dziwnym miejscu, dopiero po chwili zrozumiałam że to sala szpitalna, obok mojego łóżka stało kilku lekarzy 
- Dzień dobry, jak się pani ma?
- Chyba dobrze, ale co się stało?
- Pani Violetto, jest pani po operacji
- Jakiej operacji?- zapytałam przestraszona 
- Miała pani torbiel musieliśmy ją usunąć ponieważ groziło że może ona pęknąć, wyszła również u pani duża anemia więc wdrożyliśmy leczenie - kiedy to słyszałam byłam w szoku jak to mogło się wszystko wydarzyć... Kiedy lekarz wyszedł do sali wpadł Leon i Ludmiła 
- Skarbie - powiedział Leon i przytulił się do mnie, Ludmiła zrobiła to samo 
- Leon przepraszam 
- Nic nie mów, odpoczywaj - powiedział i lekko się zachwiał 
- Wszystko dobrze?
- Tak to nic, oddałem trochę więcej krwi niż normalnie się oddaje i lekarz mówi że tak może mi się dziać bo organizm jest słaby 
- Ale po co oddawałeś krew?
- Tobie, nie mieli na miejscu krwi i poprosili mnie o to 
- Kochany jesteś 
- No wiem - odpowiedział i usiadł obok mnie a Ludmiłą usiadła z drugiej strony
- Viola lekarz mówił że po tej operacji nie będziesz mogla mieć już dzieci - powiedziała Ludmiła..
- Szkoda, ale mamy wspaniała dwójkę to chyba wystarczy - popatrzyłam na Leona a on ścisnął moją dłoń bardziej i posłał uśmiech. 

MIESIĄC PÓŹNIEJ 
Dopiero wczoraj wyszłam ze szpitala, na szczęście już jest o wiele lepiej oczywiście dostałam leki na moją anemię i różne zalecenia ale postanowiłam zakończyć swoją karierę, pożegnałam się z moimi fanami, nie mówiłam za dużo ale teraz skupiam się na swojej rodzinie oni mnie potrzebują. 
- Mamo czyli teraz już będziesz z nami? - zapytał Jorge 
- Tak, już nigdzie nie wyjadę mam was i chcę być z wami 
- A tata? On też zostanie?
- Nie skarbie tata jeszcze będzie koncertował 
- Ale nie rozwiedziecie się?
- A skąd Ci taki pomysł wpadł do głowy?
- Rodzice mojej koleżanki się rozwodzą 
- Spokojnie skarbie nam to nie grozi
- Na pewno?
- Oczywiście, mama ma swoje sposoby żeby zatrzymać tatusia 
- No to dobrze - powiedział przytulił się do mnie i poszedł do siebie, teraz zaczęłam myśleć że mogłam to stracić a oni mogli stracić mnie nie mogę na to pozwolić. 

- Kochanie wróciłem - usłyszałam Leona - gdzie jesteś?
- Jestem w kuchni - odpowiedziałam i po chwili Leon zjawił się z małym bukiecikiem kwiatków i mi go wręczył 
- Proszę dla mojej księżniczki 
- A z jakiej to okazji? 
- A z takiej ze cię kocham i stwierdziłem że w naszym związku przechodzimy na typową rutynę a nie chcę tego 
- Leon skarbie
- Cii mam pomysł, zaraz będzie tutaj moja mama i zabierze dzieciaki na kilka dni
- Tak? I co dalej?
- Dalej to już zobaczysz - wyszeptał mi do ucha i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, to nikt inny jak mama Leona, dzieciaki się bardzo ucieszyły że z nią jadą, bardzo lubią z nią być. 
- A teraz - zaczął Leon - szybciutko leć na górę się spakować 
- Co? Ale ja nie wiem co mam spakować 
- Kilka ładnych ciuchów, stój kąpielowy 
- Ale gdzie jedziemy 
- Lecimy na Kubę 
- Co? Żartujesz?
- Nie, leć mamy nie dużo czasu - cmoknęłam go i pobiegłam się spakować, on jest cudowny po prostu, szybko się spakowałam i ruszyliśmy na lotnisko no i wystartowaliśmy na nasze pierwsze samotne wakacje. 
 
Lot przeciągał mi się niemiłosiernie, gdzieś z tyłu głowy dalej bałam się latać ale wiem że roku na rok loty samolotami są coraz bezpieczniejsze. Kiedy w końcu wylądowaliśmy zaparło mi dech w piersiach, było tutaj cudownie
- Poczekaj aż zobaczysz hotel - powiedział Leon kiedy wsiedliśmy do taksówki 
- Jest tutaj cudownie, jesteś na prawdę kochany 
- Wszystko dla Ciebie - powiedział i pocałował mnie, po kilkunastu minutach byliśmy już w hotelu Leon miał rację hotel jest cudowny cieszę się że mogę tu z nim być. 

ANGIE 
Dziś odebraliśmy wyniki badań Hermana, nie jest dobrze i lekarz kazał się przygotować na najgorsze nie wierzę że to się dzieje na prawdę
- Angie proszę obiecaj mi że Violetta się o niczym nie dowie 
- Herman ale jak to? 
- Proszę nie chcę jej obciążać sobą ma wystarczająco swoich problemów 
- Dobrze ale jak chcesz to przed nią ukryć? Przecież zobaczy że coś jest nie tak 
- Nie chcę teraz o tym myśleć chcę się cieszyć tym co mamy i mam prośbę 
- Jaką? 
- Pojedźmy do Verdasów, chce spędzić czas z moimi wnukami - zgodziłam się i zadzwoniłam do Victorii żeby powiedzieć że przyjedziemy. 
Byliśmy u nich po około 20 minutach, Herman od razu poszedł do dzieciaków i bawił się z nimi 
- Angie co się dzieje? - zapytała mnie Victoria 
- A obiecasz mi że nie powiesz nikomu?
- Jasne, ale zaczynam się bać 
- Herman jest bardzo chory 
- Jak to? 
- Odebraliśmy wyniki, nowotwór złośliwy nie ma ratunku musimy czekać na najgorsze 
- Nie dziwię się że nie chce żeby ktoś wiedział, wiem jak to jest być przy kimś kto jest chory, dziadek Leona był chory też nowotwór okropnie cierpiał ale nie na zewnątrz, w środku, trzymał się żeby Leon nie zauważył że coś jest nie tak
- Dlatego Leon był z nim tak związany
- Tak, dziadek był całym światem dla niego 
- Ale nie domyślił się?
- Domyślił, wiedział że dziadek jest chory ale do samego końca nie powiedział mu tego 
- Leon nie raz o nim opowiadał, że był dla niego wzorem i bardzo go kochał 
- Tak, Leon jest cudowny a dzięki Violettcie ma część dziadka 
- Jak to?
- Violetta dała na imię swojemu synowi Jorge, to po dziadku Leona 
- Nie wiedziałam o tym - powiedziałam, byłam w szoku Violetta nigdy mi nie powiedziała dlaczego tak właśnie nazwała synka. Porozmawiałyśmy sobie jeszcze z Victorią i późnym wieczorek wróciliśmy do domu.  

ROK PÓŹNIEJ 
VIOLETTA 
Dziś świętujemy 4 urodziny Tini ale są one inne niż do tej pory, nie ma z nami mojego taty... zmarł kilka miesięcy temu jak się potem okazało miał raka i nic mi o nim nie powiedział żebym się nie martwiła... Byłam o to trochę zła ale wiem że chciał dobrze, ja jestem już całkiem zdrowa i bardziej o siebie dbam no i oczywiście o Leona, pomiędzy nami znowu jest cudownie on dalej koncertuje a ja zajęłam się Studiem jestem jego właścicielem i pomagam młodym artystą spełniać swoje marzenia. 
- Violetta skarbie chodź Ludmiła z Fede już są 
- Już idę - powiedziałam i po chwili dołączyłam do reszty. Tini bardzo się cieszyła z prezentów i że jest tutaj tyle osób i oczywiście jej ulubiony Rugg. Francesca i Diego niedawno też zostali rodzicami i mają synka jest przeuroczy, aż jak na niego patrzę to chciała bym mieć takiego bobasa ale niestety nie mogę mieć już dzieci.. 

Po imprezie posprzątałam a Leon poszedł uspać Tini
- Mamo - usłyszałam Jorge 
- Tak skarbie?
- Czy ty też tęsknisz za dziadkiem Hermanem?
- Tak, ale czasem tak jest, ludzie umierają potem rodzą się nowi 
- No to może znowu urodzisz mi rodzeństwo? Tak żeby dziadek Herman z nami był - kiedy zadał to pytanie łzy napłynęły mi do oczu 
- Jorge to nie jest takie proste 
- Jak to? Mamo tata mi to tłumaczył, jak ludzie się bardzo kochają to mają dzieci a wy się bardzo kochacie prawda? 
- Tak, dlatego mamy was 
- Ale mamo 
- Jorge proszę idź już do siebie porozmawiamy jutro
- No dobrze - powiedział i poszedł a ja rozpłakałam się, po chwili do kuchni wszedł Leon 
- Viola co się stało? - podszedł do mnie i przytulił mnie 
- Jorge mi powiedział że chce żebym urodziła mu jeszcze rodzeństwo żeby dziadek Herman był z nami 
- Skarbie nie płacz - powiedział i wtulił mnie w siebie jeszcze mocnej 
- Leon to mnie za dużo kosztuje... 
- Hej skarbie posłuchaj, to nie twoja wina tak? Najważniejsze jest to że jesteś tutaj z nami, Jorge o tym nie wie i nie zrozumie jeszcze tego bo jest za mały 
- Tak masz rację 
- Wiem, często mam rację, a teraz chodź muszę poprawić humorek mojej żonie - powiedział, wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni gdzie bardzo dobrze się mną zajął.

środa, 4 września 2024

Rozdział 22 "Zawsze marzyłam żeby tu być"

ROK PÓŹNIEJ

Leon po wypadku nie chciał ryzykować i nie wsiadał do samolotu przez długi czas, to cud że przeżył na pokładzie było 130 osób z załogą a przeżyło tylko 8 osób, do tej pory nie wiadomo co do końca było przyczyną tego że samolot nie odleciał, krążyły plotki że pilot chciał popełnić samobójstwo ale to tylko plotki.  Oczywiście nasza córeczka jest zdrowa i za 3 miesiące kończy rok, ma na imię Tini, Leon wybrał to imię bardzo mi się podobało więc nie dyskutowałam. Ludmiła ma synka o imieniu Rugg i dziś idziemy na jego pierwsze urodziny. 
- Leon gotowy?
- Tak już idę 
- Jorge a ty?
- Musimy tam iść? 
- Jorge o co chodzi?
- No bo Mechi mnie zaczepia - zaczęłam się śmiać
- Mamo nie śmiej się
- Skarbie może ty jej się podobasz po prostu?
- A czy to dobrze?
- A co nie lubisz jej? 
- Nie no lubię ale nie wiem czy aż tak 
- Jorge ale masz dopiero 6 lat, ona jest młodsza od Ciebie ona nie rozumie co to jest kochać obcego chłopaka nie martw się 
- No tak masz rację - powiedział i poszedł ubierać buty a ja zabrałam fotelik z Tini i poszłam do auta, Leon też dołączył do nas i ruszyliśmy. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu, moglibyśmy iść na nogach ale pogoda dziś jest nie pewna a nie chcemy żeby dzieciaki były chore.  Weszliśmy do środka wręczyliśmy małemu prezent i siedzieliśmy w miłym towarzystwie 
- Fran i jak twój program?
- Całkiem dobrze, ale na razie robię sobie przerwę w końcu przyszedł czas na dziecko 
- Co?
- No tak, jestem w ciąży 
- Ale super, na reszcie - powiedziałam i przytuliłam ją najwyższa pora w końcu będziemy mogły we 3 chodzić na spacery. 
 
Było już koło 22 postanowiliśmy że będziemy już wracać bo dzieciaki usypiają, znaczy Tini śpi w już w nosidełku a Jorge siedzi wtulony w Leona, podziękowaliśmy i wróciliśmy do domu, a za 2 dni ruszamy znowu pełną parą na koncerty i inne spotkania nie wiem jak to zniosę, ale Jorge idzie właśnie do zerówki a Tini zapisaliśmy do żłobka, umówiliśmy się też z rodzicami że będą nam pomagać teraz będziemy mieć napięty grafik. 
- Leon damy radę? 
- No jasne że tak razem możemy wszystko pamiętaj - powiedział i cmoknął mnie w policzek 
- Leon cały czas myślę o tym co się stało rok temu 
- Chodzi Ci o mój wypadek?
- Tak, co by było jakbyś tam zginął?
- Kochanie nie ma takiej opcji 
- Kiedy wpuścili mnie tam na to lotnisko i widziałam co się dzieje z samolotem krzyknęłam twoje imię, myślałam że nie żyjesz 
- Violu to mogę Ci powiedzieć że chyba mnie uratowałaś - zaśmiał się lekko, ja nie rozumiałam o co mu chodzi, rozmawiamy o takich rzeczach a on się śmieje 
- Leon z czego się śmiejesz?
- Nie mówiłem Ci tego ale przy uderzeniu straciłem przytomność i słyszałem jakby mnie ktoś wołał i kazał uciekać jakby nie to 
- Nie kończ proszę ważne że tu jesteś - nic już nie rozmawialiśmy na ten temat tylko poszliśmy spać. 
 
2 LATA PÓŹNIEJ 
Niesamowite jak ten czas leci, Jorge skończył 8 lat a Tini ma 3 latka, a jakby to było wczoraj jak się urodziła, ja i Leon wróciliśmy znowu do koncertowania i może to nie jest zbyt dobre dla naszych dzieci bo widują nas tylko w weekendy ale już nie długo koniec tej gonitwy. Ja i Leon też się mijamy i mamy mało czasu dla siebie można powiedzieć że to ten etap w małżeństwie kiedy już nie czujesz nawet tego samego co kiedyś. Leon właśnie dziś gra ostatni koncert i wraca do domu na kilka tygodni a przede mną jeszcze wiele koncertów i programów które mam poprowadzić, a dziś występuje w programie śniadaniowym 
- Violetta dziękujemy że zgodziłaś się przyjść i udzielić nam wywiadu 
- Nie to dla mnie zaszczyt, zawsze marzyłam żeby tu być 
- No to cieszymy się że możemy spełnić twoje jedno marzenie, a skoro już o tym rozmawiamy co jest twoim marzeniem?
- W zasadzie to chyba już nic, mam wszystko o czym marzyłam, mam cudownego męża cudowne dzieci chyba nie ma już nic takiego o czym marzę 
- To cudowne w takim razie, a powiedz jak Ci się udaje godzić to wszystko 
- No łatwo nie jest ale z pomocą rodziców dajemy radę 
- No właśnie ty podobno nie masz mamy tak? - kiedy zadała to pytanie zrobiło mi się przykro 
- Tak 
- Co się z nią stało? Jeśli można wiedzieć
- Tak, mało kto wie ale moja mama to była Marija Castillo 
- To ta piosenkarka 
- Tak, zginęła w wypadku samochodowym kiedy jechała na swój występ 
- To okropne... ile miałaś wtedy lat?
- No niestety byłam malutka miałam 5 lat nie pamiętam jej za dobrze 
- To twoja córeczka ma już 3 latka nie boisz się że może się stać to samo z tobą? - kiedy to powiedziała łzy stanęły mi w oczach, o co tu chodzi? - Wiemy że około 3 lat temu Leon Verdas czyli twój mąż ledwo uszedł z życiem w katastrofie samolotu - no nie teraz już przesadziła 
- Tak, ale żyje i ma się dobrze i nie myślę o takich rzeczach, a teraz wybaczcie ale koniec wywiadu 
- Ale jak to Violetta 
- Nie przyszłam tutaj po to żeby rozmawiać o takich rzeczach, wybaczcie - powiedziałam i wyszłam, szybko wsiadłam do samochodu i zaczęłam płakać, po chwili zadzwonił mój telefon 
~Halo?
~Matko Viola widziałam to co za chorzy ludzie 
~Tak wiem Ludmiła... nie sądziłam że są zdolni do czegoś takiego
~Przyjechać do Ciebie?
~Nie trzeba dam radę 
~Okej ale jak coś to dzwoń 
~Jasne - powiedziałam i rozłączyłam się, mam już tego pomału dość jeszcze muszę jechać na próbę a na prawdę jestem wycieńczona tym wszystkim i chyba potrzebuję pomocy psychologa... 
Dojechałam do miejsca gdzie ma się odbyć moja próba, wszyscy dziwnie na mnie patrzyli wiem że nie wyglądam korzystnie ale taka uroda... Przez te ostatnie miesiące dużo schudłam, nie śpię za dobrze ale tłumaczę to tym że nie ma ze mną Leona.
- Dobra gotowi na próbę? - zapytałam tancerzy 
- Jasne, ale czy wszystko okej? - zapytała mnie Jenny 
- Tak źle spałam, ale nie rozmawiajmy o mnie - zgodzili się i zaczęliśmy próbę.
Po około 3 godzinach zaczęłam czuć duże zmęczenie ale chciałam trenować jeszcze żeby zapomnieć o tym co się stało, w pewnym momencie upadłam 
- Violetta! - usłyszałam Jenny - Violetta co z tobą?
- Nie nic chyba źle stanęłam 
- Violetta nie wyglądasz za dobrze może wezwać pogotowie?
- Jenny nie trzeba dam radę - powiedziałam i kiedy chciałam wstać zakręciło mi się na tyle w głowie że straciłam przytomność 

JENNY 
Kiedy tylko Violetta odpłynęła zadzwoniliśmy po karetkę, widziałam że dzieje się z nią coś złego ale nie sądziłam że aż tak, pogotowie zabrało ją, zostawiła torbę ze wszystkim więc postanowiłam jej ją zawieść, kiedy ponosiłam torbę zadzwonił jej telefon, to Leon postanowiłam odebrać
~Halo?
~Halo? Kto mówi
~Jenny, tancerka Violetty 
~A tak kojarzę, dasz mi Violettę?
~Nie mogę i dobrze że pan dzwoni Violettę zabrało pogotowie 
~Co? Ale co się stało?
~Zasłabła na próbie, a ja jadę właśnie zawieść jej rzeczy do szpitala 
~Dobrze, gdzie ją zabrali?
~Do szpitala w centrum 
~Dziękuję - powiedział i rozłączył się a ja wzięłam torbę i poszłam do samochodu. 

LEON 
Kiedy dowiedziałem się co Violettą na szczęście wracałem już do domu więc wróciłem do miasta, widziałem jej wywiad rano pewnie się tym przejmowała ale żeby aż tak? 
Po kilku minutach byłem już pod szpitalem i poszedłem szukać Violetty.
- Dzień dobry czy pan jest lekarzem Violetty Verdas?
- Tak to ja, pan Verdas tak?
- Tak
- Proszę ze mną - powiedział i weszliśmy chyba do jego gabinetu, wskazał na krzesło żebym usiadł i sam zrobił to samo 
- Co z Violettą?
- Niestety nie mam dobrych wieści, pani Violetta jest w ciężkim stanie 
- Ale jak to?
- Pani Violetta ma anemię i po badaniach które zleciłem wskazują na to że może to być rak 
- Rak? Ale jak to 
- Spokojnie to nie jest ostateczna diagnoza, zajmują się nią teraz odpowiedni lekarze i niedługo wszystkiego się dowiemy. - powiedział i kazał mi poczekać na korytarzu, przecież to nie może być prawda... 
Po kilkunastu minutach wyszedł do mnie lekarz 
- Panie Leonie już wiemy co dolega pańskiej żonie 
- Słucham więc 
- Na szczęście to nie rak, to torbiel którą będziemy usuwać ponieważ jest w miejscu w którym jeśli pęknie może dojść do krwotoku 
- Ale po tym wszystko będzie dobrze?
- Tak, ale jest jeden skutek uboczny 
- Jaki?
- Pani Violetta już raczej nie będzie mogła mieć dzieci
- Ale to nie jest pewnie w 100%?
- Nie jest ale po doświadczeniu wiem że rzadko się komuś udaje 
- Dobrze rozumiem niech pan robi co należy 
- Muzę też zapytać się pana jaką pan ma grupę krwi? Czy jest ona taka sama jak pani Violetty?
- Z tego co wiem to tak 
- To dobrze, zgodzi się pan oddać trochę krwi? W tym momencie nie mamy krwi tej grupy dopiero do nas dojedzie ale z racji tego że pani Violetta ma anemię może nie być ciekawie podczas operacji a musimy operować już 
- Jasne, oddam krew - powiedziałem i poszedłem do miejsca gdzie pielęgniarki pobrały krew, cieszę się że mogę pomóc Violi w taki sposób. Kiedy zabrali ją na operację zadzwoniłem do Hermana i Angie i powiedziałem co się dzieje i poprosiłem żeby zajęli się dzieciakami do mojego powrotu. Zadzwoniłem też do Ludmiły bo wiem że będzie się martwić, przyjechała tutaj do mnie i czekaliśmy razem na wieści.

Rozdział 21 "Masz odwołać spotaknie z prawnikiem"

3 DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA

Wreszcie wracam do domu, zrobili mi bardzo dużo badań i jak się okazało jestem w 4 tygodniu ciąży, byłam w szoku kiedy to usłyszałam, a to co się stało było wynikiem tego że nie odpoczywałam tyle ile powinnam, nie planowałam tego ale po moich wyliczeniach wyszło że to ten dzień kiedy pokłóciłam się z Leonem nie wiarygodne jakby to się stało specjalnie. Wiem od Ludmiły że Jorge jest z Leonem, jeszcze jej nie powiedziałam o ciąży muszę najpierw powiedzieć o tym Leonowi. 

Kiedy dostałam wypis i wszystkie zalecenia pojechałam prosto do Leona
- Violetta skarbie witaj, jak się czujesz? - zapytała mnie jego mama
- Dziękuję już lepiej, Leon jest?
- Tak, są za domem z Jorge chodź - powiedziała i zaprowadziła mnie do salonu gdzie było wyjście na zewnątrz, kiedy ich zobaczyłam jak się bawią od razu uśmiechnęłam się bardziej. 
- Mama! - krzyknął Jorge kiedy mnie zobaczył 
- Jorge skarbie - powiedziałam i kucnęłam a mały wtulił się we mnie jak w swojego ulubionego misia 
- Wszystko dobrze?
- Tak kochanie już jest dobrze - powiedziałam i ucałowałam go w czółko, po chwili podszedł Leon 
- Widzę że już jest dobrze
- Tak, dziękuję że się nim zająłeś 
- Przecież to mój syn nie zostawię go 
- A innych umiesz zostawić? - zapytałam go, widziałam że jest zakłopotany 
- Jorge idź do babci proszę ja muszę porozmawiać z mamą- mały zrobił tak jak Leon prosił, zostaliśmy sami nie wiedziałam za bardzo od czego zacząć jak mu powiedzieć o dziecku 
- Leon ja chcę żebyś wrócił do domu 
- Po co? Violetta ja nie chcę tego ciągnąć, jutro jestem umówiony z prawnikiem 
- Słucham? 
- To co słyszysz, to koniec 
- A więc jednak jest tak jak myślałam 
- Ale co? O co Ci chodzi?
- O nic, zabiorę już Jorge do domu, dziękuję że się nim zająłeś - powiedziałam i odeszłam poprosiłam Jorge żeby spakował swoje zabawki i czekałam na niego 
- Viola możemy porozmawiać? - zapytała mnie nagle mama Leona 
- Jasne 
- Czy wy na prawdę się rozwodzicie?
- Chyba tak, ale cóż może tak będzie lepiej 
- Viola chcesz tego? Nie ma ratunku dla was? - mama Leona była zmartwiona 
- W zasadzie jest ale Leon nie chce słuchać 
- Co to takiego? - kiedy zapytała odruchowo położyłam rękę na moim brzuchu- Violetta jesteś w ciąży?
- Tak, ale niech pani mu nic nie mówi
- Jak to? 
- On jutro ma spotkanie z prawnikiem, powiedziałam za dużo słów więc muszę za to odpowiedzieć 
- Ale zostaniesz sama z dwójką dzieci?
- Widocznie tak musi być, proszę nic mu nie mówić - niechętnie się zgodziła, po chwili przybiegł do nas Jorge podziękowałam i wróciliśmy do domu, musimy zacząć znowu od zera...

LEON 
Kiedy Violetta wyszła z Jorge zrobiłem sobie drinka i siadłem na tarasie, był już wieczór więc było chłodniej 
- Leon możemy porozmawiać? - usłyszałem mamę 
- Jasne 
- Ty na prawdę chcę się rozwieść z Violettą? Nie możecie tego naprawić?
- Mamo za dużo słów się powiedziało nie ma ratunku 
- Leon, macie synka nie możecie się dogadać dla niego? Od niedawno zyskał tatę a teraz ma go stracić?
- Mamo proszę Cię daj mi spokój, wiesz co Violetta powiedziała 
- Kochanie a czemu jej dziś nie wysłuchałeś? 
- A co miałem słuchać? 
- Może to co Ci miała do powiedzenia coś ważnego a nie zatrzymałeś jej 
- Mamo Violetta ma swoje życie, odetniemy się od siebie to nam dobrze zrobi ja wyjadę na jakiś czas będzie jej łatwiej zapomnieć 
- No chyba sobie żartujesz! - w moją mamę jakby coś wstąpiło - jesteś idiotą!
- Mamo 
- Nie mamo tylko słuchaj, miałam Ci nie mówić bo Violetta mnie poprosiła ale ty jesteś okropny 
- Ja? Przecież to ona 
- Dość Leonie Verdas masz wziąć odpowiedzialność za wszystko jesteś dorosły masz 30 lat i żeby ja Ci musiała takie rzeczy tłumaczyć i Cię uczyć,
- Mamo ale uspokój się proszę 
- Masz odwołać spotkanie z prawnikiem i masz jechać do Violetty i ratować wszystko 
- Po co?
- Violetta jest w ciąży - kiedy to powiedziała zamurowało mnie
- Ale jak to...
- No tego już chyba nie muszę Ci tłumaczyć, a teraz odłóż tego drinka i jedź do niej - na szczęście nie zdążyłem się jeszcze napić, wziąłem kluczyki i pojechałem do Violetty 

VIOLETTA 
Położyłam Jorge spać a sama siadłam na tarasie, zaczęłam myśleć jak to będzie ja sobie poradzę bez Leona, nie powiem mu o ciąży nie teraz, może za jakiś czas, postanowiłam zadzwonić do Ludmiły 
~Viola cześć jak się czujesz?
~Dobrze
~Co Ci się stało?
~To przez to że źle sypiam i dużo pracuję
~I co teraz?
~Jeszcze chwilkę popracuję a później na jakiś czas muszę zniknąć
~Co dlaczego? Masz jakąś operację?
~Nie, okazało się że jestem w ciąży
~Viola to świetnie Leon się pewnie ucieszył 
~Nie powiedziałam mu 
~Co? Ale dlaczego?
~Miałam mu powiedzieć ale powiedział że jutro jedzie do prawnika więc to nie ma sensu 
~Viola ale może jak mu powiesz to będzie inaczej 
~Nie ma szans on nie zmieni zdania z resztą jak ty to sobie wyobrażasz?
~Jak to jak normalnie 
~Łatwo Ci mówić mam stanąć przed nim w sądzie i powiedzieć Leon nie róbmy tego bo jestem w ciąży przecież tego chciałeś 
- Może coś w tym stylu tylko nie na sali sądowej - usłyszałam nagle za sobą głos, nie mogłam uwierzyć 
~Ludmiła oddzwonię - powiedziałam i rozłączyłam się, odwróciłam się w stronę Leona 
- Co tu robisz?
- Mama mi powiedziała, jestem głupi 
- Daj spokój 
- Który to tydzień? 
- 4 
- Czyli znowu to zrobiłem, miałaś rację - powiedział i rozpłakał się 
- Leon przestań już chodź tu do mnie - wstałam i przytuliłam go - wrócisz do domu? 
- Oczywiście nie zostawię Cię już nigdy - wyszeptał mi do ucha i pocałował mnie czułam że odzyskuję szczęście 

5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ 
Już dziś ogłosimy naszym znajomym czy będziemy mieć córeczkę czy synka, ostatnio Ludmiła i Fede będą mieć synka, kończymy dekorować nasz ogród 
- Ale pięknie 
- No bo ty to wymyśliłaś, musiało być pięknie - powiedział Leon i cmoknął mnie w policzek 
- Bez Ciebie by to nie wyszło, cieszę się że jesteś 
- To ja się cieszę że Cię mam, że was mam - wzruszyłam się, oczywiście jeszcze nikt więcej oprócz naszych bliskich nie wie że jestem w ciąży, jestem na tyle szczupła że nie widać tego po mnie, dzisiaj ogłosimy światu że będziemy mieć dziecko.
-Zaraz wszyscy tu będą idź się przebież - zrobiłam jak powiedział, założyłam na siebie krótką białą sukienkę z resztą Leon i Jorge też byli na biało, wymyśliłam że zamoczymy ręce w farbie i dotkniemy nimi mojego brzucha i oczywiście dodatkowo wystrzeli kolorowy puder. 
 
Zaraz jak tylko zeszłam przyszli nasi przyjaciele i rodzina dobrze się bawiliśmy i  końcu przyszedł czas na to żeby powiedzieć czy będzie synek czy córeczka 
- Dobrze chodźcie tutaj, chciała bym żebyście zamknęli na razie oczy i jak powiem że już to je otworzycie 
- Jasne - powiedzieli i zamknęli oczy, a ja, Leon i Jorge zamoczyliśmy ręce w farbie i przyłożyliśmy ręce do mojego brzucha i trzymaliśmy je 
- Już możecie otworzyć oczy! - krzyknęłam i kiedy wszyscy otworzyli oczy podnieśliśmy nasze ręce a za nami wybuchły kolory które oczywiście dodatkowo ubrudziły nasze białe ubrania 
- Taaaak dziewczynka! - krzyknęła Angie 
- No gratulację stary - podszedł Fede do Leona i zaczął mu gratulować - no to teraz się zacznie jak mała dorośnie i będzie taka jak mama to nie odgoni się od chłopaków
- Fede żaden chłopak nie będzie miał tu wstępu do pewnego wieku - zażartował Leon i przytulił go, przyszedł czas żeby zrobić sobie zdjęcie i wrzucić na nasze profile, stanęłam na środku i płożyłam ręce na moim brzuchu obok mnie stanął Leon z Jorge na barkach, Jorge miał rączki na policzkach i otwartą buzię "ala szok" i oczywiście byli ubrudzeni w różu nie mogę się doczekać aż wrzucimy to zdjęcie bo wyszło genialnie. 
Resztę imprezy bawiliśmy się cudownie. Teraz już tylko czekamy aż na świecie pojawi się nasza córeczka. 

MIESIĄC PÓŹNIEJ 
Gam dziś swój ostatni koncert przed urlopem ale nie wiem czy wrócę na stałe do śpiewania, to się okaże, oczywiście Leon jest ze mną i wystąpi też ze mną. Nie mam dużego brzuszka więc jest mi wygodnie ale oczywiście mogę śpiewać tylko za zgodą Leona i to mam siedzieć na krzesełku i broń boże żebym się jakoś bardziej ruszała. 
- Kochani a teraz zapraszam mojego wspaniałego męża do kilku piosenek - powiedziałam a cały tłum zaczął piszczeć i zaczęli śpiewać z nami czułam się cudownie 
Po skończonym występie postanowiłam się pożegnać na jakiś czas 
- Kochani moi, chcę wam podziękować bez was by mnie tu nie było chcę się z wami pożegnać na jakiś czas, sami wiecie niedługo znowu zostanę mamą i nie dam rady się wyrwać no chyba że mąż pozwoli - zaśmiałam się z resztą tak jak publika - dziękuje kocham was i do zobaczenia za jakiś czas! - powiedziałam i rozpłakałam się bo wszyscy zaczęli krzyczeć "dziękujemy" wiem że muszę do nich wrócić nie odpuszczę tego. 

Po występie oczywiście pojechaliśmy do domu gdzie był Jorge i mama Leona 
- O jesteście już? 
- Tak dziękuję mamo że z nim zostałaś
- Nie ma sprawy, niedawno zasnął więc będę się już zbierać - powiedziała i zaczęła się zbierać kiedy wyszła pobiegłam za nią, nie miałam okazji jej podziękować, jakby nie ona pewnie nie była bym z Leonem 
- Pani Verdas 
- Viola proszę mów mi mamo albo chociaż po imieniu 
- No dobrze, chciałam podziękować 
- Ale nie masz za co zawsze zostanę z tym szkrabem, czuję się bardzo młoda przy nim bo jest identyczny jak Leon 
- Nie o to mi chodzi 
- To o co?
- Dzięki tobie jestem z Leonem, jakbyś wtedy mu nie powiedziała nie wiem co by było 
- Nie dziękuj musiałam to zrobić po tym co on wygadywał - powiedziała i uśmiechnęła się a ja wtuliłam się w nią i pożegnałam, wróciłam do domu i widziałam na sobie wzrok Leona 
- Co?
- Coś mnie ominęło? 
- Nie dziękowałam tylko twojej mamie 
- Yhym no okej, chodź już spać, na pewno jesteś zmęczona 
- Racja - powiedziałam no i poszliśmy spać. Już czuję ze niedługo maa się urodzi bo jest mi coraz bardziej niewygodnie jeśli chodzi o sapnie. Prawie nie spałam tej nocy, miałam dziwne przeczucia wiem że Leon leci dziś do Hollywood i zaczynam się chyba martwić o niego nigdy nie czułam czegoś takiego a może to po prostu strach że zostanę sama kilka dni, sama już nie wiem 
- Skarbie ja już wychodzę 
- Leon zostań 
- Chciałbym ale nie mogę 
- Proszę mam dziwne przeczucie 
- Daj spokój skarbie, za 2 dni jestem - powiedział, cmoknął mnie i wyszedł a ja próbowałam jeszcze zasnąć ale nic z tego, wstałam wykąpałam się zrobiłam śniadanie i włączyłam telewizję leciał mój ulubiony program śniadaniowy 
- Kochani musimy przerwać transmisję, mamy okropne wiadomości właśnie przed chwilą na lotniku rozbił się samolot na razie nie mamy danych o ofiarach ale prawdopodobnie nikt nie przeżył, był to lot z Argentyny do Hollywood wiemy że na pokładzie było kilka znanych osób w tym Leon Verdas - kiedy to usłyszałam zaczęłam krzyczeć aż Jorge się obudził i przybiegł do mnie 
- Mamo? Wszytko dobrze?
- Skarbie idź się ubierz zawiozę Cię do babci Angie - mały kiwnął głową i poszedł, szybko zebraliśmy się i zostawiłam małego u Angie zabrałam ze sobą Fede i pojechaliśmy na lotnisko, wbiegłam tam jak poparzona, Fede ledwo mnie dogonił 
- Violetta ja Ci przypominam że jesteś w ciąży 
- Fede wiem ale 
- Viola uspokój się - miał rację powinnam się uspokoić dla dobra dziecka, podeszliśmy do ochrony i powiedziałam kim jestem i chciałam zobaczyć co się dzieję, na początku nie chcieli mnie puścić ale Fede ich przekonał, wpuścili nas na przeszklony taras tam było widać całe letnisko, kiedy zobaczyłam że cały samolot się pali nie myśląc długo krzyknęłam imię Leon i upadłam na kolana, Fede przytulił mnie, w tym momencie poczułam coś dziwnego, podniosłam głowę i zobaczyłam że kogoś prowadzą kiedy byli blisko nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Fede z resztą też 
- Viola, skarbie 
- Leon kochanie, tak się bałam - powiedziałam i przytuliłam go, on syknął z bólu - co Ci?
- Trochę się obiłem ale to nic takiego, będzie dobrze 
- Leon co się tam stało?
- Sam nie wiem mieliśmy startować ale coś nie wyszło i walnęliśmy w coś i potem samolot stanął w ogniu, ale uciekłem i jeszcze kilka osób ze mną i jak tylko wyskoczyliśmy samolot wybuchł 
- Matko Leon - aż zrobiło mi się słabo i musiałam usiąść 
- Wszystko dobrze? - zapytał Fede
- Tak, za dużo stresu - odpowiedziałam ktoś podał mi wodę i zrobiło mi się lepiej
- Chodź kochanie wracamy do domu - powiedział i wróciliśmy