wtorek, 3 maja 2016

Rozdział 79

*Pięć miesięcy później*
Przez te miesiące czas szybko mi upłynął. Dużo czasu spędzałam z Angie, ale nie zapominałam o Leone. Za dwa tygodnie kończyliśmy studio. Nie mogę uwierzyć że to już koniec.. Tata  niedawno powiedział mi że studio będzie należało do mnie. Cieszyłam się ponieważ zawsze chciałam zostać w miejscu które spełniło moje marzenia. O godzinie 8.50 wyszłam z domu. Szłam sobie powoli i postanowiłam że pójdę po Gery. Przez te oststnie 5 miesięcy chodziła do nas do studia, torche jej pomogłam w dostaniu się. Ciekawe czy będe tego żałować.. Widzie jak patrzy na Leona.
V: Gery cześć. Jak tam?
G: O hej Viola, a wszystko dobrze.
V: Widuje cię coraz częściej z Alexem. Czy coś po między wami jest?
G: Już sama nie wiem... Jest ktoś w kim się zakochałam, ale on na mnie nie spojrzy więc ... Z resztą nie mam pojecia..
V: W kim się zakochałaś?
G: Nie moge ci powiedzieć...
V: W Leonie prawda?
G: Tak.. Przepraszam Violi.. Widziałam go w parku jeszcze zanim do ciebie przyszłam i coś mnie tknęło, ale potem zrozumiałam że nie moge być z kimś kto jest zajęty..
V: Wiesz ja wiedziałam że coś do niego czujesz od samego początku..
G: I mimo to tyle mi pomogłaś?
V: Tak. I cieszę się że mi powiedziałaś prawde.
G: Nie mogłam tego przed tobą dłużej ukrywać.
Potem zmieniłyśmy temat i po 10 minutach byłyśmy w studio. Podeszłam od razu do Leona i dałam mu buziaka w policzek na przywitanie. Gery poszła do sali muzycznej skończyć piosenkę, a ja zostałam z Leonem i powiedziałam mu że Gery czuje coś do Alexa. Leon się bardzo ucieszył bo usłyszeniu tego.
V: No i co cię tak rozbawiło?
L: No bo jeśli uda mam się ich zeswatać to wreszcie nie nie będe o ciebie zazdrosny i będziesz tylko moją.
Po tym Leon mnie przytulił i zaczął zbliżać się do moich ust ale niestety mój tata musiał nam przerwać...
H: Hej a może by tak nie w miejscu publicznym?
V: Tato!
H: No dobrze dobrze przepraszam.
L: Viola twój tata ma rację.
V: Co?! I ty przeciwko mnie?
L: Nawet bym nie śmiał.
Uśmiechnął się, złapałą za ręke i poszliśmy do pomieszczenie z szafkami. Oparł mnie o ścianę i przybliżył się do mnie, był coraz bliżej i bliżej i wtedy zadzwonił dzwonek...
L: No poprostu nie wieże.
V: Sory kotek, do zobaczenia po lekcji.
Powiedziałam chytrym głosem i poszłam na lekcje. Leon stał przez chwilę jak wryty aż w końcu poszedł na zajęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz