piątek, 1 lipca 2016

Rozdział 83

Kiedy trochę sie ogarnęłam weszłam do sali gdzie leżała Angie. Miała łzy w oczach, kiedy mnie zobaczyła ucieszyła sie na mój widok.
A: Viola, jesteś.
V: Jak by mnie mogło nie być?
A: I jak randka sie udała?
V: Tak było super. A powiedz jak się czujesz
A: Wiesz ciężko mi się z tym pogodzić..
V: Wiem, jeśli by mi się to przydarzyło to nie wiem co bym zrobiła. Nie wiem czy byłabym taka silna jak ty.
A: Wiesz co zdecydowałam z tatą, że pojadę do sanatorium, żeby nabrać sił i nie załamać sie.
V: Dobrze, jeśli tego chcesz to ja będe cię w tym wspierać.
A: Dziękuje, a teraz leć do Leona wiem że tam jest. Widać że bardzo cię kocha bo inaczej by go tu nie było.
V: Tak wiem Angie. Do zobaczenia w domu.
Dałam jej buziaka w policzek i wyszłam. Uśmiechnęłam sie do Leona, on mnie przytulił i powiedział że odwiezie mnie do domu. Zgodziłam się. Po 20 minutach byliśmy już pod moim domem. Zaprosiłam Leona bo nie chciałam być sama. Otworzyłam drzwi a tam co? Ubrania porozwalane po całym salonie.
V: Co jest?!
L: Viola t nie jest przypadkiem Ludmiły?
V: Tak. O boże znowu przychodzę w nie odpowiednim momencie.
Złapałam Leona za rękę i szybko pobiegliśmy do mojego pokoju po drodze zbierając ubrania. Chwilę jeszcze rozmawialiśmy o dzisiejszej sytuacji. ale Leon mnie pocieszył i Angie w sumie tez się dobrze trzyma wiec nie będę sie zamartwiać. Tylko szkoda że nie będę mieć rodzeństwa. Ale może jeszcze kiedyś spełni sie moje marzenie o byciu starszą siostrą.
L: Viola, nad czym tak myślisz?
V: Nad niczym ważnym.
L: Na pewno?
V: Tak, na pewno. To co robimy?
L: Może by tak pobawić się w Ludmiłę i Federico?
V: Leon! No coś ty. Oszalałeś?! W każdej chwili mój tata może wrócić z Angie.
L: No to może pójdziemy do mnie?
V: Leon!
L: No co?
V: Wystarczy ci może co z resztą ja nie mam ochoty.
L: Dobra to idę..
V: To idź
L: Naprawdę mam iść?
V: Przecież wiem że tego nie zrobisz.
L: Skąd ta pewność?
V: A no stąd że mnie kochasz i nie masz wcale chęci mnie zostawić i wiem że chcesz mnie zdenerwować, żebym zaczęła krzyczeć i żebyś mnie mógł pocałować.
L: Jak ty mnie znasz...
Po tym podszedł do mnie obiął mnie w tali, przysunął do siebie i złączył nasze usta w delikatnym ale bardzo namiętnym pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz