wtorek, 15 września 2020

Rozdział 92

Nagle jakaś maszyna zaczęła pikać, zdziwiłam się bo nie widziałam nic, po chwili usłyszałam jakieś głosy chyba lekarzy. Ale sama nie byłam pewna do końca. Otworzyłam oczy i doznałam szoku. Byłam w szpitalu, ale zaraz co się stało?!
Dr: Witamy znowu droga panno, pamiętasz kim jesteś?
V: Tak, Violetta Castillo i mam 19 lat
Dr: Cudownie a pamięta pani co się stało?
V: Nie do końca wsiadałam do samolotu i zasnęłam 
Nagle do sali wpadła Ludmiła i Fede
Lu: Viola nareszcie się obudziłaś
V: Ludmiła o co chodzi co się stało? Ja nie pamiętam..
Fe: Otóż kiedy polecieliśmy do Leona ty postanowiłaś wrócić wcześniej, twój samolot miał wypadek..
V: Ile czasu minęło? Długo byłam nieprzytomna?
Fe: Miesiąc
V: Tak długo? - po chwili do sali weszła jeszcze jedna osoba, nie mogłam w to uwierzyć - Leon? to naprawdę ty?
L: Ty naprawdę myślałaś że nie przylecę kiedy się dowiem co się stało? Jesteś dla mnie ważniejsza niż jakaś tam kariera. - uśmiechnęłam się do niego i rozmawialiśmy później w czwórkę. 
Lu: Posłuchajcie mam pewien pomysł, może byśmy tak zamieszkali razem?
L: W sumie to jest bardzo dobry pomysł 
Fe: To jak? Szukamy domu czy mieszkania?
V: Domu! Musimy mieć piękny ogród.
Lu: O zgadzam się z Violą. - po chwili wszedł lekarz i powiedział że w zasadzie mogę już wyjść, poprosiłam Leona żeby mnie odwiózł.
L: Kochanie muszę Ci coś powiedzieć, mieszkam teraz u Ciebie 
V: Co? Ale jak to?
L: Długa historia, kiedyś Ci opowiem. 
V: Dobrze - wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mnie. W domu czekali na mnie już wszyscy. Pierwsze co podbiegła do mnie moja mała siostrzyczka Laura. Przytuliłam się do reszty domowników i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Po 23 poszliśmy spać, a jutro jedziemy oglądać nasz nowy domek już nie mogę się doczekać. 
Wstałam koło godziny 8.30 Leon dalej spał, postanowiłam go obudzić w bardzo miły sposób. Siadłam na nim i zaczęłam całować, on po chwili zaczął oddawać każdy pocałunek
L: A co to masz na coś ochotę że mnie tak budzisz? - poruszał śmiesznie swoimi brwiami 
V: Może nie teraz, może uda nam się kupić nasz domek i wtedy, kto wie 
L: Oj ty moja kocico - Leon przewrócił mnie na łóżko i bardzo mocno przytulił. Przed 9 zeszliśmy do kuchni. Olga jak zwykle kłóciła się z Ramallo i jak zwykle wyglądało to śmiesznie. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy po Ludmiłę i Federico i ruszyliśmy oglądać dom.Nie powiem był całkiem ładny mi i Ludmile bardzo się podobał
V: Leon mi się ten dom bardzo podoba i jeszcze ten basen
L: Mi też się podoba i jestem za tym żeby go kupić, musimy w prawdzie kupić meble, ale dzięki temu urządzimy sobie jak będziemy chcieli.
Fe: Macie racje, Ludmi a ty jak myślisz?
Lu: Jest cudownie. zostajemy tutaj. - cieszyłam się że jesteśmy zgodni, więc kupiliśmy dom, teraz pora na umeblowanie go. Będzie super zabawa. Kuchnia i łazienki już były więc tyle z głowy. Cały dzień spędziliśmy w sklepie meblowym, ale udało nam się kupić wszystko. 
V: Leon która godzina?
L: Już 22.30 a co? masz już dość?
V: Tak 
L: Ale jak tego nie skończymy to nie będziemy mieli gdzie spać 
V: O no już dobrze. - skończyliśmy i pierwsze co położyłam się spać. 
 
Leon 
Viola zasnęła jak małe dziecko, nie dziwię się była padnięta, patrzyłem na nią przez dłuższą chwilę i cieszyłem się że tutaj jestem. Kiedy tylko usłyszałem że jakiś samolot miał wypadek nie przejąłem się tym, ale później przez przypadek spotkałem przyjaciół i oni powiedzieli mi co to za samolot. Od razu rzuciłem wszystko i wróciłem do BA do mojej kruszynki. Teraz będzie już tylko dobrze. Poszedłem jeszcze do łazienki i położyłem się obok Violi i przytulony zasnąłem, jutro przyjedzie reszta mebli i dodatków, no i musimy wszystko zrobić bo chcemy w sobotę urządzić parapetówkę. 
Obudziłem się o 10, no nie zaspałem zaraz mają być meble, szybko się ubrałem i obudziłem Violę. Zbiegłem na dół i na całe szczęście bo właśnie ktoś podjechał, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem ciężarówkę. Wpuściłem panów do środka a oni wnieśli wszystkie pudła i meble do domu.
L: Viola! Chodźcie już meble są 
V: O super, to ty i Fede skręcajcie je, a ja i Ludmiła poukładamy wszytko w kuchni
Fe: Dobra, więc zaczynamy - zeszło nam aż do 20, ja i Fede składaliśmy meble a dziewczyny ustawiały je jak chciały i pakowały wszystko do nich. Cieszyłem się że już po wszystkim i możemy w spokoju siąść na naszej nowej kanapie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz