*Miesiąc później*
Angie pozbierała się już po stracie dziecka i wszystko jest tak jak dawniej. Cieszę sie, że mogę być z nimi. Olga przygotowała dziś pyszne śniadanie, zjedliśmy je w smiechu i poszłam do studia. Juz za niedługo koniec tego dobrego. Studio to bedzie juz przeszłość, bede za nim bardzo tęsknić. Byłam juz spóźniona więc szłam szybciej. Nagle przez przypadek w kogoś weszłam. Popatrzyłam się do góry, był to wysoki dość przystojny chłopak, uśmiechnął się do mnie a ja do niego nie wiem nawet dlaczego to zrobiłam.
V: Cześć jestem Violetta. A ty jak masz na imię?
J: Cześć ja jestem Jack, miło mi cię poznać.
V: Przepraszam że na ciebie wpadłam śpieszę się.
J: Gdzie ci tak śpieszno? Jeśli mogę wiedziec
V: Do studia, jestem mega spóźniona już, także wybacz ale muszę już lecieć.
J: Do studia? Mój kuzyn tam się uczy, czy mogę iść z toba?
V: Oczywiście
Całą drogę przegadaliśmy, dowiedziałam się że Jack trochę tańczy i gra na gitarze. Śmialiśmy się tak jakbyśmy się znali całe życie. Kiedy dotarliśmy do studia wybiegł do mnie Leon.
L: Gdzie ty byłaś? Martwiłem się
V: Spokojnie Leon poprostu zaspałam
J: Leon? Leon Verdas?
L: Tak o co chodzi? Kim ty jesteś?
J: Nie poznajesz mnie? To ja Jack, twój ulubiony kuzyn.
L: Jack? Chłopie tyle lat, zmieniłeś się. Co u ciebie?
i w tym momencie Leon zabrał Jacka i poszli a ja stałam sama, nie wierzyłam, wybrał kuzyna a mnie kompletnie olał. No ale nie widzieli się tyle lat więc wybaczam. Weszłam do środka i podeszłam do Fran.
V:Hej Fran. Jak się czujesz?
F: O hej Viola, a dobrze trochę mnie mdli ale jest okej. Jakoś przeżyje
V: No to super. Tak się cieszę, mam nadzieje że będe chrzestna.
F: no oczywiście a Leon będze chrzestnym
Uśmiechnełyśmy sie i poszłyśmy na lekcje. Cały dzień zlecial szybko i bardzo miło, tylko że Leon cały czas był ze swoim kuzynem, nawet nie napisął mi esemesa że idzie wczośniej ze studia, czekałam na niego jak głupia godzinę. Przez resztę wieczoru siedziałam sama, tata i Angie poszli na kolacje, Olga i Ramallo też...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz