poniedziałek, 4 listopada 2024

Rozdział 9

PONIEDZIAŁEK 
Dziś konkurs, mam nadzieję że dobrze nam pójdzie. Po konkursie wyjeżdżamy za miasto do domku rodziców Leona i nie mogę się doczekać aż odpocznę od tego co się stało w weekend
- Gotowa? - usłyszałam jego piękny głos 
- Chyba tak 
- Będziesz świetna - powiedział i puścił mi oczko, ja się uśmiechnęłam o niego, nie jesteśmy razem, postanowiliśmy że na razie będziemy przyjaciółmi i może od czasu do czasu spotkamy się wieczorem i prześpimy się ze sobą ale nic poza tym, bez żadnych uczuć. 
- Violetta na scenę! - krzyknął Pablo więc szybko wybiegłam na scenę i zaczęłam śpiewać nową piosenkę, co jakiś czas zerkałam na Leona, on się tylko uśmiechał, ale kiedy przyszedł do niego Fede zniknęli ciekawe co kombinują 

LEON 
Kiedy Violeta śpiewała podszedł do mnie Fede 
- Leon mam coś, chodź ze mną - nie czekając szybko poszedłem za Fede 
- Co tam masz?
- Mam nagranie tego się stało poza klubem 
- Co? Jak to ?
- Ma się te kontakty - zaśmiał się 
- Pokazuj - Fede włączył na swoim telefonie filmik gdzie dokładnie widać co się działo i dokładnie widać twarz tego chłopaka 
- Leon ja wiem kto to jest 
- Co? Znasz go?
- Tak mi się wydaje 
- Więc kto to?
- Nie pamiętam jak on się dokładnie nazywał ale miał na imię chyba Markus, jego ojciec kiedyś współpracował z naszym ojcem kilka razy był u nas w domu i kilka razy byliśmy na kolacji 
- Jesteś w stanie dowiedzieć się czegoś więcej? 
- Postaram się - powiedział - ale najlepiej iść z tym ns policję niech oni się tym zajmą żeby już Violetta nie musiała tego wspominać 
- Dobry pomysł, dowiedz się jak się nazywał i po konkursie zanim pojedziemy za miasto pojedziemy na komisariat, ale ani słowa Violettcie jak na razie - Fede się zgodził i wróciliśmy do sali, konkurs chyba poszedł dobrze, zaraz będą wyniki ale będzie wiedział tylko o tym Pablo i to on ma nam przekazać co będzie dalej. 
 
VIOLETTA 
Leon i Fede są jacyś dziwni, coś cały czas rozmawiają pomiędzy sobą i nie chcą powiedzieć o czym. Czekamy na Pablo aż ogłosi co dalej i jak poszedł konkurs.  Po chwili do sali przyszedł mój tata, Angie, Beto i Gregorio, czekamy już tylko na Pablo, w końcu przyszedł ciężko było wyczytać coś z jego twarzy była bez uczuć 
- Pablo no mów w końcu - powiedziała Naty 
- No dobrze ale nie wiem czy będziecie zadowoleni - powiedział dziwnie 
- Co to ma znaczyć Pablo?
- Nie wiem za bardzo jak wam to powiedzieć, ale nie wystąpimy na zakończenie roku na tutejszym stadionie mają już kogoś innego 
- Co? Ale jak to Pablo 
- Przykro mi dzieciaki - powiedział le nie wyszedł jeszcze - ale nie ma się co smucić bo lecimy do Rzymu i tam dacie koncert na zakończenie roku - powiedział już zadowolony 
- O matko ale cudownie  - powiedziała Fran i zaczęliśmy się przytulać 
- Powiedzieli że jesteście najlepszymi uczestnikami konkursu i zasługujecie na coś takiego - dodał jeszcze Pablo i po chwili zabrał resztę nauczycieli i mojego tatę
- No to mamy co świętować na naszym wyjeździe - powiedziała Cami 
- A właśnie musimy przełożyć godzinę wyjazdu - odezwał się nagle Leon 
- Co? Ale czemu? - zapytała Cami 
- Musimy coś z Fede załatwić 
- Okej to dajcie znać jak będziecie wyjeżdżać będziemy czekać spakowani - dodała Fran, ja się zastanawiałam co to może być ale kiedy chciałam zapytać Leon i Fede zniknęli 
- Ludmiła co oni kombinują? 
- Nie mam pojęcia, chodź idziemy do domu trzeba się spakować 
- Serio? Nie obchodzi Cię co robi twój facet?
- Viola jeśli robią coś z Leonem to nie ma się co martwić, a z tego co wiem nie jesteś z Leonem więc nie powinno Cię to tak bardzo interesować
- Może masz rację, dobra chodźmy - powiedziałam i wróciłyśmy do domu gdzie przeszłyśmy do pakowania, nie wiedziałam za bardzo co zabrać więc wzięłam trochę letnich rzeczy a trochę cieplejszych, pogoda lubi ostatnio płatać figle a miejsce w którym jest domek jest w lesie niedaleko jeziora więc jest tam dość chłodno wieczorami 
- Violetta to tam Leon Cię zabierał na motorze?
- Tak, zobaczysz jak tam pięknie zakochasz się 
- Nie mogę się więc doczekać - powiedziała blondynka i zniknęła w swoim pokoju, po chwili do domu wrócił też Fede, spakował się dość szybko i po około 30 minutach przyjechał po nas Leo, był w aucie razem z Andresem, pomógł nam wpakować walizki i ruszyliśmy, ja siedziałam z przodu tylko dlatego że Leon kazał Andresowi iść do tyłu nie  powiem liczyłam na to że tak zrobi, po kilku chwilach jechaliśmy już wszyscy, ja Leon, Ludmiła, Federico i Andres jednym autem a za nami jechał Maxi, Naty, Cami, Broduey, Fran i Diego, zmieścili się do jednego samochodu bo Gregorio tata Diego miał 7 osobowe auto.  
 
2 GODZINY PÓŹNIEJ 
W końcu dotarliśmy, Leon wręczył mi klucze i kazał otworzyć dom, reszta była w szoku jak zaczęłam ich oprowadzać 
- No co?
- Skąd ty to wszystko wiesz? - zapytała Fran 
- Kiedyś tu byłam - rzuciłam szybko i poszłam po swoją walizkę
- Słuchajcie na górze są 3 pokoje - zaczął Leon - a na parterze dwa - powiedział, Fran, Diego, Cami, Broduey, Naty i Maxi wybrali pokoje na górze, Ludmiła i Fede na dole 
- To ja i Leon weźmiemy drugi pokój na dole - powiedział szczęśliwy Andres 
- Andres nie wypada tak - powiedział Leon 
- Ale że co?
- Violetta będzie spać w tym pokoju a my w salonie 
- Ehhh no dobrze, przepraszam Viola 
- Nic się nie stało Andres jak chcesz to możemy spać tam na zmianę - zaproponowałam 
- Nie, to twój pokój - powiedział i posłał mi uśmiech, popatrzyłam kontem oka na Leona patrzył na mnie z lekkim uśmiechem. 
 Po rozpakowaniu się w pokojach postanowiliśmy zjeść kolację, sklepy były już zamknięte więc zamówiliśmy pizzę, po zjedzeniu jej ubrałam na siebie bluzę i wyszłam na taras, chciałam posiedzieć i powspominać miłe chwile jakie tu spędziłam, siadłam na jednym ze schodków tak jak zawsze i patrzyłam przed siebie, po chwili ktoś do mnie dołączył 
- Miałaś rację jest tutaj pięknie - to była Ludmiła - Federico powiedział mi co robili dziś po zajęciach 
- Co takiego?
- Federico znalazł nagranie tego co się stało niedaleko klubu i rozpoznał tego chłopaka który no wiesz 
- Ale jak to? Kto to był?
- To Markus Bing 
- Zaraz, zaraz kojarzę to nazwisko 
- Tak, jego ojciec kiedyś miał jakieś interesy z waszym i Fede powiedział że nie raz się z nim widzieliście 
- Może i tak, ale ja kompletnie na to nie wpadłam, ale nie rozumiem po co mu to nagranie 
- Po tym wieczorze Leon go poprosił o pomoc w znalezieniu go, pojechali po zajęciach na komisariat i powiedzieli wszystko 
- Ale dlaczego ja o tym nic nie wiem?
- Leon nie chciał żebyś musiała do tego wracać 
- Miłe z jego strony - uśmiechnęłam się lekko - co teraz będzie?
- Zamkną tego Markusa i sąd już zdecyduje co będzie dalej z nim się dziać - powiedziała blondynka, potem siedziałyśmy jeszcze i plotkowałyśmy, cieszę się że ją mam, może nie jest moją siostrą ale wiem że mogę na nią liczyć, jest cudowną osobą mimo że nie zawsze taka była, na samym początku nie lubiłyśmy się za bardzo, dopiero kiedy nasi rodzice zaczęli być razem zbliżyłyśmy się do siebie na tyle że Ludmiła wyznała mi całą prawdę jak jej mama ją traktowała.
 
- Możemy się dosiąść? - usłyszałam głos mojego brata, odwróciłam się i zobaczyłam że jest z nim Leon 
- Jasne siadajcie - powiedziała Ludmiła
- Słyszałam co dziś zrobiliście - powiedziałam 
- Nie jesteś zła? 
- Nie, dziękuję wam jesteście cudowni - powiedziałam i przytuliłam się do brata a potem do Leona 
- Nie dam Cię nikomu skrzywdzić - szepnął mi Leon a ucho
- Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem. Siedzieliśmy chwilę w czwórkę a później dołączyła do nas reszta, siedzieliśmy i śpiewaliśmy. 
 
Po miłym wieczorze każdy już jest w swoim pokoju, ja nie mogłam zasnąć, wiem że zawsze zasypiałam tutaj z Leonem dziwnie mi było samej. Wstałam z łóżka wzięłam dr ręki swój notesik w którym pisze piosenki usiadłam na parapecie na którym były ułożone poduszki specjalnie do siadania i patrzyłam chwilkę na księżyc a później zaczęłam sobie coś nucić i zapisywać jakieś słowa które wpadły mi do głowy
- No Castillo ładne to - usłyszałam nagle za sobą, ale dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział 
- Zwariowałeś?
- Nie, jesteśmy dorośli a to był twój pomysł - powiedział śmiesznie ruszając brwiami i przysuwając się do mnie 
- No dobrze Verdas niech Ci będzie - powiedziałam i wbiłam się w jego usta, kochaliśmy się namiętnie tak jak kiedy byliśmy razem, kocham go ale nie możemy na razie być razem... 
Po skończonej zabawie bo tak to muszę nazwać, leżeliśmy wtuleni w siebie 
- A tak na prawdę co Cię tutaj sprowadza? 
- Andres strasznie chrapie, a że ty nie chrapiesz to stwierdziłem że tutaj się wyśpię i przy okazji będzie mi dobrze - powiedział i zaśmiał się delikatnie, popatrzyłam na niego i znowu wbiłam się w jego usta, ale kiedy popatrzyłam na zegarek który wskazywał 4.30 ogarnęłam się i zaczęliśmy się ubierać, ja położyłam się do łózka a Leon na kanapę, że jakby ktoś wszedł to żeby nic nie zauważył i się nie domyślił. Bałam się tylko że Andres zrobi nad ranem aferę i się nie zdążymy wyspać....  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz