Od tamtych zdarzeń minął już miesiąc, wszystko idzie dobrze, Leon dalej jest moim przyjacielem i dogadujemy się bardzo dobrze, ustaliliśmy też coś może głupiego ale nam to odpowiada. Mianowicie jesteśmy przyjaciółmi, ale że nam dobrze w łóżku ze sobą czasem do niego pójdziemy i się zabawimy. Właśnie szykuję się na kolację pożegnalną do Fran i Diego, za 2 dni wylatują do Madrytu i już tam póki co będą mieszkać. Jeszcze przed samym wyjściem zadzwonił do mnie Leon i zaproponował że po mnie przyjedzie, ale jakby to wyglądało? Poszłam więc na nogach, nie było to jakoś daleko więc byłam po 30 minutach u Fran.
F: Hej Violu wchodź- weszłam do środka gdzie wszyscy już byli, zajęłam miejsce obok Leona.
Lu: Słuchajcie mam propozycję, co wy na to żeby zrobić sobie wycieczkę po paru miejscach na świecie?
V: To całkiem dobry pomysł, ja z chęcią polecę
L: No to ja też
F: My to jak będzie miał się kto dziećmi zająć to polecimy z chęcią. - zaśmialiśmy się i zaczęliśmy jeść, później rozmawialiśmy na inne tematy. Po chwili Leon z Fede wyszli sobie na balkon i o czymś rozmawiali. Postanowiłam że do nich dołącze.
V: O czym tak rozmawiacie?
Fe: A wspominamy stare czasy, jak to było
V: Było cudownie, ciekawe czy Fran ma jakieś zdjęcia
L: Pójdę zapytać - Leon poszedł do środka, a ja zostałam z Fede
Fe: Viola, powiedz mi co się między wami dzieje? Jesteś ostatnio jakaś dziwna
V: Nic się między nami nie dzieje... czasem człowiek coś sobie uświadamia, robi głupoty a ja taką właśnie zrobiłam...
Fe: Co się stało?
V: Nie potrzebnie wtedy zrywałam z Leonem.. może teraz byłoby inaczej
Fe: Nie wiesz tego. Ale zawsze możesz coś zmienić pamiętaj o tym
V: Nie, już jest za późno
Fe: Nigdy nie jest za późno, pamiętaj że jakby co to jestem. możesz mi wszystko powiedzieć tak jak kiedy byliśmy mali pamiętasz?
V: Oj pamiętam, wtedy to było życie - zaczęliśmy wspominać nasze głupie posunięcia kiedy byliśmy dzieciakami. Po chwili Fran nas zawołała, miała przed sobą album pełen naszych zdjęć.
V: O super masz zdjęcia
Lu: Pamiętam jaka byłam na was zła że to was Marotti wybrał to reprezentowania studio
F: O zobacz Violu, jak to kiedyś było fajnie, nie musiałeś się niczym martwić, zajmowałeś się tylko sobą, a teraz mam męża i 2 wspaniałych dzieci.
V: Zobacz twoje urodziny Fran! Pamiętam ile było zamieszania żeby wszystko ładnie wyszło
V: Zobacz twoje urodziny Fran! Pamiętam ile było zamieszania żeby wszystko ładnie wyszło
L: Ja to bardzo dobrze pamiętam, musiałem wtedy odciągnął Ludmiłę od tej imprezy żeby jej nie zepsuła
Fe: Ludmiła czy ty naprawdę byłaś aż taka zła?
Lu: Oj tam już nie przesadzajmy, to stare czasy były, człowiek już jest inny
V: I całe szczęście. - zaśmialiśmy się wszyscy i oglądaliśmy dalej
Lu: o matko pamiętam jak Camilla codziennie inaczej wyglądała, denerwowała mnie strasznie, ale dobrze że przestała jak jej zwróciłam uwagę
F: Ludmiła ty ją wyśmiałaś
Lu: A już dobra nic więcej nie mówię
D: O popatrzcie na to, pamiętam jak wysłaliście to zdjęcie Fran powiedziała że jest tak cudowne że musi je wywołać.
V: O Fran o ty mi nie mówiłaś
F: Oj tam, piękne jest przecież nie uważacie?- popatrzyłam na Leona a on na mnie, kiwnął głową na tak, więc ja też co innego bym miała zrobić, nie powiem przykro mi się zrobiło, chyba Leon zauważył bo kiedy nikt nie patrzył złapał mnie za rękę i po niej głaskał. Uśmiechnęłam się do niego i dalej oglądałam zdjęcia
L: O ja lubiłem zawsze to zdjęcie
L: O ja lubiłem zawsze to zdjęcie
V: To były moje urodziny, pamiętam zabrałeś mnie na lot balonem i ten balon się odczepił i lecieliśmy w gdzieś w siną dal
L: Tak, pamiętam jak się bałaś i siedziałaś skulona w tym koszu w kącie
V: Nie prawda!
L: Prawda
V: Nie
L: Tak - zaczęliśmy się przekomarzać, aż w końcu Leon poszedł za daleko i zaczął mnie dźgać, odegrałam się więc na nim, zachowaliśmy się jak małe dzieci
Lu: Może przestaniecie? Jesteście gorsi niż dzieci
F: O tutaj zgadzam się z Ludmiłą - popatrzyliśmy na siebie i przestaliśmy. Siedliśmy na swoich miejscach i oglądaliśmy dalej zdjęcia
Po cudownym wieczorze przyszła pora wracać do domu, Ludmiła i Fede już pojechali, Leon też już wyszedł, ja wyszłam ostatnia. Gdy wyszłam z budynku w którym mieszka Fran ktoś złapał mnie oparł o ścianę i zaczął całować
Po cudownym wieczorze przyszła pora wracać do domu, Ludmiła i Fede już pojechali, Leon też już wyszedł, ja wyszłam ostatnia. Gdy wyszłam z budynku w którym mieszka Fran ktoś złapał mnie oparł o ścianę i zaczął całować
V: Leon nie strasz mnie
L: Wybacz ale muszę się jakoś odegrać
V: Ty? To chyba ja powinnam się odegrać
L: Pozwalam - Leon znów zaczął mnie całować, schodził po mojej szyi aż doszedł do mojego biustu, pora t przerwać, tak nie może być
V: Nie Leon, przestań musimy to skończyć
L: Dlaczego?
V: Po prostu robimy źle, nie możemy... ja już nie mogę, nie daje rady kiedyś byłeś mi za bliski żeby teraz robić to co robimy
L: Myślałem że jest Ci dobrze tak jak jest
V: Nie Leon ja już nie potrafię wybacz, ale musimy naszą znajomość zakończyć na spotkaniach z innymi, sami nie możemy się widywać
L: Nie wierze wiesz? Po miesiącu Ci to dopiero przeszkadza?
V: Tak, źle mi z tym że muszę wszystkich okłamywać, to był głupi pomysł... wybacz Leon ale to koniec... - powiedziałam i odeszłam, znowu płakałam, znowu nie miałam odwagi mu powiedzieć wszystkiego...










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz