czwartek, 28 lipca 2016

Rozdział 89

Obudziłam się dość wcześnie. Zeszłam do kuchni, zobaczyłam na stole leżała biała różka z doczepioną karteczką, "Violuś kochanie przepraszam za wczoraj, spotkajmy sie dziś przed zajęciami na naszej ławce" Ucieszyłam się że zrozumiał że źle zrobił. Przypomniałam sobie że dziś jest ostatni dzień zajęć jutro kończymy szkołę. Będzie mi strasznie tego wszystkiego brakować. Ubrałam się zjadłam coś na szybko i poszłam do parku na tą szczególną ławkę. Leon już tam siedział, podeszłam do niego i przywitałam całusem w policzek. Nie miał zadowolonej miny...
V: Leon co się dzieje?
L: Nic takiego, poprostu wczoraj cię zaniedbałem i żałuję, ale wiesz nie widziałem się z Jackiem 10 lat.
V: Ale ja to rozumiem, i wiem że nie o to ci chodzi.. Mów co się stało.
L: Viola chodzi o to że Jack nie przyjechał mnie tu odwiedzić, jego ojciec jest producentem muzycznym w Nowym Yorku, Jack powiedział że mam z nm tam lecieć i podpisać kontrakt. A to znaczy że już tu nie wrócę.
V: I co chcesz zrobić? Polecisz tam?
L: Viola to jest dla mnie niepowtarzalna szansa. Jeśli teraz zrezygnuję to moge już nic nie osiągnąć.
V: Rozumiem, wiesz ja będę cię wspierać choćby nie wiem co. Pamiętaj o tym.
L: Violuś nie rozumiesz jednego
V: Czego?
L: Violuś to już koniec...
V: Nie rozumiem... Co ty chcesz powiedzieć?
L: Jutro po zakończeniu roku w studio wylatuje, i musze ci to teraz powiedzieć, wolę teraz niż przez telefon..
V: Więc mów wreszcie o co ci chodzi!
L: Violetta z nam koniec, tak będzie najlepiej..
V: Ale Leon przecież jesteśmy zaręczeni...
L: No juz nie.. Właśnie je zrywam.. Już nie jesteśmy razem. Do widzenia...
Co? To nie może być prawda.. On, mój ukochany właśnie zostawił mnie dla kariery... No cóż nie mam zamiaru iść dziś do studia.. Zabiorę swoje rzeczy jutro.. Nie chce tam dziś wracać, poszłam do domu zamknęłam się w pokoju i płakałam... Nie chciałam w ten sposób go tracić. nagle zadzwonił mój telefon. To była Fran. opowiedziałam jej co się stało, ona natychmiast do mnie przybiegła, cieszyłam się że mam przynajmniej ją...
*Następny dzień*
Dziś koniec studia, będę tęsknic za tym miejscem... Weszłam do środka razem z Cami i Naty, postanowiłam że poszukam  Fran. Kiedy ją znalazłam przez przypadek podsłuchałam jej rozmowę z Diego
F: Diego nie możemy jej teraz powiedzieć, Leon dopiero z nią zerwał, ona się załamie...
D: A kiedy jej chcesz to powiedzieć? Jak juz będzie po fakcie? Zadzwoni do ciebie żeby sie gdzieś z tobą spotkać a ty powiesz jej przepraszam Viola ale mieszkam teraz w Madrycie?
F: No tak Diego masz racje.. ale ja nie chce jej skrzywdzić..
V: Już to zrobiłaś, dlaczego mi nie powiedziałaś... Własna przyjaciółka mnie okłamuje..
F: Viola to nie tak proszę cię zostań
D: Fran zostaw ją... ona musi pobyć chwilę sama...
F: To wszystko moja wina...
Kiedy usłyszałam to wszystko nie mogłam w to uwierzyć... Wszyscy mnie zostawiali.. Ludmi i Fede za tydzień wyprowadzają się do swojego domu, Cami i Brodway lecą na miesiąc do rodziny Brodwaya... Fran i Diego będą mieszkać w Madrycie, Maxi i Naty jadą na wakacje, Leon wyjeżdża... Zostałam sama, jedynie został mi Alex.. Ale on pewnie będzie zajęty Gery... Więc wakacje spędze samotnie.. I resztę życia również...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz