Obudziłam się o 7.30 trochę zaspałam ale wystarczyło mi czasu żeby się przygotować. Niestety kiedy wychodziłam z domu była 7.50 miałam tylko 10 minut żeby dotrzeć do studia. Kiedy już prawie dotarłam zaczął mnie strasznie boleć brzuch. Stanęłam na chwilę i oparłam się o coś. W oddali zobaczyłam znajomą mi sylwetkę. To Ludmiła, chciałam do niej podejść ale nie mogłam. I chyba zemdlałam...
LUDMIŁA
Idę sobie parkiem ponieważ miałam dopiero na 9.30 do studia. Nagle zobaczyłam Violettę przy schodach, opierała się o lampę i trzymała za brzuch. Postanowiłam że do niej pójdę. Nie przewidziałam tylko tego że może zemdleć... A skoro zemdlała to spadła ze schodów.
Lu: Violetta!!!
Krzyczałam ale to nic nie dawało. Zobaczyłam nagle krew, szybko zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechali natychmiast. Zabrali ją do szpitala, ja zawiadomiłam Leona i Hermana. Leon szybko zjawił się w szpitalu, pana Hermana nie było ponieważ wyjechał na tydzień więc poprosił żebym zajęła się Violą. Zgodziłam się.
L: Ludmiła co z Violą?
Lu: Nie wiem nic, na razie lekarz ją bada.
Po jakiś 10 minutach wyszedł lekarz.
Lek.: Cóż z panią Violettą już wszystko w porządku, ale przykro mi ponieważ pani Violetta poroniła..
L: Co?!
Lek.: To co pan słyszy, pani Violetta była w 3 tygodniu ciąży. Proszę do niej iść.
VIOLETTA
To co powiedział mi lekarz wytrąciło mnie z równowagi... Jak to byłam w ciąży? I nic nie zauważyłam ... Po chwili do sali wszedł Leon.
L: Viola jak się czujesz? Lekarz mi wszystko powiedział.
V: Leon jak to możliwe że nic nie zauważyłam?
L: Byłaś zajęta Angie.... Chciałaś z nią spędzić dużo czasu..
V: Masz racje... Ale może to lepiej że teraz nie będzie dziecka..
L: Chodzi ci o tatę?
V: Tak.. Co ja bym mu powiedziała?
L: Dobrze nie rozmawiajmy o tym. Wracajmy do domu.
V: Dobrze.
Po 20 minutach byłam w domu. NIe mogłam dalej uwierzyć w to co się stało. No ale cóż było, minęło... Leon został jeszcze ze mną dwie godziny i pojechał do domu, a ja poszłam się wykąpać i spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz