środa, 16 września 2020

Rozdział 100

Siedziałam już w swoim mieszaniu i pierwszy raz od dawna płakałam... zakochałam się znowu w Leonie.. o ile tak to można nazwać że znowu.. Ja cały czas go kochałam... siedziałam tak jeszcze sama gdy ktoś wszedł do mojego mieszkania, wystraszyłam się, ale po chwili zobaczyłam Leona. 
L: Dlaczego płaczesz?
V: Tak po prostu, tak mnie naszło
L: Powiesz mi o co chodzi?
V: Nie wiem czy mogę 
L; Viola jesteśmy przyjaciółmi możesz mi powiedzieć wszystko 
V: Leon, ja nigdy nie przestałam Cię kochać, kiedy byłeś z Izą bolało mnie to bardzo, a kiedy się ze sobą przespaliśmy wiedziałam że moje uczucie nie minie tak prędko, a później wszystko działo się tak szybko, przepraszam powinnam od razu Ci powiedzieć ale nie potrafiłam bo bałam się że Cię stracę...
L: Violetta, czasem wystarczy powiedzieć prawdę wiesz? - popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, on się tylko uśmiechnął i mocno mnie przytulił. Później wyszeptał 2 słowa które dodały mi chęci do życia - Kocham Cię 
V: Leon na prawdę?
L: Tak Violetta, jeśli uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną będę najszczęśliwszym facetem na Ziemi
V: A Więc zgadzam się. - mieliśmy się już pocałować kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Szybko się otrząsnęłam i zdałam sobie sprawę że to był tylko sen... Popatrzyłam na wyświetlacz to Ludmiła, 
...
V: Tak?
Lu: Violu coś się stało wczoraj?
V:Nie dlaczego pytasz?
Lu: Leon jest u nas i wygląda na załamanego, cały czas pije 
V: To chyba jego się powinnaś zapytać czy coś się stało, ja od Fran wyszłam ostatnia i się z nim nie widziałam
Lu: A, to przepraszam że Cię niepokoiłam
...
Nie wiedziałam zbytnio co mam ze sobą zrobić, zwykle całe dnie spędzałam z Leonem, a teraz muszę coś wymyślić. Postanowiłam więc pojechać do taty. Drzwi otworzyłam mi Olga 
O: Cześć kruszynko, co Cię do nas sprowadza?
V: A nie miałam co robić i jestem, jest Angie?
O: Są z Laurą w salonie- weszłam do salonu i pierwsze co mała rzuciła się na mnie 
An: Viola, a co ty tu robisz?
V: Nie miałam co robić więc jestem, Angie możemy porozmawiać?
An: Laura idź do siebie, mów Violu co się dzieje?
V: Popełniłam duży błąd... Na ślubie Ludmiły i Fede zobaczyłam się z Leonem, porozmawialiśmy i zostaliśmy przyjaciółmi, no i później za dużo wypiliśmy i wylądowaliśmy w łóżku...
An: Viola... 
V: Poczekaj to nie koniec, później ta cała sytuacja z porwaniem, maczała w tym palce Iza była dziewczyna Leona... po tym wszystkim nie zostaliśmy parą, jedynie spotykaliśmy się dzień w dzień jak dobrzy przyjaciele, ale czasem dochodziło pomiędzy nami do zbliżeń..
An: Czy ty chcesz mi powiedzieć że łączył was sex?
V: Tak... ale wczoraj to zakończyłam, bo ja go kocham i nie potrafię tak..
An: Violu co wam wpadło do głowy... I teraz co? zamierzasz udawać że się nie znacie?
V: Nie wiem Angie... jestem w rozsypce... - popłakałam się a ona mnie przytuliła, nie wiem co będzie dalej jak będę się zachowywać przy Leonie... jeszcze te wakacje... Posiedziałam jeszcze chwilę u nich i wróciłam do mieszkania. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i siadłam przed telewizorem i oglądałam jakiś film.. Później zasnęłam... 

*MIESIĄC PÓŹNIEJ 
WIECZÓR PRZEZ WYLOTEM*
Ten miesiąc był bardzo dziwny, prawie nie widywałam się z Leonem, nie odzywałam się do niego z resztą tak jak on do mnie. Ludmiła próbowała się czegoś dowiedzieć ale nic jej nie mówiłam. Pakuję ostatnie rzeczy do swojej walizki w końcu jutro z samego rana lecimy na wakacje, Ludmiła powiedziała że po mnie przyjadą i chwała im za to bo nie wyobrażam sobie tachać bagaż autobusem. Kiedy już byłam gotowa ktoś zapukał do moich drzwi, poszłam otworzyć i bardzo się zdziwiłam jak zobaczyłam Leona
V: Co ty tu robisz?
L: Chciałem pogadać, nie chce żeby tak było pomiędzy nami 
V: A czego ty byś chciał?
L: Tego co było wcześniej, może bez jednej rzeczy, chcę Cię mieć przy sobie jako swoją przyjaciółkę, tęsknie za Tobą 
V: Leon, ale ja nie potrafię być twoją przyjaciółką...
L: Przecież robisz to doskonale, Viola proszę 
V: Dobrze, będziemy przyjaciółmi- Leon przytulił mnie i po prosu wszedł do środka.
L: To w ramach podziękowań zrobię Ci naleśniki 
Ucieszyłam się bo bardzo lubię jego naleśniki. Kiedy już były gotowe zjadłam ze smakiem.
V: Pyszne, dziękuje 
L: Viola, mam sprawę
V: Słucham Cię
L: Chodzi o to że nie mam gdzie mieszkać i chciałbym Cię zapytać czy mógłbym się wprowadzić do Ciebie na jakiś czas
V: Zaskoczyłeś mnie, mam jeszcze jeden pokój więc jeśli chcesz to zapraszam. A kiedy?
L: Najlepiej już 
V: Co?! Tak szybko?
L: No tak, bo widzisz, właściciel postanowił że wraca do kraju i mam się wynieść.
V: No dobra to jedźmy po twoje rzeczy w takim razie - zebraliśmy się i pojechaliśmy do Leona, nie miał na szczęście dużo rzeczy więc szybko nam poszło, wróciliśmy do mnie i Leon rozpakował się w wolnym pokoju, ja w międzyczasie zadzwoniłam do Ludmiły że nie muszą po mnie przyjeżdżać. Otworzyliśmy z Leonem wino i wypiliśmy cała butelkę, więc spaliśmy jak zabici. 
Rano koło godziny 4 zadzwonił budzik więc szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy na lotnisko. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, po długiej odprawie byliśmy już w samolocie i wystartowaliśmy. Pierwszy punkt programu to Madryt, odwiedzimy Fran i Diego przy okazji. 
Po paru godzinach byliśmy na miejscu Madryt jest piękny więc pierwsze co poszliśmy zwiedzać i robić sobie zdjęcia 






Rozdział 99

 Od tamtych zdarzeń minął już miesiąc, wszystko idzie dobrze, Leon dalej jest moim przyjacielem i dogadujemy się bardzo dobrze, ustaliliśmy też coś może głupiego ale nam to odpowiada. Mianowicie jesteśmy przyjaciółmi, ale że nam dobrze w łóżku ze sobą czasem do niego pójdziemy i się zabawimy. Właśnie szykuję się na kolację pożegnalną do Fran i Diego, za 2 dni wylatują do Madrytu i już tam póki co będą mieszkać. Jeszcze przed samym wyjściem zadzwonił do mnie Leon i zaproponował że po mnie przyjedzie, ale jakby to wyglądało? Poszłam więc na nogach, nie było to jakoś daleko więc byłam po 30 minutach u Fran. 
F: Hej Violu wchodź- weszłam do środka gdzie wszyscy już byli, zajęłam miejsce obok Leona.
Lu: Słuchajcie mam propozycję, co wy na to żeby zrobić sobie wycieczkę po paru miejscach na świecie?
V: To całkiem dobry pomysł, ja z chęcią polecę 
L: No to ja też 
F: My to jak będzie miał się kto dziećmi zająć to polecimy z chęcią. - zaśmialiśmy się i zaczęliśmy jeść, później rozmawialiśmy na inne tematy. Po chwili Leon z Fede wyszli sobie na balkon i o czymś rozmawiali. Postanowiłam że do nich dołącze.
V: O czym tak rozmawiacie?
Fe: A wspominamy stare czasy, jak to było 
V: Było cudownie, ciekawe czy Fran ma jakieś zdjęcia
L: Pójdę zapytać - Leon poszedł do środka, a ja zostałam z Fede 
Fe: Viola, powiedz mi co się między wami dzieje? Jesteś ostatnio jakaś dziwna 
V: Nic się między nami nie dzieje... czasem człowiek coś sobie uświadamia, robi głupoty a ja taką właśnie zrobiłam...
Fe: Co się stało? 
V: Nie potrzebnie wtedy zrywałam z Leonem.. może teraz byłoby inaczej
Fe: Nie wiesz tego. Ale zawsze możesz coś zmienić pamiętaj o tym 
V: Nie, już jest za późno 
Fe: Nigdy nie jest za późno, pamiętaj że jakby co to jestem. możesz mi wszystko powiedzieć tak jak kiedy byliśmy mali pamiętasz? 
V: Oj pamiętam, wtedy to było życie - zaczęliśmy wspominać nasze głupie posunięcia kiedy byliśmy dzieciakami. Po chwili Fran nas zawołała, miała przed sobą album pełen naszych zdjęć. 
V: O super masz zdjęcia 
F: Mam, chodźcie oglądamy - fajnie tak było powspominać.
Lu: Pamiętam jaka byłam na was zła że to was Marotti wybrał to reprezentowania studio
V: Tak pamiętam, myślałam że nas zjesz swoim wzrokiem
F: O zobacz Violu, jak to kiedyś było fajnie, nie musiałeś się niczym martwić, zajmowałeś się tylko sobą, a teraz mam męża i 2 wspaniałych dzieci.
V: Zobacz twoje urodziny Fran! Pamiętam ile było zamieszania żeby wszystko ładnie wyszło
L: Ja to bardzo dobrze pamiętam, musiałem wtedy odciągnął Ludmiłę od tej imprezy żeby jej nie zepsuła 
Fe: Ludmiła czy ty naprawdę byłaś aż taka zła?
Lu: Oj tam już nie przesadzajmy, to stare czasy były, człowiek już jest inny
V: I całe szczęście. - zaśmialiśmy się wszyscy i oglądaliśmy dalej 

Lu: o matko pamiętam jak Camilla codziennie inaczej wyglądała, denerwowała mnie strasznie, ale dobrze że przestała jak jej zwróciłam uwagę 
F: Ludmiła ty ją wyśmiałaś
Lu: A już dobra nic więcej nie mówię 

D: O popatrzcie na to, pamiętam jak wysłaliście to zdjęcie Fran powiedziała że jest tak cudowne że musi je wywołać.
V: O Fran o ty mi nie mówiłaś
F: Oj tam, piękne jest przecież nie uważacie?- popatrzyłam na Leona a on na mnie, kiwnął głową na tak, więc ja też co innego bym miała zrobić, nie powiem przykro mi się zrobiło, chyba Leon zauważył bo kiedy nikt nie patrzył złapał mnie za rękę i po niej głaskał. Uśmiechnęłam się do niego i dalej oglądałam zdjęcia




L: O ja lubiłem zawsze to zdjęcie
V: To były moje urodziny, pamiętam zabrałeś mnie na lot balonem i ten balon się odczepił i lecieliśmy w gdzieś w siną dal
L: Tak, pamiętam jak się bałaś i siedziałaś skulona w tym koszu w kącie 
V: Nie prawda! 
L: Prawda 
V: Nie 
L: Tak - zaczęliśmy się przekomarzać, aż w końcu Leon poszedł za daleko i zaczął mnie dźgać, odegrałam się więc na nim, zachowaliśmy się jak małe dzieci 
Lu: Może przestaniecie? Jesteście gorsi niż dzieci 
F: O tutaj zgadzam się z Ludmiłą - popatrzyliśmy na siebie i przestaliśmy. Siedliśmy na swoich miejscach i oglądaliśmy dalej zdjęcia 



Po cudownym wieczorze przyszła pora wracać do domu, Ludmiła i Fede już pojechali, Leon też już wyszedł, ja wyszłam ostatnia. Gdy wyszłam z budynku w którym mieszka Fran ktoś złapał mnie oparł o ścianę i zaczął całować
V: Leon nie strasz mnie 
L: Wybacz ale muszę się jakoś odegrać 
V: Ty? To chyba ja powinnam się odegrać
L: Pozwalam - Leon znów zaczął mnie całować, schodził po mojej szyi aż doszedł do mojego biustu, pora t przerwać, tak nie może być 
V: Nie Leon, przestań musimy to skończyć 
L: Dlaczego? 
V: Po prostu robimy źle, nie możemy... ja już nie mogę, nie daje rady kiedyś byłeś mi za bliski żeby teraz robić to co robimy 
L: Myślałem że jest Ci dobrze tak jak jest 
V: Nie Leon ja już nie potrafię wybacz, ale musimy naszą znajomość zakończyć na spotkaniach z innymi, sami nie możemy się widywać 
L: Nie wierze wiesz? Po miesiącu Ci to dopiero przeszkadza?
V: Tak, źle mi z tym że muszę wszystkich okłamywać, to był głupi pomysł... wybacz Leon ale to koniec... - powiedziałam i odeszłam, znowu płakałam, znowu nie miałam odwagi mu powiedzieć wszystkiego...


Rozdział 98

 *2 TYGODNIE PÓŹNIEJ 
LEON*
Dalej szukaliśmy Violi i nic... martwię się o nią, brakuje mi jej.. może znowu się w niej zakochuje? Już sam nie wiem, po kolejnym dniu poszukiwań wracam do domu, dziś nie dałem znać Izie że już wracam zapomniałem. Po cichu wchodziłem do domu i usłyszałem dziwną rozmowę Izy 
I: I jak? Co z nią robisz? Wiesz że długo tak nie możemy, musimy z nią skończyć. Nie wiem, wymyśl coś, ona już więcej ma nie zobaczyć nic. - czy ona mówi o Violi? Czy ona jest zdolna do czegoś takiego?
L: Iza co to ma znaczyć? O czym ty mówisz?
I; Leon? A co ty tu robisz?
L: Gdzie jest Violetta?!
I: Już więcej jej nie zobaczysz 
L: W tej chwili masz mnie tam zawieść bo nie ręczę za siebie rozumiesz?! - widziałem że się mnie wystraszyła i zgodziła się mnie zawieść do Violetty, nie mogłem się pogodzić z tym że ona coś takiego mogła zrobić. Powiadomiłem policję i pojechaliśmy na miejsce. Był to jakiś opuszczony dom na obrzeżach miasta. Policja weszła do środka i zatrzymali wspólnika Izy, wbiegłem za nimi do środka i zobaczyłem Violę leżącą na jakimś materacu, była wycieńczona, miała związane ręce  i była cała zapłakana
L: Viola! Nic Ci nie jest?
V: Już w porządku... 
L: Zabiorę Cię do szpitala co?
V: Nie, nie trzeba chcę już do domu...- wtuliła się we mnie, a ja wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu
L: Dlaczego to zrobiłaś Iza?
I: Kiedy byłeś na weselu chciałam Ci zrobić niespodziankę i przyjechać i kiedy już tam dotarłam widziałam Cię z nią jak się całujecie, musiałam coś z nią zrobić
L: Jesteś chora 
I: Może i tak, ale kiedy tylko wyjdę z paki nie dam wam spokoju- Widziałem że Viola wszytko słyszała i zaczęła płakać, wsiadłem więc do auta i pojechaliśmy do domu Violi. 

VIOLETTA
Kiedy Leon mnie zabrał z tego domu byłam w duchu szczęśliwa, cieszę się że mam go za przyjaciela. Kiedy wreszcie byliśmy w moim mieszkaniu Leon zadzwonił do naszych przyjaciół że się znalazłam, ale nie chciałam żadnych odwiedzin więc dziś już nie przyjdą mimo że bardzo chcieli.
V: Leon zostaniesz ze mną?
L: Jasne że tak, powiedz mi co się tam działo jak to w ogóle się stało?
V: Po weselu zaczęłam widywać cały czas jedną i tą samą dziewczynę, teraz wiem że to była Iza, kiedy wy byliście u Ludmiły ja siedziałam tutaj i oglądałam film, później ktoś wszedł do domu i obudziłam się właśnie tam w tym domu, stał nade mną jakiś mężczyzna, później pojawiła się Iza i zaczęła straszyć, bić..
L: Dobra Violu wystarczy już nic więcej nie mów... przepraszam to moja wina, jakby nie ja to nic by Ci się nie stało 
V: To nie twoja wina, biliśmy pijani, alkohol nami kierował 
L: Może masz rację 
V: Jesteśmy przyjaciółmi tak? 
L: Tak- przytuliłam się do niego i po prostu zasnęłam. 

Rano obudziłam się w swoim łóżku, poczułam piękny zapach, zeszłam z łóżka i poszłam w stronę kuchni i zobaczyłam Leona robiącego naleśniki 
V: O matko jak ja dawno nie jadłam naleśników 
L: Jak to?
V: Bo twoje naleśniki są najlepsze 
L: Oj dziękuję, siadaj i zajadaj. - zjadłam ze smakiem naleśniki i wypiłam sok, później poszłam do łazienki rozebrałam się kiedy byłam w samej bieliźnie zobaczyłam siniaki na całym ciele, zaczęłam płakać, Leon niestety to usłyszał i wpadł jak poparzony do łazienki 
L: Viola co się stało?
V: Popatrz na mnie... wyglądam okropnie..
L: Nie mów tak wyglądasz pięknie, a siniaki zaraz zejdą zobaczysz. 
V: Lepiej wyjdź z łazienki... nie powinieneś tutaj być 
L: Daj spokój, co jak co ale przede mną nie musisz się kryć, jesteś piękna - Leon zaczął się zbliżać do mnie i w końcu pocałował nie chciałam tego przerywać więc pogłębiałam każdy pocałunek, w końcu dobrałam się do koszuli Leona i zaczęłam ją rozpinać
L: Jesteś pewna że tego chcesz?
V: Jak nigdy - po ty Leon można powiedzie że się na mnie rzucił. Zrobiliśmy to znów, Leon na początek całował całe moje ciało, później ja jego kiedy w końcu we mnie wszedł na początku był delikatny a potem stawał się bardziej brutalny, było mi cudownie z resztą Leonowi też. Kiedy byliśmy w trakcie przyjemności ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Szybko z Leonem odskoczyliśmy od siebie, szybko się ubraliśmy i poszłam otworzyć drzwi. To nikt inny jak Ludmiła i Federico
Lu: Viola skarbie tak się martwiliśmy o Ciebie, a co ty taka czerwona na policzkach?
V: Co? Wydaje Ci się 
Lu: Violetta przecież widzę, coś jest nie tak. Może masz gorączkę 
Fe: Ludmi kotek to nie gorączka
Lu: Co?
Fe: Zobacz Leon tu jest 
L: Cześć
Lu: Czy wy właśnie?
V i L: Nie! 
Fe: Dobra dobra widzimy was 
V: To nie tak, naprawdę my nic...
Lu: No dobra niech wam będzie. 
V: Wchodźcie zrobię wam coś do picia - weszli do środka a ja wstawiłam wodę na herbatę, posiedzieliśmy chyba dobre 4 godziny i rozmawialiśmy. Kiedy wyszli Leon jeszcze chwilę został. 
L: Viola możemy porozmawiać?
V: Chyba nawet musimy, Leon to co się stało nigdy nie powinno mieć miejsca... 
L: Ale przecież tego sama chciałaś 
V: Tak wiem, ale to był błąd...Leon ja nie chcę robić sobie znów nadziei że będziemy razem i że będziemy szczęśliwi... wiem że tak nie będzie..
L: A skąd taka pewność? 
V: Po prostu to czuję, Leon my nie możemy być razem...
L: Dobra, rozumiem.. skoro tak uważasz to niech tak będzie, a teraz już pójdę. Jak będziesz czegoś potrzebować to zadzwoń
V: Dobrze dziękuje. - Leon wyszedł, co ze mnie za idiotka. Miałam szanse być znów szczęśliwa i to zepsułam.. Brawo Violetta

Rozdział 97

Obudziłam się w wielkim bólem głowy, byłam cała naga nie za bardzo wiedziałam co się stało, prawie nic nie pamiętałam z poprzedniego wieczoru, obróciłam się i zobaczyłam śpiącego Leona. Zaraz Zaraz 
V: Leon?! 
L: Violetta?! Czy my?
V: Na to wygląda, przepraszam 
L: Nic się nie stało, ale musimy o tym zapomnieć 
V: Jasna sprawa, może chcesz coś zjeść?
L: Nie dziękuję, lepiej już pójdę - Leon ubrał się i ja zrobiłam to samo, kiedy miał wychodzić i otworzył drzwi za nimi stała Fran 
F: O proszę a co to się wydarzyło?
V: Nic, Leon zapomniał zarezerwować sobie hotelu, a że pogadaliśmy i jesteśmy przyjaciółmi zaproponowałam pomoc, tyle
F: A już myślałam że 
L: Dobra Fran nie kończ, dzięki Viola, cześć- Leon wyszedł a ja zaprosiłam Fran do środka i zrobiłam kawę, porozmawiałyśmy sobie na temat wszystkiego, musimy się wygadać bo niedługo po chrzcinach wyprowadzają się do Madrytu, będę za nią bardzo tęsknić. Z racji tego że Fran wyszła dopiero o 13 nie chciało mi się już gotować więc postanowiłam zjeść coś na mieście. Poszłam do niegdyś mojej i Leona ulubionej knajpy, siadłam i zamówiłam swoje ulubione jedzenie. Czekając na swoje zamówienie wyciągnęłam telefon i czytałam jakieś wiadomości, nagle ktoś się do mnie przysiadł 
L: Cały czas tu przychodzisz? 
V: Leon, wystraszyłeś mnie, dawno tu nie byłam i postanowiłam przyjść 
L: To dobrze że przyszłaś, lubię Cię oglądać 
V: Leon, daj spokój 
L: No dobra tylko się nie obrażaj, jesteśmy przyjaciółmi i jeśli się zgodzisz to spędzę z Tobą to popołudnie 
V: No bobrze zgadzam się. 
 
*WIECZÓR 20.30*
Ten dzień był cudowny, spędziłam go z Leonem, znowu cieszę się z życia mimo że wiem że nie mogę być z Leonem wystarczy mi sama świadomość że go mam. Wyciągnęłam z szafy nasze zdjęcia i zaczęłam oglądać i wspominać jak było nam dobrze i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 
Wstałam rano cała w zdjęciach, pochowałam je znów do pudełka i poszłam wykonać swoje poranne czynności, następnie zrobiłam śniadanie, a po chwili ktoś zadzwonił do moich drzwi, poszłam otworzyć, za nimi stał nie kto inny jak Ludmiła 
V: O a co ty tutaj tak wcześnie robisz?
Lu: Violetta powiedz mi gdzie zniknęłaś z mojego ślubu? Byłaś z Leonem?
V: Co? Skąd taki pomysł? 
Lu: Violetta oglądałam zdjęcia i jest na jednym z nich jak się całujecie 
V: CO?
Lu: To co słyszysz, powiedz mi prawdę
V: Ludmiła prawda jest taka że ja nic nie pamiętam, za dużo wypiłam i Leon też, ale nic się nie zdarzyło więcej 
Lu: Przysięgasz?
V: Tak, ale powiem Ci coś, udało mi się porozmawiać z Leonem i jesteśmy przyjaciółmi
Lu: No to cudownie, dziś wieczorem robię kolację i będzie Leon z Izą, Diego z Fran no i zapraszam też Ciebie 
V: No nie wiem.. będę się czuć dziwnie, wy macie pary a ja? Jestem sama nawet zwierzęcia nie mam
Lu: Dobra przestań gadać masz być na 20 u nas w domu, a teraz znikam. - jak powiedziała tak wyszła a ja zostałam sama, zaczęłam sprzątać po śniadaniu, zastanawiałam się czy mam iść na tą całą kolację, postanowiłam że nie pójdę, nie chcę się czuć dziwnie w ich towarzystwie, postanowiłam włączyć film i zrobiłam popcorn, po chwili usłyszałam jakby ktoś wchodził do mojego mieszkania, chwilkę później nie pamiętam już nic
 
LUDMIŁA
Była już 20.30 a Violi dalej nie było, domyśliłam się że nie przyjdzie ze względu na Leona i Izę, nie powiem nie wiem co Leon w niej widzi, nie polubiłam jej za bardzo. Postanowiłam zadzwonić do Violi ale niestety nie odbierała więc pewnie śpi..  
Lu: No niestety Viola nie obiera, znając ją to pewnie śpi
F: Szkoda że jej nie ma
D: Ale jesteś pewna że się nic nie stało? To trochę do niej nie podobne 
Lu: Co masz na myśli? 
Fe: Dobra nie przejmujmy się na zapas, Viola ostatnio była zmęczona wszystkim więc pewnie odpoczywa. - zakończyliśmy temat i skończyliśmy kolację, później przenieśliśmy się do salonu gdzie bł włączony telewizor, akurat leciały wiadomości, 
,, Jesteśmy pod kamienicą w której doszło do napadu i prawdopodobnie porwania jeden z mieszkanek, jak to możliwe że nikt nic nie słyszał i nic nie widział? Będziemy informować państwa na bieżąco jeśli tylko się czegoś więcej dowiemy."
Lu: O nie 
L: Co się tak drzesz Ludmiła?
Lu: To przecież kamienica Violi...
L: TO jeszcze nic nie znaczy
Fe: Chwila, patrzcie to przecież jej mieszkanie poznaje 
Lu: Diego miałeś rację... coś się jej stało jaka ja jetem głupia... musimy ją znaleźć  
I: A po co? Przecież policja jej szuka. A poza tym na pewno nic jej nie jest, zajmijmy się czymś ważniejszym lepiej
Lu: Coś ty powiedziała? Leon co ty w niej do cholery widzisz?! 
L: Iza, Violetta to nasza przyjaciółka musimy ją znaleźć 
I: O nie ja jej nie znam i nie będę się bawić w poszukiwania, a ty jako mój chłopak powinieneś być po mojej stronie!
Fe: Wiesz co Iza ty nie wiesz co to jest przyjaźń więc jeśli nie chcesz nam pomagać po prostu wyjdź
I: Dobrze, Leon idziemy.
L: Nie, ty idziesz ja zostaje 
I: Super. Iza wychodzi- pstryknęła palcami i po prostu wyszła  
F: Jakby znajome prawda Ludmiła?
Lu: Nic więcej nie mów, idziemy jej szukać, Viola mówiła mi że od pewnego czasu czuje się obserwowana. 
F: Mi też to mówiła, jak byłam u niej po waszym ślubie to mówiła że ostatnio widziała jakąś dziewczynę cały czas i podobno widać było że za nią specjalnie chodziła, ale nic więcej mi nie powiedziała...  
L: Musimy ją znaleźć choćby nie wiem co

Rozdział 96

*ROK PÓŹNIEJ*

Niesamowite ile zmieniło się przez ten rok, spełniłam swoje marzenie i jestem sławna, z Leonem nie jestem już od 8 miesięcy, mieszkam teraz sama w małym mieszkanku, Ludmiła i Fede w ten weekend biorą ślub i tam go zobaczę.. po tak długim czasie, wiem że on jest szczęśliwy ze swoją nową dziewczyną, a ja dalej jestem sama, nie potrafię się w nikim zakochać nikt nie może mi zastąpić Leona... W sobotę będziemy znowu blisko ponieważ on i ja jesteśmy świadkami Ludmiły i Fede, a żeby było śmiesznie za tydzień Fran i Diego chrzczą swoją małą córeczkę  a ja i Leon jesteśmy chrzestnymi, ehh nie wiem co będzie jak go zobaczę mam nadzieję że powstrzymam się od pewnych rzeczy, chcę chociaż z Leonem mieć kontakty przyjacielskie. Przyszykowałam sobie kolację którą zjadłam ze smakiem i po kąpieli położyłam się spać, już jutro ostatni koncert i robię sobie przerwę od tego wszystkiego. 

*SOBOTA*
Jestem już u Ludmiły i szykujemy się do wyjścia.
Lu: Zaraz będzie tutaj Leon 
V: Tutaj? Myślałam że będzie dopiero w kościele
Lu: Będzie tutaj on nas zawiezie do kościoła 
V: Będzie z tą swoją Izą?
Lu: Nie, przyjedzie całkiem sam także masz szanse sobie z nim porozmawiać - ucieszyłam się że będzie sam, będę mogła z nim porozmawiać na spokojnie. Kiedy już byłyśmy gotowe zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć to był nikt inny jak Leon
V: Hej, już idziemy 
L: To poczekam w samochodzie - zawołałam Ludmiłę, zamknęłyśmy dom i wsiadłyśmy do auta ja musiałam iść do przodu co było trochę nie komfortowe jednak.. 

*SALA WESELNA*
Wszyscy bawią się w najlepsze, postanowiłam że to dobry moment żeby pogadać z Leonem 
V: Leon możemy pogadać?
L: Jasne, o co chodzi?
V: Chodźmy może na taras 
L: Oki, więc mów 
V: Chciałabym po prostu powiedzieć Ci że chciała bym żebyśmy chociaż zostali na relacjach przyjacielskich bo nie jesteś mi dalej obojętny i nie chcę Cię stracić
L: Violu to niesamowite że myślimy o tym samym
V: CO?
L: Też chciałem z Tobą porozmawiać na ten temat. Bo w jakimś tam sensie jesteś dalej ważną osobą w moim życiu, ale ja mam kogoś i ty masz kogoś i tak musi zostać
V: Leon, tylko ty kogoś masz ja nie mam nikogo...- posmutniałam nieco i spadła mi jedna łezka 
L: Przepraszam, nie chciałem Cię zasmucić więc chodź zatańczymy, muszę Ci jakoś poprawić humorek- pstryknął mnie w nos i złapał za rękę i poszliśmy tańczyć. 
Bawiłam się cudownie z każdym, byliśmy wszyscy już dobrze wypici ja nie za bardzo kontrolowałam co się ze mną dzieje więc postanowiłam się przewietrzyć. Stałam chwilę sama, po chwili dołączył ktoś do mnie, był to Leon 
V: Co tu chciałeś?
L: Szukałem Cię, zniknęłaś tak nagle myślałem że coś się stało 
V: Nie wszystko w porządku po prostu się chciałam przewietrzyć, wiesz za dużo alkoholu - zachwiałam się ale na szczęście Leon mnie złapał bo inaczej mogło by się skończyć siniakiem, patrzyliśmy sobie przez chwilę prosto w oczy, Leon zaczął się do mnie powoli zbliżać i po chwili pocałował mnie bardzo namiętnie nie chciałam tego przerywać ale wiedziałam że źle robimy on ma swoją nową miłość. A raz się żyje nie kontrolowałam już tego co robię oddałam się Leonowi, przenieśliśmy się do mnie do mieszkania bo było całkiem niedaleko i spędziliśmy wspólną noc, alkohol zadziałał za bardzo.

Rozdział 95

Leon jest cudowny, podniósł wysoko poprzeczkę, muszę się postarać na jego urodziny i wymyślić coś szałowego, nawet mam pomysł co by to mogło być muszę zacząć odkładać pieniądze.  Kiedy wszyscy już poszli zaciągnęłam Leona do pokoju i wiadomo do czego doszło, nie mogłam mu nie podziękować, bardzo się postarał.

*NASTĘPNY DZIEŃ*
Wstałam koło 8:30, dziś muszę się spotkać z organizatorem gali i wszystko ustalić. Cieszę się bardzo że dostałam taką szanse pokazania się, mam nadzieję że tam rozpocznie się początek mojej kariery. A może nawet z Leonem uda nam się wyjść na szczyt. Leon swoją szanse stracił i to przeze mnie...
V: Leon, kochanie wstawaj
L: Ale, że już? Jestem zmęczony 
V: A niby po czym?
L: Jak to po czym? Po tym co było w nocy, byłaś cudowna wiesz? 
V: Tak, ale ty również. Ale wstawaj bo musimy jechać na spotkanie.
L: Jasna sprawa już wstaję - Leon szybko się zebrał i ruszyliśmy na spotkanie z Antonio. Byliśmy na miejscu o 10. Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy do biura głównego całej firmy gdzie czekał na nas już Antonio. 
Ant: Witajcie, siadajcie. Napijecie się czegoś?
V: Ja poproszę wodę
L: Ja również 
Ant: Dobrze a więc przejdźmy do konkretów, chce żebyście zaśpiewali na gali rozdania nagród tam będziecie musieli dać z siebie wszystko, poprzeczka jest dana bardzo wysoko i mam nadzieję że dacie sobie radę.
V: My zawsze wszystko robimy jak najlepiej. 
Ant: Daje za was głowę więc nie zawiedźcie mnie 
L: Ma się rozumieć - później jeszcze poustalaliśmy co i jak no i podpisaliśmy umowę. Nie mogłam wyjść z podekscytowania, musimy przygotować się bardzo dobrze, mamy dużą szansę na wybicie się tam, chciała bym śpiewać, tańczyć i nagrywać płyty tak jak robi to Ludmiła czy Federico. 
Fede obecnie wrócił do Włoch i tam chwilowo robi karierę, Ludmiła tęskni za nim i to bardzo mimo że tego nie pokazuje to widać w jej oczach, ale co się dziwić dobrze ją rozumiem. Po podpisaniu papierów pojechaliśmy do sklepu kupić coś żeby opić sukces, więc cała droga do domu zajęła jakieś półtorej godzinki. Kiedy weszliśmy do domu usłyszeliśmy jakieś dziwne dźwięki które z resztą bardzo dobrze znamy, zaraz zaraz 
V: Czy Ludmiła właśnie zdradza Fede?!
L: E na pewno nie, pewnie Ludmiła ogląda jakiś film, a może Fede wrócił?
V: Czekaj, ty coś wiesz
L: Może i wiem 
V: Leon! No mów 
L: Fede dziś wrócił i chce już tu zostać na stałe i chce wziąć już ślub z Ludmiłą 
V: O łał, ale super że wrócił, Leon a co będzie z domem jak się będą chcieli wyprowadzić?
L: Dom mamy na pół więc myślę że go sprzedamy i może wybudujemy sobie swój domek co?
V: To może zacznijmy już?
L: A co Ci się tak śpieszy?
V: A tak jakoś, idźmy na całość - Leon się zaśmiał i wyszliśmy na taras, od pewnego czasu podejrzewam że jestem w ciąży, ale nie będę nic mówić dopóki nie pójdę do lekarza, jeśli on to potwierdzi to wtedy powiem Leonowi. Wizytę mam jutro więc zobaczymy, test wyszedł pozytywny więc tylko potwierdzenie od lekarza i możemy być szczęśliwi. 
 
*NASTĘPNY DZIEŃ
PRZYCHODNIA*
Jestem już w przychodni i czekam na swoją kolej, w końcu wyszedł lekarz i zaprosił mnie do gabinetu, weszłam do środka i zajęłam swoje miejsce na krześle 
Dr: Co panią do mnie sprowadza?
V: Zrobiłam test ciążowy i wyszedł pozytywny i chciała bym to potwierdzić
Dr: Dobrze więc proszę się położyć zrobimy USG - zrobiłam tak jak mówił, doktor zaczął badanie, przez cały czas prawie się nie odezwał nie wiedziałam co myśleć 
V: I jak panie doktorze?
Dr: Otóż tak, nie jest pani w ciąży zaraz zrobimy pani jedno badanie i ono wszystko nam powie -doktor podpiął mi jakieś dziwne urządzenie i zaczął badać, czekałam co mi odpowie, zaczęłam się trochę stresować...
Dr: Dobrze już wszystko wiem proszę się ubrać i usiąść na krześle 
V: Dobrze - po chwili siedziałam już przed nim 
Dr: Pani Violetto tak jak mówiłem nie jest pani w ciąży, ma pani guzka który może być niebezpieczny, na ten moment nie mogę pani tego potwierdzić w 100% do tego potrzebne są badania. 
V: I jeśli okaże się niebezpieczny?
Dr: Niestety nie będzie mogła pani mieć dzieci, więc lepiej zacząć już leczenie a nie czekać
V: Dobrze dziękuje.. - wyszłam z jego gabinetu i zadzwoniłam po Ludmiłę która szybko przyjechała i powiedziałam jej wszystko co powiedział mi doktor..
Lu: Viola wszystko będzie dobrze
V: Nie wiem Ludmiła, wszystko było tak dobrze a teraz takie coś 
Lu: Violetta uszy do góry. Nie jesteś w tym sama jestem ja i jest Leon on na pewno będzie z Tobą w tym wszystkim- przytuliłam przyjaciółkę i weszłyśmy do domu gdzie na kanapie siedział Leon, Ludmiła zostawiła mnie z nim sam na sam. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się a ja bez słowa się w niego wtuliłam 
L: Viola coś się stało?
V: Tak..
L: Mów szybko 
V: Byłam dziś u ginekologa 
L: Co w ciąży jesteś? - jak to powiedział to się rozpłakałam..
V: Nie...
L: To co się stało? 
V: Muszę zrobić jeszcze kilka badań, ale mam jakiegoś guzka, i jeśli okaże się niebezpieczny to będę musiała przejść operację po której mogę już nigdy ie mieć dzieci... 
L: Violu damy radę i zobaczysz że wszystko będzie dobrze tak? A teraz chcę Ci poprawić humor i zrobię Ci naleśniczki takie jakie lubisz 
V: Kocham Cię, ty zawsze wiesz co powiedzieć, i idę z Tobą pomogę Ci troszkę. - poszliśmy do kuchni i zaczęliśmy robić ciasto na naleśniki, zabawa był przednia Leon poprawił mi humor, a ja wiem że i tak będzie co ma być i przejdziemy przez to razem.

wtorek, 15 września 2020

Rozdział 94

*3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ* 
Siedziałam sobie jak zwykle w domu i czekałam aż Leon wróci z zakupów, kiedy zaczęłam robić obiad zadzwonił do mnie telefon
...
- Dzień dobry nazywam się Antonio Brown i jestem dyrektorem głównym w jednej z Argentyńskich wytwórni płytowych czy rozmawiam z Violettą Castillo?
V: Tak to ja, w jakiej sprawie pan dzwoni?
- Mam propozycję dla Ciebie i Leona Verdasa, chciałbym abyście zaśpiewali razem na najbliższej gali 
V: Naprawdę? Jejku wie pan co ja wstępnie się zgadzam ale oddzwonię jeszcze do pana żeby potwierdzić
- Dobrze a więc czekam z niecierpliwością
...
Nie mogę uwierzyć, to wielka szansa, słyszałam o tej gali, same gwiazdy i dyrektorzy wytwórni z całego świata, Leon musi się zgodzić przecież na coś takiego. Postanowiłam że jak tylko Leon wejdzie do domu to szybko mu o tym powiem, na pewno się ucieszy to będzie dla nas duża szansa na rozkręcenie kariery. Leon wrócił po 20 minutach
V: Leon nie uwierzysz 
L: Co się stało?
V; Zadzwonił do mnie Antonio Brown i zaproponował żebyśmy zaśpiewali na najbliższej gali 
L: To cudownie, to wielka szansa dla nas 
V: Czyli jesteś chętny?
L: No jasne że tak 
V: W takim razie dzwonię do niego żeby powiedzieć że się zgadzamy! - cieszyłam się bardzo, zadzwoniłam do Antonia i powiedziałam że zgadzamy się na występ. 
L: Violu chodź pójdziemy do kina i jeszcze gdzieś Cię zabiorę
V: A z jakiej to okazji?
L: Ty nie pamiętasz? 
V: O czym?
L: Violu masz dziś urodziny
V: O boże zapomniałam, a więc z chęcią z Tobą pójdę do kina
LEON
Tak naprawdę Ludmiła nie idzie dziś na spotkanie z mamą, zaplanowaliśmy dl Violi niespodziankę. Ja mam ją zabrać gdzieś a później w domu będzie impreza niespodzianka. Dałem Ludmile pieniądze żeby zajęła się wszystkim. Ja kupiłem Violi coś czego od dawna szukała i nie mogła znaleźć a mianowicie cały komplet płyt jej mamy, wiem jak bardzo jej na tym zależało bo nigdy nie mogła jej usłyszeć.Zabrałem Violę do kina a później zjedliśmy lody.
L: Violu, mam coś dla Ciebie 
V: Wiesz że nie musiałeś
L: To musiałem, wiem jak bardzo tego chciałaś 
V: Czy ty mówisz o tych płytach?
L: Tak 
V: Jejku naprawdę?! Jesteś cudowny jak to znalazłeś?
L: Mam swoje kontakty, a dla Ciebie zrobię wszystko bo Cię kocham - Viola pocałowała mnie i się we mnie w tuliła. Postanowiłem że wrócimy już do domu, napisałem tylko szybko Ludmile że wracamy. Po 20 minutach byliśmy już pod domem.
V: Ludmiły i Fede nie ma?
L: Nie wiem a co?
V: No bo się nigdzie nie świeci
L: No to chyba dobrze że ich nie ma co? Mamy dom dla siebie - Viola tylko się uśmiechnęła i poszliśmy do domu, gdy już byliśmy w środku  nasi znajomi i rodzina wyskoczyli i zaczęli śpiewać Violi ,,sto lat", widziałem że Viola zaczyna płakać 
V: Kochani moi, dziękuję wam, kocham was, Leon jesteś cudowny
L: Wiesz 20 urodziny ma się tylko raz i chcę żebyś miała je cudowne 
V: Kocham Cię

Rozdział 93

*SOBOTA IMPREZA W DOMU 
LEONA, VIOLI, LUDMIŁY I FEDE*
Impreza trwa w najlepsze. Cieszę się że tutaj jesteśmy. Fran już niedługo ma termin porodu i nie może się doczekać aż zobaczy maluszka. Postanowiliśmy coś zaśpiewać razem tak jak kiedyś. Kiedy już skończyliśmy Camilla mnie zawołała
C: Violu my będziemy już lecieć, rano mamy samolot do Brazylii 
V: Szkoda że musicie jechać, ale mam nadzieję że jeszcze wpadniecie
B: Jasne że tak obowiązkowo - pożegnaliśmy się wszyscy z nimi i dalej bawiliśmy w naszym salonie, chyba przesadziłam z alkoholem bo urwał mi się film. Obudziłam się już rano z wielkim bólem głowy. Obok mnie siedział Leon 
V: Która godzina? 
L: Dopiero 9, jak się czujesz? 
V: Strasznie boli mnie głowa 
L: Trzymaj tutaj masz tabletkę popij ją i idź się ogarnij- zrobiłam jak kazał i poszłam do łazienki się niego ogarnąć. Późnej było mi już lepiej więc zaczęłam robić obiad, postanowiłam że zrobię pizzę, Leon mi pomógł, Kiedy pizza była gotowa Ludmi i Fede zeszli na dół i zasiedliśmy do stołu. Po obiedzie postanowiliśmy z Leonem iść na spacer
V: Leon zobacz, to nasz ławka chodźmy tam 
L: Z wielką chęcią - usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy kiedy mieliśmy się pocałować zadzwonił mój telefon. To Diego.
 ...
D: Violetta?
V: Tak coś się stało?
D: Fran rodzi! Chciała żebyś przyjechała do szpitala 
V: O jak cudownie, niedługo będziemy. 
...
L: O co chodzi? 
V: Jedziemy do szpitala Fran rodzi. - w szpitalu byliśmy po 20 minutach, weszliśmy na piętro i zaraz zobaczyliśmy Diega.
L: Jesteśmy, jak tam?
D: Sam nie wiem, strasznie długo to trwa 
V: Spokojnie zaraz będzie po wszystkim zobaczysz. -siedzieliśmy jeszcze godzinę i w końcu wyszedł lekarz i poinformował nas że Fran i Diego mają córeczkę, wiem że nazwą ją Wiktoria. Piękne imię, posiedzieliśmy chwilę z nimi i wróciliśmy do domu powiedzieliśmy Ludmile i Fede o nowym członku naszej "rodziny". Siedzieliśmy i jedliśmy w czwórkę kolację nagle Ludmiła zaczęła jakiś temat. 
Lu: Słuchajcie dostałam propozycję nagrania solowej płyty
V: O to cudownie, gratuluje i kiedy zaczynasz? 
Lu: Od przyszłego tygodnia, nie mogę się doczekać, będę supergwiazdą! - też bym tak chciała, chcę znowu śpiewać i tańczyć, grać koncerty i spotykać się ze swoimi fanami. Wiem też że Leon o tym marzy, przeze mnie zrezygnował z kariery.. 

Rozdział 92

Nagle jakaś maszyna zaczęła pikać, zdziwiłam się bo nie widziałam nic, po chwili usłyszałam jakieś głosy chyba lekarzy. Ale sama nie byłam pewna do końca. Otworzyłam oczy i doznałam szoku. Byłam w szpitalu, ale zaraz co się stało?!
Dr: Witamy znowu droga panno, pamiętasz kim jesteś?
V: Tak, Violetta Castillo i mam 19 lat
Dr: Cudownie a pamięta pani co się stało?
V: Nie do końca wsiadałam do samolotu i zasnęłam 
Nagle do sali wpadła Ludmiła i Fede
Lu: Viola nareszcie się obudziłaś
V: Ludmiła o co chodzi co się stało? Ja nie pamiętam..
Fe: Otóż kiedy polecieliśmy do Leona ty postanowiłaś wrócić wcześniej, twój samolot miał wypadek..
V: Ile czasu minęło? Długo byłam nieprzytomna?
Fe: Miesiąc
V: Tak długo? - po chwili do sali weszła jeszcze jedna osoba, nie mogłam w to uwierzyć - Leon? to naprawdę ty?
L: Ty naprawdę myślałaś że nie przylecę kiedy się dowiem co się stało? Jesteś dla mnie ważniejsza niż jakaś tam kariera. - uśmiechnęłam się do niego i rozmawialiśmy później w czwórkę. 
Lu: Posłuchajcie mam pewien pomysł, może byśmy tak zamieszkali razem?
L: W sumie to jest bardzo dobry pomysł 
Fe: To jak? Szukamy domu czy mieszkania?
V: Domu! Musimy mieć piękny ogród.
Lu: O zgadzam się z Violą. - po chwili wszedł lekarz i powiedział że w zasadzie mogę już wyjść, poprosiłam Leona żeby mnie odwiózł.
L: Kochanie muszę Ci coś powiedzieć, mieszkam teraz u Ciebie 
V: Co? Ale jak to?
L: Długa historia, kiedyś Ci opowiem. 
V: Dobrze - wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mnie. W domu czekali na mnie już wszyscy. Pierwsze co podbiegła do mnie moja mała siostrzyczka Laura. Przytuliłam się do reszty domowników i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Po 23 poszliśmy spać, a jutro jedziemy oglądać nasz nowy domek już nie mogę się doczekać. 
Wstałam koło godziny 8.30 Leon dalej spał, postanowiłam go obudzić w bardzo miły sposób. Siadłam na nim i zaczęłam całować, on po chwili zaczął oddawać każdy pocałunek
L: A co to masz na coś ochotę że mnie tak budzisz? - poruszał śmiesznie swoimi brwiami 
V: Może nie teraz, może uda nam się kupić nasz domek i wtedy, kto wie 
L: Oj ty moja kocico - Leon przewrócił mnie na łóżko i bardzo mocno przytulił. Przed 9 zeszliśmy do kuchni. Olga jak zwykle kłóciła się z Ramallo i jak zwykle wyglądało to śmiesznie. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy po Ludmiłę i Federico i ruszyliśmy oglądać dom.Nie powiem był całkiem ładny mi i Ludmile bardzo się podobał
V: Leon mi się ten dom bardzo podoba i jeszcze ten basen
L: Mi też się podoba i jestem za tym żeby go kupić, musimy w prawdzie kupić meble, ale dzięki temu urządzimy sobie jak będziemy chcieli.
Fe: Macie racje, Ludmi a ty jak myślisz?
Lu: Jest cudownie. zostajemy tutaj. - cieszyłam się że jesteśmy zgodni, więc kupiliśmy dom, teraz pora na umeblowanie go. Będzie super zabawa. Kuchnia i łazienki już były więc tyle z głowy. Cały dzień spędziliśmy w sklepie meblowym, ale udało nam się kupić wszystko. 
V: Leon która godzina?
L: Już 22.30 a co? masz już dość?
V: Tak 
L: Ale jak tego nie skończymy to nie będziemy mieli gdzie spać 
V: O no już dobrze. - skończyliśmy i pierwsze co położyłam się spać. 
 
Leon 
Viola zasnęła jak małe dziecko, nie dziwię się była padnięta, patrzyłem na nią przez dłuższą chwilę i cieszyłem się że tutaj jestem. Kiedy tylko usłyszałem że jakiś samolot miał wypadek nie przejąłem się tym, ale później przez przypadek spotkałem przyjaciół i oni powiedzieli mi co to za samolot. Od razu rzuciłem wszystko i wróciłem do BA do mojej kruszynki. Teraz będzie już tylko dobrze. Poszedłem jeszcze do łazienki i położyłem się obok Violi i przytulony zasnąłem, jutro przyjedzie reszta mebli i dodatków, no i musimy wszystko zrobić bo chcemy w sobotę urządzić parapetówkę. 
Obudziłem się o 10, no nie zaspałem zaraz mają być meble, szybko się ubrałem i obudziłem Violę. Zbiegłem na dół i na całe szczęście bo właśnie ktoś podjechał, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem ciężarówkę. Wpuściłem panów do środka a oni wnieśli wszystkie pudła i meble do domu.
L: Viola! Chodźcie już meble są 
V: O super, to ty i Fede skręcajcie je, a ja i Ludmiła poukładamy wszytko w kuchni
Fe: Dobra, więc zaczynamy - zeszło nam aż do 20, ja i Fede składaliśmy meble a dziewczyny ustawiały je jak chciały i pakowały wszystko do nich. Cieszyłem się że już po wszystkim i możemy w spokoju siąść na naszej nowej kanapie.