Dr: Witamy znowu droga panno, pamiętasz kim jesteś?
V: Tak, Violetta Castillo i mam 19 lat
Dr: Cudownie a pamięta pani co się stało?
V: Nie do końca wsiadałam do samolotu i zasnęłam
Nagle do sali wpadła Ludmiła i Fede
Lu: Viola nareszcie się obudziłaś
V: Ludmiła o co chodzi co się stało? Ja nie pamiętam..
Fe: Otóż kiedy polecieliśmy do Leona ty postanowiłaś wrócić wcześniej, twój samolot miał wypadek..
V: Ile czasu minęło? Długo byłam nieprzytomna?
Fe: Miesiąc
V: Tak długo? - po chwili do sali weszła jeszcze jedna osoba, nie mogłam w to uwierzyć - Leon? to naprawdę ty?
L: Ty naprawdę myślałaś że nie przylecę kiedy się dowiem co się stało? Jesteś dla mnie ważniejsza niż jakaś tam kariera. - uśmiechnęłam się do niego i rozmawialiśmy później w czwórkę.
Lu: Posłuchajcie mam pewien pomysł, może byśmy tak zamieszkali razem?
L: W sumie to jest bardzo dobry pomysł
Fe: To jak? Szukamy domu czy mieszkania?
V: Domu! Musimy mieć piękny ogród.
Lu: O zgadzam się z Violą. - po chwili wszedł lekarz i powiedział że w zasadzie mogę już wyjść, poprosiłam Leona żeby mnie odwiózł.
L: Kochanie muszę Ci coś powiedzieć, mieszkam teraz u Ciebie
V: Co? Ale jak to?
L: Długa historia, kiedyś Ci opowiem.
V: Dobrze - wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mnie. W domu czekali na mnie już wszyscy. Pierwsze co podbiegła do mnie moja mała siostrzyczka Laura. Przytuliłam się do reszty domowników i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Po 23 poszliśmy spać, a jutro jedziemy oglądać nasz nowy domek już nie mogę się doczekać.
Wstałam koło godziny 8.30 Leon dalej spał, postanowiłam go obudzić w bardzo miły sposób. Siadłam na nim i zaczęłam całować, on po chwili zaczął oddawać każdy pocałunek
L: A co to masz na coś ochotę że mnie tak budzisz? - poruszał śmiesznie swoimi brwiami
V: Może nie teraz, może uda nam się kupić nasz domek i wtedy, kto wie
L: Oj ty moja kocico - Leon przewrócił mnie na łóżko i bardzo mocno przytulił. Przed 9 zeszliśmy do kuchni. Olga jak zwykle kłóciła się z Ramallo i jak zwykle wyglądało to śmiesznie. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy po Ludmiłę i Federico i ruszyliśmy oglądać dom.Nie powiem był całkiem ładny mi i Ludmile bardzo się podobał V: Leon mi się ten dom bardzo podoba i jeszcze ten basen
L: Mi też się podoba i jestem za tym żeby go kupić, musimy w prawdzie kupić meble, ale dzięki temu urządzimy sobie jak będziemy chcieli.
Fe: Macie racje, Ludmi a ty jak myślisz?
Lu: Jest cudownie. zostajemy tutaj. - cieszyłam się że jesteśmy zgodni, więc kupiliśmy dom, teraz pora na umeblowanie go. Będzie super zabawa. Kuchnia i łazienki już były więc tyle z głowy. Cały dzień spędziliśmy w sklepie meblowym, ale udało nam się kupić wszystko.
V: Leon która godzina?
L: Już 22.30 a co? masz już dość?
V: Tak
L: Ale jak tego nie skończymy to nie będziemy mieli gdzie spać
V: O no już dobrze. - skończyliśmy i pierwsze co położyłam się spać.
Leon
Viola zasnęła jak małe dziecko, nie dziwię się była padnięta, patrzyłem na nią przez dłuższą chwilę i cieszyłem się że tutaj jestem. Kiedy tylko usłyszałem że jakiś samolot miał wypadek nie przejąłem się tym, ale później przez przypadek spotkałem przyjaciół i oni powiedzieli mi co to za samolot. Od razu rzuciłem wszystko i wróciłem do BA do mojej kruszynki. Teraz będzie już tylko dobrze. Poszedłem jeszcze do łazienki i położyłem się obok Violi i przytulony zasnąłem, jutro przyjedzie reszta mebli i dodatków, no i musimy wszystko zrobić bo chcemy w sobotę urządzić parapetówkę.
Obudziłem się o 10, no nie zaspałem zaraz mają być meble, szybko się ubrałem i obudziłem Violę. Zbiegłem na dół i na całe szczęście bo właśnie ktoś podjechał, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem ciężarówkę. Wpuściłem panów do środka a oni wnieśli wszystkie pudła i meble do domu.
L: Viola! Chodźcie już meble są
V: O super, to ty i Fede skręcajcie je, a ja i Ludmiła poukładamy wszytko w kuchni
Fe: Dobra, więc zaczynamy - zeszło nam aż do 20, ja i Fede składaliśmy meble a dziewczyny ustawiały je jak chciały i pakowały wszystko do nich. Cieszyłem się że już po wszystkim i możemy w spokoju siąść na naszej nowej kanapie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz