Leżymy właśnie z Leonem wtuleni w siebie na jego łóżku, chyba mi tego brakowało i teraz wiem że mogę mu wierzyć że mówi prawdę o Gery.
- Brakowało mi tego - wyszeptał w końcu Leon do mojego ucha
- Tak mi chyba też - odpowiedziałam - przepraszam Cię powinnam Cię była posłuchać
- Nie to ja przepraszam, jakbym ja Ciebie wtedy posłuchał to by do tego nie doszło
- To co zgoda?
- Zgoda - powiedział i cmoknął mnie w usta
- Powinnam wrócić do domu
- Zostań
- Nie mogę
- No dobrze ale sama nie pójdziesz
- A to czemu?
- Violetta jest prawie północ
- O matko Ludmiła pewnie się martwi - wstałam szybko i wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam 30 nieodebranych połączeń od Ludmiły, świetnie dostanę jutro kazanie, ubraliśmy się szybko i Leon odwiózł mnie do domu. Starałam się wchodzić bardzo cicho i kiedy już byłam na górze zaświeciło się światło
- No nareszcie
- Przepraszam nie chciałam Cię obudzić
- Nic nie szkodzi mów lepiej jak jest
- Jak ma być? Pogadaliśmy i już nie będziemy się kłócić
- No a coś więcej
- Ludmiła nie ma nic więcej
- Violetta wiem że coś było
- Skąd ten pomysł?
- Masz na obojczyku malinkę
- Co? Chyba żartujesz - pobiegłam szybko do lustra i faktycznie zobaczyłam malinkę dziękuje Leon
- No więc?
- No dobra już powiem Ci - blondynka uśmiechnęła się i poszła ze mną do mojego pokoju i opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło, a później poszłyśmy już spać.
Wstałam rano z bardzo dobrym humorem ale zaczęło mnie dręczyć jedno pytanie, co jest między mną a Leonem teraz, czy to miało znaczyć że wracamy do siebie? Muszę z nim o tym pogadać.
Po szybkim prysznicu i śniadaniu ruszyłam do studia, na wejściu spotkałam nikogo innego jak Gery
- Viola cześć, nie uwierzysz
- Cześć Gery, w co takiego?
- Zostałam wczoraj na noc u Leona
- łał to super - odpowiedziałam i powstrzymywałam się od śmiechu, chyba nie sądziła że wiem jaka jest prawda
- No poszłam do niego zaraz po zajęciach i siedzieliśmy od tamtej pory
- No to pogratulować, ale wybacz muszę już iść - powiedziałam i odeszłam, weszłam do sali Angie gdzie spotkałam Leona
- Cześć piękna
- Hej, no musze Ci powiedzieć że albo mi się coś przyśniło albo masz brata bliźniaka
- Co?
- Właśnie spotkałam Gery która powiedziała że resztę dnia i noc wczoraj spędziła z Tobą
- I widzisz? Mówiłem Ci
- Tak, przepraszam
- No już chodź tu do mnie - powiedział i przytulił mnie
- No nareszcie - usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół
- Czy teraz możemy zacząć normalne próby? - zapytała Fran
- Tak, przepraszamy was za nasze zachowanie
- No dobra już a teraz chodźcie musimy się przebrać - dodała Naty i poszliśmy
PO PRÓBIE
- No dzieciaki jestem z was dumny, jesteście super przygotowani i mam pewność że oczarujecie jury, a teraz chwila przerwy i wracam do was, a i po występie będziecie mieć cały przyszły tydzień wolny - powiedział Pablo i zostawił nas w sali miałam nadzieję że porozmawiamy o czymś innym niż moja malinka na obojczyku ale niestety, Francesca szybko podjęła ten temat
- Słuchacie mam pewien pomysł - zaczęła Fran
- Jaki? - zapytałam
- Skoro przyszły tydzień mamy wolny to może wybierzemy się gdzieś?
- To całkiem spoko pomysł, a gdzie? - zapytała Cami
- Hmm może gdzieś na jakieś odludzie? - zaproponowała Fran, popatrzyłam szybko na Leona chyba zrozumiał o co mi chodzi
- Słuchajcie moi rodzice mają domek za miastem, jest całkiem w lesie więc możemy tam jechać
- O Leon to super pomysł, to co idziemy się czegoś napić? - zgodziliśmy się i poszliśmy na chwilkę przerwy.
- Violetta możemy porozmawiać? - dorwał mnie Leon kiedy reszta już wyszła
- Jasne o co chodzi?
- Chyba powinniśmy przegadać co się wczoraj stało nie uważasz?
- Tak masz rację - powiedziałam i przeszliśmy do miejsca gdzie nikt nas nie zobaczy i nie usłyszy, jest ono na tyłam studio, praktycznie nikt tam nie chodzi więc mamy spokój
- Więc co z tym robimy co jest między nami? - zapytał
- Nie wiem sama, widzisz jak to wszystko wygląda jak jesteśmy razem, zawsze coś się komplikuje
- Chcesz powiedzieć że nie chcesz ze mną być? - zapytał lekko smutny
- Wiesz to nie tak że nie chcę, bardzo chcę ale to chyba nie dla nas... może to głupie co teraz powiem ale skoro jest nam dobrze ze sobą w łóżku to może by tak
- Violetta chyba wiem co masz na myśli i powiem Ci że nie poznaje Cię - powiedział i zaczął się śmiać
- No co? - ja również zaczęłam się śmiać
- Jesteś niegrzeczna ale zgadzam się, możemy od czasu do czasu chodzić do łózka, ale musimy wymyślić hasło które będzie oznaką że któreś z nas ma ochotę - powiedział
- Okej, hmmm może po prostu po nazwisku? Nikt się nie zorientuje że o coś może chodzić - powiedziałam, Leon się zgodził i po chwili wróciliśmy na próbę.
Resztę dnia spędziliśmy na próbach, w poniedziałek wielki konkurs od którego zależy czy nasze zakończenie odbędzie się na wielkiej estradzie czy tylko w studio.
Z racji tego że dziś piątek postanowiliśmy iść do klubu trochę się zabawić, postawiłam więc na krótką czarną sukienkę i do tego całkiem wysokie szpilki i pomalowałam się nieco mocniej i spięłam włosy wypuszczając tylko kilka z przodu.
Kiedy wybiła 21 razem z Ludmiłą i Fede wyszliśmy z domu i kierowaliśmy się do klubu
- No Violetta musisz uważać żeby Cię ktoś nie poderwał
- Dlaczego?
- Wyglądasz nieziemsko
- Tak myślisz?
- Tak, pewnie Leon oszaleje
- Ludmiła proszę nie mów tak, nie jestem z Leonem
- Jak to? A to co mi mówiłaś?
- Rozmawialiśmy dziś i na razie nie będziemy się spotykać jako para
- Okej rozumiem, ale może po dziś
- Już nie kończ, dziś tylko dobra zabawa - blondynka przytaknęła i po kilku minutach byliśmy na miejscu, reszta już tam była i zajęli nam miejsca, kiedy tylko weszłam zobaczyłam wzrok Leona nie mógł oderwać ode mnie wzroku, usiadłam więc obok niego i otworzyłam kartę z drinkami, po chwili przyszedł kelner i wziął od nas zamówienie
- Maxi chodźmy zatańczyć- powiedziała Naty i wyrwała Maxiego do tańca, tak też zrobili inni, przy stoliku zostałam tylko ja, Leon i Andres
- No Viola wyglądasz cudownie - odezwał się Andres- normalnie jak weszłaś to każdy facet tu się odwracał za Tobą
- Dziękuję Andres ale nie wydaje mi się
- Oj wiem co widziałem - kątem oka widziałam minę Leona
- Andres słuchaj idź zatańcz może kogoś poznasz ? - na szczęście nie musiałam go długo namawiać, od razu pobiegł na parkiet, a ja spojrzałam na Leona
- Zrobiłaś to specjalnie?
- Ale co?
- Violetta mam ochotę na coś patrząc a Ciebie
- To na mnie nie patrz - mrugnęłam mu i poszłam na parkiet, przyłączył się do mnie jakiś chłopak, co jakiś czas patrzyłam w stronę Leona, mina mówiła wszystko za siebie.
OKOŁO 2 W NOCY
Bawimy się świetnie, niestety Cami i Broduey już poszli bo niestety trochę za dużo chłopa wypił, Maxi i Naty też się zaraz zbierają a ja bawię się cudownie, cały czas ktoś ze mną tańczy, oczywiście Leon jest wściekły ale nie daje tego po sobie poznać, ale kiedy zobaczyłam że podchodzi do niego jakaś dziewczyna i przymila się do niego to ja nie wytrzymałam i podeszłam do niego, z racji tego że nie było nikogo w pobliżu znajomego zaczęłam teatrzyk
- Hej piękny poznamy się? - zapytałam z uśmieszkiem i wystawiłam nogę na kanapę
- Oj z chęcią - Leon momentalnie wstał i zabrał mnie na parkiet - Co to zazdrosna?
- A czemu?
- Momentalnie się zjawiłaś jak podeszła do mnie jakaś laska
- No ty do mnie nie podchodziłeś to musiałam zadziałać - powiedziałam on się tylko uśmiechnął i zaczęliśmy tańczyć, trochę nas poniosło ale specjalnie dla nas dj puścił odpowiednią muzykę a my zaczęliśmy tańczyć coś w stylu bachaty, po skończeniu wszyscy tam obecni zaczęli bić nam brawo, ukłoniliśmy się więc i zeszliśmy z parkietu, żeby napić się kolejnego drinka.
Po kilku chwilach postanowiłam że będę się zbierać do domu
- Fran ja już będę lecieć - oznajmiłam przyjaciółce
- Już? Ale sama?
- Tak, nie chcę nikogo wyciągać
- No okej ale napisz jak wrócisz do domu
- Dobrze, pożegnaj ode mnie resztę - powiedziałam i zebrałam swoją torebkę i wyszłam z klubu, byłam trochę pijana ale szłam prosto, obawiam się że rano będę się źle czuła, po chwili poczułam czyjąś rękę na sobie
- Witaj piękna co tak sama chodzisz? - nie znałam tego chłopaka, zaczęłam się trochę obawiać
- Cześć mógłbyś mnie zostawić? Nie mam ochoty na towarzystwo a zwłaszcza obcego
- No daj spokój sama się prosisz tym jak wyglądasz o towarzystwo, wiem kim jesteś
- Ciekawe
- Każda panienka taka jak ty chce tylko jednego - powiedział i zaczął mnie ciągnąć za sobą, ja nie miałam tyle siły żeby mu się wyrwać, zaczęłam krzyczeć ale chłopak szybko zamknął moją buzię, i zaczął próbę całowania mnie, zaczęłam płakać i zaczęłam żałować że wyszłam z tego klubu...
LEON
Wróciłem z toalety i zobaczyłem że nie ma Violetty
- Violeta już poszła? - zapytałem
- Tak - odpowiedziała Fran - kazała przeprosić wszystkich ale była już zmęczona
- Okej - szkoda że się nie pożegnała, ale bawiłem się dalej z resztą, po około 20 minutach Fran zaczęła być niespokojna
- To dziwne, Violetta dawno powinna być w domu
- Może zasnęła od razu? - zapytał Diego
- Nie to nie możliwe, Violetta zawsze dotrzymuje słowa i odpisuje, zaczynam się martwić - mówiła dalej
- Spróbuj do niej zadzwonić - zaproponowałem
- No tak, nie pomyślałam - Violetta nie odebrała - Diego chodźmy jej poszukać
- Pójdę z wami - powiedziałem, z nami poszedł też Andres, Ludmiła i Federico, rozdzieliliśmy się i szliśmy drogami którymi mogła iść Violetta, po chwili usłyszałem jakiś krzyk, pobiegłem szybko w tamtą stronę i to co zobaczyłem rozwścieczyło mnie, była to Violetta trzymał ją jakiś chłopak i chyba wiem czego od niej chciał, ale nie dam jej skrzywdzić, może nie jesteśmy razem ale to dalej moja księżniczka.
- Zostaw ją! - krzyknąłem szybko, chłopak jakby się wystraszył, momentalnie odepchnął Violettę od siebie i uciekł ja szybko podbiegłem że zdołałem złapać Violettę
- Leon - wydusiła z siebie kiedy odwróciła się w moją stronę
- Już spokojnie jestem przy Tobie, dlaczego wyszłaś sama?
- Przepraszam -wyszeptała tuląc się we mnie, po chwili dołączyła do nas reszta, nie pytali o nic kiedy zobaczyli że Violetta płacze, tylko ją przytulili odprowadziłem Violę do dom a tam miała się nią zając Ludmiła
- Fede
- Tak?
- Musimy znaleźć jednego gościa
- To znaczy?
- Ktoś chciał skrzywdzić Violettę - opowiedziałem Fede co widziałem, powiedział że pomoże podziękowałem i wróciłem do domu, mam nadzieję że znajdę tego gościa musi zapłacić za to co chciał zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz