Dzisiaj impreza, nie mogę się doczekać. Angie wróciła i tak sie cieszę bo wygląda o wiele lepiej. Za chwile miał przyjść Leon i pomóc mi z jakimiś przekąskami. Ale zamiast jego przyszły dziewczyny. Po 30 minutach wszystko było gotowe, czekałyśmy tylko na gości. Po jakiejś godzinie wszyscy przyszli. Leon oczywiście przyszedł ostatni.
V: Mogę wiedzieć gdzie ty byłeś?!
L: Musiałem zawieść tatę na lotnisko.
V: Yhym... No dobra wierzę ci. Wchodź Fran chce coś powiedzieć.
Podeszliśmy i słuchaliśmy Fran.
F: Z racji tego że jesteśmy tu wszyscy che wam coś powiedzieć. Diego nawet sam nie wie więc może już powiem. Jetem w ciąży.
D: Franuś naprawdę? Jejku jak ja cie kocham!
Zdziwiło mnie to i uśmiech znikł z mojej twarzy. Leon to zobaczył i przytulił mnie na pocieszenie. Uśmiechnęłam się i pogratulowałam Fran i Diego. Potem dobrze się bawiliśmy, śpiewaliśmy, tańczyliśmy graliśmy w różne gry. Postanowiliśmy opić to że Fran jest w ciąży. Nie powiem w sumie chciałabym sama być w ciąży, ale z drugiej strony dobrze się stało. Co bym powiedziała tacie? Przestałam się martwić i bawiłam się dalej. Po dwóch godzinach wszyscy poszli spać.
*Następny dzień*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Obok mnie nie było Leona, postanowiłam że go poszukam. Znalazłam go, rozmawiał przez telefon. Podsłuchałam jego rozmowę, nie wie czy dobrze ale od pewnego czasu jest trochę dziwny. Usłyszałam jak mówił o jakiejś kobiecie, martwił się o nią. Nie rozumiałam kompletnie nic. Kiedy skończył rozmowę podeszłam do niego.
V: Leon co się stało? Jesteś jakiś dziwny.
L: Violetta nic się nie stało.
V: Przecież widzę jak jesteś zdenerwowany mówisz do mnie Violetta a nie Violuś...
L: Dobrze przepraszam, chodzi o to że moja mama ma raka, dowiedziałem się jakiś tydzień temu. Mój tata do niej jeździ dlatego tak często zawożę go na lotnisko.
V: Leon czemu nie powiedziałeś mi tego odrazu?
L: Sam nie wiem... Nie chciałem cie martwić...
Po tym przytuliłam go bardzo mocno i pocałowałam w policzek, zeszliśmy na dół, śniadanie było juz gotowe. Przywitałam się z Angie i tatą po czy usiadłam do stołu. Wszystko było pyszne. Po godzinie postanowiłam z Leonem że pójdziemy do parku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz