środa, 16 września 2020

Rozdział 100

Siedziałam już w swoim mieszaniu i pierwszy raz od dawna płakałam... zakochałam się znowu w Leonie.. o ile tak to można nazwać że znowu.. Ja cały czas go kochałam... siedziałam tak jeszcze sama gdy ktoś wszedł do mojego mieszkania, wystraszyłam się, ale po chwili zobaczyłam Leona. 
L: Dlaczego płaczesz?
V: Tak po prostu, tak mnie naszło
L: Powiesz mi o co chodzi?
V: Nie wiem czy mogę 
L; Viola jesteśmy przyjaciółmi możesz mi powiedzieć wszystko 
V: Leon, ja nigdy nie przestałam Cię kochać, kiedy byłeś z Izą bolało mnie to bardzo, a kiedy się ze sobą przespaliśmy wiedziałam że moje uczucie nie minie tak prędko, a później wszystko działo się tak szybko, przepraszam powinnam od razu Ci powiedzieć ale nie potrafiłam bo bałam się że Cię stracę...
L: Violetta, czasem wystarczy powiedzieć prawdę wiesz? - popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, on się tylko uśmiechnął i mocno mnie przytulił. Później wyszeptał 2 słowa które dodały mi chęci do życia - Kocham Cię 
V: Leon na prawdę?
L: Tak Violetta, jeśli uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną będę najszczęśliwszym facetem na Ziemi
V: A Więc zgadzam się. - mieliśmy się już pocałować kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Szybko się otrząsnęłam i zdałam sobie sprawę że to był tylko sen... Popatrzyłam na wyświetlacz to Ludmiła, 
...
V: Tak?
Lu: Violu coś się stało wczoraj?
V:Nie dlaczego pytasz?
Lu: Leon jest u nas i wygląda na załamanego, cały czas pije 
V: To chyba jego się powinnaś zapytać czy coś się stało, ja od Fran wyszłam ostatnia i się z nim nie widziałam
Lu: A, to przepraszam że Cię niepokoiłam
...
Nie wiedziałam zbytnio co mam ze sobą zrobić, zwykle całe dnie spędzałam z Leonem, a teraz muszę coś wymyślić. Postanowiłam więc pojechać do taty. Drzwi otworzyłam mi Olga 
O: Cześć kruszynko, co Cię do nas sprowadza?
V: A nie miałam co robić i jestem, jest Angie?
O: Są z Laurą w salonie- weszłam do salonu i pierwsze co mała rzuciła się na mnie 
An: Viola, a co ty tu robisz?
V: Nie miałam co robić więc jestem, Angie możemy porozmawiać?
An: Laura idź do siebie, mów Violu co się dzieje?
V: Popełniłam duży błąd... Na ślubie Ludmiły i Fede zobaczyłam się z Leonem, porozmawialiśmy i zostaliśmy przyjaciółmi, no i później za dużo wypiliśmy i wylądowaliśmy w łóżku...
An: Viola... 
V: Poczekaj to nie koniec, później ta cała sytuacja z porwaniem, maczała w tym palce Iza była dziewczyna Leona... po tym wszystkim nie zostaliśmy parą, jedynie spotykaliśmy się dzień w dzień jak dobrzy przyjaciele, ale czasem dochodziło pomiędzy nami do zbliżeń..
An: Czy ty chcesz mi powiedzieć że łączył was sex?
V: Tak... ale wczoraj to zakończyłam, bo ja go kocham i nie potrafię tak..
An: Violu co wam wpadło do głowy... I teraz co? zamierzasz udawać że się nie znacie?
V: Nie wiem Angie... jestem w rozsypce... - popłakałam się a ona mnie przytuliła, nie wiem co będzie dalej jak będę się zachowywać przy Leonie... jeszcze te wakacje... Posiedziałam jeszcze chwilę u nich i wróciłam do mieszkania. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i siadłam przed telewizorem i oglądałam jakiś film.. Później zasnęłam... 

*MIESIĄC PÓŹNIEJ 
WIECZÓR PRZEZ WYLOTEM*
Ten miesiąc był bardzo dziwny, prawie nie widywałam się z Leonem, nie odzywałam się do niego z resztą tak jak on do mnie. Ludmiła próbowała się czegoś dowiedzieć ale nic jej nie mówiłam. Pakuję ostatnie rzeczy do swojej walizki w końcu jutro z samego rana lecimy na wakacje, Ludmiła powiedziała że po mnie przyjadą i chwała im za to bo nie wyobrażam sobie tachać bagaż autobusem. Kiedy już byłam gotowa ktoś zapukał do moich drzwi, poszłam otworzyć i bardzo się zdziwiłam jak zobaczyłam Leona
V: Co ty tu robisz?
L: Chciałem pogadać, nie chce żeby tak było pomiędzy nami 
V: A czego ty byś chciał?
L: Tego co było wcześniej, może bez jednej rzeczy, chcę Cię mieć przy sobie jako swoją przyjaciółkę, tęsknie za Tobą 
V: Leon, ale ja nie potrafię być twoją przyjaciółką...
L: Przecież robisz to doskonale, Viola proszę 
V: Dobrze, będziemy przyjaciółmi- Leon przytulił mnie i po prosu wszedł do środka.
L: To w ramach podziękowań zrobię Ci naleśniki 
Ucieszyłam się bo bardzo lubię jego naleśniki. Kiedy już były gotowe zjadłam ze smakiem.
V: Pyszne, dziękuje 
L: Viola, mam sprawę
V: Słucham Cię
L: Chodzi o to że nie mam gdzie mieszkać i chciałbym Cię zapytać czy mógłbym się wprowadzić do Ciebie na jakiś czas
V: Zaskoczyłeś mnie, mam jeszcze jeden pokój więc jeśli chcesz to zapraszam. A kiedy?
L: Najlepiej już 
V: Co?! Tak szybko?
L: No tak, bo widzisz, właściciel postanowił że wraca do kraju i mam się wynieść.
V: No dobra to jedźmy po twoje rzeczy w takim razie - zebraliśmy się i pojechaliśmy do Leona, nie miał na szczęście dużo rzeczy więc szybko nam poszło, wróciliśmy do mnie i Leon rozpakował się w wolnym pokoju, ja w międzyczasie zadzwoniłam do Ludmiły że nie muszą po mnie przyjeżdżać. Otworzyliśmy z Leonem wino i wypiliśmy cała butelkę, więc spaliśmy jak zabici. 
Rano koło godziny 4 zadzwonił budzik więc szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy na lotnisko. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, po długiej odprawie byliśmy już w samolocie i wystartowaliśmy. Pierwszy punkt programu to Madryt, odwiedzimy Fran i Diego przy okazji. 
Po paru godzinach byliśmy na miejscu Madryt jest piękny więc pierwsze co poszliśmy zwiedzać i robić sobie zdjęcia 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz