Nareszcie występ! Nie mogłam się tego doczekać. Było naprawdę super, przyszło dużo ludzi i wszystko wyszło znakomicie. Na koniec organizator serdecznie nam podziękował i wręczył mały upominek każdemu z nas. Potem pojechaliśmy do hotelu i mieliśmy 15 minut żeby się spakować. Ludmiła oczywiście zaczęła narzekać że nie zdąży ale jakoś jej sie udało. Po 30 minutach byliśmy już w samolocie. Mój tata i Angie też postanowili wrócić. W domu byliśmy po 6 godzinach. Weszłam do pokoju i od razu poszłam spać.
*Następny dzień*
Postanowiłam że nie pójdę dziś do studia. Ubrałam sobie szlafrok i poszam do kuchni coś zjeść, na wejściu powitała mnie Olga mocnym uściskiem. Podała mi kanapki i sok pomarańczowy. Zjadłam ze smakiem i usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. Za nimi stała jakaś kobieta i powiedziała że ona do mojego taty, zaprowadziłam ją do gabinety taty. Ciekawe kto to... Poszłam na górę i ogarnęłam się trochę i poszłam Do Ludmi.
V: Hej ja jak wyspałaś sie?
Lu: Hej Violu no pewnie że tak.
V: To co powiesz na zakupy?
Lu: Jak ty mnie znasz, idziemy będe gotowa za 5 minut.
V: Okej czekam na dole.
Jestem ciekawa czy faktycznie wyrobi się w 5 minut, ku mojemu zdziwieniu udało jej sie to. Szłyśmy chodnikiem i rozmawiałyśmy sobie o "naszym" nowym rodzeństwie, od pewnego czasu z Ludmiłą traktujemy się jak prawdziwe siostry. Weszłyśmy do pierwszego sklepu z ślicznymi ubraniami. Ludmiła oczywiście wykupiła prawie pół sklepu... Po paru godzinach byłyśmy już strasznie zmęczone więc zadzwoniłam po Ramallo ale powiedział że nie ma czasu bo razem z tatą rozmawiają z dekoratorką. Więc zadzwoniłam do Leona. Zgodził się żeby nas odwieźć do domu ale nie wiedział że musi aż tyle zawieźć. Jak zobaczył tyle siatek z zakupami to mu ręce opadły. Marudząc pomógł nam wnieść torby do auta i odwiózł nas do domu. Wypakowaliśmy siatki i podziękowałyśmy Leonowi. Kiedy miał już wychodzić mój tata poprosił go o pomoc. Razem z Ramallo i Federiciem pojechali do sklepu z meblami. Mojemu tacie strasznie odbiło na punkcie dziecka. Angie jest dopiero w trzecim miesiącu a on już kupuje meble. Ja z Ludmi i Olgą zaczęłyśmy sprzątać jeden z trzech pokoi gościnnych w którym będzie pokój dziecka. Angie przyniosła nam soki żeby uspokoić pragnie. Po 2 godzinach przyjechali chłopaki i zaczęli je skręcać. Wszystko zrobili w 3 godziny z przerwami. Potem tata zaprosił Leona na kolacje. Znowu siedzieliśmy wszyscy razem.
H: Violu.
V: Tak tato?
H: Może by Leon tu zamieszkał?
V: Co?
H: To co słyszysz.
V: Nie tato u mnie w pokoju jest za różowo.. Nie..
L: Nawet nie jesteśmy jeszcze gotowi żeby ze sobą mieszkać
H: No skoro tak mówicie.Ale pamiętajcie jak coś to możecie zawsze zmienić zdanie.
A: Herman nie męcz ich już.
H: NI dobrze kochanie.
Skończyliśmy jeść kolacje Ludmiła zaproponowała nam spacer po parku. Poszliśmy we czwórkę. Chodziliśmy uliczkami parku i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Ustaliliśmy też że ślub weźmiemy wszyscy razem bo wyjdzie taniej. Później poszliśmy do budki z watą cukrową. Po godzinie wróciliśmy do domu, Leon pożegnał sie ze mną, wsiadł do samochodu i pojechał do domu. A ja jeszcze weszłam do pokoju dziecka, aż sama bym chciała nieć takiego szkraba ale jeszcze za wcześnie na dzieci. Potem poszłam do łazienki wykąpałam się i poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz