Obudziłam się w wielkim bólem głowy, byłam cała naga nie za bardzo wiedziałam co się stało, prawie nic nie pamiętałam z poprzedniego wieczoru, obróciłam się i zobaczyłam śpiącego Leona. Zaraz Zaraz
V: Leon?!
L: Violetta?! Czy my?
V: Na to wygląda, przepraszam
L: Nic się nie stało, ale musimy o tym zapomnieć
V: Jasna sprawa, może chcesz coś zjeść?
L: Nie dziękuję, lepiej już pójdę - Leon ubrał się i ja zrobiłam to samo, kiedy miał wychodzić i otworzył drzwi za nimi stała Fran
F: O proszę a co to się wydarzyło?
V: Nic, Leon zapomniał zarezerwować sobie hotelu, a że pogadaliśmy i jesteśmy przyjaciółmi zaproponowałam pomoc, tyle
F: A już myślałam że
L: Dobra Fran nie kończ, dzięki Viola, cześć- Leon wyszedł a ja zaprosiłam Fran do środka i zrobiłam kawę, porozmawiałyśmy sobie na temat wszystkiego, musimy się wygadać bo niedługo po chrzcinach wyprowadzają się do Madrytu, będę za nią bardzo tęsknić. Z racji tego że Fran wyszła dopiero o 13 nie chciało mi się już gotować więc postanowiłam zjeść coś na mieście. Poszłam do niegdyś mojej i Leona ulubionej knajpy, siadłam i zamówiłam swoje ulubione jedzenie. Czekając na swoje zamówienie wyciągnęłam telefon i czytałam jakieś wiadomości, nagle ktoś się do mnie przysiadł
L: Cały czas tu przychodzisz?
V: Leon, wystraszyłeś mnie, dawno tu nie byłam i postanowiłam przyjść
L: To dobrze że przyszłaś, lubię Cię oglądać
V: Leon, daj spokój
L: No dobra tylko się nie obrażaj, jesteśmy przyjaciółmi i jeśli się zgodzisz to spędzę z Tobą to popołudnie
V: No bobrze zgadzam się.
*WIECZÓR 20.30*
Ten dzień był cudowny, spędziłam go z Leonem, znowu cieszę się z życia mimo że wiem że nie mogę być z Leonem wystarczy mi sama świadomość że go mam. Wyciągnęłam z szafy nasze zdjęcia i zaczęłam oglądać i wspominać jak było nam dobrze i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Wstałam rano cała w zdjęciach, pochowałam je znów do pudełka i poszłam wykonać swoje poranne czynności, następnie zrobiłam śniadanie, a po chwili ktoś zadzwonił do moich drzwi, poszłam otworzyć, za nimi stał nie kto inny jak Ludmiła
V: O a co ty tutaj tak wcześnie robisz?
Lu: Violetta powiedz mi gdzie zniknęłaś z mojego ślubu? Byłaś z Leonem?
V: Co? Skąd taki pomysł?
Lu: Violetta oglądałam zdjęcia i jest na jednym z nich jak się całujecie
V: CO?
Lu: To co słyszysz, powiedz mi prawdę
V: Ludmiła prawda jest taka że ja nic nie pamiętam, za dużo wypiłam i Leon też, ale nic się nie zdarzyło więcej
Lu: Przysięgasz?
V: Tak, ale powiem Ci coś, udało mi się porozmawiać z Leonem i jesteśmy przyjaciółmi
Lu: No to cudownie, dziś wieczorem robię kolację i będzie Leon z Izą, Diego z Fran no i zapraszam też Ciebie
V: No nie wiem.. będę się czuć dziwnie, wy macie pary a ja? Jestem sama nawet zwierzęcia nie mam
Lu: Dobra przestań gadać masz być na 20 u nas w domu, a teraz znikam. - jak powiedziała tak wyszła a ja zostałam sama, zaczęłam sprzątać po śniadaniu, zastanawiałam się czy mam iść na tą całą kolację, postanowiłam że nie pójdę, nie chcę się czuć dziwnie w ich towarzystwie, postanowiłam włączyć film i zrobiłam popcorn, po chwili usłyszałam jakby ktoś wchodził do mojego mieszkania, chwilkę później nie pamiętam już nic
LUDMIŁA
Była już 20.30 a Violi dalej nie było, domyśliłam się że nie przyjdzie ze względu na Leona i Izę, nie powiem nie wiem co Leon w niej widzi, nie polubiłam jej za bardzo. Postanowiłam zadzwonić do Violi ale niestety nie odbierała więc pewnie śpi..
Lu: No niestety Viola nie obiera, znając ją to pewnie śpi
F: Szkoda że jej nie ma
D: Ale jesteś pewna że się nic nie stało? To trochę do niej nie podobne
Lu: Co masz na myśli?
Fe: Dobra nie przejmujmy się na zapas, Viola ostatnio była zmęczona wszystkim więc pewnie odpoczywa. - zakończyliśmy temat i skończyliśmy kolację, później przenieśliśmy się do salonu gdzie bł włączony telewizor, akurat leciały wiadomości,
,, Jesteśmy pod kamienicą w której doszło do napadu i prawdopodobnie porwania jeden z mieszkanek, jak to możliwe że nikt nic nie słyszał i nic nie widział? Będziemy informować państwa na bieżąco jeśli tylko się czegoś więcej dowiemy."
Lu: O nie
L: Co się tak drzesz Ludmiła?
Lu: To przecież kamienica Violi...
L: TO jeszcze nic nie znaczy
Fe: Chwila, patrzcie to przecież jej mieszkanie poznaje
Lu: Diego miałeś rację... coś się jej stało jaka ja jetem głupia... musimy ją znaleźć
I: A po co? Przecież policja jej szuka. A poza tym na pewno nic jej nie jest, zajmijmy się czymś ważniejszym lepiej
Lu: Coś ty powiedziała? Leon co ty w niej do cholery widzisz?!
L: Iza, Violetta to nasza przyjaciółka musimy ją znaleźć
I: O nie ja jej nie znam i nie będę się bawić w poszukiwania, a ty jako mój chłopak powinieneś być po mojej stronie!
Fe: Wiesz co Iza ty nie wiesz co to jest przyjaźń więc jeśli nie chcesz nam pomagać po prostu wyjdź
I: Dobrze, Leon idziemy.
L: Nie, ty idziesz ja zostaje
I: Super. Iza wychodzi- pstryknęła palcami i po prostu wyszła
F: Jakby znajome prawda Ludmiła?
Lu: Nic więcej nie mów, idziemy jej szukać, Viola mówiła mi że od pewnego czasu czuje się obserwowana.
F: Mi też to mówiła, jak byłam u niej po waszym ślubie to mówiła że ostatnio widziała jakąś dziewczynę cały czas i podobno widać było że za nią specjalnie chodziła, ale nic więcej mi nie powiedziała...
L: Musimy ją znaleźć choćby nie wiem co
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz