środa, 16 września 2020

Rozdział 98

 *2 TYGODNIE PÓŹNIEJ 
LEON*
Dalej szukaliśmy Violi i nic... martwię się o nią, brakuje mi jej.. może znowu się w niej zakochuje? Już sam nie wiem, po kolejnym dniu poszukiwań wracam do domu, dziś nie dałem znać Izie że już wracam zapomniałem. Po cichu wchodziłem do domu i usłyszałem dziwną rozmowę Izy 
I: I jak? Co z nią robisz? Wiesz że długo tak nie możemy, musimy z nią skończyć. Nie wiem, wymyśl coś, ona już więcej ma nie zobaczyć nic. - czy ona mówi o Violi? Czy ona jest zdolna do czegoś takiego?
L: Iza co to ma znaczyć? O czym ty mówisz?
I; Leon? A co ty tu robisz?
L: Gdzie jest Violetta?!
I: Już więcej jej nie zobaczysz 
L: W tej chwili masz mnie tam zawieść bo nie ręczę za siebie rozumiesz?! - widziałem że się mnie wystraszyła i zgodziła się mnie zawieść do Violetty, nie mogłem się pogodzić z tym że ona coś takiego mogła zrobić. Powiadomiłem policję i pojechaliśmy na miejsce. Był to jakiś opuszczony dom na obrzeżach miasta. Policja weszła do środka i zatrzymali wspólnika Izy, wbiegłem za nimi do środka i zobaczyłem Violę leżącą na jakimś materacu, była wycieńczona, miała związane ręce  i była cała zapłakana
L: Viola! Nic Ci nie jest?
V: Już w porządku... 
L: Zabiorę Cię do szpitala co?
V: Nie, nie trzeba chcę już do domu...- wtuliła się we mnie, a ja wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu
L: Dlaczego to zrobiłaś Iza?
I: Kiedy byłeś na weselu chciałam Ci zrobić niespodziankę i przyjechać i kiedy już tam dotarłam widziałam Cię z nią jak się całujecie, musiałam coś z nią zrobić
L: Jesteś chora 
I: Może i tak, ale kiedy tylko wyjdę z paki nie dam wam spokoju- Widziałem że Viola wszytko słyszała i zaczęła płakać, wsiadłem więc do auta i pojechaliśmy do domu Violi. 

VIOLETTA
Kiedy Leon mnie zabrał z tego domu byłam w duchu szczęśliwa, cieszę się że mam go za przyjaciela. Kiedy wreszcie byliśmy w moim mieszkaniu Leon zadzwonił do naszych przyjaciół że się znalazłam, ale nie chciałam żadnych odwiedzin więc dziś już nie przyjdą mimo że bardzo chcieli.
V: Leon zostaniesz ze mną?
L: Jasne że tak, powiedz mi co się tam działo jak to w ogóle się stało?
V: Po weselu zaczęłam widywać cały czas jedną i tą samą dziewczynę, teraz wiem że to była Iza, kiedy wy byliście u Ludmiły ja siedziałam tutaj i oglądałam film, później ktoś wszedł do domu i obudziłam się właśnie tam w tym domu, stał nade mną jakiś mężczyzna, później pojawiła się Iza i zaczęła straszyć, bić..
L: Dobra Violu wystarczy już nic więcej nie mów... przepraszam to moja wina, jakby nie ja to nic by Ci się nie stało 
V: To nie twoja wina, biliśmy pijani, alkohol nami kierował 
L: Może masz rację 
V: Jesteśmy przyjaciółmi tak? 
L: Tak- przytuliłam się do niego i po prostu zasnęłam. 

Rano obudziłam się w swoim łóżku, poczułam piękny zapach, zeszłam z łóżka i poszłam w stronę kuchni i zobaczyłam Leona robiącego naleśniki 
V: O matko jak ja dawno nie jadłam naleśników 
L: Jak to?
V: Bo twoje naleśniki są najlepsze 
L: Oj dziękuję, siadaj i zajadaj. - zjadłam ze smakiem naleśniki i wypiłam sok, później poszłam do łazienki rozebrałam się kiedy byłam w samej bieliźnie zobaczyłam siniaki na całym ciele, zaczęłam płakać, Leon niestety to usłyszał i wpadł jak poparzony do łazienki 
L: Viola co się stało?
V: Popatrz na mnie... wyglądam okropnie..
L: Nie mów tak wyglądasz pięknie, a siniaki zaraz zejdą zobaczysz. 
V: Lepiej wyjdź z łazienki... nie powinieneś tutaj być 
L: Daj spokój, co jak co ale przede mną nie musisz się kryć, jesteś piękna - Leon zaczął się zbliżać do mnie i w końcu pocałował nie chciałam tego przerywać więc pogłębiałam każdy pocałunek, w końcu dobrałam się do koszuli Leona i zaczęłam ją rozpinać
L: Jesteś pewna że tego chcesz?
V: Jak nigdy - po ty Leon można powiedzie że się na mnie rzucił. Zrobiliśmy to znów, Leon na początek całował całe moje ciało, później ja jego kiedy w końcu we mnie wszedł na początku był delikatny a potem stawał się bardziej brutalny, było mi cudownie z resztą Leonowi też. Kiedy byliśmy w trakcie przyjemności ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Szybko z Leonem odskoczyliśmy od siebie, szybko się ubraliśmy i poszłam otworzyć drzwi. To nikt inny jak Ludmiła i Federico
Lu: Viola skarbie tak się martwiliśmy o Ciebie, a co ty taka czerwona na policzkach?
V: Co? Wydaje Ci się 
Lu: Violetta przecież widzę, coś jest nie tak. Może masz gorączkę 
Fe: Ludmi kotek to nie gorączka
Lu: Co?
Fe: Zobacz Leon tu jest 
L: Cześć
Lu: Czy wy właśnie?
V i L: Nie! 
Fe: Dobra dobra widzimy was 
V: To nie tak, naprawdę my nic...
Lu: No dobra niech wam będzie. 
V: Wchodźcie zrobię wam coś do picia - weszli do środka a ja wstawiłam wodę na herbatę, posiedzieliśmy chyba dobre 4 godziny i rozmawialiśmy. Kiedy wyszli Leon jeszcze chwilę został. 
L: Viola możemy porozmawiać?
V: Chyba nawet musimy, Leon to co się stało nigdy nie powinno mieć miejsca... 
L: Ale przecież tego sama chciałaś 
V: Tak wiem, ale to był błąd...Leon ja nie chcę robić sobie znów nadziei że będziemy razem i że będziemy szczęśliwi... wiem że tak nie będzie..
L: A skąd taka pewność? 
V: Po prostu to czuję, Leon my nie możemy być razem...
L: Dobra, rozumiem.. skoro tak uważasz to niech tak będzie, a teraz już pójdę. Jak będziesz czegoś potrzebować to zadzwoń
V: Dobrze dziękuje. - Leon wyszedł, co ze mnie za idiotka. Miałam szanse być znów szczęśliwa i to zepsułam.. Brawo Violetta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz