środa, 28 października 2020

Rozdział 101

Po zwiedzaniu miasta poszliśmy do hotelu.
Rec: Dzień dobry państwo w jakiej sprawie?
Lu: Mamy rezerwację w tym hotelu 
Rec: W takim razie proszę o dokumenty i już się tym zajmujemy - daliśmy recepcjonistce nasz dowody, ona coś wklepała w komputer i po chwili oddała nam dokumenty i dała klucze do pokojów. 
V: A gdzie klucz dla mnie?
Lu: Ale są tylko dwa, przepraszam panią ale dostaliśmy tylko 2 klucze 
Rec: A, tak najmocniej przepraszam ale skończyły nam się pokoje i niestety muszą państwo się jakoś podzielić 
V: Dobra nie ma problemu damy radę.
Lu: Będziecie w jednym pokoju?
L: No przecież nie zostawimy Violi na korytarzu - zaśmialiśmy się i poszliśmy do pokojów. Na szczęście w naszym pokoju były dwa łóżka. 
V: Pora się rozpakować, którą szafę zajmujesz?
L: Obojętne mi to - zaśmiał się a ja zaczęłam rozpakowywać swoje ubrania, kiedy już skończyłam postanowiłam iść do łazienki, weszłam pewnie do łazienki a tam Leon się kąpał 
V: Przepraszam, nie wiedziałam że tu jesteś
L: Jak chcesz dołączyć to się nie krępuj 
V: Leon, rozmawialiśmy o tym, a następnym razem zamykaj drzwi. - ehh co za pech... jeszcze te jego teksty, co on sobie myśli, że rzucę wszystko i do niego dołączę? Tak to ma rację, ale muszę być twarda. 

Po kolacji mieliśmy iść wszyscy jeszcze na jakiś spacer, ale niestety się rozpadało i musieliśmy iść do swoich pokoi. Poszłam pierwsze co do łazienki i przebrałam w piżamę i położyłam się do łóżka. Wzięłam telefon i zaczęłam coś oglądać, nagle usłyszałam grzmot, no pięknie ja się tak boję burzy, odruchowo skoczyłam Leonowi do łózka i się przytuliłam 
L: Viola dalej boisz się burzy?
V: Tak, co w tym dziwnego? 
L: Masz 22 lata pora przestać się bać
V: Dobrze więc idę do swojego łóżka - wstałam i poszłam na swoje łóżko, przykryłam się i odwróciłam do niego plecami, z każdym grzmotem kuliłam się coraz bardziej, ale udawałam że wszystko jest okej mimo że tak nie było... Po chwili poczułam że Leon wchodzi na moje łóżko i się do mnie przytula 
L: Przepraszam, już twój obrońca przyszedł - zaśmiałam się i przytuliłam się do niego i zasnęłam w jego objęciach.  

Rano obudziłam się wtulona dalej w Leona uśmiechnęłam się do siebie i jeszcze na chwilkę zamknęłam oczy, po chwili poczułam jak Leon całuje mnie w czoło, zdziwiło mnie to otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego z uśmiechem 
L: To ty nie śpisz? 
V: Już nie
L: Przepraszam, nie powinienem ale jakoś nie mogłem się oprzeć 
V: Nic się nie stało - wstaliśmy i ja poszłam do łazienki się ogarnąć, później Leon. Gdy już byliśmy gotowi zeszliśmy na śniadanie. 
Lu: Jak pierwsza noc?
L: Dobrze
Fe: śpicie na jednym łóżku?
V: Nie mamy osobne więc jest dobrze 
Lu: No to dobrze, mam plan żeby dziś iść do jakiegoś aquaparku? 
L: Świetny plan 
V: Mi też się podoba 
Fe: No to ja też jestem za, po śniadaniu lecimy w takim razie, spotkajmy się pod recepcją. 
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do pokojów przygotować się, wzięłam z szafy mój kostium i poszłam się przebrać, ale zapomniałam wziąć ze sobą ubrań więc musiałam wyjść w samym stroju 
L: Wyglądasz pięknie 
V: Dziękuję, gotowy? Możemy iść?
L: Jak tylko się ubierzesz to możemy - ubrałam szybko jakąś sukienkę i wzięłam torbę i wyszliśmy. Czekaliśmy na Ludmiłę i Fede kiedy już ich zobaczyliśmy wyszliśmy i złapaliśmy taksówkę. 
W parku byliśmy po jakiś 40 minutach, nie było kolejki więc weszliśmy szybko. Zostawiliśmy swoje rzeczy w szafce i poszliśmy na leżaki. Chłopaki polecieli na zjeżdżalnie i inne atrakcje.
Lu: Viola powiedz mi, jak miedzy Tobą i Leonem? 
V: A jak ma być? Jesteśmy przyjaciółmi 
Lu: Słyszałam, że się do Ciebie wprowadził 
V: Tak bo nie miał gdzie pójść a wiesz że mam wolny pokój
Lu: Violetta kiedy przestaniesz się oszukiwać i będziecie razem?
V: Ludmiła zerwaliśmy prawie rok temu
Lu: To wystarczająco długo żeby zacząć od nowa, przecież wy się kochacie 
V: Ludmiła proszę przestań 
Lu: Przyznaj się że go kochasz i nigdy nie przestałaś 
V: No dobrze przyznaję, ale co to zmieni?
Lu: Może dużo zmienić tylko mu to powiedz, proszę nie mogę patrzeć jak jesteś smutna 
V: Dobrze - później poszłyśmy trochę popływać, wybawiliśmy się wszyscy za wszystkie czasy, wróciliśmy do hotelu kolo 18 chciałam zaprosić Leona na spacer i powiedzieć mu wszystko, może nam się uda w końcu być razem, albo znienawidzi mnie do końca życia. No cóż raz się żyję. Leon bardzo długo siedział w łazience kiedy wyszedł to był wystrojony jak nigdy 
V: Wybierasz się gdzieś?
L: Tak, poznałem taką fajną laskę dziś na basenie i idziemy na randkę
V: O to super, cieszę się 
L: Mogę nie wrócić na noc także czasem się nie martw. Do jutra papa 
V: Pa... - jak tylko wyszedł rozpłakałam się... myślałam że jeszcze mamy szansę ale jednak to już koniec... Siedziałam chwilę tak jeszcze sama aż w końcu ktoś zapukał, poszłam otworzyć to Ludmiła
Lu: Co się stało?
V: Leon poszedł na randkę z jakąś dziewczyną którą dziś poznał 
Lu: Biedactwo moje, co teraz?
V: Nic... niech będzie szczęśliwy, a teraz przepraszam idę się przejść - wyszłam z hotelu i błąkałam się po mieście. Doszłam do jakiegoś parku, było w nim pięknie siadłam na jednej z ławek i myślałam o mnie i Leonie. Nie wiem ile czasu mi to zajęło, ale nie odbierałam telefonu od nikogo, chciałam być sama.
 
LUDMIŁA
Była już 23.40 a Violetty dalej nie ma, nie odbiera telefonu zaczynam się o nią martwić
Lu: Fede martwię się o nią 
Fe: Może pójdziemy jej poszukać co? Zadzwonię do Leona 
Lu: Nie, to wszystko przez Leona, Viola chciała mu dziś powiedzieć wszystko, że dalej go kocha ale on jej oznajmił że idzie na randkę i nie wróci pewnie na noc 
Fe: No to ładnie, dobra kotek chodź idziemy jej poszukać - wyszliśmy przed hotel i zobaczyłam Leona. nie wiem dlaczego ale podbiegłam do niego i dałam mu w twarz  
L: Ała! Za co to?
Lu: Ty już dobrze wiesz co, Violetta zniknęła i to przez Ciebie!
L: Jak to zniknęła? I niby dlaczego to moja wina?
Lu: Chciała Ci dziś wszystko powiedzieć, że dalej Cię kocha, a ty poszedłeś na randkę
L: Nie wiedziałem.. 
Lu: Nie pamiętam kiedy ostatnio tak płakała, powiedziała że idzie się przejść ale nie ma z nią kontaktu więc idę z Fede jej szukać, a ty rób co chcesz - wykrzyczałam to, złapałam Fede za rękę i poszliśmy szukać Violetty, bałam się że jej nie znajdziemy że coś się stało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz