*ROK PÓŹNIEJ*
Niesamowite ile zmieniło się przez ten rok, spełniłam swoje marzenie i jestem sławna, z Leonem nie jestem już od 8 miesięcy, mieszkam teraz sama w małym mieszkanku, Ludmiła i Fede w ten weekend biorą ślub i tam go zobaczę.. po tak długim czasie, wiem że on jest szczęśliwy ze swoją nową dziewczyną, a ja dalej jestem sama, nie potrafię się w nikim zakochać nikt nie może mi zastąpić Leona... W sobotę będziemy znowu blisko ponieważ on i ja jesteśmy świadkami Ludmiły i Fede, a żeby było śmiesznie za tydzień Fran i Diego chrzczą swoją małą córeczkę a ja i Leon jesteśmy chrzestnymi, ehh nie wiem co będzie jak go zobaczę mam nadzieję że powstrzymam się od pewnych rzeczy, chcę chociaż z Leonem mieć kontakty przyjacielskie. Przyszykowałam sobie kolację którą zjadłam ze smakiem i po kąpieli położyłam się spać, już jutro ostatni koncert i robię sobie przerwę od tego wszystkiego.
*SOBOTA*
Jestem już u Ludmiły i szykujemy się do wyjścia.
Lu: Zaraz będzie tutaj Leon
V: Tutaj? Myślałam że będzie dopiero w kościele
Lu: Będzie tutaj on nas zawiezie do kościoła
V: Będzie z tą swoją Izą?
Lu: Nie, przyjedzie całkiem sam także masz szanse sobie z nim porozmawiać - ucieszyłam się że będzie sam, będę mogła z nim porozmawiać na spokojnie. Kiedy już byłyśmy gotowe zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć to był nikt inny jak Leon
V: Hej, już idziemy
L: To poczekam w samochodzie - zawołałam Ludmiłę, zamknęłyśmy dom i wsiadłyśmy do auta ja musiałam iść do przodu co było trochę nie komfortowe jednak..
*SALA WESELNA*
Wszyscy bawią się w najlepsze, postanowiłam że to dobry moment żeby pogadać z Leonem
V: Leon możemy pogadać?
L: Jasne, o co chodzi?
V: Chodźmy może na taras
L: Oki, więc mów
V: Chciałabym po prostu powiedzieć Ci że chciała bym żebyśmy chociaż zostali na relacjach przyjacielskich bo nie jesteś mi dalej obojętny i nie chcę Cię stracić
L: Violu to niesamowite że myślimy o tym samym
V: CO?
L: Też chciałem z Tobą porozmawiać na ten temat. Bo w jakimś tam sensie jesteś dalej ważną osobą w moim życiu, ale ja mam kogoś i ty masz kogoś i tak musi zostać
V: Leon, tylko ty kogoś masz ja nie mam nikogo...- posmutniałam nieco i spadła mi jedna łezka
L: Przepraszam, nie chciałem Cię zasmucić więc chodź zatańczymy, muszę Ci jakoś poprawić humorek- pstryknął mnie w nos i złapał za rękę i poszliśmy tańczyć.
Bawiłam się cudownie z każdym, byliśmy wszyscy już dobrze wypici ja nie za bardzo kontrolowałam co się ze mną dzieje więc postanowiłam się przewietrzyć. Stałam chwilę sama, po chwili dołączył ktoś do mnie, był to Leon
V: Co tu chciałeś?
L: Szukałem Cię, zniknęłaś tak nagle myślałem że coś się stało
V: Nie wszystko w porządku po prostu się chciałam przewietrzyć, wiesz za dużo alkoholu - zachwiałam się ale na szczęście Leon mnie złapał bo inaczej mogło by się skończyć siniakiem, patrzyliśmy sobie przez chwilę prosto w oczy, Leon zaczął się do mnie powoli zbliżać i po chwili pocałował mnie bardzo namiętnie nie chciałam tego przerywać ale wiedziałam że źle robimy on ma swoją nową miłość. A raz się żyje nie kontrolowałam już tego co robię oddałam się Leonowi, przenieśliśmy się do mnie do mieszkania bo było całkiem niedaleko i spędziliśmy wspólną noc, alkohol zadziałał za bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz