czwartek, 19 maja 2016

Rozdział 82

W szpital byłam po 30 minutach. Kiedy tylko zobaczyłam tatę podbiegłam do niego.
V: Tato Olga mi wszystko powiedziała, dlaczego nie zadzwoniłeś?
H: Nie chciałem cię martwić...
V: Ale tato przecież Angie jest dla mnie jak mama. Powiedz mi lepiej co z nią.
H: Angie wczoraj się bardzo źle czuła... Przywiozłem ją tu od razu jak straciła przytomność.
V: Tato to juz wiem... Co teraz z nią? I co z dzieckiem?
H: Widzisz Violu... Jeszcze nic nie wiadomo...
V: Jak to?
H: No bo zrobili cesarskie cięcie, Angie czuje się już dobrze ale z dzieckiem podobno nie jest zbyt dobrze... Nie jest jeszcze do końca rozwinięte, w końcu to dopiero 7 miesiąc.
Po tych słowach przeraziłam sie. Siadłam na krześle i czekałam z tatą na lekarza. Nawet nie zauważyłam że ktoś do mnie dzwoni, dopiero tata mi to uświadomił. Odebrałam. To Leon.
L: Viola co jest dzwonie i dzwonie co się stało?
V: NIc Leon wszystko w porządku...
L: Viola przecież słyszę że coś jest nie tak. Gdzie jesteś?
V: Jak ty mnie znasz... W szpitalu. Angie wczoraj się źle poczuła i zrobili cesarkę, z Angie wszystko dobrze, ale nie można tego powiedzieć o dziecku...
L: Violuś zaraz tam będę.
V: Dziękuje ale wiesz że nie musisz.
L: Wiem ale cie kocham i cie nie zostawię w ciężkiej sytuacji, wiem jak Angie jest dla ciebie ważna. Zaraz jestem papa kocham cie.
V: Ja tez cie kocham.
Miło mi się zrobiło kiedy Leon powiedział że zaraz będzie żeby mnie wspierać. Po chwili przyszedł lekarz. Nie miał dobrych wiadomości...
H: Panie doktorze co się dzieje?
Lek.: Niestety nie mam dobrych wieści...
I w tym momencie przyszedł Leon obiął mnie od tylu i słuchaliśmy dalej lekarza...
Lek: Z pańska żoną jest wszystko w porządku, ale myślę że teraz będzie jej potrzebna bliskość.
H: Dlaczego co się dzieje?
Lek.: Niestety dziecko było jeszcze za słabe. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy ale to i tak nic nie dało... Przykro mi. Proszę teraz być przy żonie.
Po tym zaczęłam płakać, Leon mnie mocno do siebie przytulił a ja płakałam w jego umięśniony tors. Tata poszedł do Angie. Leon próbował mnie uspokoić, nie bardzo mu to wychodziło bo nie chciałam go słuchać...
L: Viola lepiej idź do Angie w lepszym stanie. Niech cie takiej nie widzi. Idź ją wspieraj a nie załamuj się.
V: Tak, Masz racje. Dziękuje ci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz