poniedziałek, 4 listopada 2024

Rozdział 8

Leżymy właśnie z Leonem wtuleni w siebie na jego łóżku, chyba mi tego brakowało i teraz wiem że mogę mu wierzyć że mówi prawdę o Gery. 
- Brakowało mi tego - wyszeptał w końcu Leon do mojego ucha 
- Tak mi chyba też - odpowiedziałam - przepraszam Cię powinnam Cię była posłuchać 
- Nie to ja przepraszam, jakbym ja Ciebie wtedy posłuchał to by do tego nie doszło 
- To co zgoda?
- Zgoda - powiedział i cmoknął mnie w usta 
- Powinnam wrócić do domu 
- Zostań 
- Nie mogę
- No dobrze ale sama nie pójdziesz 
- A to czemu?
- Violetta jest prawie północ 
- O matko Ludmiła pewnie się martwi - wstałam szybko i wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam 30 nieodebranych połączeń od Ludmiły, świetnie dostanę jutro kazanie, ubraliśmy się szybko i Leon odwiózł mnie do domu. Starałam się wchodzić bardzo cicho i kiedy już byłam na górze zaświeciło się światło 
- No nareszcie 
- Przepraszam nie chciałam Cię obudzić 
- Nic nie szkodzi mów lepiej jak jest
- Jak ma być? Pogadaliśmy i już nie będziemy się kłócić 
- No a coś więcej 
- Ludmiła nie ma nic więcej 
- Violetta wiem że coś było 
- Skąd ten pomysł?
- Masz na obojczyku malinkę 
- Co? Chyba żartujesz - pobiegłam szybko do lustra i faktycznie zobaczyłam malinkę dziękuje Leon 
- No więc?
- No dobra już powiem Ci - blondynka uśmiechnęła się i poszła ze mną do mojego pokoju i opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło, a później poszłyśmy już spać. 

Wstałam rano z bardzo dobrym humorem ale zaczęło mnie dręczyć jedno pytanie, co jest między mną a Leonem teraz, czy to miało znaczyć że wracamy do siebie? Muszę z nim o tym pogadać. 
Po szybkim prysznicu i śniadaniu ruszyłam do studia, na wejściu spotkałam nikogo innego jak Gery 
- Viola cześć, nie uwierzysz 
- Cześć Gery, w co takiego?
- Zostałam wczoraj na noc u Leona 
- łał to super - odpowiedziałam i powstrzymywałam się od śmiechu, chyba nie sądziła że wiem jaka jest prawda 
- No poszłam do niego zaraz po zajęciach i siedzieliśmy od tamtej pory 
- No to pogratulować, ale wybacz muszę już iść - powiedziałam i odeszłam, weszłam do sali Angie gdzie spotkałam Leona 
- Cześć piękna 
- Hej, no musze Ci powiedzieć że albo mi się coś przyśniło albo masz brata bliźniaka 
- Co? 
- Właśnie spotkałam Gery która powiedziała że resztę dnia i noc wczoraj spędziła z Tobą 
- I widzisz? Mówiłem Ci
- Tak, przepraszam 
- No już chodź tu do mnie - powiedział i przytulił mnie 
- No nareszcie - usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół 
- Czy teraz możemy zacząć normalne próby? - zapytała Fran
- Tak, przepraszamy was za nasze zachowanie 
- No dobra już a teraz chodźcie musimy się przebrać - dodała Naty i poszliśmy
 
PO PRÓBIE 
- No dzieciaki jestem z was dumny, jesteście super przygotowani i mam pewność że oczarujecie jury, a teraz chwila przerwy i wracam do was, a i po występie będziecie mieć cały przyszły tydzień wolny - powiedział Pablo i zostawił nas w sali miałam nadzieję że porozmawiamy o czymś innym niż moja malinka na obojczyku ale niestety, Francesca szybko podjęła ten temat 
- Słuchacie mam pewien pomysł - zaczęła Fran
- Jaki? - zapytałam
- Skoro przyszły tydzień mamy wolny to może wybierzemy się gdzieś?
- To całkiem spoko pomysł, a gdzie? - zapytała Cami
- Hmm może gdzieś na jakieś odludzie? - zaproponowała Fran, popatrzyłam szybko na Leona chyba zrozumiał o co mi chodzi 
- Słuchajcie moi rodzice mają domek za miastem, jest całkiem w lesie więc możemy tam jechać 
- O Leon to super pomysł, to co idziemy się czegoś napić? - zgodziliśmy się i poszliśmy na chwilkę przerwy. 
- Violetta możemy porozmawiać? - dorwał mnie Leon kiedy reszta już wyszła 
- Jasne o co chodzi?
- Chyba powinniśmy przegadać co się wczoraj stało nie uważasz? 
- Tak masz rację - powiedziałam i przeszliśmy do miejsca gdzie nikt nas nie zobaczy i nie usłyszy, jest ono na tyłam studio, praktycznie nikt tam nie chodzi więc mamy spokój 
- Więc co z tym robimy co jest między nami? - zapytał 
- Nie wiem sama, widzisz jak to wszystko wygląda jak jesteśmy razem, zawsze coś się komplikuje 
- Chcesz powiedzieć że nie chcesz ze mną być? - zapytał lekko smutny 
- Wiesz to nie tak że nie chcę, bardzo chcę ale to chyba nie dla nas... może to głupie co teraz powiem ale skoro jest nam dobrze ze sobą w łóżku to może by tak 
- Violetta chyba wiem co masz na myśli i powiem Ci że nie poznaje Cię - powiedział i zaczął się śmiać 
- No co? - ja również zaczęłam się śmiać 
- Jesteś niegrzeczna ale zgadzam się, możemy od czasu do czasu chodzić do łózka, ale musimy wymyślić hasło które będzie oznaką że któreś z nas ma ochotę - powiedział
- Okej, hmmm może po prostu po nazwisku? Nikt się nie zorientuje że o coś może chodzić - powiedziałam, Leon się zgodził i po chwili wróciliśmy na próbę.  

Resztę dnia spędziliśmy na próbach, w poniedziałek wielki konkurs od którego zależy czy nasze zakończenie odbędzie się na wielkiej estradzie czy tylko w studio. 
Z racji tego że dziś piątek postanowiliśmy iść do klubu trochę się zabawić, postawiłam więc na krótką czarną sukienkę i do tego całkiem wysokie szpilki i pomalowałam się nieco mocniej i spięłam włosy wypuszczając tylko kilka z przodu. 
Kiedy wybiła 21 razem z Ludmiłą i Fede wyszliśmy z domu i kierowaliśmy się do klubu 
- No Violetta musisz uważać żeby Cię ktoś nie poderwał 
- Dlaczego?
- Wyglądasz nieziemsko 
- Tak myślisz? 
- Tak, pewnie Leon oszaleje 
- Ludmiła proszę nie mów tak, nie jestem z Leonem 
- Jak to? A to co mi mówiłaś?
- Rozmawialiśmy dziś i na razie nie będziemy się spotykać jako para 
- Okej rozumiem, ale może po dziś 
- Już nie kończ, dziś tylko dobra zabawa - blondynka przytaknęła i po kilku minutach byliśmy na miejscu, reszta już tam była i zajęli nam miejsca, kiedy tylko weszłam zobaczyłam wzrok Leona nie mógł oderwać ode mnie wzroku, usiadłam więc obok niego i otworzyłam kartę z drinkami, po chwili przyszedł kelner i wziął od nas zamówienie
- Maxi chodźmy zatańczyć- powiedziała Naty i wyrwała Maxiego do tańca, tak też zrobili inni, przy stoliku zostałam tylko ja, Leon i Andres 
- No Viola wyglądasz cudownie - odezwał się Andres- normalnie jak weszłaś to każdy facet tu się odwracał za Tobą 
- Dziękuję Andres ale nie wydaje mi się 
- Oj wiem co widziałem - kątem oka widziałam minę Leona 
- Andres słuchaj idź zatańcz może kogoś poznasz ? - na szczęście nie musiałam go długo namawiać, od razu pobiegł na parkiet, a ja spojrzałam na Leona 
- Zrobiłaś to specjalnie? 
- Ale co?
- Violetta mam ochotę na coś patrząc a Ciebie 
- To na mnie nie patrz - mrugnęłam mu i poszłam na parkiet, przyłączył się do mnie jakiś chłopak, co jakiś czas patrzyłam w stronę Leona, mina mówiła wszystko za siebie. 

OKOŁO 2 W NOCY 
Bawimy się świetnie, niestety Cami i Broduey już poszli bo niestety trochę za dużo chłopa wypił, Maxi i Naty też się zaraz zbierają a ja bawię się cudownie, cały czas ktoś ze mną tańczy, oczywiście Leon jest wściekły ale nie daje tego po sobie poznać, ale kiedy zobaczyłam że podchodzi do niego jakaś dziewczyna i przymila się do niego to ja nie wytrzymałam i podeszłam do niego, z racji tego że nie było nikogo w pobliżu znajomego zaczęłam teatrzyk
- Hej piękny poznamy się? - zapytałam z uśmieszkiem i wystawiłam nogę na kanapę 
- Oj z chęcią - Leon momentalnie wstał i zabrał mnie na parkiet - Co to zazdrosna?
- A czemu?
- Momentalnie się zjawiłaś jak podeszła do mnie jakaś laska 
- No ty do mnie nie podchodziłeś to musiałam zadziałać - powiedziałam on się tylko uśmiechnął i zaczęliśmy tańczyć, trochę nas poniosło ale specjalnie dla nas dj puścił odpowiednią muzykę a my zaczęliśmy tańczyć coś w stylu bachaty, po skończeniu wszyscy tam obecni zaczęli bić nam brawo, ukłoniliśmy się więc i zeszliśmy z parkietu, żeby napić się kolejnego drinka. 
Po kilku chwilach postanowiłam że będę się zbierać do domu 
- Fran ja już będę lecieć - oznajmiłam przyjaciółce 
- Już? Ale sama?
- Tak, nie chcę nikogo wyciągać 
- No okej ale napisz jak wrócisz do domu 
- Dobrze, pożegnaj ode mnie resztę - powiedziałam i zebrałam swoją torebkę i wyszłam z klubu, byłam trochę pijana ale szłam prosto, obawiam się że rano będę się źle czuła, po chwili poczułam czyjąś rękę na sobie 
- Witaj piękna co tak sama chodzisz? - nie znałam tego chłopaka, zaczęłam się trochę obawiać 
- Cześć mógłbyś mnie zostawić? Nie mam ochoty na towarzystwo a zwłaszcza obcego 
- No daj spokój sama się prosisz tym jak wyglądasz o towarzystwo, wiem kim jesteś 
- Ciekawe 
- Każda panienka taka jak ty chce tylko jednego - powiedział i zaczął mnie ciągnąć za sobą, ja nie miałam tyle siły żeby mu się wyrwać, zaczęłam krzyczeć ale chłopak szybko zamknął moją buzię, i zaczął próbę całowania mnie, zaczęłam płakać i zaczęłam żałować że wyszłam z tego klubu... 

LEON 
Wróciłem z toalety i zobaczyłem że nie ma Violetty 
- Violeta już poszła? - zapytałem 
- Tak - odpowiedziała Fran - kazała przeprosić wszystkich ale była już zmęczona 
- Okej - szkoda że się nie pożegnała, ale bawiłem się dalej z resztą, po około 20 minutach Fran zaczęła być niespokojna 
- To dziwne, Violetta dawno powinna być w domu 
- Może zasnęła od razu? - zapytał Diego 
- Nie to nie możliwe, Violetta zawsze dotrzymuje słowa i odpisuje, zaczynam się martwić - mówiła dalej 
- Spróbuj do niej zadzwonić - zaproponowałem 
- No tak, nie pomyślałam - Violetta nie odebrała - Diego chodźmy jej poszukać 
- Pójdę z wami - powiedziałem, z nami poszedł też Andres, Ludmiła i Federico, rozdzieliliśmy się i szliśmy drogami którymi mogła iść Violetta, po chwili usłyszałem jakiś krzyk, pobiegłem szybko w tamtą stronę i to co zobaczyłem rozwścieczyło mnie, była to Violetta trzymał ją jakiś chłopak i chyba wiem czego od niej chciał, ale nie dam jej skrzywdzić, może nie jesteśmy razem ale to dalej moja księżniczka. 
- Zostaw ją! - krzyknąłem szybko, chłopak jakby się wystraszył, momentalnie odepchnął Violettę od siebie i uciekł ja szybko podbiegłem że zdołałem złapać Violettę 
- Leon - wydusiła z siebie kiedy odwróciła się w moją stronę 
- Już spokojnie jestem przy Tobie, dlaczego wyszłaś sama? 
- Przepraszam -wyszeptała tuląc się we mnie, po chwili dołączyła do nas reszta, nie pytali o nic kiedy zobaczyli że Violetta płacze, tylko ją przytulili odprowadziłem Violę do dom a tam miała się nią zając Ludmiła 
- Fede 
- Tak?
- Musimy znaleźć jednego gościa  
- To znaczy? 
- Ktoś chciał skrzywdzić Violettę - opowiedziałem Fede co widziałem, powiedział że pomoże podziękowałem i wróciłem do domu, mam nadzieję że znajdę tego gościa musi zapłacić za to co chciał zrobić.

wtorek, 29 października 2024

Rozdział 7

Przyszłam właśnie pod dom Leona i czekałam aż mi otworzy, zrobił to całkiem szybko, ja nie mogłam na niego patrzeć było mi niedobrze i cały czas kiedy przypomniałam sobie o słowach Gery kręciło mi się w głowie. 
- Violetta wszystko w porządku?
- Tak, jak najbardziej, a u Ciebie?
- Okej? Ale czemu pytasz?
- Nie chcesz się czymś no nie wiem pochwalić?
- Nie? Niby czym? - kiedy chciałam u powiedzieć zrobiło mi się jeszcze bardziej niedobrze i prawie zwymiotowałam 
- Wybacz kiedy o tym mówię i myślę jest mi niedobrze 
- Violeta chcesz herbaty? Nie wyglądasz za dobrze 
- Tak? obchodzi Cię to? A fajnie było się wczoraj bzykać z Gery?!
- O czym ty mówisz? Skąd w ogóle taki pomysł? 
- Sama to powiedziała - kiedy mu odpowiedziałam poczułam się okropnie,poczułam nagle ogromny ból w podbrzuszu i chyba odpłynęłam
 
LEON
Kiedy Violetta przyszła zachowywała się bardzo dziwnie i jeszcze to co powiedziała jej Gery byłem w szoku że można coś takiego wymyślić, kiedy chciałem powiedzieć Violi że to ie prawda nagle zaczęła lecieć więc złapałem ją i położyłem delikatnie na kanapie i zadzwoniłem po pogotowie, szybko przyjechali i zabrali ją, a ja wsiadłem na motor i pojechałem za nimi do szpitala. 
Czekałem chyba z 2 godziny zanim ktoś do mnie wyjdzie, kiedy tylko ją przywieźli zrobił się straszny szum w szpitalu, zaczynam się o nią martwić
- Pan Leon?
- Tak to ja 
- Pan jest?
- Chłopakiem Violetty, co z nią? Skąd była ta krew?
- A więc tak z Violettą już wszystko dobrze 
-Ale co jej się stało?
- Pękła jej torbiel w podbrzuszu ale już wszystko jest dobrze możesz do niej wejść 
- Dziękuję - odpowiedziałem i wszedłem do jej sali, leżała na łóżku i jeszcze spała, usiadłem więc na fotelu obok łóżka i czekałem aż się obudzi. 

VIOLETTA 
Ocknęłam się chyba w szpitalu, kiedy już wróciła mi świadomość poczułam że ktoś trzyma mnie za rękę i chyba leży mi na nodze, podniosłam głowę i zobaczyłam Leona, uśmiechnęłam się na jego widok był tu cały czas przy mnie,ale po chwili otrząsnęłam się i obudziłam go 
- Leon, co ty tu robisz?
- A przepraszam, jak się czujesz?
- Jest okej ale co się stało?
- Pękła Ci torbiel ale już jest okej 
- Dziękuję że tu byłeś a teraz możesz już iść 
- Na pewno? Nie potrzebujesz czegoś?
- Nie, idź już do tej swojej kochanicy 
- Violetta nie zaczynaj, nie wiem dlaczego ona tak powiedziała ale to nie była prawda 
- Leon wyjdź - pokiwał tylko głową i wyszedł, nie wierze mu w to co mówi o takich rzeczach się nie kłamie.

MIESIĄC PÓŹNIEJ
Na szczęście nie musiałam robić układu z Leonem po tym jak Gregorio dowiedział się co mi się przytrafiło, ja i Leon dalej się kłócimy o wszystko, Gery oczywiście jest zadowolona, nie raz widziałam ją pod jego domem więc to wszystko było prawdą, teraz trwa próba i nic mi nie wychodzi bo muszę być w parze z Leonem 
- Violetta Leon co z wami? 
- A co ma być Fran
- Nie można z wami współpracować, co chwile się o coś kłócicie 
- Wydaje Ci się 
- Właśnie nie, zapytajcie się kogo chcecie, jesteście okropni 
- No niestety ale to prawda - odezwała się Cami a cała reszta jej przytaknęła 
- No dobra już nie będziemy, ale to wszystko jego wina 
- Słucham? To ty co chwile się mnie czepiasz że coś źle robię 
- Bo jakbyś robił dobrze to bym nic nie mówiła, a nie ty komuś innemu robisz dobrze zapomniałam 
- Przesadziłaś teraz, to ty zaczęłaś to wszystko a resztę sobie dopowiadasz!
- To ty sobie dopowiedziałeś pierwszy 
- Dobra koniec! - krzyknęła Ludmiła - obydwoje wynocha i nie wracać dopóki nie ochłoniecie, jeśli nie chcecie zepsuć występu to musicie to potraktować jako pracę. - kiedy to powiedziała przeprosiłam z resztą tak jak i Leon i wróciliśmy do próby, teraz poszło zupełnie inaczej, bardziej skupiłam się na tym co robię Leon z resztą też.  

PO PRÓBIE 
- Violetta czy ty możesz w końcu z nim szczerze pogadać?
- Niby po co?
- Bo nie da się z wami żyć 
- To z nim się nie da żyć 
- No nie mam tego dosyć, masz iść dziś do niego i z nim szczerze porozmawiać bo nie ręczę za siebie 
- Ale skąd wiesz że on będzie chciał ze mną rozmawiać 
- Federico właśnie z nim rozmawia więc nie ma cie wyjścia, albo to wyjaśnicie albo nie będziecie z nami brać udziału w konkursie 
- No żartujesz chyba 
- Nie, zrób z nim co chcesz możesz nawet się z nim bzyknąć ale dogadajcie się 
- On bzyka kogoś innego 
- Violetta 
- No dobra już, dobra pójdę do niego - powiedziałam i odeszłam, nie mam wyjścia muszę tam iść zależy mi na tym konkursie.  

Kiedy zajęcia się skończyły tak jak obiecałam poszłam do Leona, on skończył godzinę wcześniej więc już był w domu, dochodząc na miejsce zobaczyłam Gery pod jego drzwiami, ale nikt jej nie otworzył i poszła, dziwne. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam a po chwili drzwi otworzyły się 
- A co to swojej dziewczyny nie wpuścisz a mnie już tak?
- Błagam Cię przestań, ona tu przychodzi dzień w dzień i stoi pod tymi drzwiami mam tego dosyć 
- Ciekawe, teraz tak mówisz 
- Violetta proszę Cię daj spokój, chodź do mnie bo nie wie o której rodzice wrócą a nie chcę żeby usłyszeli nie wiadomo co 
- Okej - powiedziałam i poszliśmy do niego do pokoju, Leon zamknął drzwi i usiadł na krześle a ja na łóżku 
- Dlaczego tak bardzo mi nie wierzysz że Gery kłamie?
- O takich rzeczach się raczej nie kłamie, a poza tym opowiada jaki to jesteś boski 
- No i co to ma wspólnego?
- No chyba jakby nie wiedziała to by nie mówiła czegoś takiego - Leon popatrzył się na mnie i zaczął się śmiać - z czego się tak śmiejesz?
- Jesteś zazdrosna, ale uwierz mi mnie nic z nią nie łączy i nie łączyło to ty i Clement zaczęliście 
- Nie to nie tak, on mnie wtedy przepraszał 
- No widzisz jak to jest ty nie wierzysz mi a ja nie wierzę Tobie 
- Tak? To ciekawe po co tu w ogóle przychodziłam skoro już widzę że zaraz będzie awantura 
- No to na pewno jak zaczniesz się zaraz czepiać i wymyślać nie wiadomo co
- Ja?! No nie mam tego dosyć! Tylko ja zaczynam i tylko ja widzę problemy 
- Nie to że widzisz ty robisz problemy! 
- Że co?!
- To co słyszysz, słuchasz innych bo najbliższych masz gdzieś 
- To ty pierwszy zacząłeś kiedy mnie zostawiłeś przez jakiś filmik - i wtedy się zaczęło, krzyczeliśmy na siebie i wyciągaliśmy rzeczy które wydarzyły się już bardzo dawno temu, kłótnia wydawała się nie mieć końca, kiedy staliśmy już bardzo blisko siebie zaczęłam okładać jego tors pięściami, nie miałam już siły i się rozpłakałam w międzyczasie, Leon złapał mnie mocno za nadgarstki i kiedy podniosłam głowę skorzystał z okazji i zaczął mnie całować, potem ja zaczęłam rozpinać jego koszulę, on natomiast pozbył się ze mnie sukienki i rzucił mnie na łóżko i położył się na mnie cały czas mnie całując, nie pozostałam długo dłużna i zaczęłam rozpinać mu spodnie, po kilku minutach byliśmy całkiem nadzy i przeszliśmy do całkiem przyjemnych rzeczy. 

LUDMIŁA
Jest już całkiem późno a Violetty dalej nie ma, mam tylko nadzieję że się nie pozabijali 
- No i co nie ma jej jeszcze? - wszedł do mojego pokoju Fede
- Nie ma, zaczynam się martwić 
- A dzwoniłaś?
- Tak, żadne z nich nie odbiera 
- No to Ludmi kochanie jak myślisz co się tam teraz dzieje 
- No właśnie nie wiem
- Ludmiła 
- Fede ja wiem są dwie opcje i liczę na tą lepszą ale wole dmuchać na zimne 
- Spokojnie na pewno jest dobrze, a teraz chodź zrobię Ci masaż trochę się rozluźnisz 
- Dobrze, dziękuję Ci - Kiedy Fede robił mi masaż odpłynęłam i przestałam się przejmować Violettą w końcu są dorośli wiedzą co robią, całe szczęście że nie ma Hermana ani Angie bo jakby wiedzieli że Violetta nie wróciła do domu na noc była by akcja.

Rozdział 6

PRZED WYSTĘPEM 
- Violetta co się z Tobą dzieje? - zapytała mnie Ludmiła 
- Nic, chcę mieć to już za sobą i wrócić do domu 
- Violetta - nie lubię jak mówi tak stanowczo, więc nie miałam wyjścia jak powiedzieć jej co się stało, przez ostatnie 3 dni nic minie wychodziło i każdy to zauważył, nawet Pablo który wziął mnie na rozmowę i powiedział że jak to się nie zmieni to nie wystąpię dlatego spięłam się w sobie i zaczęłam obić to co do mnie należy. Oczywiście Ludmiła powiedziała że może mi pomóc odzyskać Leona, ale nie chcę tego podjął decyzję i może tak będzie lepiej dla nas, nigdy nam nie wychodzi wiec nie jest nam najwidoczniej pisane być razem... 
- Violetta, Leon na scenę! - krzyknął Pablo, wzięłam głęboki wdech i pobiegłam na scenę, czułam się chociaż przez chwilkę dobrze kiesy śpiewaliśmy naszą piosenkę. Czułam się wtedy cudownie, czułam jakby nasze uczucia wracały, ale trwało to tylko przez piosenkę kiedy zeszliśmy ze sceny Leon już się nie odezwał... 
- Violetta - usłyszałam głos Pablo - gratuluję byłaś świetna 
- Dziękuję 
- Chcesz pogadać?
- Nie, to prywatne sprawy które muszę sama rozwiązać 
- Okej rozumiem, ale popatrz mimo czegoś złego dałaś radę wystąpić zapamiętaj że muzyka zawsze będzie dla Ciebie ratunkiem. 
- Dziękuję Pablo - i wtedy mnie olśniło on ma rację 
 
Po skończonym koncercie pojechaliśmy do hotelu oczywiście Leon zamknął się od razu w łazience i słyszałam że bierze prysznic więc miałam chwilkę żeby się przygotować i kiedy tylko wyszedł miałam na sobie zwiewną sukienkę i gitarę w ręku i zaczęłam śpiewać piosenkę którą kiedyś mi napisał ale kiedy śpiewałam Leon zebrał swoje kilka rzeczy i wyszedł z pokoju, zrozumiałam po tym że to na prawdę koniec... 
 
FEDERICO 
Czekałem przed hotelem na Leona, chciałem z nim pogadać o tym co się stało między nim a Violettą. 
- Jestem, o czym chciałeś pogadać ?
- O Violettcie 
- O nie nie dam się w to wciągnąć 
- Leon proszę Cię, powiedz mi co się stało?
- Ona woli Clementa 
- A skąd ta pewność?
- Widziałem ich, nie będę stał jej na drodze do szczęścia, a nam nie jest pisane widocznie bycie razem
- Ale jak tak możesz mówić stary 
- Fede proszę nie drąż tego tematu - powiedział i odszedł nie dziwię się że tak reaguje nie chce o tym gadać, nigdy nie lubił gadać o uczuciach, postanowiłem iść do Violetty i trochę jej pomóc w tym wszystkim. Kiedy wszedłem do ich pokoju Violetta siedziała na podłodze i płakała 
- Viola, matko co się stało?
- To koniec Fede, on odszedł - mówiła płacząc 
- Viola 
- Zobacz ubrałam jego ulubioną sukienkę wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać piosenkę którą mi napisał a on po prostu wyszedł.... .- kiedy to powiedziała miałem ochotę biec a nim i obić mu twarz, zadzwoniłem po Ludmiłę i siedzieliśmy z Violettą do samej nocy, wyszliśmy dopiero jak zasnęła, Leona nie było jeszcze jak wychodziliśmy. 
 
LEON 
Wróciłem do hotelu po 2 w nocy, byłem w jednym z klubów i trochę wypiłem, kiedy wszedłem do pokoju zobaczyłem że Violetta śpi siadłem na kanapie obok łóżka i patrzyłem na nią, miałem ochotę się do niej przytulić ale nie mogę nie po tym wszystkim.. po chwili zasnąłem na kanapie.  
 
Obudziłem się koło 6 i zobaczyłem że jestem przykryty, Violetta musiała się obudzić i mnie przykryć bo przecież nie miałem koca w pobliżu, kiedy miałem wstawać usłyszałem że Violetta wychodzi z łazienki więc przymknąłem jeszcze oczy, wyszła w samym ręczniku popatrzyła w moją stronę czy na pewno śpię i zrzuciła z siebie ręcznik, wyglądała cudownie, dopiero po chwili zaczęła się ubierać i kiedy wyszła z pokoju wstałem i poszedłem się ogarnąć i spakować, zrezygnowałem ze śniadania
- O nie śpisz już - usłyszałem Violettę która wróciła ze śniadania - nie idziesz na śniadanie?
- Nie jestem głodny - kiwnęła głową i poszła spakować resztę swoich rzeczy 
- Pablo nam już kazał schodzić jak ktoś jest gotowy - powiedziała i zaczęła ciągnąć swoja walizkę 
- Poczekaj pomogę Ci 
- Nie trzeba poradzę sobie 
- Violetta daj spokój pomogę Ci - popatrzyła na mnie ale oddała mi swoją walizkę i poszła pierwsza.  
Cały lot już nie zamieniliśmy słowa ze sobą, proponowałem też że ją odwiozę z lotniska ale nic nie odpowiedziała tylko wyszła z lotniska... 

- Leon - usłyszałem głos Gery 
- Słucham 
- Mam pytanie, trochę mi głupio, ale nie mam z kim wrócić do domu 
- To chodź odwiozę Cię 
- Dziękuję, oczywiście dam Ci na paliwo 
- Nie no daj spokój to nic takiego - powiedziałem i posłałem jej uśmiech, nie cieszyła mnie jazda z nią ale co miałem odmówić? 
Przez całą drogę buzia Gery się nie zamykała miałem ochotę ją wysadzić, jeszcze trafiły się korki jak nigdy... W domu byłem koło 22, byłem padnięty a jutro trzeba pojawić się w studio. 

VIOLETTA 
Kiedy kładłam się spać dostałam jakiś filmik, był on od Gery włączyłam go i zobaczyłam że jeździ gdzieś z Leonem i chyba dobrze się bawią, a więc to o to chodziło nie chciał ze mną być bo zaczął spotykać się z Gery, znowu się rozpłakałam i nie mogłam zasnąć, wzięłam do ręki mój pamiętnik i zaczęłam coś rysować. 

Wstałam średnio wyspana i jakby nie to że musimy być dziś w studio to nikt by mnie tak dziś nie zobaczył. Poszłam się ogarnąć i ruszyłam do studia. Na wejściu przywitałam się z dziewczynami i poszłam się przebrać na zajęcia z tańca, na sali był już Leon 
- O przepraszam nie chciałam Ci przeszkadzać 
- Nie przeszkadzasz przecież i tak zaraz mamy lekcje - odpowiedział z uśmiechem 
- Wiesz co teraz już wszystko rozumiem 
- To znaczy?
- Dlaczego ze mną zerwałeś, teraz możesz być szczęśliwy z Gery 
- Co? O czym ty do cholery mówisz?
- Jak o czym gdzie ją wczoraj zabrałeś?! Może do domku rodziców za miastem co?
- Violetta przestań odwoziłem ją z lotniska, sama mnie o to poprosiła 
- Tak na pewno - i w tym momencie zaczęliśmy się kłócić i to już nie tak cicho jak wcześniej 
- Ej co tu się wyprawia? - krzyknął Gregorio, popatrzyliśmy na niego a za nim stali nasi przyjaciele i patrzyli się dziwnie nas, nie dziwię się dawno nas nie widzieli w takiej relacji 
- Przepraszamy - powiedział nagle Leon 
- O nie tutaj zwykłe przepraszam nie wystarczy, co się z wami dzieje? 
- Nic Gregorio to się już nie powtórzy 
- O to na pewno, dlatego że na następny tydzień na zajęcia przygotujecie razem układ 
- Co? Nie Gregorio 
- Violetta nie dyskutuj - popatrzyłam na niego i oczywiście zgodziłam się ale popatrzyłam na Leona wściekłym wzrokiem z resztą tak jak i on na mnie i poszliśmy do dwóch różnych kątów sali i tak minęła lekcja. 
- Violetta co to było? - podbiegła do mnie Cami i Fran
- Nic 
- Jak to nic? Przecież całe studio was słyszało, co się z wami dzieje?
- Proszę nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałam i odeszłam od nich i poszłam do szatni, oczywiście wpadłam tam na kogoś 
- No jakby inaczej, zawszę muszę Cię ratować - no tak Leon, kto by inny 
- Daj spokój pewnie zrobiłeś to specjalnie 
- No chyba ty - kiedy miałam już coś odpowiedzieć zakrył mi usta dłonią - po lekcjach u mnie w garażu. - po tym odsunął się i odszedł, miałam ochotę coś mu odpowiedzieć ale przyszła Ludmiła 
- Żartujesz sobie?
- O co Ci chodzi Ludmiła?
- Jak o co? CO to było przed lekcją 
- No co? Powiedziałam co o nim myślę 
- Ale dlaczego? Co takiego się stało przez noc?
- Otóż dostałam filmik od Gery że super się bawią razem jeżdżąc po mieście 
- Violetta 
- Nie nic nie mów, on po to ze mną zerwał żeby być z nią 
- No teraz to już wymyślasz 
- Uwierz mi dobrze się bawili na tym filmiku i zapewne zabrał ją w miejsce które nie powinien 
- Ta? To zapytaj jej, właśnie tu idzie - powiedziała Ludmiła i popchnęła mnie w stronę Gery 
- Cześć dziewczyny - powiedziała miło Gery 
- Hej, a co ty taka zadowolona? - zaczęła Ludmiła 
- A wiesz spędziłam wczoraj super wieczór i noc 
- Co to znaczy?
- No nie wiem czy powinnam wam mówić, ale Leon jest boski - kiedy to usłyszałam nogi mi się ugięły, co to ma znaczyć? Leon i ona? a więc to prawda zerwał ze mną żeby być z nią 
- Violetta? Wszystko dobrze?
- Tak ale chyba muszę się przewietrzyć - powiedziałam a Ludmiła wyprowadziła mnie na zewnątrz 
- Wszystko okej?
- Tak, już lepiej ale nie mogę w to uwierzyć - powiedziałam i rozpłakałam się - jak ja mam do niego dziś iść?
- Jak to jak? Musicie zrobić układ, zrób to szybko i będzie z głowy 
- Tak wiem... - powiedziałyśmy jeszcze chwilkę i wróciłyśmy na lekcję ale ja nie mogłam przestać myśleć o tym co powiedziała Gery, jak Leon mógł to zrobić... 

Rozdział 5

Dziś wielki dzień, zaraz wylatujemy do Sewilli na nasz wytęp i nie mogę się doczekać, każdy już wybrał sobie pokoje, były dwuosobowe więc logiczne było że każdy będzie ze swoim partnerem
- Okej czyli tak ja i Diego, Cami i Brouduey, Nati i Maxi, Ludmiła i Federico i wtedy zostaje Violetta i Leon - powiedziała zadowolona Fran, coś czułam że zostało to zrobione specjalnie, oczywiście pod pewnym względem nie przeszkadzało mi to 
- Zgadzacie się? - zapytała Cami 
- A mamy inne wyjście? - zapytał Leon 
- No nie bardzo, musielibyśmy kogoś rozdzielić 
- Jak coś to ja mogę być z Violettą - odezwała się Ludmiła, tylko ona zawsze była po mojej stronie, nawet Fran którą uważałam za najlepszą przyjaciółkę robiła dużo rzeczy na złość mnie.
- Dziękuję Ludmiła ale nie robi mi różnicy z kim będę w pokoju 
- Okej to super - odezwała się zadowolona Fran - a teraz idziemy na odprawę, w samolocie siedzimy tak jak śpimy w hotelu - mówiła z wielkim uśmiechem na twarzy, kiedy już mieliśmy się ruszyć podbiegli do nas jeszcze Clement i Gery 
- A wy co tutaj robicie? - zapytała Camilla 
- Jak to? Lecimy z wami macie jakieś wolne pokoje? Pablo mówił że mamy z wami pogadać 
- To w takim razie został jeden pokój dla waszej dwójki 
- Jak dla naszej dwójki? Nie rozumiem - powiedziała Gery, Fran wytłumaczyła jej jak śpimy w pokojach 
- Mam nadzieję że nie będzie wam to przeszkadzać
- No nie wiem, przecież teraz Clement może być z Leonem albo ja mogę być z Leonem - zaczęła mówić i przybliżała się do Leona, wewnętrznie trafiał mnie szlak 
- Nie już nic nie będziemy zmieniać - wtrąciła się Ludmiła, już nikt się nie odezwał i poszliśmy do samolotu. 
Ja oczywiście bardzo szybko po stracie zasnęłam.
 
SEWILLA  
Jestem właśnie z Leonem na spacerze, jest już dosyć późny wieczór ale czekaliśmy żeby na pewno nikt nas nie widział z naszych znajomych 
- Leon 
- Tak?
- Mam pomysł całkiem fany.
- Jaki?
- Na koniec naszej piosenki pocałujemy się, co ty na to?
- No całkiem mi się to podoba - powiedział całując mnie - tak będzie dobrze? 
- Myślę że idealnie - powiedziałam oddając każdy pocałunek, po chwili postanowiliśmy iść dalej i usiedliśmy na jednej z ławek a Leon poszedł po coś do picia, niestety w między czasie ktoś się do mnie dosiadł 
- Cześć piękna 
- Clement? Co ty tu robisz?
- A chodziłem sobie i zobaczyłem że tak sama siedzisz więc postanowiłem że się dosiądę
- Okej ale czekam na kogoś 
- Oj Viola daj spokój, ja tu jestem możesz być ze mną 
- Clement - powiedziałam dosyć stanowczo a on zaczął się do mnie przysuwać, chciałam uciec ale on złapał mnie dość mocno że nie mogłam się ruszyć.  
- Nie wyrywaj się wiem że tego chcesz 
- Nie! - krzyknęłam ale on szybko zatkał mi usta, czułam się okropnie nie wiedziałam co będzie dalej i co w ogóle wpadło do głowy Clementowi że tak się zachowuje. 
- Ej zostaw ją! - usłyszałam ten zbawczy głos i odetchnęłam z ulgą, otworzyłam oczy i zobaczyłam Leona jak odciąga ode mnie Clementa 
- Ej już spokojnie to były tylko żarty 
- Dobre mi żarty - powiedziałam, idź i nie zbliżaj się do mnie nigdy więcej 
- No dobra sorry nie chciałem Cię aż tak wystraszyć, to był zakład okej nie gniewaj się Violu - odwróciłam wzrok a on odszedł, nie mam pojęcia co się z nim dzieje kiedyś wydawał się być inny a od kiedy trzyma się z Gery jest okropny.  Po tej sytuacji nie miałam już na nic ochoty więc wróciliśmy do pokoju i poszłam spać po swojej stronie łózka nie odzywając się już do Leona, mam nadzieję że zrozumie... 

PRÓBA 
Porozmawiałam rano z Leonem i na szczęście nie miał mi tego za złe że się nie odzywałam, właśnie zeszłam ze sceny do swojej garderoby, ale pech chciał że nie byłam tam sama 
- Violetta 
- Clement odejdź 
- Nie posłuchaj Viola ja przepraszam za wczoraj, nie chciałem żeby tak wyszło - widziałam że jest mu szkoda i zachowuje się zupełnie inaczej niż wczoraj 
- Mówiłeś że to był zakład 
- Tak, założyłem się z Gery, ona twierdziła że nie będę w stanie Cię pocałować 
- I chciałeś to zrobić za wszelką cenę?
- Chyba tak,chciałem w końcu wygrań jakiś zakład 
- To może następnym razem złóż się o coś innego a nie czy kogoś pocałujesz 
- Dobrze, przepraszam jeszcze raz - po tym stwierdziłam że dam mu jeszcze jedną szansę i wybaczę mu, może popełnił błąd i już go nie powtórzy, przytuliłam się do niego a on z lekkim uśmiechem wyszedł z mojej garderoby, a ja napiłam się wody i wróciłam na próbę. 

Przez resztę próby Leon zachowywał się całkiem dziwnie, jakby odsuwał się ode mnie i nie chciał ze mną rozmawiać. W końcu jesteśmy w pokoju i mogę z nim pogadać 
- Leon możemy w końcu porozmawiać? 
- O czym ty chcesz rozmawiać?- zapytał oschle 
- Jak to o czym? Czemu się tak zachowujesz? 
- Ja? A ty? Chyba coś jest na rzeczy 
- Ale o co Co chodzi? 
- Kogo chcesz oszukać co? Mnie czy Clementa?
- Co?
- Widziałem filmik 
- Jaki filmik? - zapytałam a on w tym momencie puścił mi nagranie jak rozmawiam z Clementem ale nic nie było słychać i przytulamy się 
- Co wczoraj niby uciekałaś od niego a dziś się z nim tulisz? Violetta mam tego dosyć 
- O co Ci chodzi? Clement przyszedł mnie przeprosić i tyle 
- Jakoś Ci nie wierzę 
- Co teraz chcesz mi powiedzieć?
- Wiesz dobrze że nikt o nas nie wiedział nikt nie będzie zawiedziony że się rozstaliśmy 
- Co? Ale 
- Nie Violetta koniec, nie mam zamiaru tego ciągnąć -powiedział i wyszedł a ja upadłam na kolana i zaczęłam płakać nie wierzę że dobre chęci Clementa były udawane on był taki przekonujący, a zniszczył mi życie...
 


poniedziałek, 9 września 2024

Rozdział 4

Prawie zaspałam, ale taki są skutki chodzenia spać po północy, idę właśnie do studia i po drodze natknęłam się na Fran, ostatnio ją zaniedbuję i chyba muszę w końcu z nią porozmawiać 
- Viola, nareszcie 
- Fran, czemu nareszcie?
- Szukałam Cię wczoraj, byłam u Ciebie w domu ale Cię nie było
- A tak, wyszłam z tatą na kolację - wymyśliłam szybko, taty nie było wczoraj w kraju więc to bardziej wiarygodne 
- A okej rozumiem, chciała bym porozmawiać 
- No okej mów co jest?
- Ostatnio coś się zmieniło i chyba nie jesteśmy już tak blisko 
- Tak masz rację też to zauważyłam, to chyba przez to że Ludmiła ze mną mieszka i to z nią spędzam dużo czasu żeby jej pomóc się pozbierać po tym co się stało - powiedziałam, myślę że Fran to zrozumie w końcu mama Ludmiły okazała się potworem, kiedy była z moim tatą była cudowna ale kiedy tylko jego nie było w pobliżu pokazywała jaka jest na prawdę. Jednak kiedy zrzuciła mnie ze schodów w parku tata ją przekreślił i Ludmiła została z nami, bardzo to przeżyła..
- Rozumiem Violu ale pamiętaj że ja też tutaj jestem i zawszę cię wysłucham i wesprę 
- Pamiętam i dziękuję że to rozumiesz - powiedziałam i przytuliłyśmy się 
- Wiesz chyba muszę Ci coś jeszcze powiedzieć 
- Co takiego?
- Wiesz coś o Leonie i jego nowej dziewczynie?
- Nie rozumiem 
- Widziałam go wczoraj na motorze tylko że to nie on prowadził tylko jakaś dziewczyna, a wiesz przecież jaki on jest i że nie daje dotknąć swojego motoru 
- No cóż chłopaki mówili że Leon jest inny przez jakąś dziewczynę ale nie sądziłam że to coś tak poważnego - zaczęłam mówić pierwsze co mi wpadło do głowy - ale nie chcę o tym rozmawiać 
- Jasne rozumiem - powiedziała i poszłyśmy do studia.  
Kiedy weszłyśmy do sali chłopacy mieli próbę, śpiewali piosenkę którą napisałam wczoraj z Leonem i nie powiem brzmi świetnie, Leon co jakiś czas spoglądał na mnie, a ja posłałam mu spojrzenie żeby przestał i kiwnęłam lekko głową w stronę dziewczyn. Na szczęście zrozumiał i przestał to robić, ale kiedy przestali śpiewać od razu Cami do mnie przybiegła 
- Violetta no nie wierzę 
- W co?
- Leon cały czas na Ciebie spoglądał, tak jakby śpiewał dla Ciebie 
- Cami daj spokój 
- Viola przecież to cudowne, możecie w końcu być razem - popatrzyłam się na nią i odeszłam od nich, poszłam na zewnątrz na przeciwko studia był park i stwierdziłam że posiedzę sobie tam w spokoju. Kiedy myślałam że mam spokój podeszła do mnie Gery 
- Widzę że wygrałaś 
- Co? Nie rozumiem 
- Dobrze rozumiesz, Leon już prawie przestał się odzywać do Ciebie ale oczywiście nie musiałaś mu nakłamać
- Ja? Przecież to ty 
- Ja tylko powiedziałam co widziałam, lepiej się od niego odczep 
- Dlaczego?
- Dla twojego dobra - powiedziała oschle i odeszła, nie wiem co jej takiego zrobiłam ale w momencie przyszedł mi do głowy świetny pomysł i mam nadzieje że Leonowi też się spodoba. 

WIECZÓR
Siedzimy u Leona i kończymy pisać wspólną piosenkę na koncert o którą prosił nas Pablo 
- Leon 
- Tak?
- Miałam dzisiaj dziwną rozmowę z Gery
- To znaczy?
- Tak jakby mi groziła, że mam się od Ciebie odczepić bo inaczej pożałuję i wpadł mi do głowy pewien pomysł 
- Chyba zaczynam się bać 
- Posłuchaj, co ty na to żebym przebrała się za kogoś innego?
- To znaczy?
- Ludmiła pomalowała by mnie tak że nikt by mnie nie rozpoznał, do tego jakaś peruka 
- Violetta chyba nie chcę żebyś kończyła 
- Leon ale to świetny pomysł żeby reszta przestała się wtrącać, mielibyśmy więcej czasu dla siebie 
- Nie wiem, to ryzykowne 
- Leon proszę - popatrzyłam na niego słodkimi oczami i po chwili zgodził się, muszę tylko poprosić Ludmiłę o pomoc i wdrożyć plan.  

KILKA DNI PÓŹNIEJ
Jestem już przebrana za dziewczynę Leona, oczywiście Ludmiła mi pomogła chociaż nie popierała tego pomysłu, ale wyszło cudownie nikt nie będzie mnie w stanie rozpoznać, szłam spotkać się z Leonem i to mnie potwierdziło tylko że może się udać bo nawet on mnie nie poznał 
- Violetta? 
- No i co? Widzisz że to dobry pomysł?
- Niesamowite - powiedział - no okej to teraz ustalmy kilka rzeczy 
- Tak, już Ci wszystko mówię, mam na imię Roxi i poznaliśmy się na torze i połączyła nas pasja do motorów, pochodzę ze skromnej rodziny
- No no widzę że dobrze to przemyślałaś 
- Tak i oczywiście musimy powiedzieć że Violetta mnie zna bo kilka razy się widzieliśmy u Ciebie i siedzieliśmy w trójkę 
- Świetnie, a więc chodźmy reszta zaraz powinna być w klubie - powiedział i poszliśmy, oczywiście Violetta jest na weekend w Madrycie u babci i nie mogła przyjść na imprezę, mam nadzieję że wszystko się uda. 
Po kilku minutach byliśmy na miejscu od samego wejścia wszyscy się na mnie patrzyli i byli w szoku, w końcu odróżniałam się zupełnie, postawiłam na czerwoną perukę mocny makijaż i okulary. 
- Cześć wszystkim - powiedział Leon a ja się tylko uśmiechnęłam 
- Leon, cześć a to kto? - zapytał Maxi 
- No cóż chciałbym wam przedstawić moją dziewczynę, poznajcie Roxi - wszyscy się na siebie popatrzyli ale przedstawili mi się, czyli plan wypalił. 
- Powiedz Roxi jak się poznaliście? - zapytała Fran 
- Poznaliśmy się na torze, i tak jakoś się to potoczyło 
- No proszę czyli wtedy to byłaś ty na motorze - powiedział Maxi
- Bardzo możliwe - powiedziałam z uśmiechem 
- Szkoda że nie ma Violetty, na pewno byście się polubiły 
- Violetta? A tak znamy się - wszyscy byli w szoku - kilka razy widziałyśmy się u Leona jak coś tam robili do tego yyy studia 
- O proszę to ona ni nam nie powiedziała 
- Tak bo ją poprosiliśmy, nie chcieliśmy za bardzo żeby ktoś o nas jeszcze wiedział 
- Rozumiem - powiedziała Fran, reszta wieczoru minęła już bez dziwnych pytań, bawiliśmy się całkiem dobrze i w końcu mogłam normalnie pocałować się z Leonem i przytulić na oczach wszystkich.  

PONIEDZIAŁEK
- Violetta! - usłyszałam krzyk Francesci 
- Co tak krzyczysz?
- Jak mogłaś nam nie powiedzieć?
- Ale o czym?
- Że znasz dziewczynę Leona 
- Aaa, prosili mnie o to 
- Podziwiam Cię - rzuciła nagle Cami 
- Dlaczego?
- Widzieć swojego byłego z kimś nowym i siedzieć z nimi, ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam 
- Daj spokój Cami, Roxi jest bardzo fajna 
- Jakoś Ci nie wierzę 
- Dlaczego?
- Na prawdę tak szybko odpuściłaś Leona? 
- Chcę żeby był szczęśliwy, to jest najważniejsze tak? 
- Niby tak ale 
- Proszę skończmy ten temat, idziemy gdzieś po studio? Jakieś zakupy?
- Z chęcią - powiedziały razem i poszłyśmy na zajęcia, o dziwo przyszła nawet do mnie Gery i przeprosiła za to co mówiła i że nie wiedziała że Leon ma dziewczynę, cieszę się że mój plan się udał mamy chwilę spokoju z Leonem. 
Siedziałam sobie w szatni, zwykle nikogo tam nie było bo to tylna część studia i nikomu nie chciało się tutaj chodzić. 
- Wiedziałem że Cię tutaj znajdę 
- Leon? A co ty tu robisz?
- Chciałem pogadać 
- O czym?
- Chłopaki chcą żeby zrobić u mnie imprezę
- To świetny pomysł 
- Tak, ale chcą żebyśmy byli wszyscy i Roxi 
- No to musimy coś wymyślić 
- Violetta nie wiem czy to był dobry pomysł 
- Posłuchaj, zawsze można powiedzieć że Roxi wyjechała na jakiś czas do rodziny do Europy, albo że wyjechała na studia 
- No okej ale co dalej?
- A dalej przeżyjesz straszne rozstanie bo dowiesz się że poznała kogoś innego 
- Ale ty jesteś intrygantką- powiedział tym swoim kuszącym głosem 
- Tak i tylko twoją - powiedziałam i pocałowałam go
- Jesteś wielka, kocham Cię 
- A ja Ciebie - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ale oczywiście ktoś musiał przyjść, jak nigdy 
- Violetta? Leon? 
- Fran, a co ty tu robisz?
- Szukam Diego ale widzę że go tu nie ma, a wy co tu robicie?
- Rozmawiamy 
- A o czym?
- O piosence, jutro musimy ją skończyć 
- A czyli pewnie po zakupach pójdziesz do Leona?
- Pewnie tak 
- O czyli spotkasz się z Roxi - powiedziała a ja stałam i popatrzyłam na Leona 
- Nie, Roxi wyjechała
- Jak to?
- Dostała się na wymarzone studia i wyjechała do Francji 
- O proszę, czyli nie będzie jej na imprezie?
- Raczej nie 
- Szkoda, polubiłam ją - powiedziała i odeszła, my też wróciliśmy na lekcje i dzień jakoś zleciał.

piątek, 6 września 2024

Rozdział 3

LEON 
Wróciłem do domu trochę później bo mieliśmy jeszcze spotkanie dotyczące płyty i zespołu. Kiedy wszedłem do domu mama jakoś dziwnie na mnie parzyła, zjadłem coś na szybko i poszedłem do garażu, wchodząc do niego zobaczyłem motor, motor na którym jeździła Violetta, na motorze wisiał jej kombinezon i leżała karteczka 
 
" Przepraszam za wszystko, ale nie ie było tak jak myślisz... znajdź szczęście jak najszybciej.. Kocham na zawsze Violetta" 
 
Kiedy to przeczytałem zrozumiałem że źle zrobiłem, przecież ona nie jest niczemu winna to ja nie pozwoliłem jej dojść do słowa... 
Postanowiłem jej poszukać, telefonu oczywiście nie odbierała, a Ludmiła powiedziała że nie ma jej w domu, postanowiłem więc iść do parku. 
Po kilkunastu minutach znalazłem ją, siedziała na jednej z ławek podszedłem po cichu do niej słyszałem że płakała
- Violetta 
- Leon? A co tu ty robisz? - zapytała szybko wycierając oczy 
- Szukam cię 
- Po co? Przecież powiedziałeś już wszystko 
- Tak ale w nerwach, przepraszam nie chciałem, wybacz mi 
- Leon ja nie wiem, może miałeś rację że nie możemy być razem, przeze mnie olewasz zespół 
- Violetta olał bym go całkiem żeby móc być z Tobą - powiedziałem i pocałowałem ją, muszę ją odzyskać 
- Nie rozumiem, przecież 
- Cii już nic nie mów, kocham Cię Violetta 
- Ja Ciebie też - powiedziała to i zaraz po tym pojawił się uśmiech na mojej twarzy, zaproponowałem jej żeby jechać na wycieczkę do domku za miasto, oczywiście się zgodziła kocha tam jeździć, a od kiedy zafascynowała się motorami tak jak ja uwielbia tam na nim jeździć. 
- Trzymaj - powiedziałem i dałem jej kluczyki do mojego motoru - pojedziemy jednym 
- Co? Ale przecież to twój motor - powiedziała zdziwiona, nie dziwię jej się nikomu nie pozwalam dotykać mojego motoru a tym bardziej nim jeździć.
- Nie marudź tylko wskakuj - powiedziałem, ona tylko się uśmiechnęła ubrała kombinezon, kask tak jak i ja i ruszyliśmy. 

FRANCESCA
Postanowiłam iść do Violetty ale niestety nie zastałam jej w domu co dość dziwne... postanowiłam poszukać jej w parku, ale kiedy tak szłam zobaczyłam z oddali motor Leona, nie było by w tym nic dziwnego jakby to on go prowadził, a prowadziła go jakaś dziewczyna, tak wskazywało na postaw, nie wierzę on na prawdę kocha tą dziewczynę, przecież nikomu nie pozwala ruszać swojego motoru. 
Chodziłam po parku już dłuższą chwilkę i stwierdziłam że to nie ma sensu i wróciłam do mieszkania w którym mieszkam razem z Diego 
- Już jesteś? - zapytał zdziwiony 
- Wyobraź sobie że Violetty nie było w domu 
- Co? Ale jak to
- No też się zastanawiam, mówiła że ma tyle pracy że nie wyrwie się z domu 
- Może kogoś poznała? 
- Diego, daj spokój o tym bym na pewno wiedziała 
- No dobrze jak chcesz, pogadasz z nią jutro i też będzie dobrze 
- Tak masz rację - postanowiłam się go zapytać o motor Leona, on najlepiej będzie wiedział czy coś się zmieniło - a mam takie pytanie 
- Jakie? 
- Komu Leon daje swój motor?
- Co? Zwariowałaś chyba zadając takie pytanie, nikt nie może nawet dotknąć jego motoru 
- No to chyba coś jest na rzeczy, widziałam go na motorze 
- No i co w tym dziwnego? Lubi jeździć
- Tak ale nie on kierował 
- Żartujesz? A może to nie był jego motor?
- Na 100 % jego, prowadziła go jakaś dziewczyna 
- No wiesz chłopacy mówili że Leon kogoś ma, widzieli jak przyjechała z nim na motorze w któryś dzień 
- No to ładnie, przecież jak Violetta się o tym dowie 
- Francesca daj spokój, oni są dorośli i zrozum że nie są i nie będą razem - kiedy to powiedział posmutniałam, nie mogę uwierzyć że tak to się wszystko potoczyło... jeszcze pół roku temu byli razem szczęśliwi, ale musiał pojawić się w ich życiu Tomas który wszystko zniszczył, ich rozstanie było bardzo głośne z racji tego że mieliśmy wtedy podpisany kontrakt z youmixem i nagrywali nas na każdym kroku. No nic trzeba się pogodzić że to koniec ich razem.. 

VIOLETTA 
Siedzę właśnie z Leonem na tarasie i podziwiamy widoki, mogła bym tak całą wieczność 
- Podoba Ci się tutaj co?
- Oj tak
- Wiesz co jeśli zechcesz to kiedy już skończymy studio możemy tu zamieszkać na jakiś czas 
- Żartujesz? 
- Mówię poważnie, rodzice coraz rzadziej tutaj przyjeżdżają 
- No to w takim razie z wielką przyjemnością tutaj zamieszkam - powiedziałam i wtuliłam się w niego, nasze oczy spotkały się i czułam się jakbym była w niebie, po chwili Leon złączył nasze usta w pocałunku, a następnie przenieśliśmy się do jednego z pokoi, gdzie również było nieziemsko. 
Po miłych chwilach pora była wracać, niestety ale jutro kolejny dzień w studio i kolejne próby. 
- Violetta może została byś u mnie? - zapytał Leon kiedy dojechaliśmy do jego domu 
- No nie wiem 
- Proszę, potrzebuję twojej pomocy z piosenką- nie byłam za bardzo przekonana do tego pomysłu nocowania znowu u niego w końcu musimy bardzo uważać, była 20 więc postanowiłam że mu pomogę 
- Okej pomogę Ci ale musisz mnie później odwieść do domu 
- Ehh no dobrze, to chodź - powiedział i poszliśmy do garażu gdzie miał wszystkie sprzęty 
- Z czym masz problem? 
- A więc tak, zacząłem pisać piosenkę dla zespołu ale nie mogę jej dokończyć 
- Okej pokaż mi ją 
"Me miras, me sonríes
Luego ni "hola" me dicesNo entiendo si es un juegoAhora sí voy tras de ti
 
Blanco ahora luego es negroSoy malo después buenoSi sigues enloquezcoPues no entiendo
Frio o calor
 
 Me quieres o noYo sé que en verdad te gusto yoPor qué no aceptarTe sientes igualNo seas tan tímidaSolo quiero
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seasMi princesa"
 
 - I tyle mam a przydało by się coś jeszcze 
- Okej więc działajmy - powiedziałam z uśmiechem i usiadłam za klawiszami a Leon wziął gitarę i zaczęliśmy coś wymyślać.  
Po niedługim czasie dopisaliśmy resztę piosenki 
"Lunes vamos al cineMartes soy invisibleMi mensaje respondesSí, sí, sí, Luego no
 
Me dicen tus amigasQue hablas de mí a escondidasSi soy quien tú deseasAy, qué esperas
 
Frio o calor
 Me quieres o noYo sé que en verdad te gusto yoPor qué no aceptarTe sientes igualNo seas tan tímidaSolo quiero
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seasMi princesa
 
Tomar tu manoEstar a tu ladoOh, oh, ohDarte un besoSer tu romeoRompamos el hieloYo solo quieroOh, oh, ohQue tú seas
 
Mi princesa (tomar tu mano, estar a tu lado)Mi princesa (ser tu romeo)Mi princesa (rompamos el hielo, yo solo quiero)Mi princesa"
 
- Chłopakom na pewno się spodoba, dziękuję jesteś wielka 
- Nie ma sprawy, a teraz proszę odwieź mnie już  do domu - z niewielką chęcią się zgodził. Ale nie można zawsze mieć wszystkiego. 

Rozdział 2

- Violetta? A co ty tam robiłaś? - zapytała mnie Fran widząc że wychodzę z gabinetu Pabla 
- A nie nic, z resztą może niedługo się dowiecie wszyscy - powiedziałam i posłałam jej uśmiech i odeszłam, widziałam że jest zmieszana moją odpowiedzią 
- Viola poczekaj - powiedziała po chwili 
- Co?
- Powiedz mi czy pomiędzy Tobą a Leonem coś się zmieniło?
- To znaczy?
- No wczoraj zostałaś u niego jak poszliśmy 
- A tak ale tylko chwilkę
- Szkoda - powiedziała - No ale cóż może kiedyś 
- Fran proszę nie ciągnijmy tego tematu
- Dobrze, chodźmy się przebrać - powiedziała i tak też zrobiliśmy w końcu zaraz egzamin. 
 
Po około godzinie czekania w sali w końcu przyszedł Pablo i Antonio 
- Dzieciaki zanim zaczniemy egzamin i zanim pokażecie co zrobiliście mamy dla was fantastyczną informację 
- O a co to za informacja? - zapytała Cami
- Otóż dziś była u mnie i u Antonio Violetta - wszyscy popatrzyli momentalnie na mnie - podała nam świetny pomysł, żeby studio założyło własną wytwórnię płytową
- Co? Ale na poważnie? - zapytał Maxi 
- Tak i po kilku telefonach i rozmowie z Antonio i resztą nauczycieli podjęliśmy decyzję że robimy to i jako pierwsi do stworzenia własnej płyty będzie zespół chłopków - kiedy Pablo to powiedział chłopacy nie mogli przestać się cieszyć, przytulili Pablo a później i Antonio 
- No dobrze dzieciaki ale to przegadamy dokładnie później, a teraz zaczynajcie i pokażcie co tam wymyśliliście - powiedział Antonio, a my bez zastanowienia zaczęliśmy śpiewać i tańczyć. 
Oczywiście zdaliśmy egzamin i jak się okazuje studio będzie realizować projekt koncertu w Sewilli gdzie mielibyśmy wystąpić na zakończenie semestru, siedzę teraz w sali Angie, tutaj mam spokój mało kto tu przychodzi kiedy nie ma zajęć, zaczęłam pisać piosenkę 
- Violetta - usłyszałam za sobą głos Leona 
- Leon? A co ty tu robisz?
- Szukałem cię, muszę Ci podziękować 
- Ale za co? - zapytałam i podeszłam do niego 
- Za to co dla mnie robisz 
- Daj spokój 
- Nie daj spokój, jesteś najlepsza wiesz? Kocham Cię - powiedział to i zaczął się do mnie zbliżać i kiedy mieliśmy się pocałować do sali wpadli Maxi i Broduey, szybko zrobiłam krok w tył a Leon odwrócił się do nich 
- Leon tutaj jesteś 
- No tutaj, co się stało? 
- Chcieliśmy pogadać, ale sami - popatrzyli na mnie a ja zrozumiałam że mam wyjść więc tak też zrobiłam.   

LEON 
Zostałem z chłopakami, nie wiem o co może im chodzić 
- No Leon to teraz nam powiedz w końcu prawdę 
- W sensie? O co wam chodzi?
- Z kim byłeś wczoraj na motorze? 
- Maxi, proszę nie teraz takie pytania 
- Leon ale ty przez tą dziewczynę nas olewasz, spóźniasz się na próby czasem je nawet odwołujesz 
- No właśnie nie możesz tak zanim się ona pojawiła poświęcałeś więcej czasu na zespół i na jego rozwój 
- Chłopaki okej już, poprawię się a teraz chciałbym wam przypomnieć że Violetta nam coś załatwiła i mamy szansę zabłysnąć - powiedziałem zadowolony żeby jak najszybciej zmienić temat, na szczęście udało mi się to i reszta rozmowy była na temat zespołu. 

FRANCESCA 
Violetta od pewnego czasu zachowuję się dość dziwnie i nie wiem o co może chodzić, oddaliłyśmy sie trochę od siebie już nie rozmawiamy tak jak kiedyś 
- Fran kochanie co się dzieję? - zapytał mnie w końcu Diego 
- Sama nie wiem 
- Chodzi o Violettę?
- Tak, nie sądziłam że możemy się aż tak oddalić od siebie, widzę że coś się u niej dzieje w życiu ale nie wiem co 
- Posłuchaj czasem ma się taki gorszy okres w życiu, zobacz ona też dopiero niedawno odzyskała Leona 
- Szkoda że tylko się przyjaźnią 
- Może i tak ale pomyśl w ten sposób że chce odzyskać przyjaciela, przecież sama mi opowiadałaś jak się przyjaźnili zanim zostali parą, może to znowu ich połączy 
- Masz rację
- Ale posłuchaj zawsze możesz iść do niej i z nią porozmawiać i wyjaśnicie sobie wszystko 
- To bardzo dobry pomysł pójdę do niej dziś po studio 

VIOLETTA 
Jestem ciekawa o czym chłopacy rozmawiali, kiedy tak szłam wpadłam przez przypadek na Clementa 
- Przepraszam nie zauważyłam Cię 
- Nic nie szkodzi, ale uważaj następnym razem bo ten ktoś na kogo wpadniesz wcale nie musi być taki miły jak ja - powiedział i zaśmialiśmy się 
- Wiesz masz rację- powiedziałam i miałam już odchodzić ale on złapał mnie za rękę 
- Viola, co byś powiedziała na spotkanie ?
- Eee Clement słuchaj bardzo mi miło ale nie wiem czy to dobry pomysł 
- Ale dlaczego? Przecież ty jesteś wolna i ja też jestem wolny, a to wyście dwóch przyjaciół na przykład na kawę 
- No w zasadzie czemu nie, ale dziś nie dam rady chyba że teraz? - zaproponowałam z uśmiechem na twarzy 
- A z chęcią, chodźmy więc - poszliśmy do knajpki niedaleko studia, czułam się nieco dziwnie bo Clement był troszkę natarczywy, tak jakby chciał czegoś więcej, kiedy wyszliśmy on stanął na przeciwko mnie i próbował mnie pocałować 
- Ej co ty robisz? - zapytałam odskakując od niego 
- Przepraszam myślałem 
- To źle myślałeś - powiedziałam i poszłam od niego znowu do studia. Kiedy tylko weszłam próbowałam znaleźć Leona i w końcu mi się to udało 
- Tutaj jesteś 
- A no tutaj, gdzie byłaś?
- Nie uwierzysz co mi się przytrafiło - i kiedy miałam mu opowiedzieć o wszystkim do sali weszła Gery 
- No Violetta tutaj jesteś gratulację - powiedziała 
- Yy Gery o co chodzi czego mi gratulujesz? - zapytałam nieco zdziwiona 
- No jak to czego? W końcu jesteś z Clementem 
- Co? Skąd Ci to przyszło do głowy? - zaczęłam być przerażona, co ona kombinuje 
- Przecież widziałam was pocałowaliście się prawda? To chyba coś znaczy- Leon popatrzył na mnie pytającym wzrokiem 
- Nie Gery to pomyłka mysię nie pocałowaliśmy, owszem Clement chciał ale ja się odsunęłam nie szukam chłopaka 
- No nie wiem wydawało mi się że widziałam co innego ale jak wolisz, to ja lecę - powiedziała i odeszła, a ja widziałam że Leon jest wściekły 
- Masz mi coś do powiedzenia?! 
- Tak właśnie to Ci chciałam opowiedzieć 
- Aha czyli całowałaś się z nim?!
- Nie, Leon na prawdę nie, on chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam i uciekłam 
- Po co w ogóle z nim poszłaś co?! - Leon coraz bardziej krzyczał 
- Leon proszę uspokój się bo ktoś usłyszy 
- Nie Violetta mam dość, rozmawiałem dziś z chłopakami i powiedzieli że przez dziewczynę poświęcam za mało czasu na zespół i wiesz co mieli rację, za dużo czasu z tobą siedzę 
- Leon ale.. 
- Daj mi spokój idź sobie do tego swojego Clementa i ciesz się z nim - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami a ja momentalnie się rozpłakałam i wtedy do sali weszła Ludmiła 
- Violetta wszystko słyszałam nie przejmuj się wszystko się ułoży 
- Nie Ludmiła nic się nie ułoży... my nie mamy szczęścia żeby być razem chyba lepiej będzie jak przestanę się z nim spotykać 
- Viola..
- Nie, pojadę dziś tylko oddać mu motor - powiedziałam, przetarłam oczy i wyszłam ruszając do domu. 
 
Po południu ubrałam swój kombinezon i wsiadłam na motor. Oddam go Leonowi i tyle, widocznie nie mamy szczęścia.. Kiedy podjechałam pod jego dom zatrąbiłam, wyszła jego mama i otworzyła mi garaż, ja wjechałam zdjęłam z siebie kombinezon i położyłam na motorze 
- Viola nie poczekasz na Leona?
- Nie, przepraszam ale będę już szła 
- Zaczekaj, coś się stało? - jego mama jest cudowną kobietą i zawsze dobrze mi się z nią rozmawiało 
- Chyba nie powinnam z panią rozmawiać, Leon będzie zły 
- Jak to? Rozstaliście się? Przecież ostatnio 
- Było minęło, ale tak czasem bywa, dziękuję za wszystko - powiedziałam, pożegnałam się i odeszłam, postanowiłam że pospaceruję sobie po parku to mi zawsze pomagało.