Po skończonej lekcji kompletnie zapomniałam że obiecałam coś Leonowi. Poszłam z dziewczynami do sali ze sceną. Zaczęłyśmy rozmawiać.
N: Jejku jeszcze dwa tygodnie i skończymy naszą historię z tym miejscem.
C: Nie moge w to uwierzyć. Jeszcze pamiętam jak dopiero zaczynałam się tu uczyć, poznałam wtedy Fran. Jejku było tak pięknie.
F: Tak. Będzie mi tego brakować...
V: A chciałybyście tu zostac?
N: No to chyba oczywiste ale przecież to nie mozliwe..
V: Możliwe. Mój tata kiedy urodzi się dziecko przepisuje studio mi więc zagramy pare koncertów i będziecie mogły tu wrócić i zacząć uczyć.
F: Naprawdę?!
V: Tak naprawdę
Dziewczyny strasznie się ucieszyły i mocno mnie przytuliły. Po chwili usłyszałam jak ktoś kaszlnął. Podniosłam głowę i zobaczyłam Leona. Wtedy sobie przypomniałam obietnicę jaką mu dalam.
V: Aj Leon przepraszam, kompletnie zapomniałam.. Wybacz..
L: Nie wybaczę ci... Musisz się bardzo postarać żebym wybaczył.
Popatrzył na mnie z chytrym uśmieszkiem. Wiedziałąm o co mu chodziło
V: No chyba cię coś boli!Czemu nie przyszedłem po mnie jak skończyłam lekcjie żeby mi przypomnieć?!
L: Aha czyli to moja wina?!
V: No a nie?!
L: Dobra wiesz co nie chce mi się z tobą gadać. Jak się uspokoisz to zadzwoń.
V: A jak nie zadzwonię?!
L: To sobie znajdę jakąś inną!
Momentalnie mnie zatkało... Do oczu napłynęły mi łzy... Popatrzyłam jeszcze na Leona i wyszłam stamtąd i poszłam w kierunku swojego domu powstrzymując się od płaczu. Po chwili usłyszałam głoś Fran i Cami. Podbiegły do mnie i mocno przytuliły. Powiedziały że mam przestać się przejmować że Leon poprostu się zdenerwował. Wiedziałam ale i tak to zabolało. Podziękowałam dziewczyną i poszłam do domu. Od razu udałam się do mojego pokoju. Zdziwiłam się że drzwi były zamknięte. Otworzyłam je, a w środku były tylko białe róże. Moje ulubione. Zza szafy wyszedł Leon z jedną białą różą.
L: Violu przepraszam cię. Źle się czuje z tym co powiedziałem. Nie chciałem tego powiedzieć, to wszystko w nerwach.
V: Jejku sam to wszystko zrobiłeś?
L: Tak i zabieram cię dziś wieczorem na kolację.
V: A z jakiej to okazji?
L: A z takiej że dokładnie dzisiaj wypada nasza rocznica poznania się.
V: Jejku ty to pomiętasz?
L: Jakbym mógł zapomnieć pierwszy najwspanialszy dzień w moim życiu?
V: Kocham się.
L: Ja cię kocham bardziej.
Wtedy złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po oderwaniu się mocno się do niego przytuliłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz